Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez berither78 04 lip 2007, 00:29
Nie wiem czy to co mnie nawiedza jest tym samym o czym piszesz....ale dość często ostatnio łapią mnie takie "zawieszki". Robie coś robie i nagle pfffff....natłok myśli i emocji, to przychodzi taką falą, zalewa mózg. Albo po prostu "zawieszam się" i nie mysle wtedy o niczym, po prostu siedze/stoje nieruchomo i totalna pustka w głowie. I nagle blokada puszcza i robie dalej to co robiłam. Moja diagnoza z dnia wczorajszego to "lekki stan depresyjny"...tak mi się coś widzi że te "zawieszki" mogą też być częścią tego stanu. Ile ludzi tyle objawów.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lip 2007, 00:19

przez berither78 04 lip 2007, 01:43
Jeśli o mnie chodzi to w moim przypadku mam to:

-nastrój depresyjny
-utrata radości
-obniżenie napędu
-pustka emocjonalna
-lęk
-utrata nadziei
-trudności w podejmowaniu decyzji
-kłopoty z koncentracją
-zaburzenia snu
-zmniejszony apetyt prowadzący do spadku masy ciała
-dolegliwości fizyczne [bóle, uczucie napięcia, zimna]
-ogólne poczucie utraty sił i rześkości

"Obniżenie nastroju podlega małym wahaniom z dnia na dzień, jest zwykle niezależne od bieżących wydarzeń, może natomiast wykazywać wahania dobowe (gorsze samopoczucie rano, lepsze w godzinach wieczornych)." u mnie jest na odwrót jak przychodzi wieczór ogarnia mnie panika że musze kłaść się spać :/ Moment położenia się do łózka jest dla mnie koszmarnym horrorem heh. Wieczorem jestem totalnie wykończona psychicznie, wszystko napływa jakoś ze zdwojoną siłą. Od jutra zaczynam brać Cital...ahh aby tylko pomógł :/


heh dlatego jeszcze tutaj siedze bo boje się iść spać :(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
04 lip 2007, 00:19

Czy jestem chory???

przez Muniek 04 lip 2007, 17:10
Witam
Od bardzo dawna będąc jeszcze małym dzieckiem pamiętam, że gdy było mi bardzo źle z jakiegoś powodu miałem myśli samobójcze. Takie myśli mam co jakiś czas. Co prawda nigdy nie doszło do tego ale myśli miewam. Strach był chyba silniejszy. Boje się także samotności. Mam lęki, że zostanę pewnego dnia sam. Boję się, że dziewczyna, którą kocham odejdzie, że zrobię coś nie tak i zostanę sam. Ideałem nie jestem bo takich chyba nie ma, dlatego czasem mi także zdarza się popełniać błędy, źle się zachować. Wtedy bardzo to przeżywam, mam doła i jak najszybciej chce załagodzić sytuacje bo ogólnie nie lubię się kłócić. Ona jednak jest inna, trzyma ją to i nie chce się pogodzić szybko. Mnie wtedy bardzo męczy to psychicznie, nie mogę dać sobie rady, nie wiem co mam robić. Jest mi zajebiście źle bo jestem bardzo wrażliwy. Są też inne sytuacje gdy mnie coś bardzo denerwuje bywam agresywny. Tzn. nie to żebym kogoś uderzył, ale np. krzyczę, miotam się. Bywają także chwile, że nie mam ochoty na nic. Jestem smutny i nic mnie nie cieszy. Wydaje mi się, że mam okropny charakter. Gdy natomiast jest wszystko ok to jestem jak do rany przyłóż. Nieba wtedy bym uchylił dla tej mojej drugiej połówki. Ja wtedy się nie liczę, ona jest najważniejsza. Zauważyłem jeszcze, że gdy nie ma jej przy mnie to wydaje mi się, że za często myślę gdzie jest co robi itp. odliczam czas, nie mogę się doczekać do tego stopnia,że staje się to męczące dla mnie, a przecież wiem, że wróci i znów będziemy razem. Co jeszcze mogę dodać...? Zawsze miałem kłopot by się skupić nad czymś, no chyba że były to rzeczy, które mi się podobały. Bywa, że jestem bardzo niecierpliwy. W sumie to także jest męczące dla mnie. Nie mogę sobie nie raz z tym poradzić.
Hmm czy ja jestem chory??? Czy coś nie tak ze mną???
Pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
04 lip 2007, 15:58

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez laven 04 lip 2007, 18:33
Nie ma ludzi w pełni poukładanych. Każdy ma jakieś problemy. Twoim akurat jest ogromna wrażliwość. Nie znam dokładnie się, ale myślę, że warto na pewno pójść po poradę do specjalisty np. psychologa. Po to, by porozmawiać, dowiedzieć się więcej o sobie i przełamać bariery. Na pewno nie jesteś chory. Nie martw się tym. Nie mam zbytniego doświadczenia w tej dziedzinie ale to poniekąd przypomina nerwicę. Obsesyjne myślenie o drugiej osobie, zaniżona samoocena, drażliwość i ciągłe umartwianie się. Sprawiasz wrażenie zanipokojonego, zdenerwowanego itp. Może nerwicowcy będą mieli więcej do powiedzenia. Ale nie bój się, z Tobą jest wszystko w porzadku. Warto zasięgnąć porady psychologa. Oni lepiej rozumieją problemy ludzi. Będzie wszystko dobrze. Pozdrawiam serdecznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Coś mnie dopada...

przez Kristi 10 lip 2007, 20:17
Żle się czuję...najbardziej dokucza mi brak sił...mam wrażenie ,że uszło ze mnie wszystko. No , może nie wszystko , ale i tak mi źle. Mam wrażenie ,że jestem inną osobą. Takie uczucie obcości w stosunku do własnej osoby...boję się , czy nie powraca to najgorsze..biorę leki , ale w ubiegłym roku też miałam taki niewielki ,,rzut,, -pomimo brania leków. Lekarz zmienił mi lek i nastąpiła poprawa , ale teraz jest podobnie. Czasem mam wrażenie ,że za chwilkę albo zwariuję , albo zrobię coś nieobliczalnego. W pracy radzę sobie nieźle , ale zaczyna mi przeszkadzać ten brak sił...a do urlopu daleko..zwolnienie nie wchodzi w grę ...jestem jakaś spowolniona..czuję się tak , jakbym była odgrodzona od reszty jakąś niewidzialną ,szklaną szybą. proszę , może ktoś z Was ma jakiś pomysł , aby to jakoś zwalczyć , przetrwać. Boję się, że którejś nocy obudzę się i już nie zasnę , i znów zacznie się to piekło na ziemi...czuję się samotna, mąż wyjechał za granicę, córka jutro wyjeżdża na kolonie...może dlatego tak się czuję?...sama nie wiem. Jedno wiem ,że jest mi źle... Pozdrawiam WAS KOCHANI serdecznie - Kristi
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
02 maja 2007, 21:47

przez pasqda 10 lip 2007, 21:32
Witaj Kristi.
Ja, niestety, czuje sie podobnie.Tylko ze poki co na razie nie chodze do pracy, ale musze czegos szukac, a tez nie jest mi latwo.Caly czas na wszystko brakuje mi sil, jade na zakupy i jak wracam to padnieta padam na lozko.W moim przypadku to na pewno dlatego, ze zamiast sie leczyc, to pobralam leki troche, niecale pol roku, no i przestalam.Kiedy dostalam kolejne, nie wykupilam ich.Wydawalo mi sie, ze kiedy wokol mnie zacznie sie cos dziac to mi to przejdzie, tak smao z siebie, bez zbednej chemii.Ale chyba sie mylilam, bo nawet jak nie ma nudy i czasu na myslenie to i tak czuje sie paskudnie.
Mysle ze wyjazd Twoich bliskich moze miec wplyw na Twoje samopoczucie.Nawet jesli wprost o tym nie myslisz, to prawdopodobnie podswiadomie obawiasz sie samotnosci.Tak przynajmniej to dziala w moim przypadku.Mozesz sie jedynie pocieszyc, ze bliscy do Ciebie w koncu wroca, jest nadzieja ze to pomoze...Wspominalas tez o lekach, bierzesz je nadal?Jezeli tak i mimo tego jest tak jak jest, to moze trzeba cos zmienic?A jezeli juz ich nie bierzesz, to mysle ze powinnas jak najszybciej wrocic do leczenia.
Uwazam, ze moze pomoc tez zmiana nastawienia, po prostu.O tej samotnosci, ktora Cie teraz meczy pomysl tak, ze to jest tylko przejsciowe.Moze skup sie teraz tylko na pracy, a zanim sie obejrzysz, corka wroci z kolonii, maz w koncu tez :)
Pozdrawiam Cie serdecznie.Trzymaj sie :)
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
27 sty 2007, 12:49
Lokalizacja
Wrocław/Zamość

Avatar użytkownika
przez blackwitch 10 lip 2007, 22:03
Witaj Kristi. Czasami tak sie dzieje że czujemy sie gorzej. Okolicznośc bycia samemu też potrafi to potęgować. Zawsze możesz wejsc na forum i tu sie wygadać. Pozdrawiam ciepło:) Trzymaj sie!
“You can't always sit in your corner of the Forest and wait for people to come to you... you have to go to them sometimes.” Winnie the Pooh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

DEPRESJA

przez Krzysztof105 11 lip 2007, 23:16
Ostatnimi czasy (kilka lat) nie prowadziłem się zbyt dobrze, tzn. nadużywałem, marihuana-dużo, trochę twardych a przez ostatnie miesiące alkohol codziennie. Porzuciłem zainteresowania (elektronika, informatyka, w szkole średniej miałem szóstki z tej dziedziny). Teraz uświadomiłem sobie że żyłem tak dlatego bo nie byłem zadowolony z życia, po prostu nie byłem szczęśliwym człowiekiem a wiadomo że używki pomagają uciec, zapomnieć. Podczas ostatniego ciągu alkoholowego dostałem pracę w UK. Tam moje problemy się nasiliły (brak snu, lęki graniczące z paranoją). Udałem się do lekarza i nakłamałem że moje jedyne problemy to brak snu. Dostałem środki nasenne. Po zażyciu trafiłem do szpitala z ostrą psychozą (nieprawdopodobnie realne halucynacje słuchowe i wizualne). Po tym zdarzeniu lęki i bezsenność stały się porządkiem dziennym. Wróciłem do Polski i zacząłem się leczyć, biorę Sulpiryd i Thioridazin. Teraz czytając wszystko co się da na temat psychiatrii nie jestem pewien co mi jest, najbardziej niepokoją mnie objawy wskazujące deprsje, jak długo to się leczy, czy możliwe jest że zacznę kiedyś myśleć i postrzegać świat normalnie???
"Niejeden nie wie co to psychiczny eden, siedem dni zlewa się w jeden"
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
11 lip 2007, 22:06
Lokalizacja
Mława

ehh

przez karola27 12 lip 2007, 13:43
Nie potrafię pisać o sobie...nie wierzę, że ktoś mnie zrozumie, nie potrafię nazwać swoich problemów

Czuję tylko ogromny smutek, pewnie z wielu powodów.

Chciałabym pójsc do specjality, bo chcę żyć dla moich kotów, za które czuję się odpowiedzialna, ale nie wierzę, że psycholog czy psychiatra będzie chociaz probował mnie zrozumieć, wciąż wydaje mi się, że wszyscy są szczęśliwi, raczą sobie, a ja jestem jakas skrzywiona.
poza tym nie wyobrażam sobie mówić o sobie, o swoim bólu komuś obcemu, kto pewnie ma to w czterech literach :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 lip 2007, 13:29

Avatar użytkownika
przez maiev 12 lip 2007, 14:16
Piszesz że chcesz iść do specjalisty - więc idź - przełam się. przecież to nic strasznego. Spróbuj - moze jednak okaże się że nie jest tak jak myślisz - moze trafisz na kogoś kto jednak spróbuje Cię zrozumieć i Ci pomoże. W zasadzie to kiedyś myślałam tak jak Ty: po co iść do kogoś kto z kamienną twarzą będzie słuchał mojego marudzenia a tak naprawdę i tak ma gdzieś to co się ze mną dzieje. Ale poszłam, bo tak jak Ty chciałam sobie pomóc. I nie było źle. Poczytaj tu na forum ilu ludziom pomogła pomoc psychologa czy psychiatry - jest ich mnóstwo. Trzeba spróbować - jeśli tego chcesz oczywiście.
I nie jesteś skrzywiona ;) . Trzymaj się!
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez karola27 12 lip 2007, 14:36
Dzięki za odpowiedź

Właściwie to nie wiem czy chcę... Czy do tej decyzji trzeba dojrzeć, czy trzeba o tym myśleć, co ma sprawć, że zdecyduję się szukac pomocy, skoro nikt mi nigdy w niczym nie pomógł, po co mam się pchac tam gdzie pewnie nikt mnie nie oczekuje,

Najbardziej pragnę nie czuć, nie myśleć, nie widziec nikogo, nie musieć byc ocenianą przez innych.

tak mi ciężko pisac o sobie, wiem , iż mój słowotok to mur, aby nic nie powiedzieć, tak samo ma być u psychologa? Czy psycholog będzie wiedział, co mi jest, a może całkiem inaczej mnie zrozumie, będzie mu mnie żal, będzie mnie oceniał, a może tylko posłucha , coś sobie pomyśli, da jakąś radę, aby speł;nić swój obowiązek
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 lip 2007, 13:29

Avatar użytkownika
przez maiev 12 lip 2007, 14:49
Na temat psychologa to się wypowiadać nie będę, bo to jeszcze przede mną. Byłam tylko u psychiatry. Nie wiem czy trzeba dojrzeć...może. ja poszłam bo wiedziałam że tak jak jest dalej nie może być, bo już dłużej nie wytrzymam. Nie byłąam przekonana o tym czy mi to pomoże czy nie. Po prostu musiałam zaryzykować, nawet jeśli miałoby być gorzej - po to żeby coś się zmieniło, ruszyło z miejsca. Ciesze się że się nie rozczarowałam. Poszłam też chyba dlatego że nie mogłam liczyć na to że ktoś z mojego otoczenia będzie potrafił pomóc. Myślę że warto spróbować. Bo cóż moze się stać - najwyżej spełnią się Twoje obawy że nie warto gadać do kogoś komu płacą za słuchanie - ale chyba nie będzie tak źle. Mówię ci to ja - mistrzyni czarnowidztwa. :mrgreen:

Odwiedź temat o psychoterapii -tam ludzie dużo pisali o tym jak się to odbywa i jak to wygląda i jak to jest z tymi psychologami.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez vegge 12 lip 2007, 17:17
nie musisz od razu opowiadac wszystkiego psychologowi
idz zeby ci zapisal lekarstwa, musisz lykac tabletki zeby sobie wyrownac chemie mozgu, dzieki czemu rozjasnia ci sie mysli i bedziesz umiala sprecyzowac swoje problemy

z tego co piszesz to jestes w kompletnej rozsypce, wiec to sprawa pilna, zebys sie szybko udala do lekarza


tylko pamietaj ze te lekarstwa to dzialaja po 1-2 miesiacach przyjmowania dopiero, wiec nie licz ze lyknisz pare proszkow i juz bedzie super
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

szukam pomocy ? depresja czy przygnebienie ?

przez otchlanrozpaczy 14 lip 2007, 23:29
1,5 roku temu straciłam najważniejszą osobę w moim życiu... był to chlopak ... była to moja pierwsza prawdziwa miłość ... nigdy wcześniej nie kochałam nikogo tak jak Jego ,ponoć on też nikogo tak wczesniej nie kochał jak mnie ... :( moim problemem było to,i iż nie potrafie wyrażać swocih uczuć ... boje sie komuś powiedzieć ze "go kocham" ... i tak było w tym przypadku ... kiedy juz mu to powiedziałam było zapoźno :(... on pomyślał ze sie nim bawiłam ;/ to było tak dawno a ja nadal go kocham . nie wiem czy to może być powodem tego jak sie teraz czuje.... boje sie ze mam depresje ;/ mam dopiero 17 lat (pewnie nikt tego nie czyta ale napisze to ) mam takie objawy
jak utrata radości
-obniżenie napędu
-pustka emocjonalna
-lęk
-utrata nadziei
-tendencje samobójcze
-trudności w podejmowaniu decyzji
-kłopoty z koncentracją
ogólne poczucie utraty sił i rześkości

przestałam spotykac sie z przyjaciołmi (efektem tego była ich utrata)
hmmm takie stany mam co jakis czas i trwają one tygodniami ...

ale jak sobie robie nadzieje ze jeszcze kiedys bede z osobą ktorą tak bardzo kocham to czuje sie o wiele lepiej , zaczynam pozytywnie myślec ... aa potem trace ta nadzieje i znowu sie zaczyna ...

poradzcie mi coś :( prosze ...

wiem ze to co napisałam powyżej jest strasznie pogmatwane ...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 lip 2007, 23:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ofi i 18 gości

Przeskocz do