Depresja objawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez Axwill 05 paź 2009, 02:42
Cześć

Mam najprawdopodobniej jakaś nerwicę-depresję. Generalnie nie wiem od czego zacząć zeby to opisać, a nie chce tez pisac wypracowania - żeby komus chciało sie to jednak przeczytać. Dodaję na wstępie, że jestem dziwną dziewczyną.

Pomijając masę problemów, jakie mam sama ze sobą - martwię się zdrowiem mojej mamy. Ona jest pod kontrolą lekarzy i bierze leki przeciwko rozwoju raka. Jednak ja się martwię, ze jej nie będzie za parę miesięcy, lat... strasznie sie o to boje i potrafie godzinami płakać ze strachu w depresji. Ona o tym raczej nie wie, żeby jej nie martwić. Ale mówię, ze bardzo się o nią martwię, żeby wiedziała że ma jakieś oparcie w córce, nie chce jednak by wiedziała jak ryczę i się przejmuję bo nie chce żeby ona płakała....


Nie wiem czy ze mną jest wszystko ok.... ale od ponad roku uzywam kart tarota jak mam jakieś problemy. Wiem, ze to brzmi dziwnie... Wychodzą mi nawet te wróżby czasem. Spełnia się to co tam pisze. Dla przykładu podam, że we wrześniu 2007 gdy na studiach miałam bardzo wredną, straszną kobietę która lubiła dręczyć psychicznie studentów sobą i swoim przedmiotem nauczania...potrafiła uwziąć się na jakiegoś studenta od czasu do czasu i pastwić się. z obawy przed nią postawiłam wróżbę "jak to z nią będzie i czy nie będę miała z nią żadnych zatargów". Wypadła mi najgorsza karta tarota już w 1 rozdaniu - oznacza upadek, klęskę, czasem śmierć. Więc wystraszyłam się i uwazałam na nią cały rok. Okazało się że w Sierpniu następnego roku już babka nie żyła... byłam przerażona spełnieniem się owej wróżby!! Myślalam, ze to ma być moja klęska i że nie zaliczę przedmiotu u niej. Owszem, nie zaliczyłam, ale i tak zmieniałam uczelnię więc mi to wisiało w tamtym momencie. Ale jak dowiedziałam się, że ona zmarła ... wiem, ze to może byc zbieg okoliczności, ze tamta babka mogła przed ten rok nabawić się jakiejś choroby i umarła w wieku 50 lat, ze statystycznie to mogło sie wydarzyć. Ale jest wiele innych przykladów gdy te wróżby tarotowe się spełniały. Może mniej drastyczne ale generalnie miało to sens. Nawet moja rodzinka przyznawała mi racje jak spełniały się poszczególne wróżby!
Ostatnio wzbudził się we mnie lęk gdy wrozylam mamie na przyszly rok i wypadła mi ta karta "upadek, cierpienie, klęska, śmierć". Zaczynam się bać na myśl o tym, modlić.... Czasem czuje się jak w psychozie. Nie wiem czy ja jestem normalna,.... czy mam iść do jakiegoś psychologa/psychiatry....Wiem że nie nalezy ślepo wierzyć w karty, a każda z nich ma inne znaczenie w danej sytuacji, że nie ma jednoznacznej interpretacji jak 2+2=4. Ale mimo tego boje sie o mamę i nie wiem czy to jest wciąż normalne, czy już należy brać na to jakieś proszki...

Z tego co się doczytalam w psychologii to jest to swojego rodzaju "myślenie magiczne", prawda? Ja sie w to chyba kwalifikuje?


Pozdrawiam
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 paź 2009, 02:14

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez joanna5 05 paź 2009, 04:26
oczywiscie,ze martwisz sie o mame,to nauralne,istnieje cos takiego w moim miescie jak Akademia Walki z Rakiem.tam mozna sobie pomoc psychicznie do odejscia,jest terapia dla osieroconych.sama wygralam walke z rakiem a stan byl prawie beznadziejny ale ja wierzylam,ze mam zyc.poplakiwanie po katach nic nie daje,to jakby obie strony sie oszukiwaly,potem jest zal,ze nie wykorzystalo sie tego czasu na dogadanie,pokierowanie,ostatnia wole,wiem,ze to trudne i nie kady przez to moze przejsc,
joanna5
Offline

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez polakita 05 paź 2009, 11:36
Axwill, karty to magia a magia to kontakt z czymś niedobrym. Nie wiem czy jesteś wierząca, jeżeli tak to informuję cię że stawianie kart jest grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu i oddala od Boga, który sam nam objawił prawdę. Jeżeli chcesz mieć spokój wewnętrzny to lepiej wyrzuć te karty bo inaczej będziesz się tym tylko nakręcać.
polakita
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez Axwill 05 paź 2009, 20:34
Dziękuję za odpowiedz!
Nawet nikomu o tym nie mogę za bardzo powiedzieć w życiu, co mnie tak naprawdę męczy. Z mama rozmawiam, mamy dobry kontakt ale to ja od czasu do czasu dostaje ataku płaczu i strachu i nie chce by to widziała. Ona i tak często juz na mnie patrzy jak na wariatkę... i to wcale nie mówię tego żartem. Jest wtedy poważna i przygląda mi się w milczeniu...

Może moja depresja się trochę bardziej uaktywniła bo jem mniej słodyczy niz kiedyś (staram się trzymać dietę) i nie umiem panować nad myślami. Często jak mam chwilę wolną, jak gdzieś idę pieszo sama to zaczyna się cały natłok negatywnych myśli w głowie. Rano normalnie wstaje, stroje się na uczelnię najładniej jak tylko uda mi się wymyślić i staram się być miła dla wszystkich. Jednak ja mam wrażenie że wiele ludzi traktuje mnie jak powietrze, jakbym była niewidzialna... Nie wiem czy to przez to ze mnie nie lubią, czy serio jestem totalnie nie godna uwagi :( To moje strojenie się i poprawność polityczna tego co mówię bierze się własnie z obawy przed odrzuceniem, a i tak jestem wciąż odrzucana. To wszystko jest tak porąbane... ja chyba serio muszę iść do psychologa, bo te problemy któe mam sama ze sobą gryzą mnie dość mocno. Zwłaszcza w dni, kiedy czuje się słabsza psychicznie....
Nie wiem...może to z braku chłopa? Kiedyś jak miałam chłopaka i jednocześnie robilismy TO w łózku, to świat był piekniejszy, mniej problematyczny, w ogóle jakoś głupotami z zewnątrz się nie przejmowałam. Teraz jestem totalnie sama :oops: . Nawet jak jakaś koleżanka się na mnie krzywo spojrzy przez 5 sekund to ja już łapie doła i rozmyślam co takiego ze mną nie tak... W ogóle mało ludzi mnie lubi, chociaz nikomu nie robie krzywdy, nawet nie obgaduję, staram się być fair i w porządku. To mimo wszystko czuję się dziwnie z ludzmi i nieakceptowana...

A co do tarota, nie stawiam codziennie kart by przewidzieć pogodne albo zobaczyc czy bede miała fajny dzien. Robie to w miarę rzadko, wiem że to wbrew chrzescijanskiej wierze... moja rodzinka to generalnie toleruje u mnie, czasem z tego jest niezły FUN. Nie mam aż tak czasu by ćwiczyc te wróżby i czytać o tym, uczyć się na pamięć rozkladów itd. Ale parę razy udało mi się dzięki nim rzeczywiście coś przewidzieć.... np. wyniki egzaminów, albo czasem nawet karty pokazywały same jakąś wróżbę/przestrogę mimo że o to nie pytałam. Co jest ironiczne, to to, ze często dopiero po tym jak wróżba się spełniła - rozumiałam znaczenie kart. Bo przed tym wydawało mi się to albo banalne, albo niemożliwe, albo głupie... Poza tym wadą wróżenia sobie i swoim bliskim jest to, że często nie chcemy widzieć tego co zle wychodzi, albo interpretujemy to inaczej. Więc taroot tylko czasem ma sens. Bo tak to w większości jest nieużyteczny..
Chociaz i tak zdaje sobie sprawę że dziwne jest to co robię..
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 paź 2009, 02:14

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez joanna5 11 paź 2009, 16:45
depresja-nie wyrabiacie we wspolczesnym swiecie,czasami nawet z powodu blachych powodow,wasz uklad nerwowy jest slaby,tendencje do zamartwiania sie z byle powodu,a tu zycie codziennie nam stawia jakies dorosle juz wymagania a jestescie na nie jeszcze niedojrzali emocjonalnie,pojawia sie lek,wycofywanie z zycia,ucieczka w glab siebie,pragnienie swietego spokoju,trzba sie leczyc,inaczej staniecie sie stalymi obywatelami szpitali psychiatrycznych a wasze cele i marzenia diabli wezma,
joanna5
Offline

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez Black_Child 13 paź 2009, 01:28
Witam!
Piszę,bo już nie mogę ze sobą wytrzymać,już nie wiem,co ze sobą zrobić.
Wiem,że to głupie , mam w życiu wiele poważnych problemów , mam 20 lat,
zawsze miałam kompleksy na punkcie własnego wyglądu, ale zazwyczaj
nie przejmowałam się, akceptowałam to jaka jestem, nawet mi się wydawało,że
nie jest ze mną tak źle .. a ostatnio pierwszy raz mi odbija aż tak bardzo na
punkcie mojego wyglądu. Chodzi o to ,że mam drobną twarz , ale za to wielki nos:
nie dość ,że gruby i z garbkiem to jeszcze długaśny na maksa, strasznie to widać,do tej pory
wydawało mi się,że jest dużo mniejszy,ale zobaczyłam się na video i przeraziłam,że jest aż
tak duży , karykaturalnie wręcz! Odkąd żyję słyszałam na jego temat uwagi:
w podstawówce docinki: pinokio i tak dalej .. w gimnazjum było to samo : głównie
czepiali się faceci .. ale wiele osób nawet nie po chamsku,ale stwierdza,że mam przesadnie
duży nos i to się rzuca w oczy, choć ludzie to jakoś akceptuję. Ja natomiast nie mogę go ostatnio znieść.
Odkąd pamiętam wszyscy faceci odwracali się na mój widok,albo robili głupie miny,że
" ooo jaka masakra" . Przyzwyczaiłam się,że nigdy nie miałam faceta i ,że faceci nigdy nei widzą we mnie
kobiety,ale obiekt do żartów. Norma. Prócz tego,że mam ten duży nos to mam twarz w kształcie jajka, więc
wygląda trochę " pulchnie", choć jestem szczupła. Nie byłoby źle,gdyby nie to ,że mam tragiczne włosy.
Po tacie.Nie są ani proste, ani kręcone, nawet się jakoś nie falują tylko każdy kosmyk wykręca się w
inną stronę. Nie mogę ich nawet rozpuścić , ani wymodelować,bo co z nimi nie zrobię ( zetnę na krótko,
zapuszczę, postopniuję, bądź wyrównam, przefarbuję - próbowałam już z nimi wszystkiego - cały czas
są poplątane i wyglądają jakby w nie piorun strzelił - jedynym ratunkiem było kiedyś dla mnie prostowanie,
ale odpuściłam sobie jak moje włosy ze strzechy i kija od szczoty zamieniły się w obraz nędzy i rozpaczy -
zniszczone,rozdwojone końcówki- miałam włosy do pasa i musiałam je ściąć na krótko. nie prostuję ich
od dwóch lat, leczyłam je tabletkami,odżywkami,a dalej są tragiczne.. w związku z tym ciągle noszę
je związane przez ,co moja twarz wygląda tragicznie ,bo tylko w rozpuszczonych,wyprostowanych mi ładnie.
Tak ,więc nic nie mogę z nimi zrobić. TO przekleństwo .. ilekroć patrzę w lustro mam ochotę zwymiotować.
Wstaję rano ,widze siebie i mam ochotę ryczeć. Widzę jak ludzie przez mój wygląd ( nie oszukujmy się : pierwsze wrażenie
i w ogóle życie z ludźmi uroda jest bardzo wazna , nie najważniejsza,ale ważna, ludzie ładni są sympatyczniejsi,
radnośniej odbierani, bardziej zaufani- to psychologiczne ,suche fakty znane nie od dziś i żadne pierdoły typu
" wygląd jest nie ważny " , " zaakceptuj siebie" ," wydaje ci się",
" przesadzasz" nie wmówią mi,że jest inaczej). Dbam o siebie: delikatny makijaż, schludny ,modny ubiór ,czystość i w ogóle..
ale tak naprawdę próowałam już wszystko ze sobą zrobić i tak naprawdę to widzę,że nic mi nie pomoże.
Po prostu mam pecha ,taka już jestem, jako dziecko byłam brzydka i taka pozostałam.
Wcześniej tylko nie zdawałam sobie sprawy, nie przyklejałam sobie etykietki " brzydka", ale zdałam sobei sprawe,że
faktycznie taka jestem. Wiem,że jestem za stara na to ,by się takimi pierdołami przejmować ,bo w życiu
są wazniejsze i trudniejsze problemy,ale to mi ostatnio nie daje spokoju. Odechciewa mi się żyć, mam żal do Boga,że
mnie taką stworzył, najgorsza jest zazdrość i żal: widzę na ulicy ludzi, w moim otoczeniu na studiach ładne dziewqczyny,
a nawet takie przeciętne, ale nie odstający czymś takim jak wielgachny nos: większosc ludzi ma normalne nosy i
w miare proste wlosy. Ilekroc patrze wlustro i ilekroc widze jak ludzie odbieraja mnie to czuje sie zalosnie.
Patrze na siebie i widze,ze moj wyglad jest zalosny: taka biedna, brzydka 20latka ktora jak na swoj wiek
wyglada jak dziecko , zalosna, bezsilna.. ludzie tez tak mnie odbieraja , choc na codzien nie pokazuje tego
po sobie , jestem radosna, sympatyczna, smutek ,zal ,gorycz chowam w sobie ,bo inaczej ludzie by mnie
znienawidzili i zostawili.. widze,jak ludzie traktuja mnie z gory, czuja sie lepsi .. w 80% przez ten wyglad.
Oprócz tego problemu moje cale zycie nigdy nie bylo udane: nie mialam kochajacych rodzicow,ale takich,ktorzy
krytykowali za wszystko i mieli wymagania ,ktorych nie umialam spelnic.. nigdy nie pokazali,ze mnie kochaja..
przyjaciol prawdziwych tez nigdy nie mialam, jestem z natury strasznie naiwna i strasznie wierze w ludzi ,zawsze
bylam otwarta ,wiec cale zycie ludzie mnie wykorzystywali i choc czasem protestowalam to niepotrafilam
zamknac sie na ludzi,taka mam nature ,ze ludzie widza mnie na wylot ( no moze przesadzam),ale w duzej mierze
tak jest .. w szkole od poczatku do konca zawsze bylam taka szara i ostatnia, nikt mnie nei auwazal.wiekszosc
szydzila.., do tej pory jestem sama , nikogo nie obchodze,jak powietrze.. ja juz nie zyje. ja wegetuje.
tyle we mnie bólu,przez nieudane zycie .. jestem na bylejakich studiach, poszlam,bo nie wiedzialam,czego chce
w kwestii zawodowej ,slyszlaam ,ze ludzie koncza studia ,maja 30 na karku i tez nie wiedza..
ja nie wiem. a teraz jeszcze stracilam przyjaciol i znajomych,powyjezdzali na studia...
na moim roku raczej nikogo nie obchodze,jestem powietrzem- bo niczym sie nie wyrozniam fajnym.. jak zwykle.. bo czym niby?
pasje,ktore mnie dotad cieszyly wyroslam z nich, postanowilam isc tam,gdzie sa ludzie- zaangazowalam sie w grupe ludzie,gdzie
spotkalam sie z niechecia, przez to mam wrazenie,ze nigdzie nie pasuje, niemoge znalezc swojego miejsca.
ostatni mam taki moment w zyicu ,ze czuje pustke,bo mam wrazenie ze straiclam wszystko: cel zawodowy ( niewiadoma),
przyjaciol i znajomych( samotnosc), siedza we mnie zranienia i bol przez brak milosci rodzicow i osob w otoczeniu... moja rodzina
procz rodzicow tez mnie cale zycie ignoruje albo ma problemy.... nie umiem sie pogodzic z tym ,ze moje
zycie jest do niczego, ze ja jestem do niczego, ze jestem bezsilna,samotna i wykonczona bezradnoscia i bólem,ze
patrze na innych i widze,ze niektorzy maja po prostu szczescie ,a inni cale zycie przewalone.. nie umiem sie z tym pogodzic,
pytam sie Boga :dlaczego to wlasnie ja jestem tym kozlem ofiarnym, swiadomosc,ze sie urodzilam i nigdy nie bede wiedziala
jak to jest czuc sie kobieta ( nie ma we mnie nci kobiecego juz wspomnialam na poczatku) ani nie poznam
jak to jest miec szczesliwe zycie.. byc silna, radosna, ladna.. albo chociaz przecietna , normalna..
boje sie,ze po smierci pojde do piekla ,bo to wsyzstko powoduje we mnie ból,smutek,gorycz,zal i nie dosc
ze cale zycie tu na ziemi caly czas pelne cierpienia,to pozniej takie cos na wiecznosc...
stracilam juz nadzieje i nawet nie moge nic z tym zrobic .. :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 paź 2009, 01:00

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez jelonek3 18 paź 2009, 01:28
nie wiem czy to depresja czy poprosu zaczelam sie tak nienawidziec ze nie moge juz wytrzymac.Stracilam lub w najblizszym czasie strace wszystko na czym mi kiedys zalezalo, nie potrafie tago zmienic bo poprostu mi sie nie chce juz walczyc.Od miesiaca siedze w domu i zmuszam sie do robienia zakupow, jedzenia, mycia...Moj chlopac ma mnie dosyc i stwierdzil ze jak tylko znajdzie inne mieszkanie to koniec :( Jest mi przykro ale juz sie z tym pogodzilam i o niego tez nie chce mi sie walczyc.Zastanawiam sie nad smiercia ale nie wiem czy nie moge tego zrobic bo wciaz mam nadzieje czy dla tego ze jestem tchorzem. Mialam nadzieje ze magiczny Deprim czy inne cholerstwo mi pomoże ale po waszych opiniach wnioskuje ze nie.Czy na tym swiecie jest sprawiedliwosc i do mnie tez usmiechnie sie szczescie?Czy juz zawsze bede miala pod gorke...Mam 22lata i od 14lat mysle nad samobujstwem...Bywalo lepiej i gorzej...Przez osatnie 2lata jakos sobie radzilam ale taraz wpadlam w wielka dziure i nie widze wyjscia. Pewnie wasza jedyna rada bedzie idz do lekarza ale to nie wchodzi w rachube.Pisze to bo nie mam komu sie wyzalic, nie mam juz rodziny, znajomych, przyjaciol a moj chlopak mnie nienawidzi...Az chce sie zyc!!!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 paź 2009, 01:03

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez Cassandra 18 paź 2009, 09:01
jelonek3 napisał(a):nie wiem czy to depresja czy poprosu zaczelam sie tak nienawidziec ze nie moge juz wytrzymac.Stracilam lub w najblizszym czasie strace wszystko na czym mi kiedys zalezalo, nie potrafie tago zmienic bo poprostu mi sie nie chce juz walczyc.Od miesiaca siedze w domu i zmuszam sie do robienia zakupow, jedzenia, mycia...Moj chlopac ma mnie dosyc i stwierdzil ze jak tylko znajdzie inne mieszkanie to koniec :( Jest mi przykro ale juz sie z tym pogodzilam i o niego tez nie chce mi sie walczyc.Zastanawiam sie nad smiercia ale nie wiem czy nie moge tego zrobic bo wciaz mam nadzieje czy dla tego ze jestem tchorzem. Mialam nadzieje ze magiczny Deprim czy inne cholerstwo mi pomoże ale po waszych opiniach wnioskuje ze nie.Czy na tym swiecie jest sprawiedliwosc i do mnie tez usmiechnie sie szczescie?Czy juz zawsze bede miala pod gorke...Mam 22lata i od 14lat mysle nad samobujstwem...Bywalo lepiej i gorzej...Przez osatnie 2lata jakos sobie radzilam ale taraz wpadlam w wielka dziure i nie widze wyjscia. Pewnie wasza jedyna rada bedzie idz do lekarza ale to nie wchodzi w rachube.Pisze to bo nie mam komu sie wyzalic, nie mam juz rodziny, znajomych, przyjaciol a moj chlopak mnie nienawidzi...Az chce sie zyc!!!


Ja też się do wszystkiego zmuszam... Też chcę umrzeć, ale wiem jaką krzywdę zrobiłabym bliskim (już nawet próbowałam, ale stchórzyłam w ostatnim momencie) Jak to pójście do lekarza nie wchodzi w rachubę? Ja też się bałam ale poszłam. Boję się, co powiedzą ludzie, ale to moje życie i nie chcę już dłużej wegetować. Strasznie się z tym żyje, ale jakoś trzeba. Nikomu tutaj nie jest łatwo... Wogóle jak nie masz z kim pogadać to pisz na pw. Pozdrawiam :)
Cassandra
Offline

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez marcjanna 19 paź 2009, 09:20
Przeczytałam kilka ostatnich postów i...Pozwolę sobie zacytować przepiękny wiersz Prof. Kazimierza Dąbrowskiego, który często utrzymuje mnie jeszcze w jakichkolwiek siłach i nadaje trochę optymizmu, że ot - nie jestem sama na świecie...Pomaga walczyć ( jeszcze nie wiem z czym, bo czekam sobie na te wyniki, ale pomaga - przybitemu umysłowi :) ). Zastanawiam się, ilu z Was po jego przeczytaniu pomyśli: To o mnie. Chyba wielu... Na pewno wielu. Taka to nasza przypadłość, ta wrażliwość.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a
przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.

Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 01:14

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez Cassandra 20 paź 2009, 07:05
marcjanna napisał(a):Przeczytałam kilka ostatnich postów i...Pozwolę sobie zacytować przepiękny wiersz Prof. Kazimierza Dąbrowskiego, który często utrzymuje mnie jeszcze w jakichkolwiek siłach i nadaje trochę optymizmu, że ot - nie jestem sama na świecie...Pomaga walczyć ( jeszcze nie wiem z czym, bo czekam sobie na te wyniki, ale pomaga - przybitemu umysłowi :) ). Zastanawiam się, ilu z Was po jego przeczytaniu pomyśli: To o mnie. Chyba wielu... Na pewno wielu. Taka to nasza przypadłość, ta wrażliwość.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a
przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.



Przepiękne i na prawdę wzruszające... dzięki za ten wpis. Pozdrawiam :)
Cassandra
Offline

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez amanda027 20 paź 2009, 15:32
witam,
wczoraj byłam pierwszy raz u psychiatry i niestety zawiodłam się, byłam tam 7 minut, nie zdążyłam powiedzieć wszystkich objawów a on skasował 100zł i przepisał mi Asentre. Dziś wzięłam 1 tabletkę i czuję się fatalnie, jestem strasznie senna a serce mi wali jak oszalałe, wydaje mi się że to dziwne, że mi tak serce wali bo ja chciałam lek na nerwice i napady furii (mam straszne napady furii nad którymi wcale nie panuje) wydaje mi się że powinnam dostać coś wyciszającego, na uspokojenie. Mam jeszcze straszne wahania nastrojów i moje libido jest na -100. Doradźcie coś bardzo proszę, sądzicie że ta asentra jest lekiem dla mnie? czytałam że ona jeszcze obniża libido?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
20 paź 2009, 14:58

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez marcjanna 22 paź 2009, 19:16
Kwaśniakowa - mnie ten wiersz za piewrszym razem wzruszył, bo czytam i czytam i...o rany, to o mnie. Pozdrawiam!
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 01:14

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez ala183 23 paź 2009, 19:44
Hej. Mam 21 lat od 1,5 roku mam napady lęku, po głowie krążą mi mysli o śmierci, boje sie co będzie ze mną dalej, nie widze perspektyw na przyszłość bo wszystko wydaje mi się bez sensu, czuje się jak bym była zawieszona w czasie i przestrzeni albo jak bym funkcjonowała w jakiejś bajce lub filmie. Ciężko mi się skupić i mam problemy z zapamietywaniem. Często mam też napady złości i wtedy mam ochotę krzyczeć albo uderzyć kogoś lub coś. Boje się czy to nie jakaś poważniejsza choroba psychiczna , bardzo chce wyzdrowieć i funkcjonować jak dawniej ale nie wiem jak mam to zrobić. Pomóżcie!!!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 paź 2009, 18:25

Re: Czy to jest DEPRESJA ??

przez 1507 24 paź 2009, 14:13
ala183 napisał(a):Hej. Mam 21 lat od 1,5 roku mam napady lęku, po głowie krążą mi mysli o śmierci, boje sie co będzie ze mną dalej, nie widze perspektyw na przyszłość bo wszystko wydaje mi się bez sensu, czuje się jak bym była zawieszona w czasie i przestrzeni albo jak bym funkcjonowała w jakiejś bajce lub filmie. Ciężko mi się skupić i mam problemy z zapamietywaniem. Często mam też napady złości i wtedy mam ochotę krzyczeć albo uderzyć kogoś lub coś. Boje się czy to nie jakaś poważniejsza choroba psychiczna , bardzo chce wyzdrowieć i funkcjonować jak dawniej ale nie wiem jak mam to zrobić. Pomóżcie!!!


lekarz ci pomoże my nie
1507
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do