Samotność w depresji...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez kudel 12 lip 2009, 12:12
magdalena031083 napisał(a):Mój świat........myślę że tylko tu na forum mogę się wygadać,pośmiać bo w realu najbliżsi mnie nie rozumnieją ,kiedyś powiedziałam że mam lęki i że byłam u psychiatry bo mam nerwicę,to tylko obróciło się przeciwko mnie ,teraz mam wygadywane że jestem czubkiem i chodzę do psychiatry itp. takie poje.... życie mam :(



Ja też się wstydze mówić komuś, że byłem u psychiatry i chodze na psychoterapie, ludzie od razu kojarzą psychiatrę z czubkami a dobrze wiemy, że tak nie jest :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 cze 2009, 17:20

Re: Samotność w depresji...

przez blackdoggy 12 lip 2009, 16:10
Należy zmienić znajomych, na takich, którzy też chodzą do psychiatry :) Chociaż nie muszą chodzić, wystarczy że będą równie pokręceni, jak my sami. Niestety, większość normalnych nie potrafi się porozumiewać z ludźmi, którzy mają problemy umysłowe, to dla nich zbyt trudne i zbyt nieciekawe. Nie pchajmy się do nich na siłę ;)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
15 maja 2009, 00:32
Lokalizacja
Neverland

Re: Samotność w depresji...

przez malenka_kropelka 12 lip 2009, 19:26
a ja chciala bym isc do psychiatry, na jakas terapie czy do psychologa... chce słow.. zeby ktos do mnie mowil. zyje sobie z dnia na dzien i jezeli ja sie do kogos nie odezwe to domnie malo kto...
staram sie przypodobac innym, estem mmila pomagam.. nie mam pojecia dlaczego mnie nikt nie lubi..

chce tylk oslow i przytulenia. wtedy cala pustka zniknie. bo ona pozera mnie i wysysa z emnie zyciowa energie..
Posty
12
Dołączył(a)
02 lip 2009, 19:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Samotność w depresji...

przez ona21samotna 29 sie 2009, 16:00
Potrzebuje pomocy, sama nie daję już rady... Przez ponad 3,5 roku miałam chłopaka. Przed nim prowadziłam dosyć intenstywne życie towarzyskie. Kiedy go poznałam troche sie pozmieniało. Nie wychodzilismy zbyt często. On nie mial zbyt wielu znajomych. Ja potraciłam kontakty z kolezankami. ale razem było nam bardzo dobrze. nasz związek wczoraj sie skonczył. Ostatnio nie byłam przy Nim szczesliwa. Brakowało mi spotkań towarzyskich. A on w sród nielicznych znajomych zachowywał sie nieodpowiednio. On był całym moim życiem . Aczkolwiem wiem ze ostanie miesiace byly tylko przywiązaniem.Mimo tego ze miałam chlopaka czułam sie bardzo samotna.teraz wiem ze nie On nie był spełnieniem mych marzeń. przy nim czułam niedosyt miłośći. nie lubiłam kiedy mnie dotyka,, całuje. teraz kiedy go juz nie mam nie czuję sie w ogóle..... życie nie ma dla mnie sensu. niczym nie potrafie sie cieszyć. juz od dawna niczym nie potrafilam sie cieszyć. niegdyś bylam bardzo gadatliwa. teraz ciezko mi w towarzystwie sie odezwać. nic nie sprawia mi zadnej radosci. nie mam swojej pasji, swojego hobby któremu mogłabym sie teraz poswięcic. nie mam tez osoby której moglabym opowiedzieć o mych bólach. co chwila zbiera mi sie na płacz. Straciłam równiż jakiś podstawowe wartości. kiedys byłam wesoła, pełnążycia dziewczyna. teraz siebie nie poznaję.kiedy wstaję rano nie wiem po co wstaje. Nie mam nic do roboty.nie mam swojego życia. żyłam życiem innych . a teraz jestem sama i wolałabym zeby mnie nie było. prosze pomóżcie.!!!!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
29 sie 2009, 15:13

Re: Samotność w depresji...

przez Susannah 05 wrz 2009, 13:48
Nawet nie wiesz jak zazdroszczę. Może i czujesz się samotna...wśród innych ludzi ale wolałabym taką opcję niż samotność totalną. Nie mam nawet z kim pogadać, wyjść z domu... to chyba jest gorsze.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
13 sie 2009, 21:17

Re: Samotność w depresji...

przez Pstryk 07 wrz 2009, 10:54
Hmm to ja z innej beczki z dylematami... znajduję się w wieku i sytuacji, gdy wszyscy ode mnie oczekują, że się ustatkuję.... (cokolwiek to oznacza). Stoję przed dylematem, czy cięższe będzie życie w samotności ze sobą samym czy w samotności z kimś, w związku... Mam tam kogoś nawet razem mieszkamy ale nie jestem szczęśliwa i często czuję się totalnie osamotniona nawet, gdy on leży obok... Na dłuższy dystans - zaczynam czuć niechęć do niego. A co będzie po paru latach? Nienawiść? Żal? Rodzice starają się nie wtrymalać ale ciągle słyszę jakieś nieśmiałe sugestie n/t jak to ciężko i smutno iść samemu przez życie tyle, że zastanawiam się, skąd oni to wiedzą... przecież są razem całe życie i właściwie patrząc na ich przeszłość i to, jak wyglądał (i często wygląda) ich związek mam te wątpliwości, czy to przypadkiem nie w związku człowiek jest bardziej samotny i nieszczęśliwy... A jakie jest Wasze zdanie?
Pstryk
Offline

Re: Samotność w depresji...

przez Susannah 07 wrz 2009, 13:59
malenka_kropelka napisał(a):a ja chciala bym isc do psychiatry, na jakas terapie czy do psychologa... chce słow.. zeby ktos do mnie mowil. zyje sobie z dnia na dzien i jezeli ja sie do kogos nie odezwe to domnie malo kto...
staram sie przypodobac innym, estem mmila pomagam.. nie mam pojecia dlaczego mnie nikt nie lubi..

chce tylk oslow i przytulenia. wtedy cala pustka zniknie. bo ona pozera mnie i wysysa z emnie zyciowa energie..




ehh mam tak samo...
tyle ze jestem pierdolonym grubasem i w sumie nie dziwię się że mnie nie lubi nikt.
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
13 sie 2009, 21:17

Re: Samotność w depresji...

przez depresyjny098 12 wrz 2009, 18:39
Ja powiem tak. Powoli już dochodzę do siebię.. jest tendencja wzwyżkowa w moim zdrowieniu.. Przez ostatnie lata izolowałem się przez chorobę która mnie gnębiłą i w tym momencie kiedy jest już lepiej , ja na starcie nie mam nikogo. Sory mam mamę.Alę mimo wszystko czuję się zajebiście samotny. Siedzę w domu. i się cholernie nudzę.. Nabieram powoli chęci do działania , ale najgorsze że nie mogę tych chęci wykorzystać. Mam taką cichą nadzieję że kiedyś rozpocznę swoję piękne życię. Od paździerrnika idę na studia. Może tu otworzy się szansa na nowe znajomości, której nie spieprze jak robiłem do tej pory.
depresyjny098
Offline

Re: Samotność w depresji...

przez kidowski 14 wrz 2009, 21:12
Ehh u mnie z dnia na dzień jest coraz gorzej :(

W życiu nie miałem partnerki, kobiety nie zwracają na mnie uwagi, gdy w towarzystwie są kobiety nigdy nie chcą prowadzić rozmów ze mną, więc najczęściej siedzę i tylko słucham. Gdy próbowałem się z kimś umówić, zawsze słyszałem odmowe.
Budzę się i zasypiam z ogromnym ściskiem w żołądku i z jeszcze większą potrzebą bycia przytulonym przez kobietę... ehhh
bardzo chciałbym, żeby pojawiła się dziewczyna, która mnie zaakceptuje takim jakim jestem, najlepiej za chwilę :(

A te wszystkie słowa "będzie dobrze" "głowa do góry" "znajdziesz kogoś" są dla mnie conajmniej puste i bez jakiegokolwiek znaczenia, słyszę je od 10 lat, a ten kto je wypowiada, mimo dobrych intencji, tak naprawdę niczego dobrego nie wprowadza, wręcz przeciwnie.

ehhhh
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
29 lip 2009, 00:39

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez Weep 17 wrz 2009, 11:36
Od pół roku jestem w trzecim związku z chłopakiem. Mam też wspaniałą przyjaciółkę, z którą znamy się od pierwszej klasy liceum i nadal utrzymujemy bardzo silną więź, pomimo, że studiujemy na dwóch innych końcach Polski (widujemy się, gdy jesteśmy obie w rodzinnej miejscowości). Mam wielkie oparcie w matce, niestety, ona mieszka ze swoim partnerem we Włoszech, mamy kontakt jedynie przez komunikator internetowy i czasami telefon.
Mimo wszystko czuję się bardzo wyobcowana i samotna. Wciąż boję się, że z powodu mojego trudnego charakteru, huśtawek emocjonalnych i ciągłych problemów (smutek, rozpacz, apatia, myśli samobójcze, lęki) stanę się dla bliskich zbyt wielkim ciężarem. Nie wiem, czy mój związek z chłopakiem to wytrzyma. Jestem ponadto osobą aseksualną i nie posiadam tzw życia seksualnego - najlepiej czuję się bez tego i bez wszelkich innych bliższych kontaktów cielesnych, które sprawiają mi jedynie dyskomfort i problemy. Chyba jestem postrzegana jako wielki dziwak i odludek. Boję się kontaktów z ludźmi, gdyż nie raz już spotykałam się z drwinami i kpinami z ich strony. Śmiali się z moich staroświeckich poglądów, charakterystycznego sposobu wysławiania, kontrowersyjnego wyglądu i zainteresowań. Gdyby nie tych troje ludzi to byłabym na świecie sama jak palec. Przykro mi, że czuję się dla nich balastem, że martwią się i bezskutecznie starają pomóc. W chwilach większego smutku po prostu unikam kontaktu nawet z nimi i wówczas jestem już tylko ja i moje okropne myśli.
"Bardzo wierzę, że głupio jest bardzo wierzyć."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
17 wrz 2009, 10:14

Re: Samotność w depresji...

przez NSNP 22 wrz 2009, 06:22
Zastanawiam się, czy wy wszyscy ludzie wzięliście udział w tej dyskusji żeby się jeszcze bardziej zdołować?! Myślałem, że gdy wejdę na to forum, to natrafię na ludzi, którzy próbują cokolwiek zrobić ze swoim problemem.
Cóż przynajmniej mnie zaskoczyliście. Wiem dobrze, co to znaczy być w depresji. Kiedy tak się nie chce ruszyć z wyra, kiedy nie chce się jeść, kiedy nic nie można robic tylko leżec i płakać. I powiemm wam jedno na pomoc od ludzi nie liczcie, bo nikt wam nie pomoże, chyba, że
wpędzić was w jeszcze gorszy nastrój. kidowski piszesz, że nigdy nie miałeś dziewczyny, nie jesteś czasem dla nich za dobry? Jeżeli jesteś 100% szczery, nie chwalisz się ani trochę lub chwalisz się, jaki jesteś samotny, to się nie dziwię, że żadna cię nie chce. Ja też nie miałem powodzenia u kobiet i wiesz co? Zdziwisz się, jak zaczną się za tobą oglądać, gdy tylko znajdziesz swoją pierwszą partnerkę.
Zdziwisz się, jakie się zrobią dla ciebie miłe. Mam za sobą lata psychicznego i fizycznego znęcania się nade mną i powiem wam, że nic tak nie działa na oprawców jak bezwzględna brutalność. Robią się wtedy tacy dziwnie słabi. Weep świetnie się czujesz bez seksu?! Ludzie śmieją się z twoich staroświeckich poglądów i robią ci tak naprawdę przysługę! Obejrzyj sobie mszę na tv TRWAM i zobacz tam chociaż jedną usmiechniętą twarz!
A jak znajdziesz sobie mężczyznę, a nie chłopaka, to się przekonasz, jak szybko poprawi się twój humor.Masz oparcie w matce?! Opóściła cię i ma cię głęboko tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę! Wiem, że to co piszę może się wydawać okrutne. Ale wiem też jedno, żeby wyjść z nerwowego załamania, czy ch..wego nastroju, czy depresji, wiecie o co chodzi trzeba po pierwsze wiedzieć czego się od życia chce, a po drugie zacząć to realizować.
Wyrzucić ze swojego życia ludzi, którzy przeszkadzają i zobaczycie jak sam wasz nastrój się polepszy. Z tym, że musicie wiedzieć czego wy chcecie, a nie mama, tata, czy chłopak, czy też dziewczyna. Kiedy wziąłem życie w swoje ręce i zbuntowałem się wreszcie, przed ładowaniem mi do głowy różnych bzdur uśmiech nie znika z mojej twarzy. Zaufajcie mi, jeżeli zrobicie coś dla siebie nie odczujecie wyrzutów sumienia. A jedynie rozkoszne, dzikie wszechogarniające uczucie
satysfakcji.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 23:33

Re: Samotność w depresji...

przez sebcio 22 wrz 2009, 07:23
NSNP, hmmm zawsze ciekawili mnie ludzie ktorzy od razu po rejestracji pisza co inni powinni zrobic, ba znaja rozwiazia wszystkich problemow, pokazuja jacy to oni sa swietni i wogole..
I jest jaks taka dziwna tendencja, ze ludzie Ci szybko rezygnuja z udzialu w tym forum.
sebcio
Offline

Re: Samotność w depresji...

przez słodkiidiota 22 wrz 2009, 09:34
Weep napisał(a):Jestem ponadto osobą aseksualną i nie posiadam tzw życia seksualnego

Mam podobną sytuację, nie moge o sobie powiedzieć prawiczek ale żyję bez seksu jak mnich od paru lat. Nie potrafię tego wytłumaczyć, nie boję się, nie chcę po prostu, w ogóle stałem się dziwny, pewnie dlatego nie mam żadnej dziewczyny dłużej niż 2 miesiące, bo stwierdzają że jestem jakiś inny.
Czuję się ostatnio bardzo samotny, szczególnie w sferze duchowego wsparcia, ciągle tylko rośnie presja w rodzinie że już czas na jakiś związek i wyrwanie się spod klosza starszych.
Nie wiem co dalej... chcę czegos innego, a czego? nie wiem..
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
20 wrz 2009, 23:10

Re: Samotność w depresji...

przez gizela 22 wrz 2009, 10:08
sebcio napisał(a):NSNP, hmmm zawsze ciekawili mnie ludzie ktorzy od razu po rejestracji pisza co inni powinni zrobic, ba znaja rozwiazia wszystkich problemow, pokazuja jacy to oni sa swietni i wogole..
I jest jaks taka dziwna tendencja, ze ludzie Ci szybko rezygnuja z udzialu w tym forum.


Sebcio, czasem może się przyda punkt widzenia "z zewnątrz"?
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
09 wrz 2009, 20:47

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do