Moje życie stoczyło się na samo dno...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 13 sty 2013, 20:38
Już sobie nie radzę, te leki które przepisał mi psychiatra prawie 2 tygodnie temu wcale mi nie pomagają. Najbardziej wprawia mnie w to nieszczęście moje własne życie. Jego denna jakość. Za parę miesięcy będzie rok jak siedzę w domu i się "marnuję" jak mówią moi rodzice. Na początku było mi dobrze, znajdywałam sobie zajęcia, widywałam się z jakimiś ludźmi. Z czasem było coraz gorzej, mniej ludzi w moim życiu, mniej zajęć, mniej motywacji... W końcu to wszystko spadło do zera. Od listopada jestem w jakiejś depresji związanej z tym jak potoczyło się moje życie albo raczej z tym jak sama je sobie zgotowałam. Siedzę całymi dniami w domu, wychodzę na spacer do lasu, czytam forum, czytam 1 książkę, wyczekuję jak nienormalna wiadomości od faceta (związek na odległość), ale tych wiadomości nie ma za wiele, bo on ma swoje życie, a ja nie. Nie mam życia. Moje życie praktycznie ograniczyło się do wstania, umycia się, zjedzenia, snucia się po domu, pójścia na spacer, myślenia o tym co mogłabym zrobić żeby było lepiej, siedzenia na kompie, czytania psychologicznych tekstów i oglądania filmów. Tak się stoczyłam. Rodzice patrzą na mnie jak na wraka. Dobrze, że jeszcze mam kasę, bo inaczej chyba by mnie z domu wygonili jakbym im nic nie dawała. Miałam plany, marzenia, pasje, ale to wszystko jakby umarło przez to pół roku samoistnie. Myślałam, że coś osiągnę, że dawno mnie już w tym domu nie będzie zimą 2012 roku, tak planowałam, że ze wszystkim sam sobie radę. Po prostu obróciłam się o 180 stopni, z pełnej wiary i energii w zdołowaną, przybitą, niewierzącą w siebie przegraną. Czuję się jakbym przegrała moje życie. Moje CV to zlepek różnych dziedzin, nic konkretnego, studia były na nic, bo kierunek był miksem dwóch różnych kierunków i w żadnym z nich nie jestem dość dobra ani nie chcę tego robić zawodowo, pierwsza praca dobijała mnie nudą i monotonią, to ją rzuciłam bez planu na przyszłość. Kilka miesięcy leniuchowałam na słońcu na przełomie wiosny i lata. Potem miałam pomysł, plany, zaczęłam realizację, lecz pod koniec lata w połowie realizacji stanęłam. Straciłam wiarę, dopadła mnie jakaś depresja, dość wszystkiego, brak motywacji... Nie wiem już co mam ze sobą zrobić, dobija mnie stan mojego życia. Mieszkam na wsi, nic tu nie ma, nikogo tu nie znam, nie lubię, nie mam znajomych ani przyjaciół. Nie wiem co mam robić, mam trochę oszczędności, lecz nie wiem czy to dobry pomysł aby przeprowadzać się bez pracy na ślepo, szybko stracę wtedy te oszczędności. A znowu jak mam szukać tej pracy... Szukam na necie, ale znajduję same oferty dla ekspertów i specjalistów, czy jak wybiorę się osobiście do jakichś firm, to będę mieć większe szanse czy jak? Sama nie wiem co mam robić w swojej sytuacji.. Czy podejmować się dalszej realizacji swoich planów? Czy jednocześnie szukać pracy i na nowo wznowić realizację swoich planów? Jestem mocno zagubiona i nie wiem w którą stronę iść.. Proszę o jakąś pomoc, wskazówki, jak było u was, czy też dobijaliście życiowego dna i jak wam się udało od niego odbić...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez monk.2000 13 sty 2013, 21:03
black swan, moje problemy z tego co powoli jestem w stanie zauważyć są bardziej na biologicznym podłożu, choć nie tylko. W przypadku problemów gdzie ciężar leży w sferze psychiki, zawsze dobra jest zmiana myślenia. Na prawdę nie masz perspektyw? Jesteś do niczego? Nie specjalnie umiem coś doradzić, moja własna choroba mnie obezwładnia. :bezradny:
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 13 sty 2013, 21:13
Widzę wszystko w czarnych barwach. Nie wiem czy nie mam perspektyw, jeszcze to pół roku temu widziałam multum perspektyw, wszystko wydawało mi się możliwe, miałam milion planów, część z nich realizowałam, miałam tyle pomysłów, optymizmu, myślałam, że jak coś się nie uda, to następne na pewno się uda, niepowodzenia mnie nie dołowały, miałam tyle zapału... To wszystko wzięło w łeb bez wyraźnych przyczyn. Czuję jakbym się wewnętrznie wypaliła. Prawdopodobnie nie jestem do niczego i prawdopodobnie mam perspektywy, lecz nie umiem ich dostrzec, widzę tylko negatywne scenariusze, dosłownie czuję się jak na dnie.. :(
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez amelia83 13 sty 2013, 21:32
black swan, psychoterapia
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 13 sty 2013, 21:45
Tak, za parę dni mam dzwonić do tego psychiatry i on mnie umówi na jakąś terapię. Ale przecież nie będę siedzieć podczas niej bezczynnie ani do tego czasu. Muszę coś ze sobą zrobić, czuję się jak wrak. Inni osiągają, prą do przodu, mają życia, znajomych, zajęcia, ciekawe prace, robią fajne rzeczy, a ja się tylko dołuję, jestem jak w jakiejś spirali, ciągle opadam w dół. Codziennie mniej mi się chce, niż dnia poprzedniego... Przecież muszę coś ze sobą zrobić do czasu tej terapii. :?
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 13 sty 2013, 21:49
oby pomogla ta psychoterapia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez amelia83 13 sty 2013, 21:50
black swan, wiesz, co, byłam w takim stanie. o którym piszesz i za każdym razem nie widziałąm dla siebie ratunku, też czułąm się gorsza, mała wśród ludzi, nic nie znacząca....na początek , to jedna z zadań od mojej terapeutki rób sobie codziennie wieczorem plan dnia kolejnego, o której wstajesz, nawet umaluj się dla siebie, wyjdz na spacer, zakupy cokolwiek, poczytaj książkę i w punktach sobie ukłądaj plan o godz 10 śniadnie np.< mi wydawało się to bezsensownym pomysłem ale pomogło, nawet jak nie chodziłąm do pracy, nie miałąm większych obowiązków, pod koniec dnia byłam zadowolona, że udało mi się trzymać się planu i coś jednak robię
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 13 sty 2013, 21:59
lubudubu, nie wiem co to będzie za psychoterapia, nie wiem gdzie ten psychiatra mnie zapisze, liczę tylko na to, że będzie to szybko, bo długo chyba nie wytrzymam. Jakakolwiek terapia będzie pewnie lepsza od żadnej.

amelia83, wypróbuję ten sposób, co mi szkodzi. Trzymanie się planu na jeden dzień - to będzie coś, jeśli uda mi się tego planu rzeczywiście trzymać. Tylko mam tendencję do stawiania sobie zbyt wygórowanych oczekiwań. Ale najpierw spiszę ten plan, potem zdecyduję czy jest ambitny czy nie. Dzięki...
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez amelia83 13 sty 2013, 22:03
black swan, powodzonka!!! ;)
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Moje życie stoczyło się na samo dno...

przez vifi 13 sty 2013, 22:15
Tak, radziłbym poszukać pracy bo udusisz się w tych czterech ścianach. Dobrze że szukasz psychoterapii.
W życiu nie wyjdą nam wszystkie plany a na pewno nie od razu. Zacznij od tego co możesz zrobić. Nie bądź dla siebie zbyt wymagająca, ani nie myśl skrajnościami.
Ja jak sobie ustalam plan to potem okazuje się że jakoś sam się terroryzuję i nie mogę go wykonać. Ale mimo to kiedy dużo próbuję to trochę wychodzi, a jak nic nie próbuję zmienić to wtedy samo się nie zmieni.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 13 sty 2013, 22:37
Przeglądam ogłoszenia o pracy, poświęcam na to średnio jeden dzień na 3 dni nicnierobienia... :? Zabieram się do tłumaczenia CV na angielski już od tygodnia, choć dobrze znam ten język. Po prostu nie mogę się za to wziąć i ciągle przekładam. Wszystko cały czas przekładam, rujnuję własne plany. A byłam taką obiecującą zdolną dziewczyną. Od zawsze spoczywał na mnie ciężar oczekiwań moich rodziców, całej rodziny, środowiska, a teraz czuję się jakbym zawiodła cały świat marnując się. Taka zdolna, ładna, utalentowana. A tu taka porażka. Siedzi w domu i nic nie robi. Zamyka się w czterech ścianach i ubolewa nad swoim ciężkim losem na który niejeden pewnie by się zamienił. Co jest ze mną nie tak... Mam środki pod przeróżnymi postaciami, a nie potrafię ich wykorzystać... Czuję, że jak nie zrobię jakiejś skrajności, to nie zrobię nic. Albo wszystko zmienię o 180 stopni albo utonę i za kilka lat obudzę się w wieku 30 lat z ręką w nocniku, bez osiągnięć, jako wrak marnotrawny na garnuszku rodziców. To by było najgorsze.

Właśnie zaczęłam robić ten plan i już widzę, że jest ciasny, zdecydowanie ambitniejszy niż moje zwyczajne dni. Wstawanie o 8 rano... To ostatnio awykonalne. A jednak zaplanowałam sobie 8 rano. Czyżbym chciała podświadomie aby mi się nie powiodło?

-- 14 sty 2013, 10:28 --

Oczywiście nie trzymam się planu. :? Wstałam o 9 zamiast o 8, miałam zaplanowane robienie cv po ang i lm, ale oczywiście dopiero co skończyłam się myć. Kawy w szafie zabrakło... Idę na spacer, słońce wyszło.
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez ralph 14 sty 2013, 19:10
może trochę nie na temat ale
podobno największym wrogiem motywacji jest mówienie sobie "muszę","powinienem"
zamiast tego stosuj słowo "chcę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 sty 2013, 10:39

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez black swan 14 sty 2013, 19:20
Zauważyłam, że dopóki coś chcę, to robię to i mam motywację. Potem powoli to "chcę" przemienia się w "muszę/powinnam" i moja motywacja odchodzi jak przy wszystkim. Nazywam to słomianym zapałem, nieumiejętnością doprowadzania rzeczy do końca, itp... Może więc coś jest w tych chceniu i muszeniu. Od dzisiaj będę wmawiać sobie, że wszystko chcę. O 18 miałam zabrać się za konkrety, a ciągle tu siedzę. :? Chcę zamknąć tę stronę i wszystkie inne i wziąć się za rzeczy, które pomogą mi się wyrwać z tego nieciekawego życia jakie wiodę!
No risk - no fun, no pain - no gain.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1493
Dołączył(a)
25 gru 2012, 23:05
Lokalizacja
północ

Moje życie stoczyło się na samo dno...

Avatar użytkownika
przez asai 14 sty 2013, 20:54
black swan napisał(a):Zauważyłam, że dopóki coś chcę, to robię to i mam motywację. Potem powoli to "chcę" przemienia się w "muszę/powinnam" i moja motywacja odchodzi jak przy wszystkim. Nazywam to słomianym zapałem, nieumiejętnością doprowadzania rzeczy do końca, itp... Może więc coś jest w tych chceniu i muszeniu. Od dzisiaj będę wmawiać sobie, że wszystko chcę. O 18 miałam zabrać się za konkrety, a ciągle tu siedzę. :? Chcę zamknąć tę stronę i wszystkie inne i wziąć się za rzeczy, które pomogą mi się wyrwać z tego nieciekawego życia jakie wiodę!


Ja mam niestety podobnie o kilku lat, jestem jak na huśtawce, teraz upadek jest bardziej dotkliwy gdy trochę było lepiej, gdy było widać odrobinę sensu w tym wszystkim. Właśnie zastanawiam się jak mam jutro wytrzymać te 8 godzin w pracy kiedy najchętniej uciekłabym gdzie pieprz rośnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
14 sty 2013, 20:12
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do