Czuje sie beznadziejna .

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czuje sie beznadziejna .

przez Demonniczna25 24 sty 2013, 00:03
Hej. Zarejestrowałam sie na tym forum rok temu gdyż w tamtym roku zaczeły sie nasilać moje objawy , zapisałam sie wtedy na terpaie która zostala przerwana gdyż rodzice nie chcieli sie zjawić na spotkanie ( maja mnie w supie). Przez pewien czas czułam sie dobrze , miałam wachania lecz terapia okazywla sie skuteczna :) jednak gdy została przerwana wszystko powróciło jak bumerang. Od Września zaczeło sie pogarszać jeszcze bardziej a że nie dawałam sobie rady z chodzenim do szkoły więc udalam sie do psychiatry. Biore od końca listopada lek Seronil po pół tabletki dziennie , stwierdziła u mnie właśnie objawy depresji i przepisała mi taki lek po którym na początku jakoś dziwnie sie czułam ale potem wszystko wróciło do normy , jednak obawialam sie i obawiam że już jestem uzalezniona od tego leku ;/ a tego bardzo nie chciałam gdyż mam 18 lat nie całe i stosowanie takiego leku przez dłuższy nawet czas chyba nie jest za dobre zwłaszcza że mam słaby organizm i silenie reaguje , jednak widze że gdyby nie ten lek dużo gorzej bym sobie teraz radziła . Podobno można go odstawić po pół roku stosowania i taki mam też zamiar bo nie chce go brac kilka lat , chce wyleczyć siebie ale definitywnie a ni tylko pomoc leku. Ogólnie to pisze teraz tutaj bo czuje sie bardzo zdołowana ,winna tego że mam zagrożenia na semstr że nie ucze sie dobrze . Obwiniam siebie o wszystko co nie zrobiłam tak aby było dobrze , rozmyslam i płacze ;( Czesto mnie to dopadało , płakalam po szkole jak tylko wracałam z samotnosci braku miłości i przyjaciól . W szkole nauka srednio idzie a rodzine mam rozbitą do tego rodzice mozliwe że będa sie rozwodzić a ja sama mieszkam u dziadków gdyż rodzice chcieli robić kariere od małego jestem u dziadków. Okazało sie ponadto że tata chce wziać rozwód bo ma dziecko z inna kobieta a ja zyskałam młodsza siostre i tata oklamywal mnie i mame bo siostra ma już kilka miesięcy. Poznałam też chłopaka przez internet z którym pisałam 3 miesiac i okazało sie że robił ze mnie żarty a potem poznalam drugiego z którym sie spotkałam i któremu uwierzyłam jestem z nim ale dzieli nas odległość bardoz dużo i mamy możliwość jak na razie spotykac sie za miesiąc dopiero , jest moim chłopakiem ale boje sie zaufać , boje sie zdrady a wyczuwam że możliwe iż mnie zdradza bo jest starszy ;( Czuje sie oszukiwana przez wszystkich teraz , każdy komplement w moją strone odbierma z przymrużeniem jakby tylko chcieli ofierze i frajerce zrobić miło żeby nie płakała albo bo żal jest im mnie... czuje sie niepotrzebna , śmieć.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
14 lut 2012, 13:37

Czuje sie beznadziejna .

przez Aneta234 24 sty 2013, 13:31
Nie możesz przerywać terapii, a rodzice powinni Cie wspierać, kontynuuj terapię, bierz leki, jeśli są one za silne czy też kiepsko się po nich czujesz to porozmawiaj o tym z terapeutom. Za dużo złych rzeczy się dzieje dookoła Ciebie, są jakieś granice wytrzymałości. Dasz sobie radę, tylko kontynuuj terapie.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
17 sty 2013, 19:06

Czuje sie beznadziejna .

przez aguskaguska 24 sty 2013, 22:50
Też zgadzam się, że powinnaś kontynuować terapię. Ale czy to terapeuta postawił taki warunek, że rodzice mają się zjawić bo inaczej terapia będzie przerwana? Jeżeli tak, to zmień terapeutę. Masz osiemnaście lat i to ty decydujesz, czy i komu chcesz powiedzieć, co jest nie tak i co się dzieje na spotkaniach. Terapia ma być czymś prywatnym, no chyba że to terapia grupowa (a i tak wtedy jest nacisk, żeby to, co się dzieje na spotkaniach nie wychodziło na zewnątrz - wiem to bo skończyłam i taką, i indywidualną). Poza tym słysząc, że rodzice nie chcą przyjść i ci pomóc, tym bardziej nie powinien przerywać terapii. Przynajmniej tak mi się wydaje, chociaż terapeutką nie jestem. Rodzinę masz rozbitą, czyli rozumiem, że rodzice żyją w separacji? Jesteś w stanie coś więcej o nich napisać? No i jeszcze ważne jest jaki masz kontakt z dziadkami (bo pewnie już dłużej u nich mieszkasz?). Jeżeli nie chcesz o tym pisać, na forum to nie musisz, albo możesz to zrobić na priva:). Co do komplementów, to ja z kolei kiedyś myślałam, że jak ktoś mi mówi coś miłego, to albo sobie żartuje, albo chce się podlizać i mnie wykorzystać w jakiś sposób. Być może największa bariera tu tkwi w tobie. Niestety, to tak działa, choćby nie wiem jaką miłą i szczerą rzecz ktoś ci powiedział, to ty - jeśli nie będziesz miała dobrej samooceny - i tak odbierzesz to na swój sposób, czyli na swoją niekorzyść). Ja miałam na terapii zadanie polegające na wypisywaniu codziennie wieczorem wszystkiego, co zrobiłam danego dnia dobrze. Łącznie ze wstaniem z łóżka (w depresji to jest przecież trudne, bo nie masz motywacji), zauważeniem, że jest ładna pogoda itp:). To samo możesz zastosować do swoich zagrożeń: jesteś zagrożona np z polskiego i z matematyki, ale z biologii już nie, mimo, że masz zły okres i jest ci bardzo ciężko. Każdy kiedy ma jakiś duży problem to w jakimś sensie funkcjonuje gorzej, niż by mógł, gdyby tego problemu nie miał. Tu nie ma wyjątków:).
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czuje sie beznadziejna .

przez Demonniczna25 25 sty 2013, 00:39
aguskaguska napisał(a):Też zgadzam się, że powinnaś kontynuować terapię. Ale czy to terapeuta postawił taki warunek, że rodzice mają się zjawić bo inaczej terapia będzie przerwana? Jeżeli tak, to zmień terapeutę. Masz osiemnaście lat i to ty decydujesz, czy i komu chcesz powiedzieć, co jest nie tak i co się dzieje na spotkaniach. Terapia ma być czymś prywatnym, no chyba że to terapia grupowa (a i tak wtedy jest nacisk, żeby to, co się dzieje na spotkaniach nie wychodziło na zewnątrz - wiem to bo skończyłam i taką, i indywidualną). Poza tym słysząc, że rodzice nie chcą przyjść i ci pomóc, tym bardziej nie powinien przerywać terapii. Przynajmniej tak mi się wydaje, chociaż terapeutką nie jestem. Rodzinę masz rozbitą, czyli rozumiem, że rodzice żyją w separacji? Jesteś w stanie coś więcej o nich napisać? No i jeszcze ważne jest jaki masz kontakt z dziadkami (bo pewnie już dłużej u nich mieszkasz?). Jeżeli nie chcesz o tym pisać, na forum to nie musisz, albo możesz to zrobić na priva:). Co do komplementów, to ja z kolei kiedyś myślałam, że jak ktoś mi mówi coś miłego, to albo sobie żartuje, albo chce się podlizać i mnie wykorzystać w jakiś sposób. Być może największa bariera tu tkwi w tobie. Niestety, to tak działa, choćby nie wiem jaką miłą i szczerą rzecz ktoś ci powiedział, to ty - jeśli nie będziesz miała dobrej samooceny - i tak odbierzesz to na swój sposób, czyli na swoją niekorzyść). Ja miałam na terapii zadanie polegające na wypisywaniu codziennie wieczorem wszystkiego, co zrobiłam danego dnia dobrze. Łącznie ze wstaniem z łóżka (w depresji to jest przecież trudne, bo nie masz motywacji), zauważeniem, że jest ładna pogoda itp:). To samo możesz zastosować do swoich zagrożeń: jesteś zagrożona np z polskiego i z matematyki, ale z biologii już nie, mimo, że masz zły okres i jest ci bardzo ciężko. Każdy kiedy ma jakiś duży problem to w jakimś sensie funkcjonuje gorzej, niż by mógł, gdyby tego problemu nie miał. Tu nie ma wyjątków:).

Bardzo Ci dziękuje , pomogłas mi tym co napisałaś :) tak terapeuta postawił taki warunkek ale już chodze gdzie indziej, z tym że od nowa zaczynam i jakby troche czas stracony, przez to przerwanie tamtego cyklu spotkań. Mieszkam u dziadków od kąd pamiętam , czyli od urodzenia , kontakt mam dobry troche sie kłócimy bo babcia broni moją mame która jest dla mnie zła i jakby troche sie nade mną wyżywała ,nawet bardzo, dziadek jest neutralny ale przychylnie nastawiony do mnie a ze swoja córka czyli moja mamą wogóle kontaktów nie utrzymuje teraz już mamie nie pozwalam za to są kłótnie z nią. No tak rodzice są małżenstwem papierkowo w rzeczywistosci rzadko sie widują i zdradzaja tak wogóle... także nie zła kicha lecz z tatą mam dobry kontakt no a o mamie to mi sie nie chce mówić , sama potrzebuje pomocy i to bardzo jakiegiegos terapeuty bo jest bardzo agresywna , rozchwiana i wyzywa sie na ludziach... tez tak zaczynałam rok temu na babci sie wyzywac ale to sie skonczylo choć i tak sytuacja mnie przerasta , teraz zazwyczaj wiecej placze , nie krzywdze innych bo to taka nie jestem.
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
14 lut 2012, 13:37

Czuje sie beznadziejna .

przez aguskaguska 25 sty 2013, 01:39
Demonniczna25 napisał(a):
aguskaguska napisał(a):Też zgadzam się, że powinnaś kontynuować terapię. Ale czy to terapeuta postawił taki warunek, że rodzice mają się zjawić bo inaczej terapia będzie przerwana? Jeżeli tak, to zmień terapeutę. Masz osiemnaście lat i to ty decydujesz, czy i komu chcesz powiedzieć, co jest nie tak i co się dzieje na spotkaniach. Terapia ma być czymś prywatnym, no chyba że to terapia grupowa (a i tak wtedy jest nacisk, żeby to, co się dzieje na spotkaniach nie wychodziło na zewnątrz - wiem to bo skończyłam i taką, i indywidualną). Poza tym słysząc, że rodzice nie chcą przyjść i ci pomóc, tym bardziej nie powinien przerywać terapii. Przynajmniej tak mi się wydaje, chociaż terapeutką nie jestem. Rodzinę masz rozbitą, czyli rozumiem, że rodzice żyją w separacji? Jesteś w stanie coś więcej o nich napisać? No i jeszcze ważne jest jaki masz kontakt z dziadkami (bo pewnie już dłużej u nich mieszkasz?). Jeżeli nie chcesz o tym pisać, na forum to nie musisz, albo możesz to zrobić na priva:). Co do komplementów, to ja z kolei kiedyś myślałam, że jak ktoś mi mówi coś miłego, to albo sobie żartuje, albo chce się podlizać i mnie wykorzystać w jakiś sposób. Być może największa bariera tu tkwi w tobie. Niestety, to tak działa, choćby nie wiem jaką miłą i szczerą rzecz ktoś ci powiedział, to ty - jeśli nie będziesz miała dobrej samooceny - i tak odbierzesz to na swój sposób, czyli na swoją niekorzyść). Ja miałam na terapii zadanie polegające na wypisywaniu codziennie wieczorem wszystkiego, co zrobiłam danego dnia dobrze. Łącznie ze wstaniem z łóżka (w depresji to jest przecież trudne, bo nie masz motywacji), zauważeniem, że jest ładna pogoda itp:). To samo możesz zastosować do swoich zagrożeń: jesteś zagrożona np z polskiego i z matematyki, ale z biologii już nie, mimo, że masz zły okres i jest ci bardzo ciężko. Każdy kiedy ma jakiś duży problem to w jakimś sensie funkcjonuje gorzej, niż by mógł, gdyby tego problemu nie miał. Tu nie ma wyjątków:).

Bardzo Ci dziękuje , pomogłas mi tym co napisałaś :) tak terapeuta postawił taki warunkek ale już chodze gdzie indziej, z tym że od nowa zaczynam i jakby troche czas stracony, przez to przerwanie tamtego cyklu spotkań. Mieszkam u dziadków od kąd pamiętam , czyli od urodzenia , kontakt mam dobry troche sie kłócimy bo babcia broni moją mame która jest dla mnie zła i jakby troche sie nade mną wyżywała ,nawet bardzo, dziadek jest neutralny ale przychylnie nastawiony do mnie a ze swoja córka czyli moja mamą wogóle kontaktów nie utrzymuje teraz już mamie nie pozwalam za to są kłótnie z nią. No tak rodzice są małżenstwem papierkowo w rzeczywistosci rzadko sie widują i zdradzaja tak wogóle... także nie zła kicha lecz z tatą mam dobry kontakt no a o mamie to mi sie nie chce mówić , sama potrzebuje pomocy i to bardzo jakiegiegos terapeuty bo jest bardzo agresywna , rozchwiana i wyzywa sie na ludziach... tez tak zaczynałam rok temu na babci sie wyzywac ale to sie skonczylo choć i tak sytuacja mnie przerasta , teraz zazwyczaj wiecej placze , nie krzywdze innych bo to taka nie jestem.


To widzę, że od dzieciństwa znajdujesz się w bardzo niestabilnej sytuacji, bo najpierw niby jest w rodzinie babcia, dziadek i gdzieś tam dalej mama i tata, później jednak okazuje się, że to myślenie jest złe bo są jeszcze konkubenci, a później znowu to samo bo jeszcze siostra. Pół biedy gdyby to wszystko było przy obopólnej zgodzie i opanowaniu, ale skoro rodzice się rozwodzą to domyślam się, że bywa ostro? Z tym wszystkim nie radzi sobie twoja mama (co niekoniecznie jest złośliwością, może po prostu ją też ta sytuacja przerasta tylko ty lepiej sobie z tym radzisz) wyżywa się na tobie, mimo, że nic tu nie zawiniłaś. I tak mi przychodzi do głowy że ciężko się zmotywować albo komuś zaufać jeżeli nie czujesz, że to co robisz ma konkretny wpływ na twoje życie (bo raz np zapytanie o coś może nie skutkować niczym szczególnym, a innym razem zapytanie o to samo może właśnie wywołać wyżywanie się). No a jak się tak myśli, to po co się uczyć albo w ogóle czegoś innego podejmować, skoro i tak to, czy się osiągnie dobry poziom życia zależy od przypadku albo od nastroju innych osób? Jeżeli się zgadzasz z tymi moimi wypocinami, to może powinnaś się przyjrzeć sobie i swojemu otoczeniu i poszukać jakichś rzeczy stałych (np. "zawsze jak ćwiczę to się rozbudzam"). Tylko lepiej skonsultuj to z terapeutą:)
Offline
Posty
138
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 00:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21 i 14 gości

Przeskocz do