coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

przez depresyjny 13 lis 2012, 14:47
Posłuchajcie czy macie tak że coś przeszkadza, coś jest nie tak, Nie wiadomo czy w klatce piersiowej w szyjii na szczycie głowy, wzrok nie taki. Generalnie chyba w klatce piersiowej jest epicentrum. Takie uczucie że aż czasami się stękam jak jestem w odosobnieniu. a jak widzę dziecko w autobusie starszą osobę, chłopaka z pewną siebie miną, nawet kota to sobie myślisz że wolałbym być każdym i wszystkim byle tylko nie odczuwać tego co odczuwam. Myślę sobie że bez wątpienie jestem w piekle. To idzie razem z przeświadczeniem że to życie czym prędzej czy później skończy się samobójstwem. Na razie póki mama żyję to się zyję dla niej, ale nie wyobrażam sobie takiego odczuwania do końca życia

Brałem 25 mg escitalopramu oraz 250 mg sulpirydu na przestrzeni 2 lat z hakiem na początku coś dawały ale pod koniec w ogóle nie radziły sobie z tym dyskomfortem
Teraz przeszedłem na 150 anafranilu, i zastanawiam się czy to nie za mała dawka, aczkolwiek biorę dopiero tydzień.
Lekarz mi zlecił odrazu atakować 250 nawet 300 ale ja się waham.
Ciężko mi jest.

Czy możliwe że lęk siedzi tak głęboko i był tak nieuchwytny że nic mu nie poradzą leki.?
Napisałem ,,lęk,, ale ja to odczuwam w sposób niedoopisania.
coś przeszkadza na tyle uporczywie, że myślisz sobie, że wolałbyś być najciężej chory byle tylko nie odczuwać tego dyskomfortu
To jest pewien KLIMAT w którym się żyję..... to chyba jest najbliższe stwierdzenie, cholerny klimat. Coś jest nie tak coś przeszkadza, to nie jest twoje. To odczuwanie. Najgorsze to jest chyba to, że jestem świadomy, że widzę te uśmiechnięte twarze na ulicy. Że jestem pewny że tylko ja to odczuwam. Że idą święta. I że nie poczuję tego klimatu jak kiedyś kiedy byłem małym dzieckiem. Tylko przywitam je w tym swoim pierdolonym klimacie, który jest tak bardzo głęboko

-- 13 lis 2012, 15:08 --

Może zaatakuję 300. Niech dojdzie do głosu mania. Niech się coś /cenzura/ dzieję
Lekarz stwierdził że mam dystymię, czyli uporczywą , głęboką, silną , ciężką do wyleczenia depresję
Może potrzebuję takiego bodźca.?

-- 13 lis 2012, 15:30 --

Naprawdę boję się, że to weszło za głęboko. Ja od urodzenia byłem lękliwy. Napiszę wam 1 ciekawą rzecz. Pierwsze co usłyszałem od rówieśników w zerówce , gdy podszedłem się bawić pierwszego dna to były słowa ,nie bawisz nie się z nami,,
Te pierdolone nic nie wiedzące o życiu brzdące wyczuły słabą, inną jednostkę. Później przez 8 lat znęcali się nade mną psychicznie trochę więcej wiedzący o życiu rówieśnicy ze szkoły podstawowej i gimnazjum. Wchodząc do szkoły lęk się zaczynał, wychodząc się kończył. A wiecie dlaczego?
Bo ja od małego odczuwałem lęk, od małego, przyjmowałem obronną postawę. A stado eliminuję najsłabszą jednostkę, . I wiecie co? Wyeliminowali mnie skutecznie. Skurwysyny mnie wyeliminowali i niech ich piekło pochłonie
Oczywiście był to czysty lęk. Mogłem, spać. Nie dostrzegałem nic negatywnie, tylko że tak musi być
A teraz jest to nieprzerwany snujący się klimat, wyczuwalny w klatcę piersiowej, nie dający spać i nie dający się lekom. A leczę się już 6,5 roku.
Pozdrawiam was.

-- 13 lis 2012, 15:51 --

Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłem że może silne to nie jest. Ale drążone wciąż i wciąż w końcu zabiję
depresyjny
Offline

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

przez Babilon 14 lis 2012, 17:16
A nie pomyliło Ci sie z dawkami anafranilu? 250mg to bardzo dużo!
Ja mysle, ze bardziej niż leki przydałaby ci sie dobra psychoterapia. Twoje problemy mysle że maja jasną przyczynę, lęki z przeszłóści, z lat szkolnych, dalej to sie wlecze za Tobą, i sądze, ze tylko psychologia moze to zmienić. Pamiętaj, leki nie leczą Twojego problemu, pomagają tylko przetrwać, ale one generalnie walczą ze SKUTKIEM a nie z przyczyną.!!! A podstawa wyleczenia wszelkiej nerwicy to usunąć i wyleczyć PRZYCZYNĘ!!!
Błagam CIe, nie pisz, ze wczesniej czy poźniej popelniśz samobójstwo, bo to już najgłupsza rzecz w zyciu, jaką możesz zrobic. Twoja sprawa jest tak naprawde całkiem prosta do wyjscia z niej, tak myśle, i wierze że dasz rade. Oczywiście Ty sam musisz sie mocno zaangażowac w ten Twój proces zdrowienia. Pamiętaj, leki SAME cie nie wyleczą, cały gnój, w którym tkwisz zostanie nadal i do końca życia będziesz tylko zmieniał leki. Pomyśl o ile lepiej byłoby sie z tego wyrwać całkiem i to jest MOZLIWE!!!!!!!
Nie wiele wiem o Tobie i nie wiem czy coś więcej sie działo orpócz tych kolegów w szkole, czy tylko to, przeanalizuj w swojej pamięci wszsytkie rzeczy negatywne z przeszłóści któe mogły by sie do tego stanu przyczynić. I jeszcze jedno: wszystkim tym , którzy Cie świadomie lub nie skrzywdzili w życiu, pomimo całego koszmaru, w jaki cie wpędzili, musisz WYBACZYĆ. Dopóki nie zrobisz tego, to będziesz dalej zniewolony tą złością, tą bezradnością tego dziecka z czasów podstawówki. Wybacz i bądź WOLNY!
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
25 paź 2012, 14:09

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

przez sniezka 14 lis 2012, 17:37
depresyjny, mialam w szkole podobna sytuacje.Zawsze odstawalam od reszty.Tez bylam slaba jednostka.Balam sie chodzic do szkoly dzien w dzien przez 8 lat.W Liceum sie uspokoilam gdyz mnie akceptowano.Zaznaczam ,ze szkola byla prywatna i o profilu artystycznym.Od dziecka mialam nerwowa sytuacje w domu i w szkole.Teraz po latach wszystko wylazi.Rowniez mam 30 lat jak Ty.Silna nerwice lekowa i natrectw.Spalam zawsze wysmienicie.Od 8 lat mam problemy z przerwami.
Nie jestes SAM z tym dziadostwem.Nie biore lekow( tylko nasenne).Tez mi dawali rozne,ale nie bralam bo postanowilam sama walczyc z tym gdyz wiem,ze da rade sie to wygonic.Mam chwile,ze nie daje rady.Mysle,ze kazdy ma.Przytlacza mnie wszystko,przerasta.Do tego mam problemy rodzinne i moja Matka mnie obwinia za wszystko co sie nie powiodlo.Chce nawet zniszczyc moj szczeliwy 7 letni zwiazek.Wyobrazasz sobie?Sama nie wierze.Jesli nie terapia to staraj sie wmawiac,ze bedzie dobrze.Samobojstwo to nie rozwiazanie.Skad wiesz co jest po tamtej stronie?Czy to bedzie ulga?
Wydaje mi sie ,ze mimo wszystko zycie jest piekne tzn sa te chwile dla ktorych zyc warto.
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
29 paź 2012, 19:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

Avatar użytkownika
przez silence_sadness 14 lis 2012, 17:51
Hmmm.. Wolałabym już odczuwać lęk niż całkowitą pustkę w środku..
"Musimy czerpać radość z każdej chwili i głęboko w sercu mieć nadzieję, że dobrych momentów w życiu nigdy nam nie zabraknie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2713
Dołączył(a)
03 lis 2012, 23:56

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 14 lis 2012, 23:16
Silence_sadness ja odczuwam obie rzeczy naraz :-| I jednak muszę Ci powiedziec,że lęk jest gorszy.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

przez depresyjny 15 lis 2012, 18:39
Dziękuję za wsparcie. Anafranil zażywam w dawcę 150, a lekarz sugerował że mogę dojść 250, 300. Właśnie tak. Tym razem się nie pomyliłem..d
Mój lekarz ma proste podejście do tematu. Depresja. Trzema podnieść próg tolerancjii lęku za pomocą leków. Koniec i kropka. A o wszystkim co mu mówie, ma zdanie że występuję to w obrębie depresjii, na którą mam leki i koniec tematu.Mówił o terapii, że bym dołączył jak mam możliwość. Oczywiście też.
Mam taki myk, że się poprostu dziwnie czuję. Nie wiem czy kręcić tą szyją, czy się patrzyć w jedno miejsce,
Jakoś tak dziwnie widzę świat. Kręcę tą szyją, patrzę i mam wrażenie że coś mi nie pasuję.
Ktoś coś mówi śmiesznego a ja z perspektywy bycia w swoim klimacie nie mam szans załapania tego nowego klimatu.
Czuję się też tępy. Jak by zrozumienie znaczenia mówionych do mnie słów, wymagało odemnie szczególnej uwagi, bo jak tak siedzę przed telewizorem to generalnie nie łapie tego potoku słów. Nawet taka prosta praca jak rozkładanie towarów w hipermarkecie jest dla mnie wyczynem. Jakiś czas temu próbowałem, ale nie utrzymałem się ze względu na małął efektywność. No bo niby jak miało być inaczej? Jak bym był ja, jakaś granica, a dalej świat.
Jak byłem w pracy wyjazdowej, akurat się trochę lepiej czułem, to ukrainiec stwierdził, że tak jak ja to tak się nie zachowuję człowiek. Chodziło mu pewnie o tą taką bierność. Znowu taka babka polka...p powiedziała, że tak jak bym nie uczestniczył w życiu, że nie zlewam się z innymi ludźmi.
Lekarz powie lęk, lęk i jeszcze raz depresja, a ja nie wiem. Mogę mieć tylko nadzieję że ma rację.
depresyjny
Offline

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

Avatar użytkownika
przez silence_sadness 15 lis 2012, 18:56
człowiek nerwica, Może dla Ciebie jest gorszy.. :D

Jedynie odczuwam lęk przed przyszłością ale powiedzmy kto tego rodzaju lęku nie odczuwa.. :D



depresyjny, to pracuj nad sobą aby było tylko lepiej..

W koncu efekty pracy kiedyś muszą się pojawić..
"Musimy czerpać radość z każdej chwili i głęboko w sercu mieć nadzieję, że dobrych momentów w życiu nigdy nam nie zabraknie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2713
Dołączył(a)
03 lis 2012, 23:56

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

przez Babilon 15 lis 2012, 19:07
A nie masz zawrotów główy? A śpisz dobrze, jestes wypoczęty, czy ciągle zmęcznony? Ja jak nie wysypiałam sie bardzo to tez mi sie zdawało, ze nie dociera do mnie nic ze świata. Bierz leki i staraj sie nie dac zwariować! Najwazniejsze to pomimo wszelkiej beznadziejności starać sie wychodzić z tego i nie trwać w tym. Nie załamywac sie i wytrwale pracowac nad sobą. Początki sa szczególnie trudne.
Offline
Posty
176
Dołączył(a)
25 paź 2012, 14:09

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

Avatar użytkownika
przez ana90 17 lis 2012, 22:01
Jakoś to mi tu pasuje, przynajmniej do tematu.
"Sęk w tym, że często jest iluzorycznie normalnie. I że mimo wszystko coś jest nie tak w rzeczywistości, że jakiś jej komponent jest wyjątkowo zjebany. Coś się nie kręci tak jak powinno. Pewnie wyrośniemy z tego. Zapomnimy. /cenzura/. Jak nic się nie stanie, rozjebiemy w końcu tę planetę. Nawet głupio czasami o tym mówić, bo logika rzeczywiście jest przeciwko, przecież nie stało się nic, żadna wojna jak u Kolumbów, żaden prześladujący wolną myśl reżim jak u naszych rodziców, nic. Mamy co jeść, co prawda z pracą kruchawo, a co za tym idzie — z perspektywami, ale zagwozdka nie tkwi w formie rzeczywistości, tylko w niej samej, w jej podstawie, w budulcu może, sam już nie wiem, może demiurg coś spierdolił."

Bardziej szanowałam autora (M. Nahacz) do póki nie skończył sam ze sobą, ale i tak warto poczytać to co zdążył napisać!
Cytat mój ukochany od zawsze. Ciekawe to uczucie, kiedy czytasz swoje myśli napisane przez kogoś innego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
05 paź 2012, 17:47
Lokalizacja
wwa

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

przez depresyjny 19 lis 2012, 16:44
To uczucie rozstrojenia na tyle było silne, że żeby je wyładować zacząłem się bić po twarzy. To jest ten stan, w którym widziałem tylko jedno wyjście z sytuacjii. No i nabiłem sobie limo. Zwiększyłem anafranil z 150 do 225mg i trochę jakby się to oddaliło.

Na dzień dzisiejszy:
Ciężko nawet powiedzieć żeby był to ból. To jest coś bardzo głębokiego. Takie odczucie jakby czegoś było za mało, coś było za blisko siebie, jakby coś było nie tak.
Tak stoję i sobię myślę, kurcze co ja czuję ? co to jest?
Tak jakby coś nie tak w szyjii( coraz nią kręcę), jakby coś w mózgu. Jakby ta głowa mi przeszkadzała. Coś nie tak...jakiś taki dyskomfort...ale nie wiem co jest nie tak.... i co raz dotykam szyi i się patrze po pomieszczeniu i wiem że jakoś nie tak widzę to życie.... Niesłychane uczucie...Pasuje tu chyba słowo przeciwstawne do słowa komfort. Patrzę na ludzi. Są uśmiechnięci, wolni, nikt nie czuję togo co ja..


Do tej pory zmagałem się z bólem. Realnym bólem w piersi. Nigdy nic od szyjii w górę nie absorbowało mojej uwagi.
Nie wiem, bo przez ostatnie 2 m-ce bardzo się męczyłem. 1 miesiąc lekarz akurat był na urlopie. 2 miesiąc dopisał mi wenlafaksynę do kupki leków, które brałem wcześniej, ale również nie uśmieżyło to mojej męczarni. Dopiero po 2 miesiącach poprosiłem o całkowitą zmianę leków na anafranil. Ale nie wiem czy te 2 miechy miały by wpływ..? Że to niby weszło na inny poziom przez ten czas?Nie chyba fantazja mnie ponosi

Ale może zrobię tak jak mój lekarz. Wszystko zamknę w 1 słowie: depresja. Lekom przypiszę rolę wyleczenia jej. Trójpierścieniowce się wolno rozkręcają, więc moje 13 dni brania to jeszcze za mało. No i zacznę myśleć że to wszystko przeminie. Że jak weszło to też wyjdzie.
No tak specyficznie to ja jeszcze tego nie czułem. Mówię wam. A leczę się już 6 lat. Nigdy nie myślałem o szyii i o głowie. Że może być to obszar, który może być w jaki kolwiek sposób niekomfortowy.
Może być też tak, że to emanuję z klatki. Że ja w takim klimacie jaki jest w klatce tak to dziwnie odczuwam.
Nie chce mi się wierzyć, że w takim klimacie ma przebiegać moje istnienie. Coż to była by za niesprawiedliwość..d
depresyjny
Offline

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

Avatar użytkownika
przez silence_sadness 19 lis 2012, 16:55
Zaczniesz brac leki to i stan Ci sie poprawi..

Nie mysl negatywnie bo to tylko pogarsza sytuacje..
"Musimy czerpać radość z każdej chwili i głęboko w sercu mieć nadzieję, że dobrych momentów w życiu nigdy nam nie zabraknie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2713
Dołączył(a)
03 lis 2012, 23:56

coś przeszkadza, coś jest nie tak, silne i głębokie

przez depresyjny 19 lis 2012, 17:02
Mam nadzieję że trójpierścieniowiec mi to zczyści. Święta idą i ten klimat mi nie odpowiada. Nic nie czuję z tego życia. Wszystko jest wchłaniane przez to właśnie coś. Jednak chyba epicentrum jest w piersi. Ciężko mi wstać z przed komputara. Nie wiem czy przestać pisać, czy dalej pisać. Coś jest nie tak
Nic nie chce czuć. Taki stan jest teraz przeze mnie wysoko punktowany

-- 19 lis 2012, 17:15 --

Mam nadzieję, że anafranil to jest taki silny klej, który mnie poskleja. Poskleja to coś czego nie umiem opisać
Tylko czy się da? No nie mogę przestać myśleć, przestać pisać. Lepiej zamkne komputer i już.
depresyjny
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 8 gości

Przeskocz do