Samotność w depresji...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność.

przez zagubiona87 27 maja 2007, 14:12
Bardzo łatwo i szybko wpadam w przygnębienie. Wszystko mnie przytłacza. Mój dom, miejsce, w którym niechętnie przebywam z powodu nieprzyjemnej atmosfery, alkoholu, awantur rodziców, ich wyrzutów i pretensji. Nie mogę znieść swojego wygladu, nie akceptuję siebie. Jestem sama. mam przyjaciół, wiem o tym, a mimo to wciąz czuję się sama. Tak bardzo brakuje mi miłości, że kiedy wreszcie poznałam kogoś kto wyciągnąl do mnie ręke nie przeszkadzało mi, że nawet się nie znamy, że to była internetowa znajomośc, chory związek, który na początku dawał ukojenie, potem wciąz bardziej ranił. Kochałam tak bardzo, jak nigdy jeszcze. Ale wszystko rozwaliło się zanim zdołalismy się spotkać. Macie podobne doświadczenia? zawsze podchodziłam sceptycznie do takich znajomości, ale przy Nim zupełnie straciłam głowe.. Wciąż jeszcze nie umiem o Nim zapomniec.
Wpadłam w dołek, wciąż się ciełam i głodziłam, zaczęłam miec problemy na uczelni, nie widziałam sensu życia. Przy Nim chciałam zyć, gdy Go zabrakło chciałam tylko umrzeć. Nie wierzyłam i chyba dalej nie wierzę, że może jeszcze spotkac mnie coś dobrego, że mogę dostać miłośc, że zasługuję. Nie radzę sobie ze swoim życiem. Czasem uśmiecham się troche dzięki przyjaciołom, ale nie jestem szczęśliwa. Trace grunt pod nogami. Każdy mały problem urasta do potężnego.
Przestałam się kaleczyć, choć zbliżające sie upały pogłębiają mój smutek, gdyż ciało mam w bliznach, które nie schodza. To, że żałuję niczego już nie zmienia.
najbardziej boli mnie moja samotność. Wydaje mi się, że przy Kims wszystkie problemy zniknęlyby, ale.
Sa dni, kiedy chcę już tylko skończyć ze sobą. Próbowałam już, nie wyszło.
Nie ma nic, nie ma mnie, niby bezpiecznie
Ale wcale nie jest dobrze w moim... snie
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 maja 2007, 17:25

Avatar użytkownika
przez Estreva 27 maja 2007, 15:09
myslenie o tym ze chcialabys odejsc jest bezsensowne..uwierz mi na slowo..przechodzilam przez to juz co ty! i samotnosc tez mnie dobija...ale na to nic nie moge poradzic :!: moge tylko bardziej poglebiac swoj bezsens albo wlaczyc ....wybor nalezy do ciebie :!: Jesli chodzi o twoj zwiazek z przyjacielem online byl chory....nie powinnas zaprzatac sobie nim glowy....zacznij zmieniac bieg swojego zycia....chociaz probuj :!: ;)
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

przez Durnedziecko 27 maja 2007, 15:38
Witam Cię... Czytając twój temat to do połowy to tak jakbym słyszała siebie. "Samotność nie ma nic wspólnego z brakiem towarzystwa", ktoś tak napisał, może to i prawda, ja tez jestem samotna, ale mam wielu przyjaciół. Udaję przed nimi kogoś innego, nie chce psuc im dobrego samopoczucia. Głównie mam dołek przez swoją samoocenę, nienawidze swojej osoby, nie chce patrzec w lustro, boje się odbicia. Z miłościa, lepiej nie było, byłam z kimś to przestałam czuć, przez dołek i odeszłam, zraniłam go ale żyję w nadziei że kiedyś w miłości mi sie ułoży. Tnąc tnę się dalej, ale tam gdzie nie widać, bo jak na rekach rodzice zauważyli to awanture zrobili, nie umiem przestać a tak bardzo chcę, nikt nie ejst w stanie mi pomóc... Przepraszam ze sie tak rozpisuję ale tu są osoby które to rozumieją... Nie jesteś samotna, masz chodzby ludzi z tego forum...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
24 maja 2007, 18:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Estreva 27 maja 2007, 23:18
Durnedziecko nawet gdy kogos masz przy sobie czujesz jednak pustke bo nie zawsze realne osoby sa w stanie zastapic ci tych wymarzonych iealnych ludzi...ja zyje bezsensem..zyje z nadzieja ze moje marzenia stana sie realne...i choc jest mi bardzo ciezko jak tobie staram sie choc troche podniesc gdy caly swiat przygniata mnie do piachu...ja tez malo kiedy spogladam w lustro(ale co da mi ucieczka od swojego odbicia jesli wiem ze zyje w tym ciele...ze ta brzydka dla mnie twarz widza codziennie tys. ludzi),tak ze sie cielam...ale w koncu przestalam..jakie efekty osiagne robiac na swoich rece szramy :?: (ludzie beda ode mnie uciekac jeszcze bardziej widzac smutek na dziewczecej twarzyczce i pelno blizn ktore symbolizuja bol ktory siadl mi na psychike bardziej niz innym...wiesz co ludzie o mnie pomysla patrzac na te blizny :?: "ze jestem slaba i nienormalna"...Codziennie dobijam sama siebie ze nie mozliwe jest znalezienie mojego idealu...jestem skazana na samotnosc..(chociaz ty myslisz inaczej...to dobrze :!: ) pametaj ze zawsze jestesmy przy tobie...ale to tez nie daje pieknych emocji do konca..nigdy nie bedziesz w stanie uslyszec od nas cieplych slow w realu czy nigdy nie bedziemy w stanie cie przytulic... :(
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

pomoc koleżance

przez pinacolada 28 maja 2007, 16:16
Znalazłam to forum przypadkowo, mam problem, a raczej moja koleżanka.
Chcialabym jej jakoś pomóc, bo nie umiem patrzeć na to bezczynnie.
W jej oczach widzę smutek, dopiero teraz prawdziwy i głęboki.
Może opowiem?
Zaczęło się od miłości nieodwzajemnionej, co pewnie jest przyczyną. Po imprezie dziewczyna chłopaka w którym Koleżanka jest zakochana, przyczepiła się i zaczęła truć Jej życie. Koleżanki przyjaciółka ją zostawiła dla innej, znalazła nowe towarzystwo, to zapewne kolejny powód no i wymagający rodzice, nie widzą tego, co się z Nią dzieje. Koleżanka schudła, niknie w oczach, wygląda źle, ospale, jak trup można rzec. Nie, nie ma anoreksji. Nie odzywa się prawie. W domu cały czas siedzi przed telewizorem, albo się uczy, nie wychodzi do ludzi. Do szkoły chodzi, bo musi. Jest taka już piąty miesiąc, ale dopiero teraz widać takie jakieś "zdziczenie". Bardzo zamknięta w sobie, z nikim nie chce rozmawiać, jest jakby w innym świecie. To olbrzymia zmiana, jeszcze rok temu tryskała energią, śmiała się, wygłupiała, miała najbardziej zwariowane pomysły. Po prostu nie ta osoba. Strasznie mnie ugodzilo jej spojrzenie, a że mam naturę pomocnika, chcę coś z tym zrobić, nie mam tylko pojęcia jak. Logiczne, że odrazu nie powie mi wszystkiego. Jest jej ciężko, rozumiem ją, bo sama przeszłam załamanie nerwowe, ale się wygrzebałam. Nie wiem tylko jakie argumenty mogłyby na nią podzialać. Rodzice Jej są zapracowani, nie widzą, tego co się z Nią dzieje. Koleżanka ma 15 lat, ja zaś 16. Bardzo proszę o pomoc/wskazówki
pozdrawiam
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 maja 2007, 16:01

przez Pstryk 28 maja 2007, 16:57
Pinacolada dobry człowieku, bądź przy niej. Z czasem się otworzy. Wówczas rozmawiaj z nią o jej problemach a nawet delikatnie namawiaj na wizytę u lekarza (choćby psychologa szkolnego) jeśli uznasz, że nie same sobie z tym nie poradzicie. Twoja koleżanka ma powody aby czuć się paskudnie.
A najlepiej przyślij ją do nas :D
Pstryk
Offline

przez po prostu ja 29 maja 2007, 12:58
witam! mam prosbe-chcialabym sie dowiedziec czy wiecie moze ile kosztuje wizyta u psychologa- prywatnie jak sie idzie. Bylam juz raz u psychologa rok temu, dostalam skierowanie od lekarza rodzinnego, teraz jednak chcialabym pojsc prywatnie bo nie chce zeby sie ktos dowiedzial a moim lekarzem rodzinnym jest moja ciocia:/ wole nie mieszac w to wszystko rodziny, nie chce ich juz wiecje martwic, a po drugie mysle ze oni nie potrafia zrozumiec tego co ja czuje bo caly czas przed nimi udaje ze jest wszystko dobrze. I jeszcze jedno- nie znam sie tak dobrze na sposobach leczenia depresji dlatego zastanawiam sie czy jest jakas mozliwosc aby sie jej pozbyc bez stosowania lekarstw? chociaz i tak jakos nie moge uwierzyc ze jakas tam tabletka mialaby spowodowac, ze poczucie sie lepiej pod wzgledme psychicznym,ze przestane sie o wszystko obwiniac,rozmyslac o przeszlosci, ktorej nie mozna juz naprawic ani o bylym chlopaku ktorego zarazem kocham i nienawidze...;/

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:00 pm ]
a faktycznie, przyznaje, ze nie zwrocilam uwagi na "oferty", to dlatego, ze jeszcze sie nie zapoznalam z tym forum za dobrze ale dzieki za wyjasnienie, poprawie sie:)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
25 maja 2007, 21:51

przez aneczka30 30 maja 2007, 12:48
Rozumie was wszystkich o czym tu piszecie. o samotnosci o utracie kontaktow z ludzmi z przyjaciolmi. Ja mam to samo. Zazywam te glupie leki juz od wrzesnia 2006 i jestem na tzw hustawce.raz jest lepiej raz gorzej. teraz wlasnie mam to - gorzej.mam meza i synka 7-letniego i rodzine ktora wie o wszystkim ale ja czuje sie nie rozumiana bo ciagle pytaja dlaczego sie tak czujesz przeciez masz nas. przyjaciolki sie ode mnie oddalily jak do depresji doszla mi jeszcze padaczka i jak miesiac bylam w szpitalu na oddziele psychiatrycznym.plakac mi sie chce i nic w domu nie zrobione bo probuje przespac te zle dni.
Jest 1000 powodow do tego by zyc...
Trzeba tylko je znalezc!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
29 maja 2007, 12:54

przez Aggnieszka 01 cze 2007, 19:21
A ja sobie dzisiaj nie moge ze sobą poradzić. Poł dnia przespałam. Najchętniej dalej bym spała żeby nie myśleć już o niczym. ALe juz mi sie nie chce spać:( Dlatego niszczę swoje ciało. To chyba autoagresja. Juz nie bede pisala co robię ale juz nie moge tego zniesc. Pani psycholog zaproponowała mi żebym załozyla sobie na rękę gumkę i za każdym razem w takiej sytuacji mam "pstryknąć" nią tak żeby zabolało. Żebym porządnie czuła. Testuję nową metodę. A co do samotności to wiadomo...
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
11 maja 2007, 22:29
Lokalizacja
Lublin

przez Lgtx 03 cze 2007, 18:54
Witam to mój 1 post, wiec bedzie dlugi

Bardzo bliski mi temat, ponieważ u mnie depresja istanieje tylko jako wynik samotności. Dobra teraz wypracowanie :D :

Mógłbym sie rozpisywać na temat dzieciństwa itd, ma ono myśle spory udział w całej sprawie, ogranicze sie jednak do stwierdzenia ze mialem w domu czesto cos jak psychiczny obóz koncentracyjny. Rezultat->nieśmiałość, brak wiary w siebie i czarne mysli. Mam też silną chęć walki z wpływami przeszłosci. Wychodzi nie najgożej, działam mniej wiecej jak normalny człowiek, a kiedyś np nie bylem w stanie kupić sobie czegoś w sklepie, czy isc do fryzjera i to w wieku 18 wtedy lat.
Jesli chodzi o mój głowny problem samotność. W dzieciństwie nie byłem wogóle samotny, mialem 1 super przyjaciela, zawsze trzymaliśmy sie razem itd. Zle zaczeło się robić od początku LO, z przyjacielem sie juz tak czesto nie widywałem, a coraz bardziej brakowało mi dzieczyny, poprostu uczucią bycia kochanym i kochania kogoś, czegoś czego chyba nie doswiadczyłem do tej pory. Dziewczyny z otoczenia zauważały mnie i chciały mnie bliżej poznać itd a ja sie ich wrecz bałem, nie wiedzialem jak sie zachować i zawsze padał tekst "on jest jakiś dziwny". Chodziłem ubrany jak menel, krepowałem sie w grupie, bałem poznać nikogo nowego. Byłem chudym zgarbionym pryszczatym dziwnym gosciem, dziwiło mnie ze dziewczyny interesują sie mną. Jednak nie bylo az tak zle pomimo ze mnie ciągle cisnelo w srodku bycie samym, mialem kolegów.

Na studjach zaczełem wielką kampanie pod tytułem "lepszy ja",a jednocześnie koledzy sie wykruszali, z roku na rok, ja bylem mniej wypaczonym człowiekiem, samotność jednak narastała. 10 lat pracy nad sobą, dziesiątki ksiązeki mp3 o "samopomocy" :), różne cwiczenia, pchanie sie stale w trudne sytuacje społeczne. No i wynik, radze sobie w spoleczeństwie, nieśmiałość prawie 0,jestem dobry w pracy w tym co robie, w kazdej grupie odrazu nawiazuje znajomosci ze wszytkimi. Pomimo to mam kilku tylko spoko ludzi których za czesto nie widze, ale to jest jeszcze ok.
Teraz jesli chodzi o dziewczyny: lata siłowni, opalania sie, biegania, roweru, cale lata na czatach, gg i co tam popadnie, zrobily ze mnie całkiem innego człowieka. Teraz wystarczy mi tylko numer tele od znajomego do samotnej kobity i juz sie spotykamy. Dziewczyny znajomych bardzo mnie lubią, podobno podobam sie im fizycznie i psychicznie. Dodatkowo interesuje sie praktycznie wszytkim od fizyki kwantowej przez mechanike,sport, ksiązki,aż do tańca. Zmieniłem sie w człowieka maksymalistycznego.
I tu sedno sprawy, 10 lat pracy w nadzei zwalczenia mojego problemu który nie daje mi żyć, braku kochanej osoby, i nic! Kiedyś byly w moim otoczeniu samotne kobitki, teraz nie ma żadnej, a poznawane przez znajomych lub net są osobami kóre stale są same ponieważ bawią sie chłopakami, robią z nich frajerów, biorą co sie da a potem nawet bez słowa kończą jak z zepsutym TV. Traktują mnie jak nie człowieka, gożej niż przedmiot. Spotykałem sie dłużej z okolo 5-6, i wszytkie takie same, tylko brać i bawić sie człowiekiem. W kanjpach jestem spławiany, zresztą jak każdy z tego co widze, na 1 laske przypada 4-7 gosci (policzyłem).Np wczoraj osoba którą poznawałem przez 3 miesiace i juz bylo tak niby super, smski wspólne plany na wakacje poszla na browca, jakis dresiarz sie do niej przywalil i juz nie odpowiada na nic, koniec, zostalem wywalony na smietnik jak zepsuta zabawka.
Straciłem całą nadzieje, pomóżcie prosze! zmusiłem sie do cieżkiej pracy przez całe lata a i tak nic z tego, poprostu poczucie bezradnosci prawie mnie zabija, odchodze od zmysłow, przestalem sie uśmiechać, ledwo wytrzymuje kolejne dni... :(
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 cze 2007, 18:08

przez smutna48 03 cze 2007, 19:15
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Ostatnio edytowano 02 lip 2007, 16:51 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

przez Lgtx 03 cze 2007, 19:48
dziękuje za miłe słowo

nie chodzi o tą jedną, ja walcze juz o bycie człowiekiem od 12 lat, w połowie tego okresu straciłem nadzieje a i tak walczyłem.
Problem w tym ze sam nie wiem co robić.

Przedtem miałem jakiś cel, _NADZIEJE_ np, jak byłem chudy to luz 3 lata pakerni i ciskam żelazem aż miło. Brak energi? ok 2 lata biegania 2x w tygodniu, po sprawie (mogłem biegac 1-2 min max, teraz moge ile chce, godzinami). Trudność w nawiązaniu kontaktów? nie ma sprawy,z 20 ksiażek i lata spotkań z ludzmi , jest ok. Obchodzenie sie z kobietami? rozmowy po necie 7 lat, w realu z każda znajomą/laską kumpla itd jaka sie nawinie, lubią mnie i jestem interesujący tak mówią. A co do wymagań to chyba żadnych nie miałem, co do wygladu i wnetrza.

Tyle wysiłku i nic, i nadal bym wałczył jak bym wiedzial jak, ale co ja moge wiecej zrobić? mysle o wyjezdzie z tego przeklętego miasta. Aż boje sie myśleć ze w innym miejscu moze byc to samo. Zresztą własnie zwolniłem sie z pracy zeby miec wiecej czasu, mam 27,5 lat, niedługo 30 (dobrze ze chociasz wygladam na 25) a pomino ciąglej walki z przeciwnościami, nie miałem tego co ma za free przecietny nastolatek.

Teraz jest taki stan ze jedyne co moge to siąść i płakać jak dzieciak bo juz wiecej nic nie jestem w stanie zrobić zeby pomóc losowi, a losuje juz 12lat wiec na sam los bym nie liczył. Co robić? Może jakieś elektrowstrząsy wypalą mi muzg i bede szcześliwy z kromki chleba
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
03 cze 2007, 18:08

przez cinnamon_inspiration 03 cze 2007, 20:08
Lgtx rozumiem Cie, bo też mam problemy ze znalezieniem kogoś wartościowego. Nie chce tak jak ty jakiegos pustego chlopaka bez zainteresowan, wartosci i idei. Musi to byc ktos wyjatkowy... Mam nadzieje, ze spełnią sie Twoje marzenia :)

Mam pytanie odnośnie biegania - ja nie przebiegnę więcej niż 4 minuty. Ile powinnam cwiczyc tygodniowo, zeby uzyskac takie rezultaty jak ty? I ile czasu mi to zajmie?
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

przez smutna48 03 cze 2007, 20:08
xxxxxxxxxxxxxxxx
Ostatnio edytowano 02 lip 2007, 16:53 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do