Gdzie jest sens w tym wszystkim?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Gdzie jest sens w tym wszystkim?

przez Nobody18 19 sty 2013, 10:31
Poznać siebie? Swoje granice? Być może, ale po co?

....

No więc po kolei...
Nerwicę neurasteniczno-lękową zdiagnozowano u mnie kilkanaście lat temu w czasie, kiedy stanąłem na poborowej komisji lekarskiej. Zlekceważyłem ten fakt a nawet ucieszyłem się bo dostałem kategorię D i minęło mnie wojsko. Od zawsze odczuwałem nieopisany lęk przed czymś złym co mnie spotka. Każde dobro jakie zdarzyło się w moim życiu odczytywałem jako początek czegoś złego w myśl zasady - oho...coś się musi spieprzyć zawsze...no i zawsze się pieprzyło. Problemy z relacjach z innymi ludźmi, kłopoty w pracy, nieukończone studia. Czułem, że jest źle ale jakoś to wszystko przykrywałem w myśl zasady, że trzeba być twardym i brnąć do przodu. W życiu udało mi się całkiem sporo mimo, że mając dopiero 36 lat czuję kompletny bezsens tego świata. Założyłem rodzinę, mam dwoje kochanych dzieci, zbudowałem dom, mam niezłą pracę. Moje problemy nad którymi panowałem przez tyle lat uzewnętrzniły się w chwili rozpadu mojego małżeństwa. Praktycznie z dnia na dzień wszystko ujawniło się w sposób zwielokrotniony. Problemy ze snem, nadmierne picie piwa (boję się, że to już alkoholizm, bo potrafię dzień w dzień przez miesiąc wypijać wieczorem po 2-3 piwa). Zauważyłem też, że alkohol nasila tylko depresję a ulga, którą niesie jest chwilowa - zresztą robię dużo głupot po wypiciu np potrafię zadzwonić do kogoś do kogo mam żal w środku nocy, wywalić co mnie boli i zwymyślać takiego człowieka. Powoli ludzie zaczynają się ode mnie odsuwać i wcale im się nie dziwię...
Ex żona utrudniała mi kontakt z dziećmi, do tej pory próbuje mnie niszczyć nasyłając mi komornika mimo, że spłaciłem wobec niej swoje zobowiązania. Od dwóch lat pobieram połowę wynagrodzenia a sprawa ciągnie się niemiłosiernie. Sytuacja ta sprawiła, że jestem zmuszony korzystać z pomocy finansowej matki, co straszliwie mnie upokarza, ale wolę już to niż przestać np płacić alimenty bądź za szkoły i zajęcia dodatkowe dzieci. Sprawy cywilne toczą się niestety latami...

Ex żonę złapałem na romansie dzięki komputerowi syna. Zainstalowałem keylogera, aby wiedzieć gdzie dziecko surfuje w necie a tymczasem ona zaczęła pisać z nim na GG takie rzeczy, których wolałbym nie widzieć...
Narasta we mnie agresja, podczas jednej z imprez firmowych w pracy rozmawiałem z przyjacielem na temat problemów okołorozwodowych (on również był na przedsionku rozwodu). Podszedł inny znajomy a ja ubzdurałem sobie, że podsłuchuje i...pobiłem go. Cudem dogadaliśmy się i udało mi się zachować pracę, ale opinię mam tak zszarganą, że wiele już tam nie osiągnę...zresztą widzę jak zaczynają przeskakiwać mnie młodsi koledzy...spirala się nakręca...

Po rozwodzie nawiązałem relację ze znajomą, która bardzo mocno była zainteresowana związkiem ze mną.Oświadczyła mi, że jest w trakcie rozwodu i ma poważne plany związane ze mną...z nami. Pojawiła się nadzieja na normalność, związek na odległość więc wieczna tęsknota i ból słodzone krótkimi chwilami szczęścia gdy byliśmy razem. Kiedy zaangażowałem się emocjonalnie okazało się, że pani nie jest w trakcie rozwodu tylko "planuje" rozwód...i planuje go już trzy lata. Wiem, że dałem się wbić w kobiecą gierkę i iluzje, ale po tym wszystkim byłem tak słaby, że ten związek wydawał mi się oazą szczęścia. Dziś niby ma się wyprowadzać od męża, ale ja nie wiem sam czy chcę tkwić w takim związku. Zostałem oszukany już na początku, później okazało się, że wyjechała z nim do Singapuru mówiąc mi, że jedzie do ojca. Złapałem ją na tym...myślałem, że skończę ze sobą, bo problemy z Ex, praca, finanse i jeszcze to...Poskładałem to jakoś, ale nic nie jest już takie jak kiedyś...

Ona izoluje mnie od ludzi wytykając każde wyjście do klubu, każdy Like na FB od znajomych, każdą aktywność, która prowadzi mnie do ludzi. Natychmiast foch i izolacja a ja chyba jestem od niej...uzależniony. Dziś też piszę to na kacu, mam dość tego wszystkiego. Czy są jeszcze normalni ludzie na tym świecie? A może to świat jest normalny tylko ja jestem chory? Nie wiem co mam robić, gdzie iść po pomoc. Mam trudny charakter i do lekarza sam nie pójdę, bo dla mnie oznaczałoby to przyznanie się do słabości. Nie wiem czego oczekuję po tym co tu napisałem. Może chciałem po prostu to napisać...

Świat wali mi się na głowę i co raz częściej mam poważne myśli samobójcze. Nie widzę sensu w egzystencji, która kończy się zawsze tak samo. Kiedyś przy życiu ludzi utrzymywała wiara a raczej świadomość lepszego jutra i ew kary za grzechy. Dziś już chyba nikt rozsądny nie wierzy w te bajki...

Macie jakąś instrukcję jak żyć?
Czemu ja przyciągam określony rodzaj kobiet do siebie?
Czy są jeszcze normalni ludzie, bez zawiści, bez manipulacji?
Gdzie jest sens w tym wszystkim...

Może ktoś chce napisać do mnie, po odizolowaniu od ludzi jestem tak samotny - mimo znajomych, którzy widzą mnie jako człowieka sukcesu a nie rozklekotane pudło :-(
Tragedia...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
19 sty 2013, 10:21

Gdzie jest sens w tym wszystkim?

przez Saraid 19 sty 2013, 10:42
Nobody18, Witaj jeżeli masz mysli samobójcze to powinieneś udać się do psychiatry jak najszybciej i doradzam także psychoterapie .Tych problemów nawarstwiło Ci się po drodze więc powoli sukcesywnie musisz zacząć je rozwiązywać.
Saraid
Offline

Gdzie jest sens w tym wszystkim?

Avatar użytkownika
przez bittersweet 19 sty 2013, 11:30
Nobody18, sam napisałeś, że masz trudny charakter... do tego otaczasz sie trudnymi ludźmi. Masz problemy z psyche, to widać chociażby po tym, że pobiłeś kolegę z pracy :shock: zgłoś sie do specjalisty, bo możesz mieć jakieś zaburzenia, a one nie leczone eskalują.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Gdzie jest sens w tym wszystkim?

przez Nobody18 19 sty 2013, 11:56
To, że powinienem się leczyć to wiem, problem w tym, że próbowałem raz rozmawiać z psychologiem. Po około godzinie powiedział mi, że skieruje mnie do kolegi bo moje postrzeganie rzeczywistości i pytania, które formułuje przekraczają jego możliwości terapeutyczne. Dostałem numer i...nie poszedłem (a dzwonił przy mnie umawiając mnie na spotkanie). Szukam odpowiedzi na pytania, na które nie ma odpowiedzi a to tylko potęguje depresje. Czy nie da się żyć normalnie? Czy nie da się żyć ufając innym ludziom? Czy każdy wcześniej czy później nas wykorzysta? Czy ludzie żyją z nastawieniem, żeby z relacji z drugą osobą wyciągnąć wszystko nie dając nic? Może mój Matrix jest popieprzony? Albo inaczej...może to świat pełen gówna jest normą a ludzie próbujący żyć w zgodzie z sumieniem i niekrzywdzący bezsensu ludzi są chorzy psychicznie?
PS: Dzięki za wpisy.Pozdrawiam.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
19 sty 2013, 10:21

Gdzie jest sens w tym wszystkim?

przez Saraid 19 sty 2013, 12:20
Nobody18, pisałam o psychiatrze abyś się udał do niego,jedna rozmowa z psychologiem niczego nie załatwia tym bardzie ,że trafiłeś żle .Terapia to praca nad sobą wymaga cierpliwości,odwagi,jeżeli naprawdę chcesz aby Twoje życie się zmieniło zacznij od siebie.
Saraid
Offline

Gdzie jest sens w tym wszystkim?

przez Nobody18 01 cze 2014, 20:51
Minął ponad rok od pierwszego postu a u mnie nic się nie zmieniło. Dalej beznadzieja i samotność - prę do przodu na siłę, skończyłem studia, kończę drugie renomowane, praca OK - możliwości rozwoju brak - Ex nadal gnębi mnie komornikiem mimo, że spłaciłem swoje zobowiązania. Do tego doszedł fakt iż dzieci nie wytrzymały ćwiczenia ich przez Ex oraz kolejnych tatusiów i mieszkają ze mną a ja dalej płacę alimenty :( Qrwa to już trwa prawie 5 lat...

Myślałem, że uzyskam korzystny dla mnie wyrok w przyszłym tygodniu (biorąc pod uwagę dowody jakie mam wygrana w procesie wydaje się pewna) - w piątek dostaję informację, że cztery dni przed sprawą po 3 latach zmienia się skład orzekający a cała zabawa zaczyna się od nowa :( Biorę pół wynagrodzenia, utrzymuję de facto Ex żonę i jej kochanka, płacę na naukę dzieci oraz utrzymuje je.

Czy to jest powód do depresji? Walczę, walę banią w ścianę i NIC od nikogo nie chcę! Chcę tylko jednego, aby ludzie odczepili się ode mnie i dali mi żyć! Całe życie robiłem za dawcę - a to zasobów, a to wsparcia a to dobrego słowa. Nie - ja nie chcę wsparcia - chcę, żeby ludzie dali mi spokój!

W marcu przebiegłem maraton, pierwszy w życiu mimo 40 lat - ostatnio jednak pękam i ilość piwa jakie wypijam wieczorami przeraża mnie podobnie jak zwiększający się obwód brzucha.

Ma ktoś jakieś pomysły co z tym zrobić? A może jest ktoś, kto chce pogadać, ale szczerze i normalnie a nie na zasadzie 324 kontaktu na FB?

Dzięki za cokolwiek bo skala mojej niemocy w starciu z systemem przeraża mnie :(
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
19 sty 2013, 10:21

Gdzie jest sens w tym wszystkim?

Avatar użytkownika
przez tahela 02 cze 2014, 00:03
Pozbieraj kwitki wszystkie, nawet paragony sklepowe i pokaz przed sadem ile kosztuje utrzymanie dzieci miesiecznie i ze mozesz połowe z tego pokrywac jesli beda mieszkac z matka, jesli z Toba to matka płaci alimenty,w sadzie przesluchanie dzieci z psychologiem, wyaz dokladnie ile kosztuje utrzymanie dzieci wsadzie licza sie dowody.Ja nie rozumiem tego robienia sobie na złośc manipulowanie dzieci, z ta druga tez raczej uwazaj bo zakomunikowanie facetowi mam z toba powazne plany tak wprost to raczej swiadczy o wyrachowaniu,zzamiast o stopniowym poznawaniu sie i o fajnym zwiazku po prostu wyrachowanie z mezem sie nie układa to juz sobie szykuje nowy grunt bez zadnych zachamowań dział kobieta, takich lepiej uniikac ,z jedna juz masz problem achcesz za pare lat miec nastepny?Przestań tez pic bo w końcu zoaczysz przysłowiowe białę myszki i bedziesz miał naprawde problem , który juz masz w sumie.Pozałtwiaj sprawy urzedowe , sprawy z piciem a póxniej pposzukaj sobie jakiejs fajnej delikatnej dziewczyny do zycia anie takie cos co sobie fundowałes do tej pory ,ale to myslec jeszcze trzeba i miec charakter i wiedziec jak ma wygładac Twoje zycie i jakiego zwiazku chcesz, czy chesz byc szanowany czy pomiatany bo wybierasz dziwne typy do zcia a później płacz ze xle cie traktuja.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21 i 10 gości

Przeskocz do