KONIEC

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

KONIEC

przez aurelll 11 lut 2013, 01:35
Hej,
czytając Twoj post czuje się jakbym sam go pisał - kilka lat temu. Pamiętam dokładnie to uczucie bezsensowności, marności, towarzyszące mi wtedy na codzień. Tkwiłem w takim stanie kilka ładnych lat... o kilka ładnych lat za dużo. Idąc na studia wydawało mi się, że złapałem Pana Boga za stopy, i że od tego momentu będzie już tylko lepiej. Postawiłem sobie wysoko poprzeczkę, wymagałem bardzo wiele od życia i życie przeciętnego zjadacza chleba mnie nie bawiło. Bywało różnie, koniec końców jednak, przez własne lęki aż w końcu głęboką depresję. Przejechałem się na własnej ambicji. Czułem się przez to gorszy, mniej wartościowy niż inny rówieśnicy, znajomi. Zamknąłem się w sobie na jakiś czas, przestałem spotykać się z ludźmi, zostawiła mnie dziewczyna, totalnie się odizolowałem. Długo nie mogłem wyjść z tego stanu. Czułem sie naprawdę paskudnie przez co nasiliły się u mnie myśli samobójcze. Widziałem w tym jakieś wyjście. Naczytałem się różnych bzdur w internecie o tym, naczytałem książek, zaczełem wręcz widzieć w tym coś mistycznego, jakiś wyższy cel. Ogarnałem się jednak tłumacząc sobie, że samobójstwo to tak naprawdę tylko pójscie na łatwizne, tchórzostwo, prosta ucieczka od codziennych problemów które nas męczą. Najgorsze rozwiązanie z możliwych. Pomimo mojego fatalnego wówczas stanu - czułem się po prostu na to za dobry. Pomyslałem sobie, co czuły by wtedy osoby którym na mnie zależy (rodzina, przyjaciele) i uświadomiłem sobie wtedy, że nie mogę im tego zrobić i że muszę stawić czoła moim problemom - jestem pewien, że masz takie osoby, takie którym na Tobie zależy - pomyśl o nich. Stwierdziłem że starczy tego użalania się nad sobą i trzeba wziąć się w garść i zaczać isć do przodu. Doszedłem po prostu w pewnym momencie do wniosku, że życie ucieka mi przez palce i że muszę coś z tym zrobić. A siedząc w domu - sam ze swoją depresją nie poradzę sobie. Zdawałem sobie sprawę, żę nie dokonam tego od razu - dlatego zacząłem małymi kroczkami. Zaczełem cieszyć się prostymi przyjemnościami codziennego życia nie oczekując od życia cudów: głupim spacerem, dobrą książką, smacznym, zdrowym posiłkiem, znalazłem hobby które pomogło mi zajmować czas w momentach gdy czułem się źle. Odnowiłem kontakty z najbliższymi, ze znajomymi, poznałem nową dziewczynę - która dzisiaj jest moją żoną i urodziła mi dwójkę wspaniałych synów. Mogę powiedzieć śmiało, że mimo trudności jakie mnie w życiu spotkały i stanów jakie przechodziłem (myśli samobójcze) - jestem obecnie szczęśliwym człowiekiem. Nie zarabiam wiele, nie jestem duszą towarzystwa, nie mam mnóstwa przyjaciół, jednak to co posiadam mi wystarczy - najważniejsza jest dla mnie rodzina i jej dobro. Jestem o tyle szczęsliwszy, ponieważ nie stchórzyłem przed życiem, nie chciałem pójśc na łatwiznę i go po prostu zakończyć - stawiłem temu cholestwu jakim jest depresja czoła i udało mi się z tym wygrać. Potrzeba tylko wytrwałości i motywacji do bycia szczęśliwym człowiekiem a wszystko z czasem do Ciebie przyjdzie. Nie od razu ale w końcu nadejdzie.
Pewnie się zastanawiasz kim jestem i dlaczgo chce mi się to w ogóle pisać. Po prostu czytając Twoj post - wiem co czujesz. Sam kiedyś czułem to samo i jestem ŻYWYM ;) przykładem na to, że przy odrobinie szczęscia można z tego bezsensownego stanu wyjść i być szczęśliwym człowiekiem. Odrzuć myśli o ucieczce od trapiących Cię problemów i staw im po prostu czoła a gwarantuję Ci, że w momencie gdy Ci się uda będziesz czuł z tego ogromną satysfakcję. Dla samego tego uczucia warto spróbować. Trzymam kciuki i życzę powodzenia
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 lut 2013, 00:46

KONIEC

przez marian446 12 lut 2013, 02:23
Kalebx3 napisał(a):Marian446 ,
chociaż czyjeś cierpienie uszanuj.
Bo możesz znależć się kiedyś po tej drugiej stronie, i ostatnią rzeczą na którą możesz mieć wtedy ochotę to wysłuchiwanie dyrdymałów, jakie sam napisałeś.



Ode mnie to się odwal, bo sam z takimi problemami na to forum przyszedłem, tylko że w przeciwieństwie do innym, nie zakładam osobnych wątków na temat mojego nieudanego życia. Z drugiej strony, to nie napisałem niczego, co mogłoby obrazić lub skrzywdzić autora wątku.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
24 cze 2012, 11:17

KONIEC

przez Brus 12 lut 2013, 03:37
Candy14 napisał(a):A co zlego napisal Marian? Czy samobojstwa musza byc koniecznie publiczne? Ostatnio moda jakas na forum informowania o tym. Osobiscie nie chce byc o tym informowana. Takie decyzje podejmuje sie bez publiczki.



Wredna jestes. Nikt nie kaze Ci tego czytac.
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
24 gru 2011, 21:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

KONIEC

Avatar użytkownika
przez Candy14 12 lut 2013, 13:49
. Nikt nie kaze Ci tego czytac.

za pozno..przeczytalam juz
Wredna jestes.

ano... nie przepadam za publicznymi cyrkami z samobojem
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

KONIEC

przez Ziomal4321 12 lut 2013, 14:53
WojuBoju napisał(a):Nie mam juz szans, życie mnie przerosło, nie dam rady go unieść. Myśle coraz częściej o samobójstwie, malymi kroczkami od pół roku sie z tym oswajam, że będę musiał, prędzej czy później, i tak to zrobić. Życie nie jest dla mnie. Nie zniose juz tego dłużej. Nie ma dla mnie nadziei. Już stracilem znajomych, niedługo stracę studia, potem dziewczyne, zreszta i tak czuje się jakbym był sam. Jak mam sobie ulozyc zycie skoro boje sie wyjsc do ludzi, ostatecznoscia pozostaje zycie nieroba, pasozyta, albo za marną najnizsza krajową, super zycie. Nie wierze w psychiatrów, nie wierze w psychologow, nie wierze w leki, nie wierze że istnieje jakakolwiek pomoc. Zresztą nikogo o nią nie będę prosił, wole umrzec z resztka godnosci. Nie wytrzymam juz dluzej. Nic mnie juz nie dziwi, nic mnie juz nie cieszy, kazdy dzien taki sam, wypelniony zarciem, masturbacją, używkami i muzyką. Nie ma we mnie ani krzty woli życia, chce byc w depresji, bo nic poza nią nie znam, towarzyszy mi od zawsze i też na zawsze będzie. Zmarnowalem swoje dotychczasowe życie, straciłem młodość, czuje się jak starzec mimo tylko 20lat na karku. A czuje ze juz wszystko przezylem, jednoczesnie, że przegapiłem wszystko, nie wyciagalem takiej radosci jaką mogłem z rzeczy które mi się przytrafiały. A życie będzie coraz gorsze


WojuBoju, dużo nas łączy. Mam 21 lat, a czasami czuję się jakbym był ludzkim wrakiem. W skrócie to zawsze czułem się gorszy w społeczeństwie, nie miałem 500 znajomych na NK/FB, dziewczyny czy też kasy czy coś. W dodatku dużym ciosem dla mnie była śmierć o 16lat starszego ode mnie brata. Okoliczności tego zdarzenia są mroczne i dosyć okrutne. Miałem wtedy 18 lat kiedy znalazłem zwłoki brata. Winię siebie za jego śmierć gdyż mogłem zrobić coś by żył, a nie zrobiłem nic, byłem jak tchórz. W tym okresie udało mnie się zdobyć dziewczynę, dzięki której nie myślałem ciągle o tym co się stało. Aż tu nagle z dnia na dzień ma próbę samobójcza w niespełna pół roku od śmierci mojego brata, na szczęście przeżyła. Bardzo mnie to dobiło, bardziej siebie poznaliśmy, jednak u mnie w głowie zaczęło się psuć i sam miałem próbę kilka miesięcy później. Była ze mną, jednak ja od dawna czułem, że do siebie nie pasujemy i że chce tylko seksu, a nie miłości. Niestety zdradziła mnie na Woodstocku i nieźle się wkurzyłem wtedy. Od ponad roku biorę leki, wkońcu przez próbę wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym. Zdiagnozowano u mnie CHAD, biorę leki, raz jest lepiej, raz gorzej. Od momentu śmierci brata, a tymbardziej zdrady dziewczyny stałem się bardziej pewny siebie. Walczę z chorobą i wiem, że na pewno nie będzie następnej próby, są osoby którymi na mnie zależy.

Doskonale znam ten stan gdy nic się nie chce, dni mijają itd. Postawiłem sobie cel, który chce osiągnać. Radzę udać się do psychiatry, który przepisze Tobie leki. Serio, porównując siebie z przed 2 lat, a teraz to jest OGROMNA różnica na + oczywiście.
There's two types of people: Those who spend their life trying to build the future and those who spend their life trying to rebuild the past.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
29 sty 2013, 23:22

KONIEC

przez Wombwell00 14 lut 2013, 16:21
Samobójstwo to juz ostateczność, wątpie czy kogos obchodzą jakies normy, obyczaje czy cokolwiek w tak radykalnym stanie, jedynie co mamy w glowach to swoj ból. Napisalem temat bo szukalem troche atencji, przeciez to widac na pierwszy rzut oka, pewnie sami wiecie, ze ludzie czesto gloryfikuja wlasne cierpienie i potem smierć jakby była czyms nieuniknionym. I ja tez taki jestem. Przepraszam za zawracanie wam glowy, nikt tu oprocz mnie nic nie zaradzi, oprocz slow pociechy. Czaem biore zycie zbyt powaznie ;d
Wiecie co mozna zrobic z tym problemem mysli samobojczych? Nie chce terapii, nie mam kasy, wole poczytac cos ciekawszego i samemu dojsc do wnioskow.

Dziękuje za wasze wsparcie
Offline
Posty
194
Dołączył(a)
09 lut 2010, 19:09
Lokalizacja
Suwałki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: MSNbot Media i 16 gości

Przeskocz do