Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez Steviear 11 sie 2015, 23:09
Jestem taka zmeczona a dopiero 23. Dzisiejszy dzień był bardzo dla mnie wyczerpujący. Nie chcę by czas tak szybko mi umykał. Tyle chciałabym zrobić ale sił mi brakuje. Jest lepiej ale niewystarczająco dobrze. Nie tak sobie wyobrażałam wakacje,boli mnie to, że nie udaje mi się zrealizować planów.
Offline
Posty
1080
Dołączył(a)
19 paź 2014, 17:32

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez filip133 11 sie 2015, 23:32
Beznadziejny człowiek. Z nikim nie potrafię się na dłuższą metę dogadać, zawsze po jakimś czasie znajome osoby się ode mnie odwracają - przestają się odzywać albo ograniczają bardzo kontakt. Jestem człowiekiem który nie radzi sobie z innymi ludźmi i z rzeczywistością, nie zasługuję na to żeby żyć.
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez Celice 11 sie 2015, 23:34
filip133, a nie robią tego bo jesteś ciężki w kontakcie? Może zbyt wiele im nie odpawiada, które warto zmienić.
Celice
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez filip133 11 sie 2015, 23:43
Ehhh ja tam sam już nic nie wiem... Czy to w gimnazjum czy liceum nie miałem żadnych bliskich znajomych i kontaktów z kimś, na studiach pojawiali się tacy znajomi... Tylko że to albo takie osoby ot tak nagle przestawały się odzywać, utrzymywać kontakt albo ograniczały go albo wiele było takich znajomych, że po prostu przeniosłem się po licencjacie w Kielcach na magistra w Warszawie i wtedy kontakty z Kielc się same pourywały albo ja sam je ograniczyłem po próbie samobójczej, bo mi było wstyd że jestem w psychiatryku. Albo znajomości się pourywały bo to ktoś znalazł sobie partnera/partnerkę albo zaczął chodzić do pracy itp. i wtedy z braku czasu się pourywało wszystko... Pierwszą dziewczynę miałem w wieku 26 lat dopiero, ale jeszcze nie minął rok odkąd jesteśmy razem i już zdążyłem to strasznie spierd**ić, straciła część zaufania do mnie i też ograniczyła kontakt, pisze mi że nie wie czy się jeszcze spotkamy (związek na odległość...) - ten pierwszy związek dołuje najbardziej, po latach chorowania na depresję znowu gubię pewność siebie i poczucie własnej wartości, widok sensu mojego życia... (jeju ale się rozpisałem znów. Nie ma z kim pogadać to się wylewa na forum...)
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez Celice 11 sie 2015, 23:49
filip133, moim zdaniem często się tak zdarza, że przy zmianie środowiska traci się znajomych jak nie było silniejszych relacji. Potem się poznaje nowe i tak samo bywa. Raczej z tych ludzi można znaleźć kogoś lepszego.
A co do dziewczyny to nie wiem co zrobiłeś, ale na pewno związek z taka zaburzoną osobą jest w dużej mierze poświęceniem. Walczą o nią i zmieniaj się jeśli Ci na niej zależy.
Celice
Offline

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez filip133 11 sie 2015, 23:59
Porozpadały się znajomości, mam troszkę znajomych z daleka z którymi piszę na gg, a tak to w mojej okolicy z nikim się nie widuję, tylko do mojej dziewczyny jeździłem i tam miałem kontakt z jej rodziną... Ah nie wiem czy powinienem się tu rozpisywać o tym związku, moich błędach i walce o to... Tak, ona się poświęcała i była cierpliwa, ale ja w pewnym momencie zacząłem być zbyt uparty i zbyt mało do mnie docierało co Ona mi mówi. Więc stwierdziła że "skończyła się jej cierpliwość, już nie ma siły walczyć, straciła zaufanie"... No i mniej piszemy ze sobą, Ona też jest teraz rozdarta bo z jednej strony pisze że może się spotkamy jeszcze za jakiś czas, rozmawiamy co muszę poprawić w sobie bo robiłem źle, wspiera mnie żebym myślał pozytywnie i nie załamywał się, a później jej się zdarza pisać, że już pewnie nie przyjedzie do mnie, zaczyna mi robić masę wyrzutów: ja zbyt marudny jestem i zbyt leniwy, w niczym jej nie pomagałem, nigdzie jej nie zabierałem i nigdzie nie chcę chodzić...(a z tym trochę koloryzuje, jakby nie widziała plusów które były np. że pojechaliśmy w kilka miejsc i robiliśmy różne rzeczy). Ja teraz dużo rzeczy zrozumiałem, tylko za późno, dużo chcę poprawić w sobie i naprawić żeby było lepie, ale jak ja mam ją przekonać przez smsy czy gg, że pracuję nad sobą i będzie lepiej... Jak Ona sama się czasem zachowuje jakby w nic mi nie wierzyła i miała mnie w dupie.
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez Celice 12 sie 2015, 00:13
filip133, ona chyba potrzebuje więcej dowodów by uwierzyła, że jest ważna i że idzie to w dobrym kierunku. Musiała mocno się z tym zmagać i nie dziwię się że jest w takim stanie. Ale jest szansa, którą warto wykorzystać. Tylko wtedy musisz z siebie dawać więcej niż wcześniej. Sam wiesz jaki jesteś i co złego było.
Celice
Offline

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez filip133 12 sie 2015, 00:29
Tak, ja właśnie już sobie dobrze zdałem sprawę z tego co zrobiłem źle, trochę sam zrozumiałem, a co nieco Ona mi powiedziała... Zdjęła klapki z moich oczu. Tylko pisze mi, że to trochę za późno to wszystko zrozumiałem... Ja teraz mam sporo pomysłów jak to naprawić wszystko, co robić, tylko Ona pisze: jestem rozdarta, wcześniej nie chciałeś nic robić, a teraz masz tyle pomysłów. To tak jakby jej przeszkadzało że mam pomysły co robić i jak to naprawiać... I: to facet powinien wiedzieć co robi źle, a nie ja powinnam Ci mówić. Mniej do mnie pisze niż kiedyś, nie chce się na razie spotkać, nie chce rozmawiać przez telefon (a wcześniej zawsze rozmawialiśmy przed snem). Na przykład dziś: długo pisaliśmy przez pierwszą część dnia, konstruktywnie i pozwalała mi zrozumieć jeszcze parę rzeczy, pisała mi że będzie Nam obydwojgu łatwiej jeśli będę myślał pozytywnie, będę nastawiony dobrze i nie będę się smucił, żebym nie pisał tak jakbyśmy mieli już się nie spotkać, że docenia to że chcę zmieniać się i pracować nad sobą (zamówiłem jej dziś pocztą kwiatową róże i też pisała że to docenia, jak przyszły do niej). No a wieczorem znowu zaczęła mi wypisywać, że ja nigdzie chodzić nie chcę, ani jej zabierać (a jeździliśmy do Zawiercia, Sandomierza, Stalowej Woli, Rzeszowa...), jakby specjalnie dostrzegała tylko negatywne rzeczy a nie widzi tego co było pozytywnego między Nami, że Ona nie przyjedzie już do mnie i nie chce się spotkać, że facet powinien mieć inicjatywę i wiedzieć wszystko, że Ona potrzebuje kogoś aktywnego i pełnego energii... Pisze mi że jutro będzie zajęty dzień miała i żebym nie pytał dlaczego. Tak jakby tajemnice jakieś przede mną robiła nagle... To znowu mnie dołuje i czuję się jak nic nie warty i nie potrzebny jej już kawałek g*wna, który powinien ją przeprosić że się w ogóle poznaliśmy... Ehh Ona sama jest chyba zbyt rozdarta, tak mi się wydaje, że raz pisze że jeszcze się spotkamy i damy radę, a raz jakbyśmy już mieli się nie spotkać i to wszystko nie ma sensu. Jakby sama nie wiedziała czy próbować czy dać już spokój. Ale jeżeli nie chce się spotkać, to jak ja mam ją na odległość, przez kilka smsów, przekonać do siebie, żeby mi znowu zaufała i wierzyła że naprawdę będę się mocno starał i pracował nad sobą....? Nie bardzo mam pojęcie jak to zrobić tylko przez smsy...

(Ehh aż mi głupio że tutaj tak strasznie dużo się rozpisuję o tym i wylewam z siebie takie rzeczy. Jak piętnastolatek po pierwszej, naiwnej, miłości..)
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez Celice 12 sie 2015, 00:38
filip133, ona jest mocno podminowana i zdołowana. Woli mieć pewność, że znajdzie oparcie niż będzie sie dołować i zmagać cały czas z problemami. Myślę, że by wolała normalniejsze relacje. Dlatego się tak dystansuje. Sama może czuć się samotna z tym wszystkim. Musisz to zrozumieć i na pewno potrzeba będzie czasu by tę relacje znów na głębszy poziom sprowadzić, lecz tylko wtedy jak sie postarasz i będziesz walczyć.
Celice
Offline

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez filip133 12 sie 2015, 00:57
Problem mam z tym, że sam jestem rozchwiany, jak Ona pisze ze mną w porządku i jest bardziej optymistyczna, ta ja też czuję się bardzo pewny i mam duże chęci do pracy nad sobą. A jak Ona zaczyna coś negatywniej, że się nie spotkamy już czy wypisywać coś typu że nigdzie nie chcę wychodzić, to się załamuję szybko i nie panuję nad pozytywnym myśleniem... No ale w sumie masz dużo racji, to zrozumiałe że tak czuje, jeśli mi mówi że nie ma zaufania do mnie. To sama nie wie co o tym wszystkim sądzić.
Muszę jej dać czas i walczyć, tylko: ile Ona mi da na to wszystko czasu zanim mnie kompletnie nie rzuci i czy mi się uda starać i poprawiać siebie tak jak Ona tego oczekuję, czy nie przegapię jakiejś kwestii która dla niej jest moim błędem a ja tego w ogóle nie zauważę i nie domyślę się. No i najbardziej to mnie gryzie jak dotrzeć do niej z tym wszystkim przez same smsy... Trudno mi trochę wierzyć, że Ona ufa w to co ja piszę w smsach i będzie mi w to wierzyła, więc jak ja mam jej dawać do zrozumienia że pracuję nad sobą i się poprawiam bez spotkania, czy może najpierw pisać smsy i czekać czy się namyśli na spotkanie... Skomplikowane. Ja naprawdę przez większość dnia czuję się pewny i mam wiarę w to że wiem co muszę w sobie poprawić, ale czasem dopada mnie ta moja niepewność siebie i pozostałości po poważnej depresji, co rodzi myśli: czy Ona mnie nie rzuci zanim się ze wszystkim pozbieram, czy Ona mi wierzy, czy ja jej odpowiednio piszę te smsy tak żeby ją przekonać do siebie, czy nie pominę czegoś co mi się wydaje w porządku a dla niej będzie błędem i problemem, czy w ogóle jeszcze się spotkamy..

Na dziś trzeba kończyć te długie, długie, długie posty użalania się nad sobą i spróbować się przespać... ;) Dziękuję Celice, Twoje posty też mi pomogły i dodały pewności siebie, mogę myśleć że będę mądrzejszy w swoich staraniach..
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez Celice 12 sie 2015, 01:14
Nie chodzi tu o sposób kontaktu tylko sposób w jaki piszesz, co chcesz powiedzieć i jak dobierasz słowa. Musisz sobie ustalić sztywny cel i się go trzymać, by takie szczegóły nie wywróciły tego do góry nogami. I co najważniejsze uwierz w siebie, nawet gdy inni przestaną. Warto tę mnogość wątpliwości rozwiać solidną pracą. Analizujac za bardzo też się możesz negatywnie nakręcić.
Celice
Offline

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez filip133 12 sie 2015, 01:19
Ah nie bardzo też jestem pewien w jaki sposób mam pisać... Brakuje mi doświadczeń w dobrych kontaktach z ludźmi. Zastanawiałem się też czy by np. nie zrobić jej niespodzianki i nie pojechać pod jej dom - to najpierw około 2,5-3 godz. drogi do Krakowa busem/pksem, potem busem godzinę do niej... A potem zadzwonić do niej że przyjechałem i jestem obok jej domu, chciałbym chociaż parę minut porozmawiać ;) Ale to też nie wiem, czy by ją taka niespodzianka i poświęcenie ucieszyło, czy aż tak nie ma ochoty ze mną porozmawiać i się spotkać że to wywoła jej złość...
"Co się ze mną dzieje? - Powiedz mi. Co za demon we mnie drzemie? - Powiedz mi. Nie wiem, nie wiem, nie wiem..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1808
Dołączył(a)
09 sie 2015, 19:22
Lokalizacja
Cygany / Tarnobrzeg

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

przez Celice 12 sie 2015, 01:26
To jest narzucanie się i zależy od jej nastroju. Lepiej teraz nie robić desperackim ruchów. Bo nie chodzi byś samym przyjazdem ją przekonał tylko tym, że się zmienisz/zmieniasz.
Celice
Offline

Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

Avatar użytkownika
przez Aurora88 12 sie 2015, 10:22
Jak to czytam to myślę sobie, że ja wolę żeby mój partner mnie akceptował i wspierał w moich trudnościach... oczywiście jest motywacja w chęci zmienienia się dla niego, ale gdybym się ciągle przejmowała tym, co on do mnie czuje i czy nie ma dość i czy nie chce mnie rzucić, to by się moje lęki pogłębiały.
od śmiechu dusza tyje i dostaje silne grube łydy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
896
Dołączył(a)
21 kwi 2015, 13:47
Lokalizacja
Poznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do