depresja? a może jednak nie? ja już nie daje rady...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

depresja? a może jednak nie? ja już nie daje rady...

przez laskotka 22 sty 2013, 22:29
Witam serdecznie...Wreszcie postanowiłam poszukać chociaż w internecie jakiejś pomocy...Obniżony humor, spadek formy trwa już ponad rok, z tym że jest coraz gorzej..już sobie nieradze ze wszystkim. Ale może od początku..Jestem 24letnią kobietą, a zarazem żoną od 4 lat i matką wspaniałej córki. Problemy z psychiką zaczęły się rok temu 10stycznia 2012 gdy po raz pierwszy rozstałam się z mężem, przez to że mnie kontrolował a jako kobiete zaniedbywał. czułam się nie kochana, nie potrzebna i poszłam do innego..Mąz zaczal mnie gnębić psychicznie, zaczęłam wariować, trząść się ze strachu, rzucać na ziemie z nerwów, walić we wszystko by sprawić sobie ból. Czas bez niego pierw sprawiał radośc potem przygnębiał, mimo to cały czas dobijał się do mnie i dręczył, groził zabraniem córki itp. w marcu ustaliliśmy wszystko i wróciliśmy do siebie, ale w majówke zas nastapilo rozstanie..wyzwał mnie od kur.., dziw.., przy dziecku, przy ludziach..rozstanie..dół..po 3tyg zapragnęliśmy naprawienia tego wszystkiego, poprawy i wrocilismy do siebie ale..no wlasnie ale dol został..między czasie zmienialm prace dla niego, by miec blizej, wyprowadzilismy sie w inne miejsce. Ja cały czas byłam przybita, płakałam o nic, coraz gorzej nie miałam na nic ochoty. Po rozmowie z internistą kazał zgłosić się na terapie, ale odrazu stwierdził że nic takiego mi nie jest to tylko przesilenie..ja po rozmowie z koleżanką chciałam zapisać się do psychologa, psychiatry, ale terminy były na luty..więc zrezygnowałam, prywatnie nie było i dalej mnie nie stać na wizytę..ciotka mnie wyśmiała jak usłyszała o rzekomej depresji..mówi że nie wiem chyba co to jest. więc zrezygnowałam z jakiejkolwiek próby dostania się do specjalisty i tak sobie żyje..ale mam już dość takich huśtawek nastroju, ciągłego płaczu o który mąz się czepia. pracę straciłam bo poszłam na L4..od października szukam ale nie moge znaleźć w zawodzie, innej nie chce, nie ciągnie mnie. Dziecko mnie nie cieszy, w sumie to nic mnie nie cieszy. po nocach nie śpie, myśle, płacze, rano nie mam sił by wstać, każdy dzien jest beznadziejnie taki sam..przestalam dbac o siebie, sama to zauwazam, ale nie mam ochoty tego zmieniac, nie zalezy mi, choc kiedys nie wyobrazalam sobie miec nie wyregulowanych brwi np. jestem kosmetyczką z zawodu i jednak bylam perfekcjonistką, zawsze zadowoloną z życia..a teraz nie umiem patrzec w lustro na siebie..dla znajomych tez nie mam ochoty wygospodarowac czasu, bo po co..wyjscia gdzies tez odpadaja bo nie mamy za co zyc a co dopiero na przyjemnosci miec kase..nie wiem co moge zrobić..jak sobie pomóc..
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
22 sty 2013, 22:13

depresja? a może jednak nie? ja już nie daje rady...

Avatar użytkownika
przez tahela 22 sty 2013, 23:21
,, w sumie to nic mnie nie cieszy. po nocach nie śpie, myśle, płacze, rano nie mam sił by wstać, każdy dzien jest beznadziejnie taki sam..przestalam dbac o siebie, sama to zauwazam, ale nie mam ochoty tego zmieniac, nie zalezy mi, choc kiedys nie wyobrazalam sobie miec nie wyregulowanych brwi np. jestem kosmetyczką z zawodu i jednak bylam perfekcjonistką, zawsze zadowoloną z życia..a teraz nie umiem patrzec w lustro na siebie..dla znajomych tez nie mam ochoty wygospodarowac czasu"
z tego opisu wygląda na depresje, zapisz sie do tego psychiatry z NFZ najwyzej poczekasz i tyla,

,,.Mąz zaczal mnie gnębić psychicznie, zaczęłam wariować, trząść się ze strachu, rzucać na ziemie z nerwów, walić we wszystko by sprawić sobie ból. Czas bez niego pierw sprawiał radośc potem przygnębiał, mimo to cały czas dobijał się do mnie i dręczył, groził zabraniem córki itp. w marcu ustaliliśmy wszystko i wróciliśmy do siebie, ale w majówke zas nastapilo rozstanie..wyzwał mnie od kur.., dziw.., przy dziecku,"
ten cytat też mnie sie nie podoba, psytychitra, psycholog jak najbardziej potrzebny
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

depresja? a może jednak nie? ja już nie daje rady...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 23 sty 2013, 03:38
laskotka, niedobrze,że postanowilaś nie iść na terapię.Myślę,że by Cię to wzmocniło,podbudowało.Nawet jeśli to był przejściowy kryzys,to obawiam się,że teraz sprawa jest już trochę poważniejsza.Im dłużej będziesz zwlekała z pójściem po pomoc,tym będzie gorzej.Kolejki do specjalistów są długie,ale czekać warto.Idź do lekarza po skierowanie na terapię,znajdź w swoim mieście certyfikowanego psychoterapeutę/psychoterapeutkę i zapisz się na listę oczekujących.Nie musisz nawet nikomu nic mówić jeśli boisz się,że ktoś Cię wyśmieje.Najważniejsze jest to,żeby próbować sobie pomóc.Nieważne jakimi sposobami,ważne,żeby zadziałało,bo życie ma się tylko jedno i nie można go przeżyć po raz drugi.Nie ma sensu siedzieć i się męczyć.Poza tym,zastanów się,czy masz jakieś pasje,coś,co dawniej sprawiało Ci przyjemność?Może warto do tego wrócić?A co z przyjaciółmi,ze znajomościami,koleżankami?Ważne jest,żebyś zaczęła przebywać wśród ludzi.Jeśli znajomości wygasły,to może warto spróbować je odnowić?Wiem,że to może być trudne,ale powoli,małymi krokami.Bodaj na jakąś kawę,na plotki,na cokolwiek,ale żebyś pobyła trochę między ludźmi.Spróbuj zacząć wychodzić na spacery,nie siedzieć w domu,nie zadręczać się.
Zadaj sobie pytanie,czego pragniesz,czego chcesz od życia?Może wtedy uda Ci się wyznaczyć sobie jakiś cel,do którego będziesz mogła dążyć.Pamiętaj,że jedyną osobą,która może tutaj zadziałać,jesteś Ty sama.Masz swoje życie w swoich rękach i masz możliwości,żeby zmienić to,co jest nie tak.Nie będzie to proste,ale jest jak najbardziej możliwe.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

depresja? a może jednak nie? ja już nie daje rady...

Avatar użytkownika
przez ralph 23 sty 2013, 18:38
jeżeli to rok czasu to chyba już można mówić o depresji
jeżeli do tej pory sama sobie nie poradziłaś lub chociaż nie polepszyłaś swojego stanu to albo nic z tym nie robiłaś albo robiłaś coś źle lub za mało
najlepiej i najszybciej się wykurujesz korzystając niestety z rady psychologa ewentualnie dodatkowo może jakieś leki antydepresyjne
oczywiście trzeba znaleźć dobrego psychologa albo takiego który będzie odpowiedni dla ciebie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 sty 2013, 10:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do