Samotność w depresji...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez efelia 16 gru 2006, 22:13
Depresja nie dotyka tylko ludzi samotnych. Ale jednak bardzo często Samotność=Depresja. Mnie samotność doprowadziło do depresji... A może depresja doprowadziła mnie do samotności? Jeszcze tego nie wiem. Moja psychoterapeutka też jeszcze nie wie :( Powiedziała mi, że jest mnie tak jakby pół. Ze względu na brak ojca, na białą plamę jaką stanowi ta część mojego życia...
Napiszcie o swojej samotności. O tym jak radziecie sobie z depresją i z pustką. Mi od jakiegoś czasu kompletnie brakuje pomysłów. Z każdym dniem jest trudniej....
... tylko nia każ mi czekać na cud o jeden dzień dłużej...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:07

Avatar użytkownika
przez samotniczka 16 gru 2006, 23:03
Cześć efalia :)
W dużej mierze to jak człowiek będzie radził sobie z samotnością zależy od jego osobowości, od cech charakteru. Samotność zajmuje dość ugruntowaną pozycję w moim życiu, toważyszy mi odkąd pamiętam i właściwie prawie się z nią oswoiłam... Jednak zawsze jest jakieś "ale", bo jak długo można tak egzystować?
Nie wiem czy zgodzę się ze stwierdzeniem że samotność=depresja. To przez poczucie własnej wartości, a raczej jego brak pojawiają się w głowie różne natrętne myśli, które moga prowadzic do nerwic i depresji. Bo samotność sama w sobie nie jest aż tak zła, dopiero reakcje jakie wyzwala są katalizatorem do wystąpienia depresji. Będąc w samotności natrętne myśli częściej przebiegają sobie nieproszone wewnątrz czaszki niż gdy jesteśmy wśród ludzi i wykonujemy jakieś obowiązki. Takie jest moje skromne zdanie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez natalia-czerwona 17 gru 2006, 00:32
Musimy rozróżnić samotność, a osamotnienie. Bo samotność wybiera się samemu, a osamotnienym się zostaje. Często zarówno samotnośc, jak i osamotnienie ma związek z depresją. Kiedyś przeczytałam, że depresja nie tylko zabija miłość, ale przede wszystkim z braku miłości się bierze.
Mojej miłości nie zabiła, tylko ją wzmocniła. Można się dziwić czemu osoba, taka jak ja będąca w stałym i bardzo szczęśliwym związku choruje na tak ciężką depresję. Otóż u mnie wystąpiła depresja endogenna, nie mająca nic wspólnego z poczuciem samotności czy osamotnienia.
Przez wiele lat byłam sama, ale w końcu zjawił się ktoś, kto chce być ze mną nawet w tych najcięższych chwilach. Jestem przekonana [nawet jeśli Ty w to teraz jeszcze nie wierzysz] że ktoś taki czeka również na Ciebie. Wokół nas jest w gruncie rzeczy bardzo wielu ludzi chcących nam pomóc, trzeba tylko umieć ich dostrzegać.
Pozdrawiam serdecznie i życzę zdrowia:-)
"Z popiołu
Wstanę płomiennowłosa
By połknąć mężczyzn jak powietrze."
Posty
36
Dołączył(a)
16 gru 2006, 00:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

NIe umiem juz ze soba zyc.

przez anyway 04 sty 2007, 17:55
NIe wiem co mi jest. mam bardzo niskie poczucie wlasnej wartosci, nie umiem sie dogadac z innymmi , mam wrazenie ze nikt mnie nie rozumie, boje sie zycia, wydaje mi sie ze z niczym nie umiem sobie poradzic, czuje sie taka samotna(nie mam prawie w ogole kolezanek , tylko jedna przyjaciolke z ktora sie od jakiegos czasu nie moge dogadac)...mam chlopaka , ale ma 24 lata (ja mam 17) i nie jest to taki normalny zwiazek , on nie przychodzi do mnie bo krepuje sie moich rodzicow, spotykamy sie na dworzu nawet jak jest zimno ,lae swietnie sie rozumiemy i nie wiem jak dala bym rade bez niego (nawet o tym nie mysle) A przeciez jest bardzo duzo przeszkod zeby nie byc razem. Ta roznica wieku...Mam tez tak ze jak sie bardzo zdenerwuje to jem przesadne ilosci jedzenia, a pozniej mam kompleksy , ze jestem gruba. Dobrze czuje sie tyko u siebie w domu. W szklole chodze jakas taka zamulona , smutna, zle sie czuje w swoim ciele . Ale ta samotnosc , ze nie mam kolezanek , nie umiem odnalezc sie w grupie mnie wykancza...Mam wrazenie ze wszyscy na mnie dziwinie patrza na jakas ,,inna", bo chyba taka jestem...
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

przez Szumwiatruoporanku 04 sty 2007, 19:31
Mam bardzo podobnie jak ty, ale znalazłem na to odtrutkę, chociaż częściowo. Bo możę przez to że brakuje ci kontaktów zamykasz się w domu gdzie jeszcze bardziej brakuje ci kontaktow i koło się zamyka. Krok pierwszy : rozmawiać! Łatwo powiedziec i łatwo zrobić. Masz kompa, kup sobie mikrofon zainstaluj SKYPE i rozmawiaj z kim popadnie conajmniej 3 minuty dziennie. I tak przez tydzień. Potem wynajduj sobie kolegów lub koleżanki z swojego miasta np na chacie i zapraszaj je na spotkania sam na sam. Z czasem staniesz się bardziej otwarta na ludzi i będzie lepiej. Licze na ciebie! Pozdro!
Posty
9
Dołączył(a)
28 gru 2006, 01:25

przez reneSK 04 sty 2007, 19:58
Dlaczego twój chłopak krępuje się twoich rodziców? Może gdybyś nie ukrywała tego związku, byłabyś szczęśliwsza? Różnica wieku nie jest wcale taka duża, jak ci się wydaje. Pozdrawiam
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:46

samotność

przez 1970aga 04 sty 2007, 21:31
Dzis trafiłam na to forum.Jestem strasznie samotna, tyle ludzi wokól mnie, a ja nie potrafie z nimi rozmawiać, cos mnie blokuje, jest mi strasznie smutno i ciagle płacze,co ja mam ze sobą zrobic.Napiszcie cos do mnie moze bedzie lepiej.W poniedziałek wybieram sie do psychiatry, nawet nie wiem jak mam mu opowiedzieć o tym co sie ze mną dzieje.W zasadzie to idę tylko po tabletki, jak uzbieram ich wystarczająco duzo to moze bede mogła odejść. Nie mam juz siły zyc, moze ktos z Was ma jakąś propozycje, rade na odzyskanie wiary i nadzieji, chęci do zycia.Boje sie wychodzić do ludzi ,boje sie odrzucenia, braku akceptacji, jestem taką nudną osobą. :cry: :cry:
Czy ktos mi pomoże uciec samotności?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:00
Lokalizacja
slaskie

Avatar użytkownika
przez Neśka 04 sty 2007, 22:19
Wiem anyway o czym mówisz...jestem starsza, ale dokładnie wiem o co Ci chodzi.
Tyle, że ja prócz faceta nie mam nikogo...ani jednej kumpeli, z którą możnaby pogadać, nie mam do kogo nawet iść, z kim iść na zakupy, na spacer.
Jestem kompletnie sama.
Nie zawsze tak było, ale tak się stało.
Opętała mnie potrzeba jedzenia, z moim ciałem zrobiłam wiele niedobrego.
Zawaliłam studia, mam ogromne długi, nie mam pracy, bo mam taką nerwicę, że nie jestem w stanie robić czegokolwiek, gdy ktoś ode mnie coś wymaga. Słabnę i cała robię się borgowa. Siedzę więc w domu, wpatrujęc się w sufit i czekam, aż to się skończy.
Nie mam już marzeń, ani perspektyw...
Strzelcie mi w łeb!!!!!!!!!!!!!!! Błagam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez korres1 05 sty 2007, 00:09
Nie idz tylko po tabletki, pogadaj z lekarzem. Wiem, ze to zajebiscie trudne, bylam u swojego tylko raz i powstrzymywalam sie sila woli, zeby sie nie rozryczec jak wol w tym jego gabinecie.
Czytajac Twojego posta widze siebie: samotnosc, wycie, mimo ze pelno ludzi dokola. ja mam nadzieje, ze terapeuta pomoze mi z tego wyjsc. Bo przyczyna samotnosci tkwi we mnie samej, wiec na pewno da sie cos na nia poradzic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

przez anyway 05 sty 2007, 00:26
NIe ukrywam tego zwiazku , po prostu on sie dziwnie czuje , jak przychodzi do mnie.On jest juz dorosly a ja jesz w sumie dziecko , jakby tak porownywac. Poza tym nie oglaszamy sie oficjalnie para. Jestesmy dla siebie a nie dla kogos , na pokaz.Wiadomo ze nie jest idealnie , on pracuje , uczy sie i nie ma prawie w ogole czasu , i jakos tak leci , ale mimo to trwa trwa...i to mnie podtrzymuje na duchu.
Boje sie jednak tego ze odkryje ze nie mam prawie w ogole kogos z kim moglabym wyjsc ,a jezeli nawet mam kogostakiego to nie dogaduje sie z nim. Moj chlopak ma mnostwo znajomych... I tak ja mam tylko jego...i pewnie domyslacie sie jak bardzo jest dla mnie wazny i jak strasznie przezylabym rozstanie.Dlatego jest ciagle ten strach...
Z jedzeniem to juz nie mowie nawet jakie mam napady....jestem pewna ze gdyby nie te wszystkie leki , stresy , niskie poczucie wartosci to byloby inaczej i jadlabym inaczej. Ciagle jest mi zimno, mam suchosc w ustach , w nocy budze sie po 5 razy. Naprawde taki stan czlowieka wykancza..Do tego nic mi sie nie chce....Probuje sobie wyznaczyc jakis cel w zyciu , ale nic mi sie nie udaje(wiem ze narzekam) , a z ta samotnoscia nie daje rady , i nie widze sensu w niczym....

P.S Dzieki za rady , moze jakos to sprobuje wykorzystac.Widze ze nie jestem sama z tym problemem:( NEska nie mow tak !
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
04 sty 2007, 16:52

przez 1970aga 05 sty 2007, 01:12
Szumwiatruoporanku napisał(a):Mam bardzo podobnie jak ty, ale znalazłem na to odtrutkę, chociaż częściowo. Bo możę przez to że brakuje ci kontaktów zamykasz się w domu gdzie jeszcze bardziej brakuje ci kontaktow i koło się zamyka. Krok pierwszy : rozmawiać! Łatwo powiedziec i łatwo zrobić. Masz kompa, kup sobie mikrofon zainstaluj SKYPE i rozmawiaj z kim popadnie conajmniej 3 minuty dziennie. I tak przez tydzień. Potem wynajduj sobie kolegów lub koleżanki z swojego miasta np na chacie i zapraszaj je na spotkania sam na sam. Z czasem staniesz się bardziej otwarta na ludzi i będzie lepiej. Licze na ciebie! Pozdro!

powiem Tobie, ze nie masz racji, ja przynajmniej nie uciekłam przed samotnośćią pisząc i rozmawiając z ludzmi, to po części i oni sprawili, ze teraz jestem samotna, załamana, wykruszali sie stopniowo a potem znikali i ja zostałam sama
Czy ktos mi pomoże uciec samotności?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:00
Lokalizacja
slaskie

Avatar użytkownika
przez korres1 05 sty 2007, 14:06
Aga1970, wiem oczym mówisz, bo mnie też się wielu przyjaciół wykruszyło i nie potrafie się z tym pogodzić, choc to podobno naturalne. Ale chyba warto poszukac nowych. Bardzo dużo ludzi jest samotnych, to oni wchodzą na fora i gadają przez gg czy skype. Na pewno znajdziesz kogoś, ktoCię zrozumie. pzdr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez pokahontaz 05 sty 2007, 14:39
Samotność- nieodłączny towarzysz człowieka, a może bodziec, aby zauważyć to, co piękne, to co samotnością nie jest? Motyw docenienia bliskich, którzy zawsze byli?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
15 lis 2006, 11:45
Lokalizacja
Z Głębi Duszy

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 05 sty 2007, 21:18
Neśka ===> :(( No prosze Cie, nie pisz tak. Wiem, sama tak pisze i w ogole ale nie moge patrzec kiedy robia to inni.
Ja prawdopodobnie też zawale studia, jednego egzaminu juz nie zdałam, poszlo gorzej niz sadziłam. Aaaa...szkoda gadac.....
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do