Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

Avatar użytkownika
przez bitterreflection 03 lis 2009, 16:51
Witam. W zasadzie to piszę ty tylko po to, żeby się 'zdiagnozować'. Moja historia jest długa i skomplikowana, więc przejdę do sedna. Od 8 miesięcy co jakiś czas mam epizody załamań - siedzę, płaczę, wypominam błędy z przeszłości, które spowodowały te stany. Jednak ostatnio dzieje się źle, gorzej. Wstaję - nie mam na nic siły, prawie każdy dzień kończy się płaczem, cały tydzień 'wegetuję' i czekam na weekend, kiedy najczęściej uciekam w alkohol. Kiedyś przebywanie z ludźmi i picie pomagało, teraz ludzie mnie denerwują, bo są weseli, picie jeszcze bardziej mnie pogrążą. Mam kogoś, ale boje się, że przeze mnie to się rozpadnie, chociaż ta osoba zapewnia, że mnie kocha i chce mi pomóc. Jednak ja nie umiem nawet sama sobie pomóc. Strach przed zepsuciem tego jest okropny, wiem, że jak tak się stanie, to kompletnie się załamię. Właściwie tylko ten ktoś wie o moich problemach. Moja samoocena legła w gruzach, nie lubię siebie min. za to, że nie umiem rozmawiać o sobie i o uczuciach, a to wszystko przez to, że nigdy nie miałam osoby, z którą mogłabym szczerze pogadać. Moje marzenia na przyszłość runęły, kompletnie nie wiem co ze sobą zrobić. Zaczyna mnie to już męczyć, czasem już mi brakuje sił i trudno mi się powstrzymać od płaczu w nietypowych momentach, np. podczas jazdy autobusem, zwykłej rozmowy z kimś. Myślę, że może tu już kończą się pojedyncze załamania, a zaczyna depresja. Mam rację, czy się mylę?
Posty
1
Dołączył(a)
03 lis 2009, 16:23

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez tralalala? 03 lis 2009, 18:18
Witam

Parę dni temu,napisałem w innym temacie o moim "problemie".Ale jest coraz gorzej.Mam brak apetytu,chodzę poddenerwowany(czasem wcale,czasem bardzo) ,wszyscy mnie wkurza.Zacząłem dość nałogowo uciekać z lekcji(wcześniej mi się to nie zdarzał),po prostu nie mogę wytrzymać dłużej w szkole.W domu nie mam chęci nic robić-nie uczyłem się już od paru tygodni,moje zainteresowania jak gdyby uciekają.Mam obawy przed przyszłością(ale tylko te,związane ze szkołą),czuję smutek i przygnębienie(dość często).Zawsze byłem typowym narcyzem,teraz w wielu przydatkach czuję się gorszy od innych.Często chce mi się płakać :P
A oto moje "słowa" z innego tematu :D
Od czego by tu zacząć? Pewnie nie raz spotykaliście się z takimi problemami jak mój,ale niestety-taki to już jest nasz wiek.Jest nim szkoła.Ale zacznę od "początku"

Koledzy,jak i rodzice zawsze uważają mnie za radosnego,niczym nie przejmującego się człowieka. Kipiącego optymizmem i podchodzącego do wszystkiego na ludzie.Ale(niestety) zmienia mnie jedna rzecz-SZKOŁA.
W gimnazjum strasznie się nią przejmowałem.Jako uczeń podstawówki byłem jednym z lepszych w szkole,potem jakby wszystko się zmieniło,z piątek,dwójki itd.Trochę się tym zdołowałem,ale to raczej wchodziło jednym,a wychodziło drugim...Nauczyciele raczej mnie nie lubili.Byłym szczery do bolu.Nigdy nie preferowałem podlizywania itd Jeśli z czymś się z nimi nie zgadzałem,w "łagodnych" słowach mówiłem to nim.Każdy mówił,przesiedź te 3 lata,potem będzie już dobrze,i właśnie tutaj zaczyna sie mój problem.Każda sekunda w szkole była moja zmarnowaną sekundą.Na lekcjach(jak i przerwach) pękałem z nudów.Cały czas liczyłem sekundy.Gdy miałem iść do szkoły chciało mi sie płakać.Patrząc w przyszłość,trzy lata wydawały mi się 300.Trudno mi to tutaj opisać,ale każdy mi mówił,że jestem jednym z nielicznych którzy tak jej nienawidzili.Ale proszę nie robić ze mnie niełuka.W domu uwielbiałem czytać pisma naukowe,psychologiczne.Ogólnie,nauka w domu mi odpowiadała

I teraz przechodzę do sedna sprawy-LICEUM
Właśnie się do jednego dostałem,jednego z lepszych w mieście.Szkołę przeżywam jeszcze gorzej.Wyżej opisywałem,jak straszliwie nudzę się w szkolę,ale tutaj jest gorzej/inaczej.Wracają ze szkoły do domu myśle sobie ,,kurde,jutro znowu do tej przeklętej szkoły".W weekendy mówię sobie ,,kurde,w poniedziałek znowu..." w dłuższe święta to samo.Normalnie nie daje mi to żyć.Ale oczywiście t nie wszystko,na lekcjach nudzę sie jeszcze bardziej,nie mam humoru.Zaraz ktoś napiszę ,,ucz się,słuchaj nauczyciela" Żeby było to takie proste
Dalej-inni uczniowie w klasie.Jako,że chodziłem do szkoły we wsi,jakoś wszystko było ok,ba,nawet byłem najbardziej lubiany w klasie.Bez problemu zostawałem przewodniczącym klasy.tutaj jest inaczej,wszyscy strasznie mnie denerwują.Nie mam z nimi najlepszych kontaktów.
Większosć zamiast mózgu ma hormony.Gadają o siłowni i mięśniach-aby podobać się dziewczyną.Plotkują na wszystkich ,,ten wg. mnie jest taki,ten taki".Ubawiłem się,gdy paru weszło w kółko i ,,no to teraz powiedzcie co inni sądza o mnie" ,tak się wymienili parę minut.Ktoś zaczął do jednego,od razu chcą się nawalać.Jakos to wszystko do mnie nie pasuje.Oczywiście o absolutnej ciszy na lekcji nie wspomnę...
A więc siedzę sam na przerwie i oczekuje na dzwonek.Lekcja mija bardzo długo.Gdy wychodzę ze szkoły,aż się wzruszam.Ale oczywiście myślę ,,jutro znowu"

Dodane po paru minutach
No dobrze,już ochłonąłem.Przepraszam za chaos,zacząłem paplać bez opamiętania i jakoś tak wyszło.A teraz w skrócie:
Myśli,że czekają mnie jeszcze 3 lata w szkole,dobijają mnie.Lekcja(jak i przerwy) są nadzwyczaj długe,jakby trwały pół dnia.Powracając do domu myślę tylko o tej przeklętej szkole.W domu zdarza mi się płakać(widzicie co szkoła robi z ludźmi? )
Ale przebywając z kolegami zawsze jestem tym najzabawniejszym i najbardziej optymistycznym(kolegami,ale nie w tej klasie).Jedynkami się nigdy nie przejmuje.Sam nie wiem...Nigdy się niczym nie przejmowałem,zawsze każdy mówił ,,XXX,tym to masz na wszystko wyjeb*".Ale ta szkoła mnie dobija.jestem z tego powody często bardzo smutny,przytłoczony,chcę mi się płakać...
Pytanie na koniec
Czy to jakieś oznaki depresji? Może czegoś innego?

No,wreszcie się wypłakałem i to anonimowo Pozdrawiam
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
26 paź 2009, 18:37

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez polakita 06 lis 2009, 16:04
tralalala?, chyba wiele osób ma problem ze szkołą, jest przytłaczająca, przygnębiająca... kolegów w tej nowej szkole masz chyba dość nieciekawych, cóż może lepiej szukaj sobie osób które ci bardziej odpowiadają. Okres dojrzewania - wtedy zaczynają się zmiany hormonalne, czasem humory różne nas opanowują, zmiany nastroju. Może dlatego też masz takie depresyjne nastroje, może to minie za jakiś czas. Ale brak zainteresowania lekcjami, opuszczanie szkoły to już niedobrze. Wiesz pewnie o tym że tu na forum nikt ci nie da diagnozy bo nie jest to takie oczywiste, ale zanim sobie narobisz kłopotów przez niechodzenie do szkoły, to możesz spróbować pójść do jakiegoś szkolnego psychologa, jak uważasz?
polakita
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez 1507 06 lis 2009, 17:16
raczej do pedagoga szkolnego
1507
Offline

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez polakita 06 lis 2009, 17:30
pedagogiem szkolnym jest chyba KAŻDY nauczyciel? ;)
polakita
Offline

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez 1507 06 lis 2009, 22:49
Jest etat w szkole który nazwany jest "pedagog szkolny"! Jest to człowiek który zajmuje się problemami dzieci w szkole i tylko to robi nie uczy na lekcjach. Ale może jeszcze nie jesteś rodzicem i o tym nie wiesz ;)
1507
Offline

pomocy.......

przez pocoto 07 lis 2009, 11:21
nie wiem co sie ze mna dzieje nie czuje radości z życia a świat nigdy nie był dla mnie kolorowy... mam 19 lat w wieku 9 lat zostałam brutalnie zgwałcona... nikt się o tym nie dowiedział nie potrafiłam o tym powiedzieć rozmawiać teraz wiem ze to był bład cały okres dojrzewania borykałam sie z tym sama szukałam pomocu ale nie potrafiłam tego powiedzieć duzo razy miałam mysli samobójcze lecz za kazdym razem w ostatniej chwili tchórzyłam ... tak naprawde nie wiem czemu pisze chyba po prostu musze... nie zycze nawet największemu wrogowi tego co przezyłam czuje sie upokozona i brudna mimo ze minęło kilka lat cały czas tamten dzień gdzieś w myślach wraca... tak wygląda każdy nowy dzień mojego zycia...
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
07 lis 2009, 01:04

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez present 07 lis 2009, 14:53
A próbowałaś o tym zapomnieć?

Pytanie nie jest głupie.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lis 2009, 22:39

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez pocoto 07 lis 2009, 15:08
próbowałam wiele razy o tym nie myśleć zapomnieć.... ale to wraca nie zaleznie ode mnie
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
07 lis 2009, 01:04

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez malahai 12 lis 2009, 19:45
Od dawna wiedziałem, że coś jest ze mną nie tak, ale wydawało mi się, że taki już jestem, że tak już mam. Dwa dni temu trafiłem na artykuł na Wirtualnej Polsce o depresji, przeczytałem o objawach i wszystko wydało mi się aż nadto oczywiste. Sprawdziłem później jeszcze wiele innych stron o depresji żeby sprawdzić czy nie ma gdzieś więcej objawów podanych, chciałem być pewny, że sobie nie wmawiam tego tylko rzeczywiście coś może być na temacie, opiszę Wam co i jak i może Wy będziecie w stanie mi powiedzieć, czy ma to coś wspólnego z depresją?

Odkąd pamiętam mam niską samoocenę, nigdy nie uważałem się za szczególnie przystojnego czy atrakcyjnego. Do tego jakiś czas temu myślałem sobie dużo o różnych sprawach i doszedłem do wniosku, że tak naprawdę to ja nie jestem stworzony do kochania, nie potrafię kochać drugiej osoby, moje serce obumarło już dawno temu. Potrafię się kimś zachwycić, potrafię kogoś zainteresować sobą czasami, ale nie potrafię kochać, dzielić się uczuciami. Tak porównuję to sobie do samochodu rajdowego, 400-500 koni mocy, może rozwijać potężne prędkości, ale jak padnie mu akumulator, to nie ruszy się nigdzie. Czasami właśnie się tak czuję, jakbym miał w sobie więcej miłości i uczuć niż ktokolwiek inny na świecie, a w tym samym czasie nie potrafiłbym z nimi nic zrobić, ruszyć z miejsca, 'odpalić'. Od jakiś pięciu miesięcy straciłem zupełnie kontakt ze światem zewnętrznym, rozstałem się ze swoję eX, nie mam znajomych, nie mam rodziny (mieszkam w Wielkiej Brytanii), jedynie kiedy widzę ludzi, to w pracy. A tak poza tym? Siedzę zamknięty w domu, w czterech ścianach, jedynie co mnie łączy ze światem zewnętrznym to komputer i parę znajomych osób na necie. Potrafię przesiedzieć cały dzień gapiąc się w ścianę tępo, albo patrząc zupełnie bez zrozumienia w telewizor. Mam problemy z najprostszymi czynnościami domowymi, wiem, że muszę coś zrobić, chcę to zrobić, ale panuje we mnie jakaś wielka niemoc. I zawsze ta sama odpowiedź się we mnie pojawia - jaka różnica? Czy pozmywam teraz czy wcale, jaka różnica? Czy zjem coś teraz czy nie będę jadł dwa dni, jaka różnica? A propos, jadam zazwyczaj jeden posiłek dziennie, czasami nic dwa dni, bo po co. Nie chce mi się, nie odczuwam głodu, jedynie zmęczenie przychodzi. Tak samo z zimnem, w pracy pootwierane bramy, 5 stopni a ja w koszulce latam. Nie czuję zimna, no nie, czuję, ale nie zależy mi na nim, ignoruję je. Nie potrafię się zmusić do niczego, do jakiś działań, zainteresować. Jedynie co robię to piszę bloga, mój sposób na radzenie sobie ze światem.
Zacząłem jakiś czas temu myśleć o swojej śmierci, stwierdziłem, że może zamiast się tak męczyć to może po prostu wybiorę jakieś ładne miejsce i po prostu odejdę tam spokojnie. Mam obsesję na punkcie Alaski, znaleźć odludne miejsce i czekać aż zabraknie sił. Nie chcę już walczyć, nie mam o co i dla kogo. To czy żyję czy nie nie ma tak naprawdę znaczenia dla nikogo, nie będzie różnicy jak zniknę. Słucham jedynie przygnębiającej muzyki, nastroje zmieniają mi się czasami kilkanaście razy dziennie, sam ze sobą nie mogę wytrzymać. Raz jest okej, baterie naładowane, chce mi się działać, coś zmieniać, ale szybko to przechodzi, zawijam się w koc, zapalam świeczkę, włączam muzykę i leżę gapiąc się w sufit. Czasami popiszę z kimś na gadu-gadu, ale coraz częściej się od tego odcinam, powoli odłączam się od odstatnich ośób, którym jeszcze na mnie zależy w jakikolwiek sposób. Staram się dawać czasami znaki, żeby może ktoś zauważył, że coś jest ze mną nie tak, ale to złudne... Jak się uśmiechasz to wszystkim się wydaje, że jest u Ciebie okej...
Od wczoraj biorę tabletki uspokajające, jest trochę lepiej, nie czuję się tak przytłoczony. Do lekarza nie chcę iść, wydaje mi się, że pewne jednostki nie powinny funkcjonować, nie powinno się ich ratować. Bo po co? Przecież i tak nie mam nikogo, to czy jestem czy nie nie sprawia nikomu różnicy.
Zapomniałem dodać o zaburzeniach snu. Zaczęły się ponad trzy miesiące temu, kładłem się o 12, budziłem od trzeciej nad ranem. Właśnie podczas jednej z takich nocy zacząłem pisać bloga, niedługo później znalazłem sobie pracę na nocki. Kiedy wracam, śpię po 4-5 godzin, zamęczam swoje ciało świadomie i patrzę jak długo wytrzyma. Na razie wytrzymuje. Nie sypiam w swoim łożku, smutno mi tam, za duże jest, tak cholernie puste, zwijam się w kłębek na kanapie i tak śpię...
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
12 lis 2009, 18:25

Re: Depresja objawy

Avatar użytkownika
przez Razorbladerka_ 12 lis 2009, 20:28
A powiedz mi malahai jakie leki uspokajające bierzesz ??
Na pewno coś jest nie tak!!! i powinienes jak najszybciej m udac sie do lekarza a najlepiej do psychiatry... ja nie zartuje!!! Bo to powazna sprawa... w zeszłą zime moje zycie wygladalo niemal identycznie jak Ty opisujesz swoje... pojawila sie jednak osoba, ktora mnie z tego wyciaga... Troche szkoda, ze nie ma przy Tobie kogos, kto mógłby Ciebie zmobilizowac i nadać Ci sens zycia... Ale jesli nie teraz to za jakis czas taka osoba się pojawi... bo człwiek jest stworzony by kochac i byc kochanym ;) tez w to kiedys wątpiłam, a teraz..?? - jest bajka :D Jesli nie masz dla kogo, to pojdz do lekarza DLA SIEBIE!!! Wiem, ze sie nie chce, ale jesli chcesz kochac i byc kochany to pomysl sobie ze nie masz innego wyjscia, bo kto niby ma Cie zauwazyc, jak uciekasz od świata i ciagle masz ponurą minę??!! Niech przestanie dla Ciebie istniec to pytanie 'po co?' bo to najggorsze co moze byc... zastanawiasz sie po co i nic nie wymyslasz... a to doluje jeszcze bardziej i wciaz myslisz 'po co i po co'... Pomyśl, ze TAK TRZEBA i po prostu TO ZRÓB a nie zastanawiaj sie!!!!
Pozdrawiam.
Slowa zlewaja sie w falszywy ton gdy nadwrazliwosc jest jak bilet w jedna strone stad... Musze leczyc sie na bol i strach.



Ja tancze a niebo gra!!! :-D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1220
Dołączył(a)
29 wrz 2009, 20:56
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Depresja objawy

przez malahai 12 lis 2009, 20:42
Nazywają się Kalms, nic specjalnego, to co można u nas w sklepie kupić, nie wiem jak silne czy słabe są, ciężko powiedzieć, ale wydają się przynajmniej w jakiś sposób działać. A jak przestaną, to zacznę brać więcej po prostu.
Ja problemy z sobą mam od lat tak naprawdę, jak miałem 16-17 lat chwytałem za nóż, pamiątka po tym na ramieniu zostanie mi do końca życia.
Gdyby miał kogoś komu by na mnie zależało to pewnie i łatwiej by było, ale tak naprawdę to mi cholernie ciężko nawiązywać kontakty z innymi a jak już to robię, jak już z kimś jestem to... jakoś nigdy się nie układa, nie potrafię się zaangażować jakoś bardziej, nawet kiedy wszystko z dziewczyną jest jak najbardziej okej. Ciężko mnie zrozumieć i jeszcze ciężej ze mną żyć. Wiem, że mam więcej cierpliwości i ciepła niż niejeden, ale co z tego...
Nie spieszy mi się do lekarza, nie chcę się leczyć... Po prostu strasznie mnie uderzyło to, że to może nie być tylko to, że 'ja taki już jestem' tylko coś większego, choroba. A z chorobą nie mam motywacji walczyć, nie chcę walczyć. Niekórzy są skazani na porażkę i ja jestem jedną z takich osób, jestem z tym pogodzony, po prostu... przestraszyłem się, pierwszy raz poczułem lęk, że mam coś z czym sobie mogę nie poradzić. Zawsze starałem się wszystko bagatelizować, wmawiałem sobie, że 'ten model tak ma', teraz okazuje się, że może chodzi o coś więcej. Wiem, że nie wszystko co piszę ma sens, że czasami sam sobie zaprzeczam, ale nie jest łatwo jakoś te wszystkie uczucia opisać, chociażby dlatego, że do większości z nich nie chcę się nawet sam przed sobą przyznawać.
Dzięki za dobre słow i porady, doceniam to.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
12 lis 2009, 18:25

Re: Depresja objawy

Avatar użytkownika
przez ewap99 12 lis 2009, 21:27
. A z chorobą nie mam motywacji walczyć, nie chcę walczyć. Niekórzy są skazani na porażkę i ja jestem jedną z takich osób, jestem z tym pogodzony, po prostu... przestraszyłem się, pierwszy raz poczułem lęk, że mam coś z czym sobie mogę nie poradzić.


Sam sobie tu odpowiadasz ze nie nie mozesz ale nie chcesz sobie poradzic nie chcesz nic z tym zrobic a szkoda bo mógłbyś czuc sie o wiele lepiej ale tego nie chcesz ale ja wierze ze to sie zmieni i zaczniesz o siebie walczyc
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: Depresja objawy

przez bojo 12 lis 2009, 23:48
Myślę że powinieneś jednak po walczyć i daj się na mówić na wizytę u psychologa.Ja przeżywałem podobnie, straciłem pracę po prostu nie wstałem z łóżka wyłączyłem telefony. A w tej chwili inne życie. Fakt Odczuwam jakąś nie opisaną pustkę a raczej samotność. Warto zdobyć się na ten nie wyobrażalnie trudny kro. Życzę wytrwałości głowa do góry, nie jesteś sam zobaczysz wielu nas.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
10 sie 2009, 11:19
Lokalizacja
RYBNIK

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do