moja przyjaciółka depresja

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja przyjaciółka depresja

przez kleopatra22 04 sty 2013, 20:43
Nie wiem właściwie od czego zacząć. Napiszę w jakim położeniu w życiu znajduję się obecnie – mam 22 lata i teoretycznie powinnam już być na studiach magisterskich, ale ukończony mam tylko 1 rok i na ten kierunek już nie chce wracać. Całej swojej przeszłości nie opiszę, bo była straszna i podjęłam masę głupich decyzji. Od czerwca 2012 znajduje się w ciężkiej depresji, od wrzesnia byłam 2 miesiące leczona w szpitalu psychiatrycznym, zaczełam w październiku studia, ale z racji bliżej nieokreślonych myśli samobójczych nie nadawałam się do kontynuowania nowego kierunku. Uważam, że w owej sytuacji przegrałam własne życie, inni ludzie się kształcą, kończą studia, maja pasje a ja nawet nie jestem na 1 roku i normalnie w swoim życiu nie pracowałam (tzn. pracowałam, ale to co robiłam nie jest powodem do dumy). Nieustannie się obwiniam za błędy, chociaż próbowałam sobie wybaczyć, ale nie potrafię. Biorę leki, ale one nie sprawią, że nagle rzeczywistość stanie się różowa, a ja bez obciążeń wróce do wieku maturalnego. To, że myślę o innych i to porównywuje się podcina mi skrzydła. Od ludzi się odsunęłam, nie utrzymuje z nikim kontaktu, nie chce słuchać jak innym dobrze się powodzi. Jestem teraz na garnuszku rodziców, gdzie też jestem ciężarem, myślałam o podjęciu pracy, ale sama nie wiem czy w tym stanie nadaje się do pracy, a dwa jak pomysle o swoim pustym CV to mi się słabo robi. Po prostu myślę, że będę miała bardzo ciężkie życie, uważam, że już nigdy nie będę szcześliwa i nie odzyskam swojego poczucia własnej wartości. Właściwie to nic w swoim życiu nie chce poza śmiercią. Tak sobie dziś leżałam i myślałam, że w sumie to mnie nic nie jest w stanie uszczęśliwić. Miałam u boku osobę, która kochałam i on też mnie akceotował taka jaka jestem, ale ja nie potrafiłabym z nim być, ciągle czułam się gorsza, bo on skończył już studia, miał pracę, a ja nie. Siostra też już studia kończy, zresztą jak tylko słysze słowo studia to mi ściska serce. W ogóle nie rozumiem co się ze mną dzieje, ale wiem, ze chciałabym uciec jak najdalej, nie budzić się już wcale. Mysli samobójcze są mocne, ale jestem w takim stanie, że nawet organizacja tego wszystkiego mnie przerasta. Nie dość, że poczucie, że do niczego się w zyciu nie doszło to jeszcze fakt bycia odmieńcem. Ja już nie wiem co mam zrobić, pomocy.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 sty 2013, 20:29

moja przyjaciółka depresja

przez Rafka 04 sty 2013, 20:56
hm...studia. Masz dopiero 22lata. Na skończenie studiów masz jeszcze czas. Nie patrz na innych ale na siebie.
Może potrzebujesz czasu aby poskładać się.
Rafka
Offline

moja przyjaciółka depresja

Avatar użytkownika
przez Artemizja 05 sty 2013, 22:01
kleopatra22, ja obecnie jestem po dwudziestym roku życia i jestem na drugim roku studiów.Uczelnię zmieniałam 3 razy.W przyszłym semestrze chcę wziąć drugi kierunek.Wierz mi-myślałam podobnie.Ale nigdy nie jest za późno na to,żeby zacząć się kształcić.To,że w tej chwili nie jesteś na magisterce,to wcale nie oznacza,że nie możesz tego nadrobić.To zawsze można nadrobić.Ale...w pierwszej kolejności trzeba zająć się depresją.Lekarz,terapia...najważniejsze jest zdrowie.Bez tego nie da się ruszyć dalej.Tym trzeba się zająć w pierwszej kolejności...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja przyjaciółka depresja

przez pedro90 05 sty 2013, 22:11
Doskonale wiem przez co przechodzisz. Moja historia jest niemal identyczna. W Twojej wiadomości przeważa słowo "studia". Może bierzesz je trochę za poważnie ? Przecież nie są one odzwierciedleniem człowieka. Odsuwasz się od ludzi, bo w Twoich oczach są wspaniali. Wspaniali, bo Ty przecież beznadziejna. I tak ta "odległość" się powiększa.
Bardzo chciałbym Ci pomóc, ale najpierw muszę sam sobie poradzić. Wspomniałaś też, że żyjesz na garnuszku. Ja ostatnio w końcu powiedziałem rodzicom jakie mam problemy, z czym się męczę i chciałem usłyszeć co o mnie naprawdę myślą. Powiedzieli mi, że jeśli mam się katować, to lepiej żebym studia rzucił w cholerę. No i z domu też mnie nie wyrzucą. Oczywiście chciałbym być w pełni samowystarczalny ale postanowiłem przyjąć metodę małych kroków i cieszyć się z małych rzeczy, a nie patrzeć kilka lat przed siebie. Próbuję być świadomy swojej przeszłości, przeżyć i rozumieć, że mogą mieć czasami wpływ na teraźniejszość.
Rozmawiałaś z kimś o swoich problemach ? Jeśli nie masz przyjaciół, to może spróbuj z rodzicami ?
Mimo to też czuję się przegrany, myśli samobójcze też poznałem i też jestem sam ale jakoś mam nadzieję. Rówieśnicy mają już inż. przed nazwiskiem, a ja na dziekance znów nadrabiam zaległości. Jak tu nie myśleć, że jestem gorszy czy głupszy od nich ?
Może ten nieuporządkowany myślotok w odrobinie Ci pomoże. Trzymaj się ! ;)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
06 wrz 2012, 23:47

moja przyjaciółka depresja

Avatar użytkownika
przez Absinthe 05 sty 2013, 23:14
Też choruje m.in. na deprechę przez którą powtarzam 3 kl liceum. Nie było łatwo się do tego przyzwyczaić,ale nic nie zrobię poza staraniem się żeby się nie powtórzyło,a jest ciężko,ledwo wyrabiam normę bo ta ladacznica dalej mnie męczy i ani myśli odpuścić.Bądź dobrej myśli-czasem tak jest że nie wszystko udaje się od razu,to nie koniec świata.Tak jak mówi Lilith, zdrowie najważniejsze jak i sama Ty-nie patrz na innych bo to tylko dołuje.Pozostało nic tylko się przyzwyczaić że nie wszystko idzie po myśli-nie masz na to wpływu.Ale jednocześnie się nie poddawać.
Pozdro i trzymaj się ciepło:)
You have to die a few times
before you can really
live.
Von all den Dingen, die ich verloren habe, vermisse ich meinen Verstand am meisten
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1839
Dołączył(a)
09 mar 2012, 21:53

moja przyjaciółka depresja

przez kleopatra22 05 sty 2013, 23:36
Ja gardzę sobą. Mam się za nieudacznika życiowego. Najgorsze są te wahania raz jestem pewna, że ze sobą skończę, a zaraz pojawia się nadzieja i tak od 2 miesięcy. Mam dość trwonienia czasu i czekania na cud. Nawet jak pójde do roboty, to gdzie na kase w biedronce? To będzie dla mnie straszne poniżenie, nie daj ktoś ze znajomych mnie spotka. Biore w ciul leków mirzaten., doxepin tiva, finlepsin, lamitrin, na pamięć piracetam i magnez. Generalnie rozmawiałam z innym psychiatra powiedział, że leki mam przedawkowane zapisał inne, ale ja nie wiem ja sie leczyłam w prywatnej klinice ta doktor mnie dobrze znała, a innej strony nie czuje aby na mnie działały. Jestem jakas lekooporna, ani skutów ubocznych, nic. Ja mam w dupie, że zdrowie jest najważniejsze. Ja od tego roku mogłam studiować to wtedy występowaly nieuzasadnione mysli samobójcze bo i milosc tez mialam. Życie to wyścig szczurów, słabeusze odpadają, a pracodawce gówno to obchodzi czy ma sie depresje. Ludzie i tak nie rozumieja tej choroby. Ja mam dość tej ciągłej walki. Od pół roku w moim życiu nie zmieniło sie komletnie nic. Raczej w poniedziałek idę wyłudzić odpowiednie leki nasenne w hurtowej ilości i żegnam się z tym światem. Wole nie żyć niż patrzeć w lustro z poczuciem, że jestem nikim.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 sty 2013, 20:29

moja przyjaciółka depresja

przez pedro90 06 sty 2013, 00:13
Leki nie pomogą jeśli masz w głowie mętlik. Spróbuj terapii.
Dlaczego praca na kasie w Biedronce to byłoby poniżenie ? Kim miałaś zostać w przyszłości ?
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
06 wrz 2012, 23:47

moja przyjaciółka depresja

przez LucP84 06 sty 2013, 00:39
kleopatra22 napisał(a):Ja gardzę sobą. Mam się za nieudacznika życiowego. Najgorsze są te wahania raz jestem pewna, że ze sobą skończę, a zaraz pojawia się nadzieja i tak od 2 miesięcy.
Też tak mam ostatnio. Co chwilę myślę że mam dość tego życia, ale czasem na moment coś jest lepiej a potem znowu strasznie. Choć u mnie to bardziej z samotności, braku kogoś bliskiego, ale niezaradność też. Mam 28 lat, studia co prawda skończyłem i oprócz tego jeszcze różne kursy, ale poza stażami z PUP to tylko towar w Tesco trochę wykładałem. Ciągle z rodzicami mieszkam :( Byłem na terapii ale nie pomogła, a teraz szukam pracy, tylko w takim stanie będzie ciężko mi iść gdzieś.
LucP84
Offline

moja przyjaciółka depresja

przez kleopatra22 06 sty 2013, 00:55
Nie wiem... nie tak wyobrażam sobie życie, już w jakimś butiku to nie jest takie straszne. Najgorsze jest w tym wszystkim, że nie mogę się zdecydować. Są dwie drogi, ogarnąć się przestać myśleć o innych i jakoś żyć z tym poczuciem winy albo popełnić samobójstwo. A ja się miotam, między jednym a drugim. Raz zaczynam się uczyć np angielskiego, ale wtedy dopada mnie to podłe uczucie, że muszę zaczynać od początku i się poddaje Że inni w moim wieku już dobrze posługują się językiem, a ja muszę od podstaw ( a trochę już zapomniałam). Nie wiem czy mam iść na terapie, wczoraj myślałam zeby pójśc, a teraz sobie myślę co mi ten psycholog pomoże. Nie wiem czy to przechodzę to depresja. Wcześniej była na pewno, bo miałam totalną apatię, nic mnie nie cieszyło, nie miałam sił, nic mi się nie chciało. Teraz to sobie tylko myślę, że gdybym mogła cofnąć się choćby ze 2 lata wstecz skakałabym ze szczęścia.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 sty 2013, 20:29

moja przyjaciółka depresja

przez LucP84 06 sty 2013, 01:01
W butikach chyba chętnie przyjmują dziewczyny. Ale na nowe studia nie jest jeszcze za późno. Albo choć jakąś szkołę policealną. W takiej szkole można się trochę dowartościować też, bo nie ma tak wielkich wymagań, jest luźna atmosfera. Przyjemniej jak na studiach.

Ja na studiach się fatalnie czułem, bo i słabo łapałem wiele przedmiotów i towarzysko byłem zagubiony.

Do nauki języków ciężko się zmotywować. Dużo też zależy czy się je lubi czy nie.
LucP84
Offline

moja przyjaciółka depresja

przez kleopatra22 06 sty 2013, 01:01
LucP84 a w jakim stanie jesteś? Dla mnie akurat samotność jest błahym problemem, bo ludzie to się znajdą jak się wyjdzie. Ja co prawda miałam przyjaciela, któremu opowiadałam co się ze mną dzieje, ale widziałam, że go męczę, bo ciągnie się to sporo czasu. I tak teraz unikam już kontaktu z nim.

-- 06 sty 2013, 00:04 --

Tylko, że ja zauważyłam, że u mnie nie jest już problemem brak motywacji. problemem jest ciągłe obwinanie się o błędy z przeszłosci, a to mnie paraliżuje i zniechęca do działania.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 sty 2013, 20:29

moja przyjaciółka depresja

przez vifi 06 sty 2013, 01:09
Tak powinnaś iść na terapię. Inni sobie radzą bo nie chorują na depresję. Co jest trudniejsze: skończyć studia czy się wyleczyć z depresji? Znaleźć pracę czy odnaleźć siebie? Chyba większość osób z zaburzeniami przeciąga albo uwala studia czy pracę. I bez depresji wiele osób nie kończy studiów.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

moja przyjaciółka depresja

przez LucP84 06 sty 2013, 01:30
kleopatra22 napisał(a):LucP84 a w jakim stanie jesteś? Dla mnie akurat samotność jest błahym problemem, bo ludzie to się znajdą jak się wyjdzie. Ja co prawda miałam przyjaciela, któremu opowiadałam co się ze mną dzieje, ale widziałam, że go męczę, bo ciągnie się to sporo czasu. I tak teraz unikam już kontaktu z nim.
No obecnie jestem przygnębiony bardzo, czasem płaczę :/

U mnie właśnie z samotnością jest inaczej, od dzieciństwa byłem samotnikiem, ale kiedyś mi to w ogóle nie przeszkadzało. Teraz bardziej chodzi o brak jednej bliskiej osoby. Rok temu rozpadł się mój związek, od tego czasu szukam kogoś, ale ciągle nic z tego nie wychodzi, a bez pieniędzy w moim wieku to dopiero nie mam atutów. Boję się że zostanę dalej sam na wiele lat albo na zawsze.

kleopatra22 napisał(a):Tylko, że ja zauważyłam, że u mnie nie jest już problemem brak motywacji. problemem jest ciągłe obwinanie się o błędy z przeszłosci, a to mnie paraliżuje i zniechęca do działania.
Przeszłości już nie zmienisz. Nie da się cofnąć czasu, choć czasem bardzo by się chciało. Zmienić można tylko przyszłość.
LucP84
Offline

moja przyjaciółka depresja

przez kleopatra22 06 sty 2013, 01:56
Ja mam zupełnie na odwrót. Nie chce się z nikim wiązać, chce być sama. Po prostu odechciało mi się związków. Dla jednego bardzo się poświęcałam, układałam swoje życie pod faceta i zostałam jeszcze finansowo oszukana. Nie kocham nikogo i nie chce tego zmieniać. Ale rozumiem, że masz potrzebę bliskości. Cóż, trzeba sobie układać życie, miłość przyjdzie z czasem sama.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
04 sty 2013, 20:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do