Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez Josephine29 28 lut 2016, 15:11
Hej ja też Ciebie pamiętam :)
U mnie dobrze, do przodu, wróciłam bo .... właściwie nie wiem dlaczego....... może dlatego, że brakuje mi ludzi, którzy rozumieją jak to jest być chorą.......
brakuje mi ludzi, z którymi mogę szczerze porozmawiać........
Od 9 marca idę na grupę zamkniętą, może tam się otworzę na innych ludzi....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
01 lis 2011, 12:39

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez Zmierzchun 28 lut 2016, 17:30
Niepokój mi dokucza a na dodatek chyba przeziębienie mnie bierze
I really tried. I did my time
Avatar użytkownika
Offline
Posty
141
Dołączył(a)
23 lis 2015, 19:58

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez żabinka 28 lut 2016, 20:32
Przegrana, znowu jesrem osoba bezrobotna, nie mam motywacji do podniesienia głowy z poduszki, czuje sie dziwnie nie prawdziwie, nie wiem jak ro określic, wszystko robię jak robot, przez lęk przez stres lęk przed ludzmi, trace kolejne prace, brak sily ,ciezko czasmi utrzymac sie na nogach, znowu brak snu w nocy, gora przespane dwie godziny,i to z meczacymi snami, juz coraz mniej sily by walczyc o siebie i zaczynać wszystko od nowa, ktoś mial racje mowiąc ze przepadne w życiu i ze sobie nie poradze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lut 2015, 17:48
Lokalizacja
okolice bialegostoku

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez Harry Haller 29 lut 2016, 00:36
Średnio...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
430
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 14:32
Lokalizacja
Kraina Chichów

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez little_girl 29 lut 2016, 02:03
Rosa26 napisał(a):
little_girl napisał(a):Wieczorem jestem spakowana, śniadanie, ubranie przygotowane. Rano - przytłaczająca myśl "po co?" i czasem brak sił by dojść do toalety czy łyknąć prochy.
Trzymaj się Rosa.


Mam dokładnie tak samo. Nawet na terapie ie nie dowlokłam wczoraj.... ale dzis ruszyłam się i pojechałam... własnie wracam. Decyzja po prostu była poddaniem się. Na zajecia nie pojde dzis raczej. Jutro moze... jade po recepte na dodatkowe leki, to sie pewnoe zbiore... oby. Do dupy to wszystko. Odczułam taki ciezar z pleców jak sobie pomyslałam, ze odpuszczam.... z drugiej strony szkoda.
Siedziałam wczoraj i wyłam jak kretynka... Nie jadłam za bardzo bo nawet nie chce mi sie wyjsc z pokoju, odpowiadac na pytania... czuje sie jak zaszczuty pies :(

Długo masz taki stan, czy okresowo sie pojawia?

Od około roku :| Na wiosnę 2015 zdiagnozowano u mnie Hashimoto (autoimmunologiczna choroba tarczycy), czułam się wtedy jeszcze gorzej niż teraz, wzięłam dziekankę. Jednak od wakacji hormony mam ustabilizowane, regularnie je sprawdzam, 2 endokrynologów mówi że moje złe samopoczucie nie jest związane z tarczycą. Nikt nie wie z czym. Miałam robione przeróżne badania, nawet na niedobory witamin. Jest ok.
Ogółem z deprechą jestem za pan brat chyba od 13 r.ż., ale nigdy niemoc psychiczna nie przekładała się na ciało. Mogłam być zdołowana, ale szłam do szkoły, dobrze się uczyłam. Od tego roku wszystko jest przeciwko mnie i czuję się z tym zupełnie sama - lekarze nie wiedzą o co chodzi ("wygląda pani zdrowo, tylko za chuda pani jest"), rodzina i znajomi traktują to jak lenistwo i użalanie się nad sobą. Twierdzą, że symuluje bo nie chce mi się skończyć studiów. Ha ha ha!
Jesteś pewna co do rezygnacji ze studiów? Może weź dziekankę, co byś mogła wrócić w razie czego...
Pozdro!
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
19 paź 2013, 14:15

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 29 lut 2016, 02:55
Mam nadzieję, że wybaczycie mi Drugie Nocne Zaśmiecanie Forum, bo mam nieodpartą potrzebę wyrażenia tego, co czuję a inaczej - ze względu na okoliczności nie da rady.

Poszłam rano do szkoły i udało mi się odkryć, że z nową koleżanką nadajemy na podobnych falach. Cóż, rekordu prędkości nie pobiłam, ale nie należę do najbardziej spostrzegawczych i jakoś udało mi się to zaakceptować ;)

A potem standardowo walka o przetrwanie.
Postanowiłam (okazało się, że niestety wygląda na to, że naprawdę nie mam innego wyjścia...) zwrócić się do babci z prośbą o pomoc, chyląc głowę jak pokorne qrwa cielę i licząc na to, że okaże mi łaskę.
Łaskę polegającą na przyjęciu mnie i moich futrzaków pod swój dach na noc-dwie, żebym do czasu Interwencji mogła spać spokojnie nie martwiąc się o ptaszniki popie rdalające po domu.
Ze świadomością, że jest jedyną osobą na którą mogę w tej kwestii liczyć.
Chooja, koty precz bo ona nie lubi i decyzja należy do mnie.
No kop w ryj i jeszcze nie pozostało nic innego niż propozycję przyjąć, okazać wdzięczność, posłuchać co robię nie tak (90%) i podziękować szerokim uśmiechem.
A koty w desperacji zmuszona byłam zostawić w pracy chociaż na tę jedną noc.
Bezpośrednie zagrożenie ich kociego życia więc minęło, ale noc spędzą w temp 3 (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :evil: :evil: :evil: :evil: ) stopni, same w ciemnej lecznicy a mi serce pęknie.
I jak to nazwać do chooja?

Pogawędziłam też z moją drogą matką i przypomniałam jej, że czuję się jak bezdomny kundel bez ŻADNEJ mocy sprawczej również dzięki totalnemu brakowi pomocy z jej strony, niezależnie od tego jaka jest jego motywacja.
Potem przerobiłyśmy kwestię gamy emocji jakie dane mi jest odczuwać ostatnio notorycznie, kiedy kupienie najtańszej kociej karmy jest na szczycie listy zakupów a - mimo uczciwej pracy, oszczędzania sratatata - jestem po raz x pusta w ryj.
Ale dzielnie oddycham głęboko, znów spuszczam łeb i akceptuję z wdzięcznością każdą odrobinę pomocy, okupioną odpowiednią dawką upokorzeń.
BRAWO JA! :pirate:

Wszędzie bezlitośni kretyni, zapatrzeni w siebie bez krzty empatii.
Tfu.

A przygarnie mnie chwilowo przynajmniej pomoże mi przyjaciółka i mogę opuścić jutro tą Jamę Zła z podniesioną głową.
Ostatnio wszystko stanowi wyzwanie.
Próbuję.

Dobranoc ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7311
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez little_girl 29 lut 2016, 03:26
chojrakowa napisał(a):Mam nadzieję, że wybaczycie mi Drugie Nocne Zaśmiecanie Forum, bo mam nieodpartą potrzebę wyrażenia tego, co czuję a inaczej - ze względu na okoliczności nie da rady.

Poszłam rano do szkoły i udało mi się odkryć, że z nową koleżanką nadajemy na podobnych falach. Cóż, rekordu prędkości nie pobiłam, ale nie należę do najbardziej spostrzegawczych i jakoś udało mi się to zaakceptować ;)

A potem standardowo walka o przetrwanie.
Postanowiłam (okazało się, że niestety wygląda na to, że naprawdę nie mam innego wyjścia...) zwrócić się do babci z prośbą o pomoc, chyląc głowę jak pokorne qrwa cielę i licząc na to, że okaże mi łaskę.
Łaskę polegającą na przyjęciu mnie i moich futrzaków pod swój dach na noc-dwie, żebym do czasu Interwencji mogła spać spokojnie nie martwiąc się o ptaszniki popie rdalające po domu.
Ze świadomością, że jest jedyną osobą na którą mogę w tej kwestii liczyć.
Chooja, koty precz bo ona nie lubi i decyzja należy do mnie.
No kop w ryj i jeszcze nie pozostało nic innego niż propozycję przyjąć, okazać wdzięczność, posłuchać co robię nie tak (90%) i podziękować szerokim uśmiechem.
A koty w desperacji zmuszona byłam zostawić w pracy chociaż na tę jedną noc.
Bezpośrednie zagrożenie ich kociego życia więc minęło, ale noc spędzą w temp 3 (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :evil: :evil: :evil: :evil: ) stopni, same w ciemnej lecznicy a mi serce pęknie.
I jak to nazwać do chooja?

Pogawędziłam też z moją drogą matką i przypomniałam jej, że czuję się jak bezdomny kundel bez ŻADNEJ mocy sprawczej również dzięki totalnemu brakowi pomocy z jej strony, niezależnie od tego jaka jest jego motywacja.
Potem przerobiłyśmy kwestię gamy emocji jakie dane mi jest odczuwać ostatnio notorycznie, kiedy kupienie najtańszej kociej karmy jest na szczycie listy zakupów a - mimo uczciwej pracy, oszczędzania sratatata - jestem po raz x pusta w ryj.
Ale dzielnie oddycham głęboko, znów spuszczam łeb i akceptuję z wdzięcznością każdą odrobinę pomocy, okupioną odpowiednią dawką upokorzeń.
BRAWO JA! :pirate:

Wszędzie bezlitośni kretyni, zapatrzeni w siebie bez krzty empatii.
Tfu.

A przygarnie mnie chwilowo przynajmniej pomoże mi przyjaciółka i mogę opuścić jutro tą Jamę Zła z podniesioną głową.
Ostatnio wszystko stanowi wyzwanie.
Próbuję.

Dobranoc ;)

Wybaczamy, ciekawie opisujesz swoje perypetie :)
Życzę Ci w takim razie stabilizacji!
PS. jak można odmówić komuś schronienia, bo "nie lubię kotów", wtf? Ja rozumiem silna alergię, ale "nie lubię i już"? Zaściankowa mentalność, znam to, eh...
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
19 paź 2013, 14:15

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez Stracona100 29 lut 2016, 12:57
Źle - wyraźny spadek nastroju.TO wraca :cry:
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 29 lut 2016, 13:32
little_girl, dziękuję, miło że ktoś to czyta i jeszcze docenia w dodatku ;)
A piszę bo sama jestem zaskoczona tym, że umiem obserwować te emocje, które się we mnie pojawiają, nazwać je i przeżyć po swojemu. Wciąż jestem zafascynowana tą nowością ale wiem, że to dopiero początek.
Niektóre wciąż pozostają bezimienne, nie zrozumiane, nie przeżyte. A ile mi umknęło?
Analizuję sobie, trawię powoli.

Rozmowa z rodzicielką przyniosła niespodziewany efekt - dogadała się z przyjaciółką która wynajmuje dom, że wprowadzę się na kilka dni z futrami, bo chata akurat stoi pusta. Jakaś kasa też się znalazła. Niesamowite :roll:

Jestem zmęczona, przeokropnie. W weekend nie zmrużyłam oka, dzisiaj kilka godzin marnej jakości snu.
Ale nie czuję się już jak bezdomny opluty kundel. A przynajmniej przypomniało mi się, że kundel czy nie - jak się go kopnie to ugryzie.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7311
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez żabinka 29 lut 2016, 14:25
obojętna na wszystko, nic mnie nie interesuje, nie obchodzi, pozbawiona emocji
Avatar użytkownika
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lut 2015, 17:48
Lokalizacja
okolice bialegostoku

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez Bluepb 29 lut 2016, 14:38
Chojrakowa
Co wiesz o tym pająku?
Był groźny czy twoja reakcja to przez arachnofobie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
460
Dołączył(a)
06 gru 2015, 22:01

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez Rosa26 29 lut 2016, 15:13
little_girl napisał(a):
Rosa26 napisał(a):
little_girl napisał(a):Wieczorem jestem spakowana, śniadanie, ubranie przygotowane. Rano - przytłaczająca myśl "po co?" i czasem brak sił by dojść do toalety czy łyknąć prochy.
Trzymaj się Rosa.


Mam dokładnie tak samo. Nawet na terapie ie nie dowlokłam wczoraj.... ale dzis ruszyłam się i pojechałam... własnie wracam. Decyzja po prostu była poddaniem się. Na zajecia nie pojde dzis raczej. Jutro moze... jade po recepte na dodatkowe leki, to sie pewnoe zbiore... oby. Do dupy to wszystko. Odczułam taki ciezar z pleców jak sobie pomyslałam, ze odpuszczam.... z drugiej strony szkoda.
Siedziałam wczoraj i wyłam jak kretynka... Nie jadłam za bardzo bo nawet nie chce mi sie wyjsc z pokoju, odpowiadac na pytania... czuje sie jak zaszczuty pies :(

Długo masz taki stan, czy okresowo sie pojawia?

Od około roku :| Na wiosnę 2015 zdiagnozowano u mnie Hashimoto (autoimmunologiczna choroba tarczycy), czułam się wtedy jeszcze gorzej niż teraz, wzięłam dziekankę. Jednak od wakacji hormony mam ustabilizowane, regularnie je sprawdzam, 2 endokrynologów mówi że moje złe samopoczucie nie jest związane z tarczycą. Nikt nie wie z czym. Miałam robione przeróżne badania, nawet na niedobory witamin. Jest ok.
Ogółem z deprechą jestem za pan brat chyba od 13 r.ż., ale nigdy niemoc psychiczna nie przekładała się na ciało. Mogłam być zdołowana, ale szłam do szkoły, dobrze się uczyłam. Od tego roku wszystko jest przeciwko mnie i czuję się z tym zupełnie sama - lekarze nie wiedzą o co chodzi ("wygląda pani zdrowo, tylko za chuda pani jest"), rodzina i znajomi traktują to jak lenistwo i użalanie się nad sobą. Twierdzą, że symuluje bo nie chce mi się skończyć studiów. Ha ha ha!
Jesteś pewna co do rezygnacji ze studiów? Może weź dziekankę, co byś mogła wrócić w razie czego...
Pozdro!


Kurde, co to za tekst "wygląda pani zdrowo"?? To Ci psychiatra powiedział? Z tego co piszesz to po prostu depresja się pogłębiła. Ja też mniej więcej od takiego wieku jak Ty zaczęłam się męczyć z róznymi objawami. Być może im większe obowiązki i zobowiązania tym bardziej wychodzą nasze niedomagania. Bo ajkie były konsekwencje zaniedbań obowiązków jak się miało 13 lat? Co najwyżej 1 do dziennika i wszytsko. Wiele rzeczy jeszcze nas omijało, bo koniec końców rodzice odpowiadali za to jak dziecko funkcjonuje. U mnie było różnie z reakcją rodziców na moje niedomagania, bo nie rozumieli tego po prostu. Teraz nikt nas nie uchroni od obowiązków, to i intensywniejsze stają się wszelkie reakcje depresyjne. Moim zdaniem, ale ja nie jestem specjalistą. Takie tam moje spostrzeżenia.
Ja też jestem postrzegana jakbym się od wszystkiego migała i była po prostu nie odpowiedzialna a to dodatkowo ściąga człowieka jeszcze bardziej w dół.
Ludziom trudno zrozumieć, że mozna taki stan osiągnąć w ogóle. Sama ostatnio się przekonałam. Nawet dosyc bliska kolezanka, która wie wiele o mojej sytuacji, i wie, że wszystko co dzieje się zdecydowanie przykłada się do takich problemów. Pomijam fakt dzieciństwa, środowiska i masy innych czynników.
Nie rozumiem dlaczego to tak ludziom trudno przychodzi. Ona ogólnie bardzo mnie wspiera, jak na osobę, z ktrą znam się niedługo, to się zakumplowałyśmy, ale ostatnio mi powiedział "Mi się wydaje, że jak byś chciała to byś jednak to ogarnęła". Nie sposób wytłumaczyc takiej osobie, ze ty chcesz, bardzo. Na poziomie rozumu, ale dzieje się tak, że ciało nie funkcjonuje a jakaś inna część umysłu powoduje, że jesteś tak w przenośni skuta po prostu.
Póki co rozumie mnie tylko moja terapeutka, jako osoba, która prawdopodobnie też tego nie doświadczyła... smutne :(
Jeśli chodzi o szkołę, to studium roczne. Myślałam czy może po prostu nie zacząć następnym razem od drugiego semestru, bo pierwszy mam zaliczony... Nie wiem jak to będzie, bo mój kierunek akurat w tej formie kształcenia zamykają prawdopodobnie. We wtorek jadę po leki dodatkowe raz jeszcze, więc zobaczę jak na nie zareaguję. MOże się pozbieram.
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 29 lut 2016, 16:17
Bluebp, nie mam arachnofobi ;)
Nie lubię pająków na wolności w żadnym wydaniu ale to akurat chyba kwestia posiadania jajników :mrgreen:
A swego czasu mieliśmy tego od groma, bo jak już wspominałam, byla to pasja mojego ex.
Ja siedziałam w nieco innym rozdziale zwierząt egzotycznych ale pojęcie jako takie mam i z tej odległości, z której go widziałam mogę powiedzieć tylko że to było nadrzewne bydlę. A co z nadrzewnych mieliśmy/było rozmnażane - nie pamiętam. No i sprawa byłaby łatwiejsza, gdyby to był osobnik dorosły/dojrzały płciowo, bo ubarwienie bardziej wyraźne, kontrastowe.
A jak już potraktowałam go tym Kingiem to obawiam się, że szanse rozpoznania gatunku spadły do zera :mrgreen:

Zadałam sobie trud podjęcia próby skontaktowania się z moim byłym i dopytania o szczegóły ale jak usłyszał co pajączka spotkało i że ewentualnej reszcie planuję zgotować ten sam los, to skwitował jedynie że jednak jestem popie rdolona i nakazał spie rdalac.

Nieważne co to, o 19 przychodzi przemiły pan i po pól godzinie jego pracy wszystko co żyje w obrębie nory zostanie zagazowane na amen.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7311
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez Lethality 29 lut 2016, 16:46
Bez sił do życia, zniechęcony, zmartwiony, zalękniony, zestresowany. Siedzę w pracy i prawie nic nie robię. Zadanie jakie dostałem to pogadać z analitykiem, ale nie uważam, że to ja powinienem to inicjować, bo to nie leży w moich obowiązkach, ani wynagrodzeniu :) Poza tym analityk zbyt dużo wymaga ode mnie zamiast samemu robić, boję się też rozmawiać z kimkolwiek przez fobię, depresję i to jak beznadziejnie działa mi mózg, pamięć, koncentracja, myślenie lateralne. Dobrze, że nic innego mi nie dają do roboty, ani nie naciskają, bo nie nadaję się do żadnej trudniejszej pracy. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam w tej depresji. To są miesiące olbrzymiego cierpienia. Nie wiem ile to już trwa. Jestem jak warzywo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
14 mar 2014, 16:25
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do