Samotność w depresji...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Jaker 02 lis 2007, 21:29
Nastaw się dobrze psychicznie! ;) Na takie schorzenia zawsze jest jakiś sposób. Ja na przykład od dwóch lat cierpię na Zapalenie Cewki Moczowej lub inaczej zwane zapaleniem pęcherza. Spędzam kilka godzin na kiblu, że tak się wyrażą - i to w strasznym bólu. Rodzice już sami nie wiedzą jak mi pomóc, a ja znalazłam sposób - dużo pić. Może ty spróbuj zmienić dietę, np. mniej chipsów i innych słodyczy? Może po prostu twój żołądek jest wybredny? :P

Trzymam za ciebie kciuki :D

EDIT: No i może spróbuj odwiedzić lekarza ;>
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
04 paź 2007, 18:24

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez acetyloCoA 16 kwi 2009, 14:12
Nie wiem, czy to już czasem gdzieś na forum było, jeżeli tak to przepraszam. Ale chciałabym nawiązać do innego aspektu samotności. Piszecie (przeglądając temat), że jest tylu ludzi wokół Was, a i tak czujecie się samotni. Ja mam coś innego. Przez nerwicę straciłam przyjaciół. Nie mogli wytrzymać z moimi objawami, użalaniem się nad sobą, egoizmem, hipochondrią, wiecznym smutkiem... Mieszkam sama, moi bliscy są w innym kraju, nie mam kontaktu z resztą rodziny, bo nie znajduję w nich zrozumienia. Marzę o przyjaciółce, z którą będę mogła pójść na zakupy, na ploty, pooglądać facetów, ale chyba najpierw muszę się uporać z nerwicą. Sama paradoksalnie również izoluję się od ludzi, bo wiem, że nie zostanę zrozumiana. Mam chłopaka, który próbuje mi pomóc, ale boję się, że w końcu mnie zostawi. Dlatego trzeba się wziąć za siebie i leczyć. Samo nie przejdzie, a próbowałam to sobie wmówić przez ponad 10 lat:)

pozdrawiam
acetyloCoA
Kobieta musi wyglądać tak mądrze, by jej głupota była miłą niespodzianką.
Karl Kraus
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
31 mar 2009, 00:56

Re: Samotność w depresji...

przez lublinianka 16 kwi 2009, 19:49
piszę tu kolejny raz...już dwa miejsca pracy później....z depresją, nerwicą, nadwrażliwością jest bardzo cięzko żyć....rozumiem Was doskonale, gdy piszecie, że czasem sami odsuwamy od siebie ludzi, a potem faktycznie: kilka razy odrzucone zaproszenia przestają w końcu padać....ale też kwestia ludzi-już chyba wolę być nadwrażliwa czy znerwicowana 9jak niektórzy z politowaniem i głupimi uśmieszkami zwykli mawiać) niż być chamem, co ma wszystko i wszystkich w d... po zakończeniu stażu, mimo iż był(jak sami wiecie z moich postów) bardzo trudny dla mnie okres, okazało się, że zostały mi znajomości, nawet mogę rzec że przyjaźnie (dopiero potem okazało się, że dla niektórych moja obecność dużo znaczy, że doceniają, ze potrafię wysłuchać, doradzić itp.).
truskawko- rozumiem Cię, też staram sie sobie tłumaczyć, ze pewne sprawy trzeba ignorować, nie przejmować się tak, ale sami wiecie, jak z tym jest...
teraz moja sytuacja jest zupełnie inna- chyba znalazłam sposób na doła, na nerwowość, nieśmiałość, nadwrażliwość i jest podobny do Twojego truskawko- staram się szukać wyzwań. Możedla kogoś to nie nic trudnego, ale od czasu stażu dwie podjęte prace polegały na ciągłym przełamywaniu tego, co dla mnie było najtrudniejsze. Myślę, że dzięki temu zmieniamsię, dojrzewam w sobie. Pomaga mi to. Ciągle są dni, gdy czuję się samotna i to bardzo, ale z pewnymi rzeczami próbuję sobie radzić czasami z większym, czasem z mniejszym sukcesem, ale przynajmniej się nie poddaję.
ufff-wreszcie wyrzuciłam to z siebie ;) jeśli dalej to czytacie ;) to dzięki Wam również, bo bo nic tak nie pomaga jak zrozumienie drugiej osoby, która sama wie, o czym mowa.
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Samotność w depresji...

przez nika100 25 kwi 2009, 22:09
Witam Was serdecznie,
rowniez dolaczam do ludzi samotnie walczacych z depresja.Jestem juz w dojrzalym wieku,wiec ogarnia mnie strach przed staroscia(jesli dozyje).
9 lat temu leczylam depresje,mialam nawet fajny spokoj.Ale znow mam problem ,z ktorym nie radze juz sobie kompletnie.
Kiedy staram sie wyzalic tzw kolezankom ,dowiaduje sie,ze kazdy ma problemy i trzeba sobie z nimi radzic.Ale co zrobic ,kiedy nie mozna?
W domu:corka-jedyna,ktora we wrzesniu wyprowadza sie z domu.Zostaje sama z mama,ktora powoli umiera (nowotwor od 3 lat-IV st).Maz mieszkajacy w innym kraju,ktory nie umie pojac,ze padam psychicznie,a dotad sobie radzilam.
Pozostaje mi praca,gdzie moge z kims porozmawiac o byle czym.Na codzien cisza w domu,najgorsze -swieta i weekendy.

Nie radze sobie.Nie moge miec zalu do znajomych,skoro rodzenstwo o mnie i Mamie zapomnialo.Boje sie momentu,kiedy nawet corka bedzie daleko.Biore 3 x dziennie Coaxil ale jakos wciaz jestem w tzw dolku.
Niewiem co robic ze soba.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 kwi 2009, 21:52

Re: Samotność w depresji...

przez Korba 25 kwi 2009, 22:18
nika100, nie da się nic budującego powiedzieć, jeśli ktoś bliski umiera. Byłam w podobnej sytuacji, więc powiem tylko tyle - bądź silna. Nic mądrego nie jestem w stanie napisać, po prostu trzymaj się.
Korba
Offline

Re: Samotność w depresji...

przez nika100 25 kwi 2009, 22:33
Ale jak mam sie trzymac?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 kwi 2009, 21:52

Re: Samotność w depresji...

przez katiiiii 26 kwi 2009, 10:01
Droga niku100 śmierć bliskiej osoby zawsze jest czymś bolesnym, ja często myśle o swojej smierci, ale nie wyobrażam sobie żeby ktoś mi bliski miał odejść, niestety jest to coś nieuniknionego, tym bardziej przybnebiający jest fakt gdy widzisz jak ta osoba odchodzi w cierpieniu mój wujek zmarł na raka i powiem szczerze że przezyłam szok jak zobaczyłam co ta choroba potrafi zrobic z człowiekiem. Jeżeli chodzi o zrozumienie znajomych to w moim przypadku było podobnie, przykre jest słuchac jak ktos mówi że jezt Twoim przyjacielem a gdy masz jakiś problem to tylko słyszysz przestań ciągle użalać sie nad sobą, inni tez maja problemy itd. obowiązywała zasada jesteśmy "przyjaciółmi" ale problemy zostaw w domu. Więc przestałam mówić a teraz mi mówią że jestem zamknieta. Wiem co to znaczy samotność, chyba kazdy z nas kto pisze na tym forum czuje sie osamotniony, niezrozumiały w swoim swiecie. Dlatego min. zalogowałam sie tu, tutaj nie czuje sie jakimś dziwolągiem oderwanym od rzeczywistości, mam tez inny sposob od bardzo dawna pisze pamiętnik i może to nie to samo co rozmowa ale bez skrępowania moge pisac co mnie boli.
Jeżeli chodzi o forum mi bardzo pomaga może i Tobie pomoże pisanie tu. Trzymaj sie ciepło
Nikt nie jest dość silny, aby nie potrzebował pomocy. Nikt nie jest tak słaby, aby nie mógł dopomóc drugiemu.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 kwi 2009, 17:46

Re: Samotność w depresji...

przez nika100 26 kwi 2009, 13:26
Tak masz calkowita racje.
Ludzie nie lubia innych z problemami.Niewiem czemu tak sie porobilo.
Samotnosc jest okropna.Lapie sie na tym,ze denerwuja mnie spacerujace,usmiechniete rodzinki,kwilace dzieciaki.a ja SAMA w wielkim domu.Zastanawiam sie,po co mi ten dom,po co remonty,skoro i tak jestem tutaj sama.
Poki jeszcze mam Mame,mam kim sie zajac,nawet porozmawiac,mimo wspolnego cierpienia.ale co bedzie za jakis czas,kiedy jej nie bedzie?
Mojej jedynaczce musze pozolic na tzw wolnosc,na dorosle zycie z daleka od domu.Tylko zastanawiam sie co ze mna.
Denerwuje sie sama na siebie,ze tak sie uzalam nad soba.nigdy tak nie bylo.Troche w zyciu przeszlam i jakos dawalam sobie rade.Moze dlatego,ze najblizsi byli obok mnie?Ale nie wiem jak poradze sobie teraz.
Kiedys zajelam sie praca w domu i mialam inne mysli,teraz nawet nie mam ochoty poodkurzac dywan.Mam kompletny brak brak checi na cokolwiek.
Nawet nie macie pojecia jak ja sie ciesze ze moge chodzic do pracy,biegne do niej na skrzydlach,ale wracam do wlasciwie pustego,cichego domu.Dobrze,ze mam chociaz psa,z nim rozmawiam,do niego sie przytulam.

dobrze,ze jest to forum,moze kiedy wyzale sie,tutaj wyplacze -moze jakos dojde do siebie?
nie chce chodzic do psychiatry po inne leki,niz coaxil,chcialabym sobie jakos umiec poradzic....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
25 kwi 2009, 21:52

Re: Samotność w depresji...

przez toms 27 kwi 2009, 22:08
ja nie posiadam zadnych przyjaciol, ani rodziny. zyje sam na obczyznie. jak to jest w takim przypadku? czy da sie wyleczyc po 10-15latach zycia w depresji? 28 lat obecnie. jakie to ma szanse powodzenia? po prostu, to juz chyba zbyt wiele dla mnie, jestem zbyt zmeczony tym wszystkim. powoli rezygnuje i troche sie tego boje, szczerze mowiac. przeczytalem tutaj kilka wpisow, ze ludzie mimo kuracji farmakologicznej nie odczuwaja poprawy, albo stan depresji sam z siebie powraca.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
27 kwi 2009, 21:47

Re: Samotność w depresji...

przez wielbłądzica 09 maja 2009, 00:36
Ja mam takie chore podejscie ze swiat dzieli sie na ludzi niedostepnych dla mnie i glupich (czyt. takich co mnie nie rozumieja)...
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez magdalena031083 09 maja 2009, 21:14
Mój świat........myślę że tylko tu na forum mogę się wygadać,pośmiać bo w realu najbliżsi mnie nie rozumnieją ,kiedyś powiedziałam że mam lęki i że byłam u psychiatry bo mam nerwicę,to tylko obróciło się przeciwko mnie ,teraz mam wygadywane że jestem czubkiem i chodzę do psychiatry itp. takie poje.... życie mam :(
napisz na piasku to co dajesz ,wyryj na skale co otrzymujesz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:24
Lokalizacja
Olsztyn

Re: Samotność w depresji...

przez wielbłądzica 09 lip 2009, 03:47
:( współczuje
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez Nocka 09 lip 2009, 06:04
wielbłądzica napisał(a):Ja mam takie chore podejscie ze swiat dzieli sie na ludzi niedostepnych dla mnie i glupich (czyt. takich co mnie nie rozumieja)...

tez takie mam :D
dodajac jeszcze jedna kategorie tych z ktorymi nie chce przebywac a musze. Mam na mysli w tej chwili moja rodzinke Ostatnio pomyslalam o nich ze sa jak bobry Niby sa pożyteczne ale podgryzaja moje zyciowe drzewo buduja tamy w mojej glowie i jeszcze nie moge na to nic poradzic bo sa pod ochrona. Ani z nimi zyc a i uciekac nie ma dokad
Patrzeć poprzez mrok i widzieć
Dostać więcej niż dziś mam
Cały w sobie krzyk wykrzyczeć
Z losem wygrać w to w co gram
Żebym poczuć mógł jak się czuje Bóg

http://www.youtube.com/watch?v=mksboDiArm0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
404
Dołączył(a)
04 cze 2009, 08:58

Re: Samotność w depresji...

Avatar użytkownika
przez lemoniada 12 lip 2009, 11:56
tekla napisał(a):za bardzo pragnęłam bliskości, z tego wszystkiego nie dostrzegałam wad partnerów.

Mam ten sam problem z potrzeba bliskosci. była dla mnie najwazniejsza i w zwiazku skupialam sie na niej a nie na samym zyciu. teraz jestem bardzo samotna, ale byc moze teo wlasnie potrzebuje. moze tylko w ten sposob naucze sie zyc sama, bo uzaleznienie od druiej osoby jest najorsze...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 lip 2009, 13:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do