Wielka potrzeba przebywania wsród ludzi

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Martusia 15 cze 2007, 12:12
zagubiona87
Nie da się wiecznie udawać, a z resztą po co to robić. Po co stwarzać pozory. Też dawniej chcialam by postzregano mnie jako zadowoloną beztroską i zaczęłam wszystko głęboko w sobie ukrywać, ale kiedyś nazbiera się tego za dużo i człowiek nie wytrzymuję. Nic nie udawać, być sobą i przyznawać się do swoich slabości jest lepiej dla... duszy:)
Poza tym masz pewność,, że kiedy spotkasz tę jedyną osobę, ona zaakceptuję Cię taką jaką jesteś osobą a nie to kogo udajesz.
Jestem przekonana, ze kiedy otworzysz się na ludzi, uwierzysz, że może w życiu być dobrze, to nadejdzie i to będzie tylko kwestia czasu.
Daj sobie szansę.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez zagubiona87 15 cze 2007, 12:22
Martusia

Staram się, próbuję, ale to nie jest łatwe, kiedy widzi sie, że ludzie nie lubią gdy masz problemy, gdy mówisz im o tym, gdy pokazujesz jak Ci źle. Wolą Cię widzieć szczęśliwą i uśmiechnięta, nie zwracając uwagi na to jakim kosztem. Czasem mam wrażenie, że nie ma sensu się otwierać, bo to tylko dla nich niezręczne i wcale tego nie chcą. Tłumię w sobie ale właśnie - nie da się tak. Czasem trzeba wylać. Nie ma innego wyjścia. Tylko komu.. To musi być ktoś taki, kto zrozumie, żeby nie żałowac pózniej tego wszystkiego..
Nie ma nic, nie ma mnie, niby bezpiecznie
Ale wcale nie jest dobrze w moim... snie
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
03 maja 2007, 17:25

Avatar użytkownika
przez blackwitch 15 cze 2007, 12:31
Witaj, ja tez bardzo kogos potrzebowałam no i w koncu znalazla sie taka osoba. Ale trzeba uwazac zeby nie popasc ze skrajnosci w skrajnosc. Tak bardzo pragnęlam tej bliskosci i symbiozy ze odwrocilo sie to przeciwko mnie. Teraz muze na nowo uczyc sie zycia wlasnie dla siebie samej, bez zbytniego polegania na innych. Chociaz ta osoba wciaz jest ze mna to juz teraz wiem ze taka milosc musi miec inna forme. Ze trzeba zyc razem ale jednoczesnie w zgodzie ze soba samym. I pozostawic sobie swoj wlasny swiat i autonomię. Pamietaj o tym jak juz zjawi sie twój książę:) Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez vegge 15 cze 2007, 21:06
potrzebujesz i ta osoba gdzies na ciebie czeka :) to tylko kwestia czasu wiec i cierpliwosci ale na 100% znajdziesz swoje szczescie
musisz wytrwac, porzadnie sie rozgladac i sie na pewno uda :)
zesraj sie a nie daj sie
Offline
Posty
149
Dołączył(a)
05 cze 2007, 21:08
Lokalizacja
warszawa

przez anusia 16 cze 2007, 17:27
Mam jednego kochanego przejaciela. I wiele koleżanek, które uważają mnie za swoją przyjaciółkę, jak czegoś potrzebują, nie interesuje ich fakt, że czuję się samotna i opuszczona. Mają własne problemy. Dlatego tak wspaniale Cię rozumiem. Straszne jest uczucie, że nie ma się prawdziwych przyjaciół, wtedy życie staję się bezsensowne i takie długie i ciężkie. Ktoś kiedys powiedział, że człowiek nie jest samotną wyspą i aby funkcjonować i żyć na tym Świecie potrzebuje przyjaciół, którzy go nigdy nie zdradzą i nie opuszczą. To prawda, ale mimo wszystko nie czuję się samotna, właściwie to nie czuję się samotna dzisiaj. Nigdy nie wiadomo, czy jutro nie będę płakała i krzyczała, że nikt mnie nie kocha, ale póki co wysyłam Ci uśmieszek :smile: Trzymaj się jakoś, wierzę że dasz radę :smile:
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

przez cordoba_2004 22 cze 2007, 09:14
Widzicie drogie koleżanki dziwny jest ten świat bardzo dziwny...
Bo na swiecie jest tylu facetow takich jak, którzy tak bardzo by pragneli
tego o czym piszecie....tego poklikania...dlugiej rozmowy.... przytulenia...wypłakania...opowiedzenia o tym co boli...
Czasem gdy zamyka sie oczy tak bardzo sie pragnie takiej osoby tak strasznie bardzo ze az zaciskaja sie żyly.. a tu nie ma i nie ma i nie ma..


I tak cieżko spotkac kogos takiego na tym swiecie, a jak juz sie spotyka
to ten ktos w sumie przypadkowo umiera, tak bardzo dziwny jest ten swiat.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 cze 2007, 18:02

Avatar użytkownika
przez Nelka 22 cze 2007, 21:40
Potrzebuję, potrzebuję...Cię....
Żyć, nie-umierać!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
12 maja 2007, 16:53
Lokalizacja
Wrocław

przez Pstryk 23 cze 2007, 00:04
Wszyscy odczuwają czasami taki stan melancholii, jakąś pustkę, nienazwaną tęsknotę. To normalne. Niepotrzebnie się nakręcacie. Takie stany będą Was dopadać nawet, gdy będziecie w szczęśliwym związku.
Pstryk
Offline

przez cordoba_2004 23 cze 2007, 09:06
Potrzebuję Cie ..tak bardzo Potrzebuję CIE
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
21 cze 2007, 18:02

brak(prawie) znajomych

przez d 14 gru 2007, 22:59
ludzie sam juz nie wiem co mam robić, niby wyszedłem z wiekszych problemow, ale nie mam okazji(albo mało) by zdobyc znjaomych z ktorymi mozna by gdzies wyjsc czy pogadac...
za 2-3 miesiace prawdopodbnie urwia mi sie i tak niezby zażyłe kontakty... (koniec studiów)

kompletnie nie mam pojecia co robic...
bo je sie ze nie znajde pracy(takiej ktora by mnie nie wykonczyla a przede wszytskim moglbym nawiazac kotakty z osobami w mniejwiecje moim wieku, nie majacych pstro w głowach), ... a potrzbuje przede wszytkim kontaktu z ludzmi... obawiam sie tego okresu po zakonczeniu studiow...

gdzie mam wyjsc sam? gdzie szukac ludzi?

PS. GG zostawiam 65 40 638
d
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 kwi 2007, 22:15
Lokalizacja
częstochowa

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 15 gru 2007, 01:04
Mam wrazenie, ze zostalam pozbawiona jakiejs umiejetnosci spolecznej, ktora inni maja wrodzona

Ja też mam takie wrażenie w stosunku do siebie :cry: :cry:
Moj nastroj jest tak beznadziejnie zalezny od tego czy ktos ze mna pogada, usmiechnie sie czy krzywo sie popatrzy

Mój też :cry:
W dodatku nie umiem udawac, przybierac masek - moze wtedy przynajmniej mialabym wiecej znajomych

Ja też nie umiem udawać :cry:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez mewa 15 gru 2007, 03:40
żmija napisał(a):uciekam od ludzi bo mnie męczą i to właśnie przez nich dostaję doła. najchętniej wogóle z nikim się nie widuję. nawet kiedy dzwoni telefon nie odbieram bo nie chce mi się gadać. najszczęśliwsza jestem gdy mam święty spokój.

u mnie podobnie - zle sie czuje przebywajac w wiekszej grupie ludzi, dziala na mnie wyniszczajaco ta wrzawa, nagromadzenie stanow emocjonalnych innych osob, ktore w jakis dziwny sposob wyczuwam [na przyklad w dosc zatloczonym pubie]
i tak jak żmija, nie odbieram telefonow - moze nie to ze nie chce mi sie gadac, choc to rowniez, ale glownie dlatego ze boje sie odebrac; nie wiem co dana osoba chce, moze gdzies mnie wycignac, gdzies bede musial isc albo ona przyjechac do mnie;
nie lubie wychodzic, najchetniej siedzialbym w domu, boje sie ludzi chyba
wyjatkiem sa kameralne spotkania ze scisla grupa znajomych, wtedy jest ok, choc nie zawsze

czuje tez duze obawy przed przebywaniem z inna osoba sam na sam - wtedy zachodzi koniecznosc rozmowy, co mnie jeszcze bardziej stresuje, poniewaz mam teraz ciezki okres [dluuugi...] i najchetniej to bym sam ze soba zostal i sie zamulil [np. wracajac z uczelni], jak rowniez denerwuje sie, ze zanudzam te druga osobe [wlasnie z powyzszych przyczyn - nie moge sie skupic na pogodnej rozmowie]
mysle ze moze byc to pewne stadium fobii spolecznej, bo rowniez boje sie zajec z wf-u, przed ktorymi jestem caly dzien spiety i nie moge sie juz kompletnie na niczym skupic [z czym i tak mam wielkie problemy]
w trakcie meczu na wf-ie mam ciagle wrazenie, ze wszyscy sie na mnie patrza i ze mnie smieja [choc w rzeczywistosci smieja sie z jakichs tam zartow albo ogolnie ze wszystkich bo to weseli ludzie heh] no ale mnie to blokuje

Ymk napisał(a):Spora zasługę mial w tym stety bądź niestety alkohol, na poczatku tylko po nim potrafilam byc wyluzowana i wygadana

noo, z alkoholem trzeba uwazac, ja pije gdy jest mi ciezko [podejrzewam depresje] - a ze pije czesto bardzo...

Pilar napisał(a):Moj nastroj jest tak beznadziejnie zalezny od tego czy ktos ze mna pogada, usmiechnie sie czy krzywo sie popatrzy.

w pewnym stopniu mam podobnie: jednak u mnie to jest tak [odnosze sie do tego wyczuwania stanow emocjonalnych o ktorych pisalem na poczatku] ze jak jestem w grupce osob i wyczuwam, ze "z kims jest cos nie tak", to znaczy ze cos go trapi lub zle sie czuje w tej grupie, wtedy ja za czynam sie denerwowac ze cos jest nie tak i sam trace pewnosc; jednakze nie przejmuje nastroju tej osoby, co sie w psyhologii jakos nazywa, tylko wyczuwam go ze skutkiem negatywnym dla mnie

~Maja napisał(a):A po drugie miej świadomośc tego, że czasem Twoje najbliższe osoby bez Ciebie bardzo się nudzą :P .

heh, fajne stwierdzenie ;)

i tak to sie wszystko zapetla: depresja, fobia spoleczna, samoobrzydzenie...

troche dlugi post wyszedl, jesli troche zboczylem z glownej mysli tematu, to hmm wybaczcie ;)
...w symfonii strachu, dławiącej, lepkiej ciemności...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
23 sie 2007, 01:54

przez J.G.Faust 15 gru 2007, 07:32
~anonim
~żmija
~mewa

Zaliczam się do samotników, nigdy mnie nie ciągnęło do ludzi.

Nie lubie imprez. [próbowałem, ale nic z tego]
Nie lubie miejsc publicznych, a tym bardziej zatłoczonych.
Jestem osobą zazdrosną i mało rozmowną.
Nie zakładam żadnej maski [Jak ci się coś nie podoba, to /cenzura/]

Zawsze lubiałem gry, filmy, więc gdy weszły konsole zamieniłem resztkę znajomych właśnie na to]

- Większość ludzi mnie wkurwia.
[według, standardów brakuje mi kilku śrubek]
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
06 lis 2007, 21:13
Lokalizacja
Skok na drugi profil :]

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do