Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez abstrakcyjna 18 paź 2015, 23:20
zalezna, Psychoterapeuta nie jest tylko od wysłuchania. Nie jest też na pewno od udzielania rad. To ciężka praca nad sobą, ale generalnie myślę że terapia mogłaby Ci pomóc.
"Samotność to chyba jeden z najgorszych rodzajów cierpienia. I to jest uniwersalne dla całego świata. W Nowym Jorku, tak samo jak na Nowej Gwinei ludzie truchleją ze strachu przed samotnością i opuszczeniem."
Jedyną, stabilną rzeczą w moim życiu jest moja niestabilność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2260
Dołączył(a)
28 maja 2013, 01:33

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez galopująca na oślep 18 paź 2015, 23:28
abstrakcyjna napisał(a):galopująca na oślep, W jakim nurcie masz terapię?

Mój psychoterapeuta łączy różne techniki bo jest terapeutą integratywnym. To we mnie tkwi problem. On robi co może żeby mi pomóc. Niestety jest to terapia na nfz więc także ilość sesji mam ograniczoną. Boję się, że jak zostanę całkowicie sama to się załamię i wtedy już nic mi nie pomoże. Tak bardzo chciałabym żeby ktoś bliski mnie wspierał, ale nie ma takiej możliwości. Próbowałam tłumaczyć co mi jest, co przeżywam. Prosiłam o to wsparcie, o zrozumienie, ale spotkałam się z murem. Między innymi dlatego teraz chyba mam to pogorszenie. Nie dam rady całkiem sama.
galopująca na oślep
Offline

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez abstrakcyjna 18 paź 2015, 23:30
galopująca na oślep, Nie masz kompletnie nikogo wokół siebie?
"Samotność to chyba jeden z najgorszych rodzajów cierpienia. I to jest uniwersalne dla całego świata. W Nowym Jorku, tak samo jak na Nowej Gwinei ludzie truchleją ze strachu przed samotnością i opuszczeniem."
Jedyną, stabilną rzeczą w moim życiu jest moja niestabilność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2260
Dołączył(a)
28 maja 2013, 01:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez galopująca na oślep 18 paź 2015, 23:39
abstrakcyjna, mam męża, ale niestety nie mogę na na niego liczyć. Dla niego te moje cierpienia to wymysły bo przecież każdy ma dołki. Nie chce już nawet słyszeć o czymkolwiek co dotyczy mojego samopoczucia, moich myśli, rozterek, konfliktów i tego wewnętrznego bólu. Nie winię go za to bo on po prostu tego nie rozumie. Już dochodzi do tego, że jak zaczynam mówić na jakikolwiek temat to złości się i mówi "przestań, skończ już" albo wychodzi z domu. Być może to ja źle coś robię, że on tak reaguje, ale naprawdę nie wiem już co mam robić.
galopująca na oślep
Offline

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez abstrakcyjna 18 paź 2015, 23:55
galopująca na oślep, moim zdaniem jego postawa nie jest fajna. Powinnaś mieć w nim oparcie, a nie bać się mówić cokolwiek. Jeśli on nie rozumie Twoich problemów to może spróbuj mu to rozjaśnić. Mam na myśli jakieś książki, artykuły albo nawet wspólne spotkanie z terapeuta, który by mu wytłumaczyl wiele rzeczy. Możliwe, ze jego postawa wynika z niewiedzy i to by w jakiś sposób pomogło.
"Samotność to chyba jeden z najgorszych rodzajów cierpienia. I to jest uniwersalne dla całego świata. W Nowym Jorku, tak samo jak na Nowej Gwinei ludzie truchleją ze strachu przed samotnością i opuszczeniem."
Jedyną, stabilną rzeczą w moim życiu jest moja niestabilność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2260
Dołączył(a)
28 maja 2013, 01:33

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez galopująca na oślep 19 paź 2015, 00:05
abstrakcyjna, próbowałam wszystkiego o czym napisałaś, ale za każdym razem spotykam się z murem. On uważa, że wszyscy lekarze i terapeuci to konowały, które na niczym sie nie znają i tylko kasę wyciągają. On nie wierzy w żadne zaburzenia, nerwice, depresje i te sprawy. Nie chce nawet słyszeć o tym. Ostatnio powiedział, że skoro mam gdzie mieszkać, co jeść i stać mnie na hobby to powinnam skakać z radości i być szczęśliwa na maksa bo niektórym nie starcza do pierwszego. Tylko gdzie w tym wszystkim uczucia?? To boli bardzo.
galopująca na oślep
Offline

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez zalezna 19 paź 2015, 00:08
abstrakcyjna napisał(a):zalezna, Psychoterapeuta nie jest tylko od wysłuchania. Nie jest też na pewno od udzielania rad. To ciężka praca nad sobą, ale generalnie myślę że terapia mogłaby Ci pomóc.

abstrakcyjna,
w moim przypadku największy czynnik depresyjny to samotność. Miałam co prawda przyjaciółkę i dobrych znajomych( a przynajmniej za takich ich uważałam) , pielęgnowałam te relacje ponad 10 lat (czyli praktycznie połowę mojego życia) i choroba mi je zabrała. Okazało się, że jak przychodzą problemy nie możesz na nikogo liczyć, więć jestem znów na zero. W dorosłym życiu ciężko już o nawiązanie jakiejś konkretnej przyjaźni , kiedy wszyscy twoi znajomi rozjechali się do większych miast, wyszli za mąż i założyli rodziny, pracują całymi dniami. Nie jestem typem osoby, która chodzi po klubach i dyskotekach, w pracy raczej nie powinno się nawiązywać przyjaźni, więc szansy, że przestanę być samotna jest niewielka.
Drugi czynnik to kompletny brak pomysłu na życia. No, niestety rynek pracy mamy takich, że to ścisłe, prawnicze i medyczne kierunki biorą górę i dają jakąkolwiek szanse na dobrą przyszłość. Ja jestem zwyczajnie za głupia na studia. Paradoksalnie mam też przerost ambicji, nierealistyczne cele...
a psychoterapeuta nie jest od tego, żeby takie rzeczy pomóc zmieniać. Psychoterapeuta może ew. wysłuchać, może skorygować sposób twojego myślenia (choć mnie odpycha ta cała misja na bycie optymistycznym na siłę, kiedy jesteś w sytuacji, gdzie nie ma ani jednego powodu do radości).
Może też zanalizować twoje emocje, twój sposób myślenia, działania, może motywować, ale ... dla mnie to jest tylko teoria. Psychoterapeuta nie nauczy Cię żadnej praktyki, nie wymyśli za Ciebie jak masz żyć, nie sprawi, że nagle się zakochasz i trafisz na miłość swojego życia, z debila nie zrobi z Ciebie mądrej. Może pochylić się nad Twoimi emocjami, przeżyciami, podnieść Twoje poczucie własnej wartości... ale to tyle. Można mieć naprawdę optymizm, można mieć w sobie motywację, dużo samozaparcia, ale jak nie masz żadnego pomysłu, co zrobić ze swoim życiem - to nawet najlepszy specjalista tutaj nic nie zaradzi. Wiem, że większość ludzi (zapewne starszych ode mnie) po prostu nie narzeka , dużo pracuje, mają jakieś pomysły na swoje życie i swoje cele i marzenia stopniowo realizują. To jest ta pierwsza grupa ludzi. Druga jest w takiej sytuacji jak ja, chodzi do pracy, z której nie czuje się usatysfakcjonowana, nie mają poczucia rozwoju osobistego, ich zarobki nie pozwalają im na godne życie, nie narzekają - ale czy na pewno są szczęśliwi? Nie chcę myśleć za innych. Wiem, że życie innych ludzi to nie mój interes. Wiem, że jestem dorosła i powinnam być odpowiedzialna za swoje życie. Ale choć wychowałam się w przeciętnej rodzinie , gdzie nie brakowało mi nigdy rzeczy materialnych , nie było patologii typu alkoholizm , przemoc fizyczna (była przemoc psychiczna za to), jako jedynaczka to jednak sposób w jaki zostałam wychowana uczynił ze mnie niesamodzielną kaleką życiową, która nie ma poczucia wartości, żadnych specjalnych umiejętności, moja kreatywność życiowa jest bliska zeru.
I moi rodzice mają tego świadomość. Ja też mam tego świadomość. Tylko nic mi to nie daje. Bo będąc już dorosła mam pewne braki, których już nigdy w życiu nie uda mi się zdobyć/uzupełnić. Dorosłość to dla mnie pułapka. I dlatego chciałabym się wypisać z życia, bo mam poczucie, że się do niego zwyczajnie nie nadaję. Wiem, że nie podołam, bo znam swoje słabości i możliwości. Czasami mam wrażenie, że śmierć naprawdę jest dla mnie jedynym wyjściem. Bo jaki jest sens istnienia, skoro moje życie ogranicza się tylko do wegetacji i cierpienia fizycznego i psychicznego? Tutaj naprawdę nie da się nic zmienić, ani naprawić. Nie chodzi tu już nawet o mój skrajny pesymizm, wyuczoną bezradność, czy jakkolwiek to psychologia nazywa.
To jest po prostu moja rzeczywistość. Jeśli ja sobie sama nie pomogę, nikt tego nie zrobi, a ja wiem, że tego nie potrafię. Tacy ludzie jak ja nie powinni się narodzić. Moi rodzice chcieli mieć dziecko, ale skąd mogli wiedzieć, że urodzą kalekę nieprzystosowaną do życia? nie winię ich. w boga jako takiego też nie wierzę. Przepraszam za ten post, ale potrzebowałam się wygadać ( o ile ktokolwiek to przeczyta).
zalezna
Offline

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez Steviear 19 paź 2015, 05:49
Zimno, ciemno, deszcz. najlepiej by było zostać w łóżku :] niestety nie ma tak dobrze i znów muszę się zmuszać by wstać. Jak mi się nie chce..;<
Offline
Posty
1080
Dołączył(a)
19 paź 2014, 17:32

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez Morphine90 19 paź 2015, 10:33
zalezna, nie myślałaś o tym, żeby w ogóle otworzyć się na ludzi, że to byłby krok, który mógłby Ci coś przynieść? W czasie naszego przykrego incydentu na forum byłaś zupełnie odniosłam wrażenie, że jesteś zamknięta na uczucia drugiej strony, odepchnęłaś mnie zupełnie nie wiedzieć czemu. Nie masz wrażenia, że podświadomie odsuwasz od siebie wszystkich, którzy chcieliby pomóc? Którzy pokazują Ci inny sposób myślenia? Tkwisz w ogromnym dole, piszesz, że nie widzisz z tego wyjścia, a jednocześnie zbywasz wszystkich, którzy Ci wyjścia pokazują. Czujesz się niepotrzebna i jest Ci z tym źle, ale ma się wrażenie, że na forum interesujesz się tylko sobą, piszesz do nas jak do powietrza, zamiast pozwolić sobie na interakcję z nami, odpowiedzieć na czyjś post. Czytając co czujesz widzę między nami masę podobnych odczuć i spostrzeżeń i jedną poważną różnicę, która sprawia, że radzę sobie nieco lepiej niż Ty - otwartość na otoczenie. Masz możliwość poznać świetnych ludzi, właśnie tu na forum, tylko moim zdaniem musisz się przemóc i pozwolić nam ze sobą porozmawiać, a nie tylko nadawać komunikaty.
Fear is the hand
that pulls your strings
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez żabinka 19 paź 2015, 17:09
Mam wrażenie ze ktoś próbuje mnie sprawdzić , ile jestem w stanie znieść problemów, kłopotów , czy przeciwności losu, ze ktoś czeka kiedy w końcu się podam i całkowicie załamie, ciągle sie kręce, rozwiaże jedna rzecz , to przygniata mnie następny problem i to z podwojną siła, czy to na tym polega życie , nie chcem takiego życia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
280
Dołączył(a)
21 lut 2015, 17:48
Lokalizacja
okolice bialegostoku

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez agnes89 19 paź 2015, 17:11
Weszłam tutaj po wielu latach przerwy i załamałam się... Pierwszy post tutaj napisałam mając 18 lat, już wtedy miałam objawy depresji, ale nikt na to nie zwrócił uwagi, nikt nawet nie zapytał czy ze mną coś nie tak. Teraz mam 26 lat i od 5 lat siedzę w tym bagnie, biorę antydepresanty, które co jakiś czas zmieniam.
A moje samopoczucie... Jest źle. Od miesiąca nie sypiam normalnie. Zasypiam o 6 lub 7 nad ranem bardzo płytkim snem. W dodatku nie ma mowy o śnie, jeśli nie wezmę Mirtazapiny. Obudziłam się dziś o 12 bez żadnych sił, ledwie podniosłam się z łóżka, żeby wziąć leki. Ale zadziałały. Podniosłam się, umyłam, przebrałam, tylko dzięki Wenlafaksynie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
26 lis 2007, 18:29

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez arminn 19 paź 2015, 17:23
agnes89, Witaj. Też mam 18 lat i też mam depresje :-| Więc wyobrażam sobie, jakie było Twoje położenie.

Dziś przyszedł dzień, w którym muszę zdecydować czy wracam na terapię :? ..Musiałabym zaczynać wszystko od nowa i ta myśl mnie przeraża. Nie wiem już co robić. Zaufać tylko lekom, czy spróbować chociaż jedną wizytę? (a w razie co potem odmówić).
Samotność jest wtedy, kiedy nie ma mnie we mnie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
518
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 18:03

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez khaleesi 19 paź 2015, 18:15
agnes89, nie bierz tego personalnie do siebie by być zapamietaną musisz się sporo udzielać
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 19 paź 2015, 18:18
khaleesi napisał(a):agnes89, nie bierz tego personalnie do siebie by być zapamietaną musisz się sporo udzielać


Dokładnie, nie bierz tego do siebie. Tutaj przewijają się tysiące osób. Czasami się po prostu tak zdarza, że temat gdzieś zaginie w gąszczu innych, czy nie ma w ogóle odpowiedzi, nikt nic nie napisze. Może to być dość przykre subiektywnie, ale to nie znaczy, że to coś z Tobą nie tak, że ludzie Cię lekceważą czy coś.

A z tymi zaburzeniami to tak już niestety jest. Wiele osób się z tym boryka po kilka lat albo dłużej. Raz jest lepiej, a raz gorzej. Trzeba zrobić wszystko, żeby możliwie jak najdłużej było lepiej.
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do