Samotność w depresji...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez rakken 20 cze 2007, 11:20
To miłe że nawet my możemy kogoś pocieszyć i że .. chc
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
12 cze 2007, 09:22

przez Pstryk 20 cze 2007, 18:54
Ameli, sytuacja, w której się znajdujesz i przedłużający się jej czas trwania powodują, że popadasz w depresję. Owszem, nasz system prawny potrafi doprowadzić do załamania. Rozumie, że ta sprawa Cię przytłacza i wszystko zaczynasz widzieć w czarnych kolorach. Wątpisz. Ale jeśli chcesz doprowadzić sprawę do finału, to musisz przede wszystkim zadbać o siebie. Pomyśl Słoneczko o wizycie u terapeuty, psychologa. To Ci pomoże. Tobie i Twojemu partnerowi.
3mam za Was. Pozdrawiam
Pstryk
Offline

Sytuacja

przez Katrix 26 cze 2007, 22:57
Więc sytuacja jest prosta, kazdy na mnie krzyczy i odwraca się ode mnie. Stałam się zatwardziała i nieufna. Kiedyś byłam fajna, otwrta i wrażliwa, teraz raczej nie :? . Chce mi się ciagle płakać. Cóż... oje zainteresowania padły. teraz moim hobby są świnki morskie. śmiejcie się, ale to jedyna rzecz, której się trzymam. Moja mama nie chce ze mną nigdzie z depresją isc, ma swoje wytłumaczenia. nie dziwię jej się. nikomu prezecierz na mnie nie zależy, nawet wam, ciekawe po co się tu zarejestrowałam...
Kiedyś było cudownie,
wszyscy mnie lubili.
Coś popsuło się nagle,
i wszyscy mnie zostawili.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
26 cze 2007, 22:05
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez lordJim 26 cze 2007, 23:09
Po pierwsze: to nie prawda, że nikomu na Tobie nie zależy. Z rodzicami po prostu różnie bywa. Z moimi jest mi się najczęściej bardzo trudno dogadać. Wiele razy wydawało mi się, że bagatelizują moje problemy, że ich nie obchodzę. I wiesz co odkryłem pewnego dnia? Że oni na prawdę się o mnie martwią i troszczą. Tylko może nie umieją tego okazać.

Wiem, że akceptacja ze strony mamy bardzo by Ci pomogła, ale skoro nie możesz na nią liczyć w tym momencie to może spróbujesz porozmawiać o swoich problemach z kims komu ufasz. Na pewno znasz choć jedną taką osobę. Zawsze też możesz pisać na tym forum.

Głowa do góry!
lordJim
Offline

Nie stety chyba nie

przez Katrix 27 cze 2007, 01:08
Koleżanki, która by mi doradziła, a nie powtarzała: "oj, nie wiem jak ci doradzić" nie mam. do psycha bez mamy nie pójdę,bo się będe wstydzić. i matka się mną nie interesuje. Heh. Sytuacja bez wyjscia?
Kiedyś było cudownie,
wszyscy mnie lubili.
Coś popsuło się nagle,
i wszyscy mnie zostawili.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
26 cze 2007, 22:05
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez inez3 27 cze 2007, 08:00
Katrix nie ma sytuacji bez wyjscia. sprobuj porozmawiac z mama na spokojnie. wyjasnij jej co sie dzieje i jak bardzo potrzebujesz zeby z toba poszla do psychologa. jezeli nadal bedzie oponowac idz sama. nie boj sie, na prawde nikt ci tam krzywdy nie zrobi, ale napewno moze pomoc. nikt na ciebie nie bedzie patrzyl dziwnie, gwarantuje. ja chodze do psychologa od jakiegos roku i to jest na prawde swietna sprawa. dowiedzialam sie mnostwa rzeczy o sobie, a po kazdej wizycie dostaje "kopa" do dzialania... odwaz sie... bedzie dobrze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Czy czujecie sie bardzo samotni zawieszeni w próżni ?

przez staram się 28 cze 2007, 11:16
Ja częscto mam takie uczucie tak jak bym odrzucał to co daje mi życie nie chciał tego
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

Avatar użytkownika
przez alusia 28 cze 2007, 15:47
Wiesz ja mam raczej coś takiego że często czuję się przez kogoś skrzywdzona-odrzucona. Nawet błaha sprawa potrafi mnie dobić w dosłownym tego słowa znaczeniu...... :( człowiek jest przygnębiony, smutny, wszystko widzi w ciemnych barwach, nic praktycznie go nie cieszy-dziś właśnie tak jest :(:(:(
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez staram się 28 cze 2007, 20:32
trudno sie domyślić co czujesz ale czy czujesz też taką pustke
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

przez staram się 28 cze 2007, 21:27
i jak sobie z tym poradziłaś dżejem wygenerowałaś coś z siebie ???
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 cze 2007, 10:39

przez Stokrota 28 cze 2007, 22:28
A mnie znajomi wspierali! Tu jest dobra strona choroby. Nagle patrzysz inaczej na swiat. dojrzewasz. i okazuje sie jacy sa ludzie wokol. jak ice traktuja.
Pustka? Byla... Czy odrzucasz to co daje ci zycie? nie, moze czasami nie bierzesz? Kto powiedzial ze caly czas mamy byc usmiechnieci. nie denerwujmy sie i nie robmy niczego na sile. jestesmy ludzmi. mamy prawo do smutku.
Dżejem z tymi potrzebami to masz racje! Jak posluchasz siebie ale tak gleboko to juz wiesz co ci potrzeba. A jak nie ma okazji do radochy to sobie stwarzaj. wiecie co pomaga zeby zapelnic pustke? nie branie ale dawanie. dawajcie ludziom to co chcielibyscie dostac. poczujecie sie wspaniale. Pozdro!
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
10 maja 2007, 08:53
Lokalizacja
Wałbrzych

Avatar użytkownika
przez becia kroolik 02 lip 2007, 12:38
widzicie, ja mam wsparcie przyjaciol, rodzicow, mojego wspanialego mezczyzny... ale mimo to, czasem mam wrazenie, ze ONI I TAK NIE POTRAFIĄ MI POMÓC. na szczescie tylko czasem..

wyobraźcie sobie.. jestem w Anglii. przylecialam tu na 2 miesiace, zeby zarobic troszke kaski na studia i zycie. wyobrazcie sobie, ze umieram z tesknoty! czuje sie tu samotna, bo praktycznie jestem sama. dzisiaj mam wolne, siedze w domu caly dzien, nawet nie chce mi sie wyjsc na spacer. dopiero, kiedy ide do pracy, czuje sie spelniona. pracuje w restauracji, klieencie mnie lubia, daja duze napiwki i ogolnie jest ok:)
przedwczoraj podczas rozmowy na Skype z moim lubym... kurcze, rozmowa trwala 3 godziny i strasznie mnie meczyla... czulam sie strasznie samotna w tej rozmowie, ale nie potrafilam mu tego powiedziec.. przemilczalam to. dopiero wczoraj, kiedy znow rozmawialismy, powiedzialam mu i, oczywiscie, wszystko dobrze sie skonczylo..

ale przezylam szok. pierwszy raz poczulam sie samotna przy moim facecie. pierwszy raz nie potrafilam mu tego powiedziec. a wiem, ze on to wszytsko rozumie..
buziaki
nie ma tego złego, co by się w sanki nie zmieniło :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
04 cze 2007, 11:58
Lokalizacja
London/Kingston, UK

Avatar użytkownika
przez korres1 15 lip 2007, 13:44
dżejem napisał(a): I stopniowo ludzie, których tak rozpaczliwie poszukiwałam, przestali być dla mnie niezbędni jak powierze. Dostrzegłam, że można sobie radzić samemu, że z każdym żalem nie muszę latać za siostrami czy znajomymi.
I gdy tak trochę "olałam" otoczenie, to ono nagle mnie zauważyło. Ludzie zaczęli się dopytywać co u mnie itd. Ale ja, mając teraz siebie, zaczęłam wybierać znajomych. :smile:


Jak to zrobiłaś? Nie jak w sensie technicznym, tylko jak przekonałaś samą siebie? Probuje od lat, nie wychodzi.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez snaefridur 15 lip 2007, 14:04
Przekonuję siebie codzień zgodnie z zasadą,że kłamstwo powtarzane 1000 razy staje się prawdą ;].Wychodzi średnio,ale przynajmniej wiem,że do tego musze dążyć.Żeby nie czuć się się samotna sama ze sobą.Paczka znajomych pomagała na bardzo krótką metę,w głębi duszy wciąż czułam sie tak samo.Sytuacja miała się identycznie jeśli chodzi o związki.
snaefridur
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 7 gości

Przeskocz do