Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

jesli ktos mial by minutke na przeczytanie tego

przez mironda 15 sty 2007, 18:05
witam. moze to bedzie zasmiecaniem frum ale musze sie komus zwierzyc z tego co mnie trapi, a wy bedzieci chyba jedynymi kotrzay to zrozumieja. wydaje mi sie ze mam depresje badz nerwice. albo to i to :/ stracilam totalnie ochote na zycie. wogole nic mnie nie interesuje, nawet to co dawniej sprzyjalo mi przyjemnosc,. teraz poprostu nic mi sie nie chce. najchetniej zaszylabym sie w moim pokoju i z niego nie wychodzila albo sapała caly dzien. czasem moim marzeniem jest alby zniekneli wszycy ludzie. zeby zostawili mmnie w spokoju bo wszyscy mnie draznia, ale zarazem czuje sie strasznie samotna. sama sobie zaprzeczam. to chore wiem. ale nic na to nie poradze. juz prawie totalnie stracilam kontakt z moimi najblizszymi przyjaciolkami. poprostu zrazily nie do siebie swoim zachowaniem ( albo to znowu moja wina a nie ich) ale niedlugo juz nie bede miala do kogo sie odezwac:( zycie jest okropne:/
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
06 sty 2007, 20:23

Avatar użytkownika
przez Kaja007 15 sty 2007, 18:45
Bardzo dobrze Cię rozumiem. Ja mam to samo co Ty. Mój stan utrzymuje się dosyć długo i już nie potrafię sobie z tym poradzić. Czuję się strasznie samotna i bezradna :? :(
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

POMOCY

przez Natasza188 15 sty 2007, 18:46
Witam mam na imię Natalia.Z zewnątrz wydaje sie ze wszystko sie wporzadku ale w środku prowadze prawdziwą walkę ze sobą.Moje dzieciństwo niemoge zaliczyc do udanych..ciągle kłotnie rodziców, wieczna nadzieja ze bedzie lepiej ale nadzieja matka głupich...Wkoncu nadaszedł ten dzien, mama sie wyprowdzila.Juz prawie nic niepamiętamz tego tylko nasz płacz mój i mamy, cierpienie,lęk i żal.Minęło juz 6lat nie mam z nią kontaktu:( na początku bylam bardzo silna, nikt nic niewidzial, nikt nic niepodejrzewal.Aż pękłam.nadal nikt niewie o moim uczuciach.Podejrzewam ze wpadlam w depresje,Codziennie płacze, na początku ze strachu, ze tata umrze ze mnie zostawia teraz, od kiedy przeczytalam o psach które cierpią i są same caly czas o nich myśle, to mnie zabija.CZuje sie wykończona psychicznie.Do psychologa sie zapisalam ale przedmną pół roku czekania prosze poradźcie mi jakieś tabletki które mi pomogą prosze .coraz częściej prosze Boga o to zeby mi pomógł i mnie zabrał
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 sty 2007, 16:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Kaja007 15 sty 2007, 18:52
coraz częściej prosze Boga o to zeby mi pomógł i mnie zabrał

ja też proszę Go o to codziennie! gdy zasypiam proszę, błagam żebym się rano nie obudziła, ale jak narazie nie wysuchał mojej prośby i jeszcze żyję :?
"Bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart
A czerwień mojej krwi to tylko jakiś żart
I zapominać chcę tak często jak się da
Że nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
331
Dołączył(a)
04 sty 2007, 19:11
Lokalizacja
z głębin...?

Być czy nie być, oto jest pytanie...

przez kociak1335 16 sty 2007, 16:19
Mam już dość. Podobno mam depreche. od 2 tyg nie byłam w szkole :/// klasa maturalna...
wstaje przeciętnie o 12 zjem, pooglądam TV, położe się, posiedze przy kompie, czasami się potnę. nie wiem już co robić beznadzieność jest wszędzie dookoła. W sumie nawet nie wiem kim naprawdę jestem. Czy to ja czy może to moja maska ?
Nawet nie wiem od kiedy to trwa :// Ostatnio zauwazylam ze wystarcza mi jeden posiłek dziennie.
Pomóżcie
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
19 gru 2006, 08:08

Witaj

Avatar użytkownika
przez 331ania 16 sty 2007, 16:37
witaj wsrod takich "samych"-a bylas juz u lekarza?kto stwierdzil depresje?i czy masz jakies leki?pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez kociak1335 16 sty 2007, 17:03
Rozmawiałam z lekarzem telefonicznie bo nie odważyłam się pójśc. Powiedział, że koniecznie musze przyjść osobiście, ale nie poszłam. Nie mam wię też leków.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
19 gru 2006, 08:08

Avatar użytkownika
przez Rumianek 16 sty 2007, 17:34
Natasza, ile masz lat? tak z ciekawości. Mnie też zostawiła matka, mięło już ponad 15 lat, probuje mnie teraz do siebie przekonać ale ja nie mam jej nic do powiedzenia. a propos twojego problemu, spróbuj może iść do lekarza rodzinnego i on wstępnie może ci jakoś pomóc. Napisz poza tym co dokładnie czujesz, może ci to sprawi ulgę, ja przeczytam może dopomogę ci jakoś
pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
26 lip 2006, 21:42

przez Natasza188 17 sty 2007, 13:03
mam 18 lat. Mama próbowala ze mną złapać kontakt ale stchórzyłam.Wolałam udawać ze wszystko jest wporzadku. i ze ona nieistnieje.Co czuje? Czuje ciągly lęk ze zostane sama....Jak mój tata jest szczesliwy, to ja placze bo boje sie ze juz nigdy niebedzie szczesliwy.Tak samo z zwierzetami.Dostalam króliczka zajmuje sie nim ale caly czas sie boje ze on zdechnie i mnie zostawi.Mój dzień to pobudka o 12, zjedzenie czegos a potem odbijanie sie od TV do kompa...nie mam checi na wyjscie do kina, na spacer.Bardzo sie wyciszylam.Wczoraj mój chłopak powiedzial ze mam przestac marwic sie o innych bo sama staczam sie na dno;(Myśle ze ma racje ale ja juz nieumiem dac sobie rady sama...A jak to z tobą jest???
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 sty 2007, 16:22

Avatar użytkownika
przez Rumianek 17 sty 2007, 20:50
Wiesz Natasza, to co piszesz o lęku że zostaniesz sama, martwisz się o swoich bliskich bardziej niż to zwykle bywa, wyobrażasz sobie że stanie im się coś złego, to jeden z typowych objawów depresji. Tak samo jest z twoim brakiem chęci do wyjścia z domu. Spróbuj iść do lekarza rodzinego i powiedzieć mu o tym, może doraźnie on da ci coś co pomoże ci dotrwać do wizyty u specjaisty. Kązdy kto ma depresję czuje się jakby zaraz miało się skończyć jego życie, jakby nie miało być nic dalej, nie widzi przed sobą żadnej przyszłości. Ale można temu zaradzić. Bądź dzielna, Porozmawiaj też z chłopakiem, on w takiej chwili powinien być dla ciebie wsparciem. Niech cię zabierze do kina, do kawiarni na coś słodkiego a ty spróbuj się przełamać i idź z nim. WYdaje mi się, że jesteś nadal dość mocno przejęta sytuacją ze swoją mamą. Jeśli czujesz że tego ci trzeba, masz jej coś do powiedzenia to skontaktuj się z nią. Porozmawiaj, opowiedz jej o tym jak się czujesz, o ile nadal na tyle jej ufasz.
Co do mnie to ja zbliżam się już do trzydziestki, i walczę z moimi depresjami co pewien czas. Ja nie mam uregulowanej sytuacji z matką , może po trochę też i dlatego. Jednak moja matka zostawiła mnie twierdząc że nie ma dziecka około 15 lat temu. Teraz szuka ze mną kontaktu, ale tylko w sytuacjach wie, że mogłabym jej coś załątwić. nie chcę z nią utrzymywać kontaktu, bo myślę że to po pierwsze mogłoby zranić mojego tatę, który poświęca mi całe swoje życie, a po drugie wiem, że ta osoba nie zmieniła się od momentu gdy mnie zostawiła. Zapomniała o całej swojej winie, o tym co mi zrobiłą i zachowuje się jak gdyby nigdy nic. Ale mniejsza o to.
Idź jak najszybciej do lekarza rodzinnego i porozmawiaj, zrób na początek chociaż tyle. Im szybciej zaczniesz coś robić tym szybciej i łatwiej wrócisz do normalnego życia. Pozdrawiam i odzywaj się jeśli masz taką potrzebę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
26 lip 2006, 21:42

Re: Być czy nie być, oto jest pytanie...

Avatar użytkownika
przez 331ania 17 sty 2007, 22:11
kociak1335 napisał(a):Mam już dość. Podobno mam depreche. od 2 tyg nie byłam w szkole :/// klasa maturalna...
wstaje przeciętnie o 12 zjem, pooglądam TV, położe się, posiedze przy kompie, czasami się potnę. nie wiem już co robić beznadzieność jest wszędzie dookoła. W sumie nawet nie wiem kim naprawdę jestem. Czy to ja czy może to moja maska ?
Nawet nie wiem od kiedy to trwa :// Ostatnio zauwazylam ze wystarcza mi jeden posiłek dziennie.
Pomóżcie


Jesli naprawde czujesz sie bardzo zle a z tego co piszesz to tak jest to jedyne wyjscie to wizyta u lekarza-nie boj sie tego-to nic strasznego-wierz mi wszyscy z tego forum zasiegali porady lekarza a kto jeszcze nie poszedl to i tak wczesniej czy pozniej bedzie musial-sama sobie nie poradzisz jesli to naprawde deprejsa.Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

ja też mam depresję

przez ALICE 17 sty 2007, 23:40
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie... co ja bym dała za to, żeby móc spać dzień i noc... Do tego wydaje mi się, że nikt mnie nie lubi, że każdemu przeszkadzam, że wszyscy się ze mnie nabijają, że tylko przeszkadzam... Czuję się jak głupek. Nie potrafię sensownie rozmawiać, bo brakuje mi słów i mam pustkę w głowie. Zapominam i nie jestem w stanie spamiętać podstawowych spraw. Są dni, że nie wiem, co się wokół mnie dzieje, gubię różne rzeczy, a wyjście z domu potrafi zająć mi godzinę, bo zapominam klucza, telefonu, torebki... Gdybym mogła się zamknąć w domu i spać i leżeć w łóżku do oporu... Ale muszę chodzić do pracy, bo mam 14miesięczną córeczkę i muszę dla niej żyć i pracować i wstawać z łóżka. Myślę, że to depresja. Czy jest szansa na to, że wrócą dni, kiedy chciało mi się wyjść do sklepu, jechać do koleżanki, iść na spacer, porozmawiać z sąsiadką? Czy zachce mi się żyć? Funkcjonuję siłą woli, bo muszę chodzić do pracy i zajmować się dzieckiem. Ale pamiętam, że kiedyś było inaczej i chciałabym jeszcze kiedyś poczuć życie. Byłam tydzień temu u lekarz - to moje noworoczne postanowienie. Dostałam coaxil i magnez dożylnie. Czy leczenie przywraca chęć do życia? Na jak długo? Zawalam różne rzeczy w pracy i przez rozkojarzenie robię takie głupoty, że po prostu wstyd. Za mało zajmuję się dzieckiem i wszystko co robię, to jedno wielkie zmuszanie się. Proszę o informacje na temat wyleczalności z depresji. Czy komus się udało?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 sty 2007, 23:05
Lokalizacja
GDYNIA

Depresja?? czy moze cos innego??

przez toe2waylor 17 sty 2007, 23:46
Witam
jako ze jestem nowy na forum witam sie z wszystkimi.

Moze opisze moj problem poniewaz jest mi z tym coraz gorzej.
Mam 24 lata, jestem osoba której nie brakowalo nigdy ani miłości ani pieniędzy, w zasadzie wszystkiego zawsze miałem pod dostatkiem.
Jestem studentem dwoch kierunkow studiow dziennych i jako trzecia szkole wybralem sobie pewne zajecia w trybie zaocznym, tak dla wypelnienia czasu. Nie jestem osoba ktora tylko siedzi w ksiazkach i nie robi nic poza nauka, staram sie prowadzic normalny tryb zycia, spotykam sie ze znajomymi, chodze na imprezki, slucham muzyki, zawsze jakos organizuje sobie czas i staram się nie nudzic itd. Od pewnego czasu zaczely dziac sie dziwne rzeczy z moim nastrojem i samopoczuciem. Do rozpoczecia tego semestru bylem bardzo dobrym studentem, osiagalem bardzo dobre wyniki w nauce a takze w zyciu prywatnym, nie mailem zadnych problemow z poznawaniem nowych ludzi, z zajeciami i ze zorganizowaniem sobie czsu wolnego itd. W pazdzierniku nagle cos we mnie peklo, nie wydarzylo sie nic zauwazalnego co mogloby na to wplynac. Nagle wiekszosc dnia spedzam w domu, nie mam sily wstawac rano, calymi dniami chodze zmeczony, nie mam na nic ochoty ale jak juz poloze sie spac nie moge zasnac, kiedy juz padam ze zmeczenia, wtedy sie zaczyna, doslownie tylko zamkne oczy mam straszne koszmary tak ze co kilka minut sie budze, sa tak straszne jakich nigdy wczesniej nie mialem, budze sie z bardzo szybkim oddechem i strachem jestem wtedy poprostu caly spocony, przerazony i nie moge zasnac, znowu zasypiam i to samo, tak jest przez cale noce. jak juz wstane ide na zajecia, nie chce mi sie tam siedziec nie chce mi sie notowac tego wszystkiego, nawet nie mam ochoty rozmawiac z ludzmi i ze znajomymi, nie wdaje sie w dyskusje z wykladowcami bo po chwili ogarnia mnie taki dziwny strach ze nie bede wiedzial co powiedziec, oczywiscie sa dni kiedy wszystko jest w miare ok. po zajeciach jezeli oczywisice wytrzymam na wszystkich jestem strasznie zmeczony, oczywiscie wszsytko co do mnie mowili i tak do mnie nie dotarlo, slabo pamietam o czym to w zasadzie bylo, wszystko co do mnie mowia przelatuje jakos bokiem, bardzo ciezko jest mi sie na czymkolwiek skoncentrowac i w jakikolwiek sposob zabierac glos czy brac udzial w dyskusjach. Malo kiedy sie usmiecham poniewaz nic nie powoduje we mnie czegos takiego abym mogl tak zrobic, w zasadzie nic mnie nie cieszy, wiekszosc czasu jestem smutny, chociaz przychodza dni (ale to tylko wyjatki ktore wystepuja w nielicznych przypadkach) kiedy ogarnia mnie euforia i wtedy jestem tak szczesliwy wszystko mi się podoba, chce się zyc i robic wszystko na raz, mam wtedy mnóstwo pomysłów, ale za nim się za nie zabiore przychodzi znowu ten przygnębiający stan. Wszystkie moje zyciowe cele legly w gruzach, sam nie wiem co chce dalej robic, przestalo zalezec mi na wszystkim, nic nie jest wazne, Bywa tak ze momentami nie wiadomo skad pojawiaja sie lzy w moich oczach mimo tego ze nic sie nie stalo ogarnia mnie wtedy maxymalny smutek i zal sam nie wiem do czego, wtedy jest placz ktory trwa od kilku sekund do kilku minut i przechodzi, zdaza mi się to kilka razy dziennie. Kiedys bylem szczesliwy i zadowolony z siebie z tego co robie, wiedzialem ze osiagne sukces teraz tego nie ma, brak jakichkolwiek perspektyw, brak checi do czegokolwiek, ciagle zmeczenie, brak apetytu, moge nie jesc nawet 3 dni i nie czuje glodu, tylko papieros za papierosem. nie jestem zadowolony z siebie, z tego co robie, nie moge nawet patrzec w lustro bo odrazu jest placz lub smutek. (nie jestem jakims strasznym czlowiekiem, nie mam problemu z kobietami), takich objawow moglbym wymieniac duzo duzo wiecej opisalem to wsystko tak w wielkim skroce poniewaz trwa to juz od dluzszego czasu ale ostatnio bardzo mocno sie zaczyna poglebiac, godziny mijaja mi w expresowym tempie i w zasadzie za nic nie moge sie zabrac bo nie mam na to ochoty, sily i czasu, nic mnie nie cieszy.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
17 sty 2007, 22:56

przez Yantar 18 sty 2007, 00:00
Alice
Leczenie nie tyle samo w sobie przywraca chec do zycia (chyba ze ktos jest podatny na sugestie). Leczenie farmakologiczne bardziej niweluje pewne skutki, zeby ludzie mieli czas i mozliwosc zebrac sily fizyczne i psychiczne, ktore gdzies uciekaja. Dzieki temu moga znow rozpoczac normalne funkcjonowanie.
Ps. Mala sugestia piszesz, ze masz mala coreczke. Sprawdz jesli mozesz u siebie poziom zelaza. Jego niedobor moze w duzej mierze wplywac na to, ze czujesz sie ustawicznie zmeczona.


toe2waylor z twojego postu cos jakby nie gra z przyszloscia. Bo piszesz, ze uczysz sie dobrze, miales wypelniony czas i spokojnie ciagnoles 2 kierunki sudiow wiedzac, ze odniesiesz sukces. A na koniec piszesz, ze wszystkie cele jakie sobie stawiales legly w gruzach. Cos nie gra tylko nie wiesz jeszcze co, a objawilo sie to tak, a nie inaczej. Jesli trwa to drugi miesiac to najlepiej by bylo uniknac "znachorskich" praktyk zeby sie to nie poglebilo i zalatwic to w zarodku. Zlap w maire szybko kontakt z jakims psychologiem (sa chyba studenckie poradnie psychologiczne). Moze po prostu nie zdajac sobie sprawy przeszarzowales z silami i tak sie to teraz objawilo.
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do