Samotność w depresji...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Samotność w depresji...

przez Pstryk 24 wrz 2009, 10:27
Hmm, a mi się podoba podejście NSNP (o ile w dalszej treści na forum jego wypowiedzi nie przybiorą złośliwych form) - mniej narzekać więcej działać bo to prawda - mamy tendencję do narzekania i czekania aż samo się stanie - choć dobrze jest wyrzucić z siebie co nie co, to jak z autopsji wiem - to jest formą tłumaczenia się przed samym sobą z nic nie robienia w kierunku poprawienia swojej sytuacji.
Pstryk
Offline

Re: Samotność w depresji...

przez Lili-ana 24 wrz 2009, 13:21
NSNP - podoba mi się Twoje podejście. Czasem ciężkie to jest do zrealizowania, bo depresja i nerwica podcina nam skrzydła i wiarę w siebie ale jestem przekonana, że żyjąc tylko w sposób w jaki my chcemy można się tego cholerstwa pozbyć. Jeśli są koło nas ludzie, którzy nam uniemożliwiają rozwijanie się, to nie jest to dla nas dobre, trzeba zmienic środowisko, wyprowadzić się bądź wyprosić ze swojego życia toksycznych dla nas ludzi.
Lili-ana
Offline

Re: Samotność w depresji...

przez vanderlei 24 wrz 2009, 13:33
tak jak powiedziała liliana NSNP masz bardzo dobre i pozytywne podejście ,ale jak wiesz istnieje grupa ludzi którzy nie chcą znowu życ bo lubią się użalac,a dla mnie są zwykłymi tchórzami (bez obrazy) jeśli ktoś atakuje chłopaka za dobre nastawienie i chec podjecia pracy nad sobą to ...,pisz na pw jak co, z takimi ludzmi lubię wymieniac poglady i doświadczenia.
vanderlei
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez Weep 25 wrz 2009, 10:37
NSNP napisał(a): Weep świetnie się czujesz bez seksu?! Ludzie śmieją się z twoich staroświeckich poglądów i robią ci tak naprawdę przysługę! Obejrzyj sobie mszę na tv TRWAM i zobacz tam chociaż jedną usmiechniętą twarz!

Chyba za słabo się znamy, żeby od razu porównywać mnie do moherowego beretu. Nie uprawiam seksu nie dlatego, że uważam to za nieczyste i grzeszne - nie robię tego, bo nie przynosi mi przyjemności, bo w ogóle nie odczuwam żadnego popędu. Do tej pory wszystkie moje związki rozpadały się, ponieważ mężczyźni zbyt mocno naciskali na mnie w tej kwestii i najwyraźniej nie liczyło się dla nich to, że ja idę z nimi do łóżka na siłę i sam akt sprawia mi jedynie przykrość, lub ewentualnie jest dla mnie jak zawracanie mi tyłka czymś na co akurat nie mam ochoty, ale muszę zrobić, bo duża dzidzia się obrazi, jak odmówię. Ponadto, ludzie nie mają pojęcia o moim podejściu do seksualności. Pisząc o staroświeckich poglądach miałam na myśli kulturę osobistą, szacunek dla drugiego człowieka (bycie gentlemanem, bycie damą w towarzystwie), i sposób wysławiania się (po rodzicach i dziadkach mam tendencje do stosowania archaizmów i przestarzałych form podczas swobodnej rozmowy z ludźmi). Lubię literaturę, interesują mnie stare filmy za to nie lubię dyskotek, współczesnej mody i muzyki. To z tego się śmieją. Może Cię to zdziwi, ale na studiach koleżanki patrzą na mnie krzywo (na moim kierunku i specjalizacji są tylko kobiety, nie ma ani jednego mężczyzny) i z niechęcią, bo myślą, że jestem lesbijką i, jakby tego było mało, kujonem (bzdura, jestem leniem i strasznie mnie boli, kiedy muszę przysiąść do nauki :P), nie dlatego, że mają mnie za mohera. :P
NSNP napisał(a):Opóściła cię i ma cię głęboko tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę! Wiem, że to co piszę może się wydawać okrutne. Ale wiem też jedno, żeby wyjść z nerwowego załamania, czy ch..wego nastroju, czy depresji, wiecie o co chodzi trzeba po pierwsze wiedzieć czego się od życia chce, a po drugie zacząć to realizować.

Moja mama zrobiła dokładnie to, co tutaj proponujesz. Wyszła z nerwicy i depresji bo spełniła swoje życiowe marzenie, które miała od dziecka. :)
Nic a nic nie zabolały mnie te słowa bo są nieprawdą.
"Bardzo wierzę, że głupio jest bardzo wierzyć."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
17 wrz 2009, 10:14

Re: Samotność w depresji...

przez świat nocy 16 sty 2010, 18:21
Tak sobie czytam wasze posty i niektórym zazdroszczę odwagi z walką samotności. Nigdy nie byłam towarzyska ale teraz stałam się jak odludek. A to wszystko że zawiodłam się na "przyjaciołach". W sumie może mi się tylko wydaje że się na nich zawiodłam. Uważam że się strasznie zmienili,ale to moje zdanie. Bo oni wszyscy mówią mi że to ja się zmieniłam. Może jakby się tak nad tym głębiej zastanowić to jest prawda. Teraz to wolę siedzieć sama w domu do nikogo się nie odzywać z nikim się nie spotykać. Czasem mam ochotę zakopać się z jakiejś ciemnej dziurze żeby nikt mnie nie zauważał. Stałam się zamknięta w sobie. Zawsze z trudem wychodziło mi mówienie o swoich uczuciach itd, ale jak poznałam mojego "przyjaciela" to jakoś krok po kroczku sie otwierałam. Ale po jakimś czasie usłyszałam że mam się nad sobą nie użalać że mam przestać że gadam głupoty itd. I po którymś razie z kolei stałam się takim odludkiem. Wczoraj koleżanka napisała zebym wpadła do niej więc się zmusiłam bo w ogóle nie miałam ochoty tam iść Jakis czas temu poznałam chłopaka przez internet. Chciał sie spotkac ja odmówiłam napisał że nic nie szkodzi że uzbroi się w cierpliwość itd. A od 3 dni milczy ja pisze a on nic. I myślę ze to przez mój strach przed poznawaniem nowych ludzi i moją odludkowość. Przykro mi trochę że przestał się odzywać, ale wiem że to moja wina bo ja brakiem chęci spotkania się zraziłam go do siebie. Jak tak dalej będzie to nigdy nie zaznam szczęścia w życiu.
Nie wiem czy ktokolwiek na tym forum bał się poznawac nowych ludzi jak ja i tez myślał ze po co sie spotykac skoro nic z tego nie bedzie. Bo kto zechcę poznać takie dziwadło :(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 sty 2010, 00:48

Re: Samotność w depresji...

przez kinenya 28 sty 2010, 14:09
U mnie to samotność po części wywołuje depresję. Zawsze miałam problem z nawiązywaniem kontaktów. Za każdym razem kiedy ktoś próbuje się do mnie zbliżyć boję się i uciekam. Nie wiem dlaczego tak robię. Boję się rozmawiać z ludźmi i przez to jestem strasznie samotna.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 sty 2010, 17:34

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez whiteblackchocolate 28 sty 2010, 14:29
Ciekawy temat, wiele mądrego i smutnego powiedzieliście, dzięki.
Ja tak miałam, że kiedyś to wręcz byłam dumna ze swojego odizolowania, że mogłam bez ludzi spokojnie wytrzymywać 2-3 dni i luz, ale teraz niedawno dotarło do mnie, że rozpaczliwie tych ludzi potrzebowałam, że przez swoją dumę i izolowanie powoli odcinałam sobie od nich drogę. Teraz chciałabym wrócić, ale widzę, że może być za późno. Część z ludzi ma mnie w głowie jako "aliena" i odludka, a gdy chcę przełamać schemat to się dziwią i... nie reagują. "Wróć, za daleko zaszedłeś" śpiewa Rojek. Ktoś z Was powrócił z tej samotności?
and when you think more than you want, your thoughts begin to bleed (...) society, crazy indeed, hope you're not lonely without me

I have no home
Posty
74
Dołączył(a)
24 sty 2010, 12:57

Re: Samotność w depresji...

przez Pstryk 28 sty 2010, 14:36
Ojoj skąd ja znam te ucieczki... wiadomo ucieka się przed sobą i swoimi obawami jakby to coś dało... i tak nas doganiają...
Pstryk
Offline

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez whiteblackchocolate 28 sty 2010, 14:42
No, ucieczka to sposób na przetrwanie, który czasem może stać się sposobem na życie. A ból i lęk i tak dopadają. Ja to aż się czasem boję mojego lepszego humoru, bo potem zwykle przychodzi proporcjonalny dół. A już nastroje lekko maniakalne mnie przerażają.... nadchodzącą perspektywą :twisted: . Coś na zasadzie: jak jest dobrze to MUSI być gorzej. Ale czemu musi? Ech... Przerwać to błędne koło. "Chcę zostać porządnym człowiekiem, poszukuję wspólnika, sam nie będę się wygłupiać". Ktoś się dołącza? :smile:
and when you think more than you want, your thoughts begin to bleed (...) society, crazy indeed, hope you're not lonely without me

I have no home
Posty
74
Dołączył(a)
24 sty 2010, 12:57

Re: Samotność w depresji...

przez Pstryk 28 sty 2010, 14:50
a ja chętnie :twisted: heh
Pstryk
Offline

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez whiteblackchocolate 28 sty 2010, 14:53
Spoko :) jest nas dwie. To co robimy? :lol: Co robią porządni ludzie? Nie uciekają?
and when you think more than you want, your thoughts begin to bleed (...) society, crazy indeed, hope you're not lonely without me

I have no home
Posty
74
Dołączył(a)
24 sty 2010, 12:57

Re: Samotność w depresji...

przez zdesperowany1 28 sty 2010, 14:58
a ja własnie w samotnosci spełniam się i realizuje to co zamierzalem zrealizowac w 100%.Nikt nie musi na mnie patrzec ,oceniac:).Po prostu kocham samotnosc i bedac samemu humor poprawia mi sie diametralnie.Mam 3 przyjaciol i wiecej do zycia nie potrzebuje!
zdesperowany1
Offline

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez whiteblackchocolate 28 sty 2010, 15:01
Też tak kiedyś miałam. Szkoda, że mi przeszło.... :-| ale nie do końca żałuję. Więcej ludzi to więcej życia.
and when you think more than you want, your thoughts begin to bleed (...) society, crazy indeed, hope you're not lonely without me

I have no home
Posty
74
Dołączył(a)
24 sty 2010, 12:57

Re: Samotność w depresji...

przez zdesperowany1 28 sty 2010, 15:03
heh:) dla mnie mniej:P ale ja jestem inny;))
zdesperowany1
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 14 gości

Przeskocz do