Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez Cocoby 27 paź 2014, 16:16
A co powiecie na to, jak dwie osoby w związku są chore na depresje.... W moim przypadku mąż (leczy się od kilkunastu lat) postanowił wykorzystać moją depresję (leczę się od kilkunastu lat) przeciwko mnie. Dlaczego do dzisiaj nie wiem, próbowałam to wyjaśnić już daleko po tych wydarzeniach, jakoś nie ma ochoty o tym ze mną rozmawiać. Nie muszę dodawać, że nie jesteśmy dziś małżeństwem. Cieszę się, że zmagam się z tą chorobą sama.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 paź 2014, 06:37

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez Muhati 19 gru 2014, 22:48
Byłam z moim chłopakiem ponad 2 lata, jeszcze do niedawna mieliśmy plany wspólnego zamieszkania, ślubu, dzieci, rodzina za kilka lat ...
Po pierwszym roku bycia razem pojawił się problem ze szkołą ( chodzimy do Technikum, w 3 klasie wpadł na pomysł, że nie da rady, że jest beznadziejny, że nie znajdzie pracy i w życiu do niczego nie dojdzie, a ja będę musiała przez niego cierpieć) wysłałam go do psychologa szkolnego, bo nie wiedziałam jak z nim rozmawiać i oczywiście co było? - depresja. Gdy się dowiedziałam, to jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody, ale mój chłopak jakoś dał się z tego wyciągnąć (przynajmniej tak mi się wydawało), pozbierał się, zmotywował, widząc wsparcie ze strony szkoły, mnie i swojej mamy, jakoś dał radę... nie udało mi się go wtedy wysłać do psychiatry po jakieś leki, czy coś (niestety).
A w tym roku... zaczęła się jesień i oczywiście nawrót depresji.. nie wiem co mam robić... przez miesiąc był taki strasznie obojętny, ignorował mnie po prostu, ale wiedząc co się szykuje, wysyłałam go do psychologa, na rozmowy, z kolegami na piwko, wyciągałam go z domu, nawet grałam z nim w gry, gdy tylko chciał.! teraz, tydzień przed moimi urodzinami przestał się odzywać... później przyznał się że był gdzieś i pił całe 3 dni... bez spania... nie wiem, czy czegoś wtedy nie brał dodatkowo...
Po tym wszystkim doszedł do wniosku, że ja tylko cierpię przez niego, że zasługuję na kogoś lepszego, że nie jest mnie wart, że skończy niedługo swoje życie, a gdy na to odpowiadałam, że nie ma racji, że przecież jestem szczęśliwa zaczął atak, że związek go nudzi, że za dużo czasu razem, że on tak nie chce... oczywiście nie powiedział mi tego nawet prosto w oczy tylko napisał... W rozmowie prosto w oczy stwierdził tylko, że nie dorósł do związku.
kolejnego dnia ruszyłam zmotywowana i zapłakana od rana do psychologa, pytałam co mam robić, jak się zachowywać... Powiedziałam nawet jego mamie, która niczego się nie domyślała.. Kazałam jej go pilnować.. umówiłam go do psychiatry, dostał leki, porozmawiałam z nim, powiedziałam, że może na mnie liczyć, mimo że zostawił mnie w moje urodziny i to pisząc do mnie, to nadal go bardzo kocham...
O rozstaniu tak już na zawsze ma pomyśleć jak już trochę uporządkuje to, co się teraz dzieje w jego życiu.
Czy jest jeszcze coś, co mogłabym zrobić? Nie chcę na niego naciskać..
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 gru 2014, 22:26

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 25 gru 2014, 17:36
A ja nie mam bliskich osób i abstrakcyjne to dla mnie że ktoś zastanawia się jak pomóc drugiej osobie. O mnie nikt sie nie martwil nigdy że mam depresję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez Muhati 26 gru 2014, 20:14
A może ktoś się martwił, ale akurat byłaś/eś tak zajęty/a swoimi problemami, że tego nie zauważyłaś/łeś?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
19 gru 2014, 22:26

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez olesia944 19 kwi 2015, 23:21
Witam serdecznie.
Piszę na forum, ponieważ szukam wskazówek jak pomóc mojemu chłopakowi wyjść z depresji.
Zawsze był człowiekiem uśmiechniętym, pełnym energii, chęci do studiów (które są jego powołaniem, poszedł na prawo, chciałby być wykładowcą). Miał bardzo ładne oceny, zawsze aktywnie brał udział w zajęciach. Zawsze nauka przychodziła mu lekko, nigdy długo nad nią nie siedział.
Od okresu tak końcówki lutego, początek marca zaczęło coś się z nim dziać niedobrego. Nagle przestał był ciepły uczuciowo, potem zaczął więcej pić (zapija problemy, miesza alkohole). Zaczął słabiej się uczyć, często jest tak, że nauka pomimo wielu godzin nauki w ogóle nie wchodzi mu do głowy. Woli wypić niż pójść następnego dnia na zajęcia. Bardzo mnie to wszystko martwi. Może aż przewrażliwiona jestem, bo nie chcę aby popadł w alkoholizm. Kilka razy, teraz szczególnie ostatnio, bardzo się pokłóciliśmy. Przyznał mi się, że czuje że wpada w depresję. Po długich rozmowach, uznał że sam nie wie co jest tego wszystkiego przyczyną.
Moje pytanie brzmi, jak mam postępować, jak mu pomóc? Wiem, że sama nie jestem alfą i omegą, bo atakowałam go jeszcze za ten alkohol i trochę olewacki stosunek. Bardzo chcę mu pomóc i to jak najszybciej, bo nie chcę aby się chłopak z potencjałem tak zmarnował. Liczę na szybkie odpowiedzi.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 kwi 2015, 23:09

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez boża krówka 19 maja 2015, 15:29
Olesia 944, jak Chłopak sam nie będzie chciał czegoś z depresją zrobić, to niestety wołami go do psychiatry nie zaciągniesz. Dobrze dobrane leki na depresję działają motywująco do życia, więc i może do nauki. Pytanie czy depresja jest objawem choroby somatycznej, czy może skutkiem rozjechania się marzeń o byciu wykładowcą z rzeczywistością uczelnianą? Jeśli to drugie, to może przydałby się urlop dziekański na spróbowanie czegoś innego i ewentualną weryfikację marzeń, zarówno negatywną jak i pozytywną?
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez boża krówka 19 maja 2015, 15:39
Muhati, podziwiam Twoją dojrzałość emocjonalną! Naprawdę kochasz Chłopaka! To dobrze, że nie chcesz naciskać. Depresja jest straszną chorobą, jeśli Chłopak chce się leczyć, bierze leki, to super. Daj mu czas. Są tacy, którzy wolą dojść do siebie w samotności (sama to przerabiałam), a potem odzyskują siły, by walczyć o uczucie. Tego Ci życzę! Mam nadzieję, że Ty się trzymasz jakoś, bo to dla Ciebie na pewno też trudny czas...
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez Introwertyczka 23 maja 2015, 15:10
Jak ktoś ma prawdziwie bliskie osoby w otoczeniu, to raczej mała szansa, że zapadnie na depresję. Bliskość więzów krwi czy bliskość zamieszkania nie zawsze oznacza bliskość prawdziwą.
Introwertyczka
Offline

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

Avatar użytkownika
przez NN4V 23 maja 2015, 19:05
Introwertyczka napisał(a):Jak ktoś ma prawdziwie bliskie osoby w otoczeniu, to raczej mała szansa, że zapadnie na depresję. Bliskość więzów krwi czy bliskość zamieszkania nie zawsze oznacza bliskość prawdziwą.

Przecież depresję może wywołać zaburzenie równowagi hormonalnej. Obecność kogokolwiek nie ma na to wpływu. Co najwyżej może łagodzić skutki - jeśli bliska osoba dostatecznie rezolutna jest.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4312
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez Eddard 27 maja 2015, 16:03
A ja nie jestem przekonany do tego czy to mityczne "bycie" jest najlepszą drogą.
Moja dziewczyna (nie wiem czy mogę teraz tak ją nazywać) dopiero zgodziła się iść do specjalisty kiedy pozwoliłem jej odejść, jak?

Jak to się stało? Otóż pozwoliłem jej na "ucieczkę". Spotkaliśmy się, a napięcie podczas tego było tak wielkie, że "coś" kazało mi mówić, a mianowicie przeczytałem jej fragment tego co napisałem jakiś czas temu kiedy nie mogłem opisać słowami tego co czuję, a mianowicie:

Mam, a może miałem? cudowną dziewczynę. Kocham ją i chcę odzyskać - w dawnej postaci. Aktywną, normalną. Pozytywnie nastawioną, przynajmniej do mnie i do naszego wspólnego życia.

Ona ma depresję i bulimię, do której nie chce się przyznać i której nie chce leczyć. Ma kompleksy, że się do niczego nie nadaje, a z drugiej strony, zbyt duże, moim zdaniem, wymagania. Codziennie mówi tylko o tym, że swoim istnieniem przeszkadza wszystkim i tylko by płakała. Myślę, że musi się potwornie czuć, nie potrafi jednak lub nie chce ze mną o tym rozmawiać. Jest przeraźliwie samotna, pod każdym względem - i tym potocznym, i tym głębszym. Boję się tej jej samotności. Niby ma mnie, ale trzyma mnie z boku i nie czuję, żebym wiele znaczył. To znaczy, żeby ona czuła się z tym lepiej, pewniej, bo ma przy sobie przynajmniej jedną lojalną, oddaną istotę. Najgorsze, że ja to rozumiem, bo sam chyba też czułbym się fatalnie, wisząc psychicznie i fizycznie na jednym tylko człowieku - uwierałoby mnie to, może nawet upokarzało. Obserwując Ją i jej pełną frustracji, nawet nienawiści twarz, powoli nabieram pewności, że byłaby najszczęśliwsza, gdyby odeszła w świat i zaczęła wszystko od nowa. Pod warunkiem, że nikt by jej przy tym nie obserwował, nie zadawał pytań, nie podsuwał rad, nie wyrażał troski... Nie chwalił ani nie ganił. Po pierwsze i najważniejsze, nikt by jej tam, w tym jej świecie, nie znalazł! To nie byłby eksperyment, kaprys, idealistyczna ucieczka od rzeczywistości, tylko autentyczna potrzeba, konieczność nawet, jedyne wyjście, w zasadzie brak wyboru. Jest tak rozdarta pomiędzy swoimi rozdętymi ambicjami a skurczonymi możliwościami, że chyba nigdy nie uda jej się tych światów połączyć w jakimś kompromisie...

Kiedy skończyłem rozpłakała się. Powiedziała, że byłbym dobrym psychologiem (odgadłem jej uczucia), po czym "przykro mi, ale najlepiej byłoby mi teraz samej. Kiedy ktoś pojawia się w moim życiu, to zaczyna mi przeszkadzać to, że muszę się z kimś sobą dzielić".

Kiedy usłyszałem od niej powyższe obudziło się coś we mnie i bardzo długo mówiłem, ale żeby nie tworzyć nieskończonego postu, podam w punktach najważniejsze kwestie, które jej powiedziałem:

1) Mam taką filozofię, że jak się kogoś kocha, to trzeba mu pozwolić także odejść, jeśli tego potrzebuje. Podkreśliłem jednak, że nadal ją kocham i nie chciałbym się z nią rozstać, ale widzę, że ona tego potrzebuje.

2) Powiedziałem, że czułbym się lepiej gdybym coś zepsuł. Przerwała mi w tym momencie, że ona wie, że to przez jej chorobę - nazwała to!!!

3) Mając świadomość, że to może być OSTATNIA okazja by ja przekonać powiedziałem, że to może być jej jedyna tak dobra okazja by od początku do końca mieć pełna kontrole nad problemem i zmierzyć się samemu z tym - na jej warunkach, tak jak ona tego chce.

4) Powiedziałem, że jest niesamowita i ma prawo być szczęśliwa na zasadach jakie uzna za słuszne, ale musi o siebie zawalczyć.

Co mnie zszokowało, że chyba ani razu jeszcze z taką swobodą nie rozmawialiśmy o tym wszystkim (bulimia, depresja). Wręcz z lekkością. Mamy termin w przyszłym tygodniu, idziemy razem. Póki co w tajemnicy przed jej rodziną, ale liczę, że to się zmieni wkrótce!

Przede wszystkim czuję, że naprawdę ją "odciążyłem" i dałem namacalne poczucie zrozumienia. Nie ma presji "bycia dziewczyna" a nie została z tym wszystkim sama! Sama nawet zażartowała(!), że znowu w "konspiracji", bo jak zaczynaliśmy się spotykać, to też w tajemnicy. Powiedziała nawet "do trzech razy sztuka, zobaczymy co jeszcze tak zrobimy".

Nie czuję żalu, to chyba była najlepsza możliwa opcja, tylko czekać na wizytę.Nie robię sobie nadziei, bo to wszystko przez ostatnie tygodnie i tak bardzo ucierpiało, wiec tylko się cieszyć, że się odważyła! Na koniec powiedziała "dziękuję Tobie". Fakt, że czuję się okropnie i tęsknie za nią jak cholera - zresztą mam świadomość tego (mam nadzieje, że ona po wczoraj też), że zdecydowałem się na taki krok, nie bo chciałem, a bo uznałem, że powoli dochodzimy do punktu, w której jestem dla niej czynnikiem pogłębiającym depresję niż łagodzącym. Kolejne próby rozmowy o wszystkim nie powodowały odtrącenia, a wręcz już agresję. Miałem wrażenie, że mój dotyk wręcz sprawia jej ciężar. Wydaje mi się, że zrobiłem dobrze, zwłaszcza, że zgodziła się na wizytę u psychoterapeuty (nie mogłem jej namówić przez dwa miesiące!), a na dodatek idzie tam ze mną, więc nie zostawiam jej tak naprawdę, bo cały czas będę obok. Po prostu zdejmuję z niej "rolę dziewczyny".

Boli mnie i boję się, że być może przekreśliłem szansę na powrót tego związku, ale to jest pierwszy realny krok jaki będzie poczyniony ku temu aby rozpocząć leczenie.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
26 maja 2015, 21:04

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez boża krówka 24 cze 2015, 14:09
Eddard... Zazdroszczę Wam tej rozmowy... To bardzo ważne, że potrafiliście nazwać wszystko, co się dzieje... To, że Dziewczyna nie jest w tej chwili "Twoją Dziewczyną", nie znaczy, że nie będzie nią w przyszłości. Wszystko pewnie zależy od tego w jakim kierunku pójdzie terapia. Ciężko cokolwiek przewidzieć. Najlepiej nie nastawiać się na żaden konkretny wynik. Z Twojego postu jest dla mnie oczywiste, że emocjonalnej inteligencji Ci nie brakuje, więc myślę, że niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość, będziesz się w tym umiał mądrze odnaleźć. Wszystkiego dobrego Wam życzę!
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez Eddard 25 cze 2015, 16:41
boża krówka napisał(a):Eddard... Zazdroszczę Wam tej rozmowy... To bardzo ważne, że potrafiliście nazwać wszystko, co się dzieje... To, że Dziewczyna nie jest w tej chwili "Twoją Dziewczyną", nie znaczy, że nie będzie nią w przyszłości. Wszystko pewnie zależy od tego w jakim kierunku pójdzie terapia. Ciężko cokolwiek przewidzieć. Najlepiej nie nastawiać się na żaden konkretny wynik. Z Twojego postu jest dla mnie oczywiste, że emocjonalnej inteligencji Ci nie brakuje, więc myślę, że niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość, będziesz się w tym umiał mądrze odnaleźć. Wszystkiego dobrego Wam życzę!


boża krówka napisał(a):Eddard... Zazdroszczę Wam tej rozmowy... To bardzo ważne, że potrafiliście nazwać wszystko, co się dzieje... To, że Dziewczyna nie jest w tej chwili "Twoją Dziewczyną", nie znaczy, że nie będzie nią w przyszłości. Wszystko pewnie zależy od tego w jakim kierunku pójdzie terapia. Ciężko cokolwiek przewidzieć. Najlepiej nie nastawiać się na żaden konkretny wynik. Z Twojego postu jest dla mnie oczywiste, że emocjonalnej inteligencji Ci nie brakuje, więc myślę, że niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość, będziesz się w tym umiał mądrze odnaleźć. Wszystkiego dobrego Wam życzę!


Niestety historia nie będzie należeć do tych szczęśliwych. :(

Stchórzyła w dniu wizyty i się totalnie ode mnie odcięła. Zero kontaktu, usunięcie wspólnych zdjęć. Bardzo mnie to zabolało i nie rozumiem tego wszystkiego. Kilka osób z forum pomogło mi co nieco tutaj ogarnąć i nie wpadłem dzięki temu w jakiegoś poważniejszego doła. Po jakiś trzech tygodniach od rozstania się poprosiłem o spotkanie - miałem wyrzuty sumienia czy aby na pewno powinienem był wtedy jej na to pozwolić, czy jest pewna decyzji i po prostu zobaczyć co u niej. ;)

Powiedziałem jej następujące:

Dziękuję Tobie bardzo za to, że się zgodziłaś ze mną spotkać. To dla mnie ważne i jestem za to bardzo wdzięczny.

Minęło już trochę czasu od tego dnia kiedy się rozstaliśmy. Emocje opadły, a na kilka spraw mogłem spojrzeć z dystansu. Chciałbym podkreślić, że moim priorytetem jest uszanować Twoją wolę i pragnienia. Pogodziłem się z biegiem wydarzeń, jednak kilka rzeczy mi nie daje spokoju. Mam w sobie silne przekonanie, że rozmowa o nich z Tobą pozwoli mi choć trochę to uporządkować.

Przede wszystkim chciałem Tobie powiedzieć, że to był dla mnie bardzo trudny dzień. Od dłuższego czasu miałem wrażenie, że jestem dla Ciebie większym ciężarem niż wsparciem. Że nie chcesz abym był obok Ciebie. To był dla mnie ciężki wybór, bo z jednej strony jestem gotowy wskoczyć za Tobą w ogień, z drugiej strony wiem jak ważne jest dla Ciebie Twoja przestrzeń osobista. Przyznam szczerze, że mam w sobie taki strach czy Ciebie nie zawiodłem. Za nic w świecie nie chciałem Ciebie zostawiać samej z wszystkim, ale kiedy usłyszałem, ze chcesz być sama, to uznałem, że nie mam wyboru. Nieważne jak wielka byłaby moja miłość, nie może ona w żadnym stopniu ograniczać Twojej osoby.

Uważam, że mężczyzna powinien umieć przyznać się do własnych błędów i mieć poczucie odpowiedzialności za nie. Tamta rozmowa mogła zabrzmieć jakby to wszystko było tylko Twoja winą, a to nie prawda. Też mam w tym swój udział. Chciałem Ciebie bardzo przeprosić za to, że nie umiałem okazać odpowiedniego wsparcia. Mówiłem, że masz prawo do słabości, a nie do końca na to pozwalałem. Wiem, że w pewnym momencie chciałem z bardzo pomóc. Wiedz, że nie miałem złych intencji, to był wyraz troski o najważniejsza dla mnie osobę na świecie. Na nikim w życiu mi jeszcze tak nie zależało.

Wiem, że nie lubisz tego tematu, ale muszę to zaznaczyć ostatni raz, bo kiedyś pewnie zmienisz punkt widzenia i wrócisz do tych słów. Akceptuje Ciebie taką jaka jesteś, bo jesteś najwspanialszym człowiekiem jakiego poznałem. To jak patrzysz na świat, jak potrafisz wydobyć z niego ukryte piękno sprawia, że naprawdę jest ono lepszym miejscem, zwłaszcza dla mnie. Nigdy nie byłaś dla mnie żadnym ciężarem ani problemem, bo jesteś cudowna. Nie akceptuje bulimii, ponieważ jak każdy nie chce aby bliska mi osoba cierpiała. Jednak to na moment nie sprawiło abym zmienił swoje najlepsze o Tobie zdanie, bo jesteś wyjątkowa jaka jesteś.

Dostrzegam swoje błędy i żałuje, ze nie miałem tej świadomości wcześniej. To dla mnie jedna z najważniejszych lekcji w życiu. Każdy człowiek jest na innym etapie, w innym miejscu. Być może kiedyś zrozumiemy co ktoś chce nam przekazać, ale on musi do tego dojrzeć. Gdy staramy się przyspieszyć ten proces, dokonujemy na nim gwałtu, ponieważ on tego w tym momencie tego nie chce. Nie chce naszej pomocy. Tylko nam się wydaje, że wiemy lepiej. A prawda jest taka, że być może z innego powodu, który zupełnie nie przyszedł nam do głowy, on ratuje sobie życie lub kawałek prawdziwego siebie.

Nie chcę oszukiwać ani siebie ani Ciebie. Bardzo za Tobą tęsknie. Tamtego dnia próbowałem zrobić dobra minę do złej gry, ale jak tylko zniknęłaś poczułem się jakby ktoś zgasił światło. Cały czas mowie sobie w duchu, że muszę uszanować Twoja potrzebę samotności, ale serce mi mówi, ze nie powinienem Ci na to pozwolić. Czasu nie cofnę, ale miej to w głowie, że gdybyś mnie potrzebowała, to jestem blisko. O każdej porze dnia i nocy, jeśli tylko będziesz tego chciała.


Powiedziała jedynie, że nie ma ani żalu ani złości, więc nie mam się zamartwiać. Na koniec powiedziała tylko jeszcze z taką nagłą złością w głosie: "Na przyszłość nie osaczaj tak dziewczyn, trochę powietrza. W sensie nie pytaj czy wszystko ok, czy potrzebuje pomocy." Z jednej strony wiem, że to może męczyć, ale jak bliska Ci osoba kilka tygodni powtarza tylko jak jest źle, jak płakać się chce i czasem gorzej to...ciężko tak przejść do porządku dnia codziennego. Co zrobić, chyba nic nie zrobię. Taka obojętność boli.

Zwłaszcza, że naprawdę mieliśmy świetną relację, wręcz zgranie mentalne. Po czasie myślę, że bulimia to jest tylko wierzchołek góry lodowej, tam w niej tkwi więcej, ale wierzę gorąco, że kiedyś się odważy z tym zmierzyć. Bardzo mi jej brakuje, ale na siłę nic nie zrobię - jak się odcięła to pewnie na stałe. Szkoda mi, bo to najbardziej inspirująca osoba w moim życiu.

Co śmieszne za miesiąc skaczemy na spadochronie (zaległy prezent), więc nie wiem jak to wtedy będzie haha...
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
26 maja 2015, 21:04

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez boża krówka 25 cze 2015, 21:50
Eddard, a Dziewczyna nie czyta tego forum? Wiadomo, że nie piszesz personalnie, ale parę szczegółów może być jasnych dla Osoby Zainteresowanej. To mogłoby pogłębiać uczucie osaczenia? Tak mi się wydaje... No i że najlepszym doradcą w tej chwili będzie czas. Może ten skok zainicjuje pozytywną zmianę? :D
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
05 maja 2015, 11:03

Depresja u bliskiej osoby-kilka przydatnych wskazówek

przez Eddard 25 cze 2015, 23:39
boża krówka napisał(a):Eddard, a Dziewczyna nie czyta tego forum? Wiadomo, że nie piszesz personalnie, ale parę szczegółów może być jasnych dla Osoby Zainteresowanej. To mogłoby pogłębiać uczucie osaczenia? Tak mi się wydaje... No i że najlepszym doradcą w tej chwili będzie czas. Może ten skok zainicjuje pozytywną zmianę? :D


Wiadomo, odpuściłem kontakt, bo w takich sytuacjach nie ma innego wyjścia - nikomu to nie pomaga. A co do tej zmiany, to nie wiem czy az tak mi zależy - wolałbym chyba zeby po prostu nie traktowała jakbym nie istniał, bo po prostu na to nie zasłużyłem.

Fakt. Moze troche za bardzo opisałem, ale na bank nie czyta tego forum, zreszta żadnego. Choc teraz za późno, bo tu sie tak posta nie da skasować, co? :D
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
26 maja 2015, 21:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do