Samotność w depresji...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 25 paź 2006, 22:44
Może nie potrafisz ale chcesz i potrzebujesz innych ludzi tak jak oni potrzebują Ciebie. Przykro mi ale tak jest i już. Jesteś tylko człowiekiem, człowieczeństwo jest czasami naszym przekleństwem.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 25 paź 2006, 22:50
Należało by raczej napisać, że wegetujesz i choć to mało pocieszające- nie jesteś sam.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez iman 26 paź 2006, 00:10
to jest dobry temat... jak sie tak zastanowię, to u mnie zawsze wszystko sprowadza sie do samotności. Ciężko się żyje ze świadomością, że nie ma sie nikogo z kim mogłoby sie porozmawiać, kto by cie zrozumiał i nie oceniał i komu naprawde by na Tobie zależało. Ja mam potrzebe posiadania takiego kogoś... Nie liczę na to, że kiedyś znajdzie się osoba, która zaspokoi wszystkie te potrzeby, ale moze chociaż jedną. A najbardziej boli mnie to, że ilekroć mam już nadzieję, że znalazłam kogos takiego, to sie parzę i w rezultacie czuje się jeszcze bardziej samotna niz byłam wcześniej. Boli mnie tez to, że wszyscy uważaja że sie nad soba użalam i że sie lenię zamiast wziąć się do roboty, tak jak ja bym chciała tak pieprzyc sobie życie i narażać się na tą pogardę ze strony innych. Czasami mam poczucie, ze dopiero jak człowiek popełni samobójstwo, to ludzie wierzą, że miał depresję. Nikt wokół mnie nie zastanawia sie jak wiele pracy kosztuje wygrzebanie sie z dołka i jak wiele nadziei pochłania pragnienie normalnego życia. Mam poczucie ze wszystkim lekką ręką przychodzi burzenie tego co ja tak bardzo staram sie zbudować. Przeciez nie prosze o żadną taryfę ulgową czy specjalne względy, chcialabym tylko spotkac troche szacunku i choc próbe zrozumienia. Wczoraj miałam bardzo dobry dzień, na który długo pracowałam, dziś juz nie i wystarczyła tylko chwila...
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
13 wrz 2006, 23:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 26 paź 2006, 00:21
Wiesz co Ci powiem??? Po mojej próbie( niestety nieudanej) ludzie tylko na chwile pomysleli ze cos mi moze byc. Powoli wszystko wraca do normy, taak.....wszystko poza jednym....hehehe......dobra chrzanie juz bo jestem zmeczona, ide spać, lubię spać sny sa takie realistyczne, lepsze niż życie. Szkoda, że umarli nie mogą śnić. Z chęcią zasnęłabym na wieki. DOBRANOC NIBYLANDIO!!!!
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez doom84 26 paź 2006, 00:21
Ja też raczej należę do ludzi samotnych. Mam niby paru znajomych z którymi "od święta" gdzieś wyskakuję, ale to jest naprawdę bardzo rzadko. Jednym z powodów że jestem samotny jest to, że będąc w grupie czuję sie wystraszony, nie jestem sobą, często palnę jakąś gafe, drugi powód jest taki, że po prostu nie odpowiada mi towarzystwo moich znajomych. Nie powiem- chciałbym mieć przyjaciół, dziewczynę, ale będąc samotnym tak jak ja i Malcolm wcale nie oznacza, że musimy być nieszczęśliwymi ludźmi. Ja mam wiele zainteresowań, więc rzadko sie nudzę nawet gdy przesiaduje całe dnie w domu. Zawsze sie jakieś zajęcie znajdzie.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 paź 2006, 23:20

Avatar użytkownika
przez Neśka 26 paź 2006, 07:33
iman napisał(a):to jest dobry temat... jak sie tak zastanowię, to u mnie zawsze wszystko sprowadza sie do samotności. Ciężko się żyje ze świadomością, że nie ma sie nikogo z kim mogłoby sie porozmawiać, kto by cie zrozumiał i nie oceniał i komu naprawde by na Tobie zależało. Ja mam potrzebe posiadania takiego kogoś... Nie liczę na to, że kiedyś znajdzie się osoba, która zaspokoi wszystkie te potrzeby, ale moze chociaż jedną. A najbardziej boli mnie to, że ilekroć mam już nadzieję, że znalazłam kogos takiego, to sie parzę i w rezultacie czuje się jeszcze bardziej samotna niz byłam wcześniej. Boli mnie tez to, że wszyscy uważaja że sie nad soba użalam i że sie lenię zamiast wziąć się do roboty, tak jak ja bym chciała tak pieprzyc sobie życie i narażać się na tą pogardę ze strony innych. Czasami mam poczucie, ze dopiero jak człowiek popełni samobójstwo, to ludzie wierzą, że miał depresję. Nikt wokół mnie nie zastanawia sie jak wiele pracy kosztuje wygrzebanie sie z dołka i jak wiele nadziei pochłania pragnienie normalnego życia. Mam poczucie ze wszystkim lekką ręką przychodzi burzenie tego co ja tak bardzo staram sie zbudować. Przeciez nie prosze o żadną taryfę ulgową czy specjalne względy, chcialabym tylko spotkac troche szacunku i choc próbe zrozumienia. Wczoraj miałam bardzo dobry dzień, na który długo pracowałam, dziś juz nie i wystarczyła tylko chwila...



To moje myśli w tym momencie - dokładnie moje!
Ostatnio rozmyślałam nawet temat samobójstwa i doszłam do takiego samego wniosku - no skuteczne, jak zostawi się list pożegnalny i napisze się "to wina depresji" ;)

Widziałam tam malutką kłótnie między Malcolmem a Czarowniccą_Akara...
Mi wydaje się, że są dwie samotności - samotność z własnego wyboru (bo ktoś tak woli i nie przeszkadza mu ona) i samotność, na którą jesteśmy skazani, a wcale być nie chcemy.

Ja mam to drugie i jak wiele z Was już napisało - bo jestem inna i jakoś nie przystaje do ludzi w okół których udawało mi się obracać. W efekcie czuję jakby nikomu nie zależało na moim istnieniu, jakby nikt z własnej woli nie chciał mi pomóc. Po prostu nikt nie dostrzega, że sobie nie radzę, a jeśli nawet - nigdy nie wesprze.

Już przestałam o to prosić i staram się z tym pogodzić. Ja potrzebuję ludzi, ale ludzi mi bliskich - z którymi mogłabym chcoiaz bez problemów wyjść gdziekolwiek, którzy rozumieliby moją "inność". Tylko jeden taki mały człowieczek.....czy zbyt wiele wymagam???
Kurcze, zaś pesymizm sieję:(
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez Neśka 26 paź 2006, 13:13
no dobrze niech to będzie mała wymiana zdań:):):):)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

przez Pilar 26 paź 2006, 18:17
Zamiast marudzic powinnismy zrobic wielkie spotkanie wszystkich ktorzy czuja sie samotni ^^ Fajna impreza by wyszla :)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
13 paź 2006, 18:20

Avatar użytkownika
przez Neśka 26 paź 2006, 18:23
Jestem jak najbardziej za:)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez Radison 29 paź 2006, 13:08
eh...
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez korres1 29 paź 2006, 15:53
Malcolm napisał(a):
Tak na marginesie to mam wrażenie, że skądś Cię znam.


Może mieszkasz w okolicach Olsztyna?


No właśnie nie. Ale dużo jeżdżę po kraju :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: a11 i 14 gości

Przeskocz do