Samotność w depresji...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez bezmuzg 11 maja 2007, 00:47
witaj Tom23. Myślę podobnie jak Ty na temat psychologów: trudno trafić na dobrego a jak już się trafi, to postawi Cię na nogi na parę miesięcy, podbuduje, do tego antydepresanty od psychiatry, który przyjął Cię z łaski, bo jest bardzo zapracowany. Myślę, że w moim przypadku pomocna byłaby terapia grupowa, ale w moim mieście się na taką nie zanosi. Pozostaje więc dalej wieść żywot paranoika. Wogule nasza sytuacja jest myślę zbliżona: nie mam dziewczyny, frustracja powoduje wzrastającą nienawiść do otoczenia, szczególnie do tego, które zdaje się być zadowolone ze swego życia. Myśli samobujcze już ignoruje bo ten temat przerabiałem dwukrotnie, obie próby nieudane i mam w głowie taką blokadę która mówi: "dwa razy się nie udało, daj luz". Nie wyklucza to marzeń o przypadkowej śmierci, która mnie uwolni. Dlatego nie wiem co Ci napisać, jak pocieszyć, mógłbym pisać dobrze znane Ci frazesy o tym, że nie jesteś nikomu nic winien, że masz żyć tylko dla siebie, ale Ty to już pewnie znasz. Więc pisze raczej żeby zwrócić na siebie uwagę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
04 maja 2007, 12:47

Avatar użytkownika
przez WERCIA 11 maja 2007, 09:45
terapia grupowa jest dobrym i dajacym wiare w siebie przezyciem,dlatego kazdy kto moze niech na nia idzie.ja ja przeszlam 3 lata temu po smierci dwoch kuzynow ktorzy mieli po 27 lat a ja w ten wiek wchodzilam,to bylo pieklo.do tego maz trafial w czule punkty i bez psychiatry sie nie obeszlo.na szczescie trafilam do dobrego specjalisty i jakos z tego wyszlam.na terpii bylam jedyna osoba bez lekow,ciezko bylo ale wytrzymalam,lekow nie biore do tej pory.decyzja lekarza aby znow przejsc calym soba przez terapie.mysli samobojcze sa na porzadku dziennym,ale przez wzglad na corke nie moge tego zrobic,mamy tylko siebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
07 maja 2007, 16:05
Lokalizacja
SZCZECIN

przez belinda 11 maja 2007, 13:05
witaj tom23 mysle, ze dobrze Cie rozumiem. Tez jestem sama i nigdy nikogo nie mialam i wstydze sie tego. Zawsze czulam sie gorsza od innych, jakas odstajaca, bylam cichutka i zamknieta w sobie i zawieranie nowych znajomosci stanowilo dla mnie duzy problem. Z czasem pojawila sie niechec do ludzi i nienawisc, ale nie zdarzaly mi sie nigdy wybuchy agresji, kierowalam ja raczej na siebie. W chwili obecnej przekreslilam sama siebie, widze tylko samotnosc i obrzydzenie do siebie, patrze wlustro z politowaniem i odraza, wiem ze zawsze bede sama i staram sie otym nie myslec, staram sie odsuwac te wszyskie zalosne i dziecinne marzenia od siebie, ze moze kiedys...ktos...Musze nauczyc sie zyc i nie uciekac, zaakceptowac to co jest i po prostu isc dalej, wziasc sie do kupy, tylko jak?....:(
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
09 wrz 2006, 17:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez tom23 11 maja 2007, 15:22
Mi chyba nawet nie zależy czy ktoś mnie lubi czy nie.Po prostu absolutnie niczym się nie przejmuje.Ja po prostu jestem obojętny do ludzi to na pewno nie jest tak że wobec kogoś okazuje nieprzychylność i inne wrogie zachowanie.Jedynie napadają mnie takie myśli że nic mi się nie chce i nikogo nie lubię.
Najprościej można to sklasyfikować że wśród obcych ludzi jestem zamknięty w sobie i jakby nie zależało mi żeby zachowywać się inaczej.
To są chyba typowe objawy depresji.Ale czy ma sens znowu brać te leki skoro działają jak się je bierze a i tak nie robią nic poza polepszeniem nastroju bo zachowania jak stwierdzam nic nie jest w stanie mi zmienić.
I bardzo często myślę że jak tak będzie dłużej to coraz bardziej odechciewa mi się żyć.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

przez Kornel Lone 12 maja 2007, 15:56
Oj jak sobie poczytałem te wpisy, to przypomniałem sobie samego siebie najmocniej od kilku miesięcy.....

Myślę że jednak warto -

- o czywiście nie jest tak (jak mi to często próbują uzmysłowić ci dla których depresja to nie jest choroba, "chisteria" rozpieszczonych jedynaczków itp, ja nazywam ich "weź się w garśćiowcy" ) że leki to panaceum na wszystko i "jak sobie pojem" to od razu mi przejdzie, nie,nie.

Ale czy to właśnie ta poprawa nastroju to nie jest dla nas ta jedyna szansa kiedy może się to zmienić?

Ja też mimo dłuuugiego leczenia nadal nie lubię ludzi, zamykam się w sobie, mimo dobrych jakiś chęci nie potrafię przebywać nawet wśród przyjaciół i zabiegać o nich....

..Ale pojawiło się wiele zachowań o które przedtem nigdy bym się nie posądził - mieszkam sam, daję sobie radę, mam na utrzymaniu dwa koty które (mam nadzieję) nie narzekają, odwzajemniają miłość i są zdrowe.

Może to trochę śmieszne, ale dla mnie to już osiągnięcie - oczywiście w trakcie leczenia, więc może warto?
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
14 sty 2007, 18:47
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez Nelka 12 maja 2007, 18:21
Też uwielbiam koty...może coś w tym jest?

A z milością ciężko, ciężko...myslę, że najlepiej byloby się "posklejać" a potem "poszukać".
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez tom23 12 maja 2007, 18:37
A za to my kiedyś mieliśmy dużego psa owczarka niemieckiego i często na mnie to bydle warczało a matka chrzaniła bzdury że pies wyczuwa złych ludzi :D Jakbym ja był zły.
Dobrze że zdechł.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

Avatar użytkownika
przez Nelka 12 maja 2007, 19:04
Zraniłeś mnie tą odpowiedzią, bo ja strasznie uwielbiam koty i psy :(
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez tom23 12 maja 2007, 19:16
Ja też uwielbiam psy (a raczej pieski) ,ale takie które na mnie nie szczekają i nie warczą bo denerwuje mnie hałas powodowany przez psy.Oczywiście koty to co innego ale nigdy nie miałem
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

Avatar użytkownika
przez Nelka 12 maja 2007, 19:40
Sprobój....polecam bardzo! :)


Ja w chwili obecnej nie mam :(...i się niestety narazie nie zanosi wrrr
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez Aggnieszka 20 maja 2007, 21:33
Ja mam psiaka kochanego, ktory mial być lekiem na depresję, dostalam go zaraz po wyjściu z kliniki. Na poczatku nie mialam sily nawet z nim wychodzic, a teraz to i nie mam sily i nie chce mi sie:) ale to juz nie moj tylko taty pies, tak sie do niego przywiązał, wszedzie za nim łazi, caly czas dwor i dwor, a mial być tlyko moj taki moj i moj a nie jest moj:( Ale przytulić się do niego, powąchać łepek, czy wyjąc kleszcza czasem ;) to sama przyjemnosc :D
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
11 maja 2007, 22:29
Lokalizacja
Lublin

Avatar użytkownika
przez laven 20 maja 2007, 21:45
Też mam psiaczka. Uwielbiam ją. Jest przy mnie niezależnie od tego czy płaczę czy się cieszę. Mam wrażenie, że wyczuwa mój nastrój. Kiedy źle się czuję przychodzi do mnie i liże twarz. Ja się do niej przytulam i uspokajam. Jest jedynym stworzeniem przed którym potrafię się otworzyć, uspokoić i przytulić. Kiedyś lubiałam z nią chodzić na długie spacery. Teraz nie mam siły i boję się bólu. Ale wystarczy jej spojrzenie żeby poczuć się troszeńkie lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

Avatar użytkownika
przez Estreva 20 maja 2007, 23:38
a ja mam bialego kocurra ;) co prawda musze sie przyznac ze jest z "dziesiony" czyli byl kradziony ;) to taki moj maly wariat..bez niego zwariowalabym do konca...zawsze powtarzam ze gdy on jest ze mna mam swiadomosc ze cos w tym domu jeszcze zyje...przynajmniej moge pogadac do niego ...lepiej do zwiarzaka niz do sciany :D
aa mam jeszcze miniaturowego jamnika szorstkowlosego i owczarka celpie :) ale one znajduja sie w moim rodzinnym kraju :(
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do