Mam 18 lat i dość życia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Mam 18 lat i dość życia

przez darksky18 29 wrz 2012, 13:35
To może być długi wpis, mogę się spotkać tu z krytyką ale... wszystko mi już jedno.... Mam 18 lat, jestem kobietą... Obecnie jestem w klasie maturalnej i nie mam ŻADNYCH planów na przyszłość i życie W życiu spotkało mnie już wiele. Ludzie wielokrotnie mnie zawiedli i potraktowali jak szmatę. Nie miałam nigdy chłopaka...Nie mam żadnych dobrych wartości, żadnych talentów, zdolności, pasji (a próbowałam już sporo rzeczy!). Ze wszystkiego jestem kiepska. Ten rok jest dla mnie pasmem nieszczęść. Najpierw chcąc wyjść do ludzi poszłam na imprezę i co?- ukradli mi telefon, po niedługim czasie trafiłam do szpitala (mam wiele problemów zdrowotnych, o których napiszę potem), potem do szpitala trafiła babcia i umierała, a ja na to patrzyłam przez kilka tygodni (na szczęscie przy samym momencie śmierci nie byłam)... Byłam pierwszy raz w życiu na pogrzebie, bardzo to przeżyłam i przypłaciłam zdrowiem. Potem miałam przejściowe kłopoty w szkole (z ocenami itd). Teraz przejdę do problemów zdrowotnych...Moje starania ogólnie idą na marne. W wieku około 15 lat miałam już podwyższony cukier we krwi (stan przedcukrzycowy), pomimo wielu wyrzeczeń (zero słodyczy, smażonego, tłustego, jestem poza tym wegetarianką) i ćwiczeń mam wysoki cukier do dziś (teraz nawet gdy biorę na to tabletki to i tak jest podwyższony). Kiedyś ćwiczyłam, pomimo iż nie sprawiało mi to przyjemności i nie schudłam, a wręcz przeciwnie.Lekarze- konowały to olewali. Moje koleżanki mogły jeść i robić co chcą i były piękne i szczupłe... A ja tyle pracy na nic. Teraz ćwiczyć nie mogę bo doszły problemy z sercem. Co do cukru, to jestem na tykającej bombie, w każdym momencie może się rozwinąć pełna cukrzyca ;(Poza tym tyję, mam syfy na ryju i wypadają mi włosy. Mam teraz takie choroby:
-przewlekłe zanikowe zapalenie tarczycy
- niedoczynność tarczycy
-stan przedcukrzycowy, insulinoporność
-kamica żółciowa (grozi mi operacja; już jedną w życiu miałam)
-zespół PCO (co dla mnie jest jak wyrok! )
-hiperandrogenizm (leki nie pomogły i nie pomagają), to przez to mam syfy na ryju itd, ogólne zaburzenia hormonalne (niektórych jest za mało, niektórych za dużo)
-podejrzenie arytmii serca, częstoskurcze, potykania się serca, kołatania, zaburzenia rytmu
-zasłabnięcia, omdlenia
-potrafię spać po kilkanaście godzin a i tak jestem zmęczona
Super, prawda? Dlaczego akurat to na mnie musiało spaść? Co ja takiego złego zrobiłam? Nie mam siły na nic, ciągle przysypiam. Ciągłe wyrzeczenia idą na marne (np. wyrzeczenia związane z jedzeniem-nawet na 18stke nie zjadłam tortu! ) podczas gdy inni mają wszystko na pstryknięcie palcami.Nie spotka mnie już nic dobrego... Życie nie sprawia mi żadnej radości...Nie mam żadnych marzeń... no jedno- żeby zasnąć i się nie obudzić...
Ostatnio edytowano 21 paź 2012, 19:36 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: poprawiono literówkę w tytule wątku
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
29 wrz 2012, 13:31

Mam 18 lat i dość życia

Avatar użytkownika
przez pysiunia 29 wrz 2012, 19:49
Witaj Darksky18

Masz trochę tych schorzeń.
Poza tym porównujesz się z innymi, masz niskie poczucie własnej wartości, brak akceptacji dla samej siebie.
Nie wiem, jakie miałaś dzieciństwo i jak układają się sprawy w Twojej rodzinie.

W wieku 27 lat zachorowałam równolegle na reumatoidalne zapalenie stawów /gościec przewlekły postępujący/ i na nerwicę.
W jednym momencie zawalił się mój świat. Miałam kochającego męża, dwoje małych dzieci oraz nieuleczalną chorobę, a do tego kłopoty z nerwicą.
Odczuwałam potworne bóle związane z chorobą reumatyczną. Poza tym zrobiłam się bardzo delikatna i krucha jak roślinka. Wszystko mnie denerwowało wokół, stałam się niecierpliwa i płacząca.
Przechodziłam przez różne formy nerwicy, aż po nerwicę lękowo-depresyjną z napadowym lękiem i agorafobią.
Gościec jest w tej chwili dość zaawansowany.
Nerwica wróciła od dwóch miesięcy. Biorę Cital. Nie wychodzę sama z domu ze względu na lęki. Sama zgłębiam terapię poznawczo-behawioralną i nawet nieźle sobie z nią radzę.

Darksky18, przede wszystkim nie katastrofizuj ! Zaakceptuj to, czego nie możesz zmienić.
Ja latami "walczyłam z Bogiem", pytałam "dlaczego MNIE to spotkało ? Ulga przyszła dopiero wtedy, gdy zaakceptowałam choroby, które mam. Zyskałam więcej energii, którą wcześniej trwoniłam na walkę "z wiatrakami".

Moim zdaniem - powinnaś udać się do psychologa, porozmawiać z nim o tym, co Cię martwi. Być może potrzebna będzie Ci psychoterapia.
Jeśli masz obniżenie nastroju, przeżywasz lęki - powinnaś pójść do psychiatry. Być może to początek nerwicy.

Wiesz, to nie jest tak, że inni mają to wszystko, czego Tobie brakuje i są szczęśliwi. Tak tylko Tobie się wydaje.


Dlaczego spoglądasz zawsze w tę drugą stronę?
Dlaczego ciągle myślisz, że inni mają więcej szczęścia?
Tak łatwo twierdzisz, że innym się powodzi o wiele lepiej ...
Ten drugi brzeg wydaje ci się zawsze piękniejszy.

Może dlatego, że jest od ciebie oddalony,
a ty patrzysz, jak skamieniały, zauroczony tym pięknym widokiem.
Czy przyszło ci kiedyś na myśl, że na tym drugim brzegu inni także na ciebie patrzą i sądzą, że to ty masz więcej szczęścia?

Oni też zauważają wyłącznie twoją lukrowaną stronę.
Mniejszych i większych trosk, i kłopotów nie znają.
Szczęście nie leży na drugim brzegu.
Twoje szczęście znajduje się w Tobie.... ;-)


Pozdrawiam, Kika
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Mam 18 lat i dość życia

Avatar użytkownika
przez kaja123 30 wrz 2012, 10:31
darksky18, to zrozumiałe że się buntujesz - to naturalna reakcja. Jesteś bardzo młodziutka i zmagasz się z tyloma chorobami co skutkuje różnymi wyrzeczeniami. Uważam że jesteś bardzo dzielna i odważna bo wielu nastolatków już by padło na łopatki a Ty dzielnie walczysz :D . Myślę a nawet więcej jestem przekonana, że to Ci się z czasem opłaci. Masz już "zaprawę" na trudne chwile a w życiu będzie ich niemało i uwazam że poradzisz sobie lepiej niż Ci którzy żyją teraz w/g Ciebie silelankowo. Wiedz że po okresie dojrzewania burza hormonów się ustabilizuje i wszelkie choroby również. Będziesz miała w życiu jeszcze wiele radości i co ważne będziesz umiała się z tego cieszyć. Uszy do góry :great:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mam 18 lat i dość życia

przez darksky18 30 wrz 2012, 13:51
Dzięki za odpowiedzi... Ja niestety nie wierzę w to głupkowate powiedzenie, że "co cię nie zabije to cię wmocni" to są brednie... Przez to wszystko co mnie w tym chu****ym życiu spotkało jestem wrakiem człowieka. Na pewno mnie to nie wzmocniło. Mam dość życia, gdyby nie tchórzostwo to już bym się niczym nie martwiła teraz....
P.S. Co do problemów hormonalnych i metabolicznych- niestety, nie przejdą z wiekiem... one się nasilają... Rzygać mi się chce jak sie na siebie patrzę... nie zrobiłoby na mnie żadnego wrażenia, gdybym się dowiedziała że zostało mi kilka tygodni życia! Na pewno spotka mnie w życiu tylko ból (a bólu fizycznego, na granicy wytrzymałości już doświadczyłam... bólu fizycznego stale doświadczam)....
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
29 wrz 2012, 13:31

Mam 18 lat i dość życia

Avatar użytkownika
przez kaja123 30 wrz 2012, 13:54
darksky18 napisał(a):Na pewno spotka mnie w życiu tylko ból ....
że też taka pewna jesteś ale zmień kierunek myślenia i przekieruj tą pewność na pozytyw może co :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
08 sty 2011, 01:29

Mam 18 lat i dość życia

przez darksky18 30 wrz 2012, 14:00
Próbowałam... byłam nawet na kilku spotkaniach z psychologiem.. to nic nie dało, akurat wtedy się musiało wszystko posypać... Próbowałam, ale po co mam pracować nad sobą jak mi się wszystko sypie... W sumie mam już 18 lat... nażyłam się... cóż jeszcze mogłoby mnie spotkać, ominąć? Cierpienia? Zawody? Płacz? Już się wystarczająco nażyłam...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
29 wrz 2012, 13:31

Mam 18 lat i dość życia

przez Keji 30 wrz 2012, 22:51
Łączę się w bólu jeśli chodzi o schorzenia. Sama mam chorą tarczycę, hirsutyzm, swego czasu miałam nadwagę, przewlekły trądzik, którego wyleczenie kosztowało mnie wiele czasu, siły, pieniędzy i...paradoksalnie, zdrowia, po 5 latach testowania leków ostatecznie pomogła izotretynoina, tzn nie jest już tak źle jak było. W wieku 12 lat brałam już sterydy i hormony, więc wiem jakie to przesrane ;) Do tego oczywiście tyle lat nerwicy, fobii i depresji. Prześladowania, zero wsparcia ze strony rodziny. Jestem rok młodsza od ciebie. I w sumie jeszcze jakiś czas temu mówiłam to samo co Ty. Potem zaczęłam zmieniać podejście, rozpracowywać to wszystko, mimo wszystko warto, bo choć dalej jest ciężko, to zawsze możesz własnym podejściem spowodować, że będzie albo ciutkę gorzej, albo ciutkę lepiej. Ja zamiast żyć w ogólnie przyjętym tego słowa znaczeniu ślęczałam nad książkami psychologicznymi... Każdy dzień jest walką ze samą sobą. To spory trening kreatywności i kombinowania z własnym umysłem...

Wiesz, ktoś kiedyś na jakimś anglojęzycznym forum fajne słowa napisał: It's not about how it happens in your life, it's about how it happens in your head. I w sumie te słowa powinny wisieć w każdej sali terapeutycznej. Twój mózg jest aktualnie nastawiony na szukanie potwierdzenia w negatywnych założeniach co do Twojego życia, samej siebie i przyszłości. Okej, no jest ciężko, masz prawo się złościć, ale ostatecznie musisz zdecydować, czy poddajesz się i toniesz w swoim marazmie, czy jednak próbujesz wypłynąć na powierzchnię, walczyć choćby dla samego faktu walki, żeby mieć jakąś duchową przewagę nad tym, co cię spotkało, być silna dla samego bycia silną.

Próbowałam, ale po co mam pracować nad sobą jak mi się wszystko sypie

Nietrudno sobie radzić i być szczęśliwym jak jest fajnie i spokojnie, właśnie jak się sypie warto podjąć największą aktywność, zawalczyć o siebie ;) Albo i nie, you choose. Życzę, żebyś wybrała to pierwsze.

Jakbyś chciała pogadać, wygadać się, to wal śmiało na pw.
Keji
Offline

Mam 18 lat i dość życia

przez hienaa93 01 paź 2012, 19:07
Witam. Jestem tu nowa... i nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od tego,że jak autorka postu mam 18 lat (jeszcze przez kilka dni) również jestem w klasie maturalnej... Od początku roku szkolnego miewam nagłe napady płaczu nad którymi nie jestem w stanie zapanować. Zawsze starałam się być osobą optymistyczną teraz jednak z mojego optymizmu nic nie pozostało... Bardzo często nie potrafię złapać oddechu,mam mocne kołatania serca,zawroty i naprawdę mocne bóle głowy. Natłok nauki (jako,iż jestem w technikum mam do zdania maturę i egzamin zawodowy) oraz kolejny raz oblane prawo jazdy... Nie daję z tym wszystkim rady. Cały czas chodzę zestresowana. Nie potrafię się wyspać czasami jestem agresywna i apatyczna... Najgorsze jest to,że NIE MAM wsparcia w rodzicach... Uważają mnie za osobę dorosłą ( i słusznie bo od 12 roku życia sama o siebie dbam-moment narodzin brata) ale nie interesuje ich nawet moje zdrowie... Od kiedy mam chłopaka a ówcześnie już narzeczonego rodzice totalnie odcięli się ode mnie. Brakuje mi ich... jednocześnie nie wiem czy nie stało się dobrze ponieważ mam różne traumy z dzieciństwa. Ojciec nie stronił czasami od alkoholu i do dzisiaj mam lęk przed mocnym przytulaniem jak on to robił i strasznie boję się ludzi pijanych (chociaż zaznaczam,że nie zostałam nigdy fizycznie skrzywdzona) . Za to zostałam wielokrotnie skrzywdzona psychicznie. Obelgi,ubliżanie,poniżanie... jestem córką,która miała być synem... I chociaż może to śmieszne to przeżywam to do dzisiaj. Brat jest schorowany (epilepsja,problemy z sercem,astma,bardzo mocna wada wzroku) na jego leczenie idzie dużo pieniędzy...W tym roku u mnie lekarze zaczęli podejrzewać niedocukrzenie... Na moje leczenie (wizyty u lekarzy) nie dostałam ani złotówki...boję się prosić o pieniądze bo ojciec czasami chce mnie w związku z tym ośmieszyć. Jestem całkowicie zagubiona. Boję się śmierci,boję się bólu a jednocześnie czasami miewam myśli samobójcze... Korzystam na chwilę obecną z wizyt u bioenergoterapeutki w przyszłym tygodniu mam wizytę u psychologa... boję się iść tam z takimi problemami bo nawet nie wiem co mi jest... Możecie jakoś pomóc ? Czego mogę się spodziewać na wizycie u psychologa ? Co może mi być ?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
01 paź 2012, 18:51

Mam 18 lat i dość życia

przez Migawka 01 paź 2012, 21:17
hienaa93 nie bój się wizyty u psychologa . Jest to osoba, która będzie starała się Tobie pomóc, a Ty musisz uwierzyć, że tak się stanie . Oczywiście nie zmieni Twojej sytuacji w najbliższym otoczeniu, ale kiedy dotrze do Twojego największego problemu postara się wzmocnić Ciebie i jeżeli zaczniesz regularnie chodzić na wizyty zobaczysz w sobie wreszcie siłę . Jesteś u progu dorosłości, a tak naprawdę musiałaś znacznie wcześniej stać się dojrzałą osobą. To już czyni z Ciebie kogoś silniejszego niż rówieśników . Spróbuj zobaczyć w tym dla siebie atut.
Nie mnie opiniować co Tobie tak naprawdę dolega,ale po tych kilku zdaniach nie wydaje mi się aby to z Tobą było coś nie tak. Wzrastałaś w dziwnej rodzinie, byłaś zdana na siebie i dopiero wtedy kiedy wyzwolisz się od chorej rodziny staniesz na nogi, nie uleczy nikt Twojego zbolałego serca i skrzywdzonej duszy , ale za jakiś czas złe wspomnienia zaczną się zabliźniać jak stare rany, które bledną i wreszcie znikają. Może postaw to sobie za cel- wyzwolenie od rodziny . Być może ktoś zgani mnie za takie rady i nakaże próbować nawiązywać kontakt z rodziną, próbować odbudować relacje, niemniej jednak wiem , że niekiedy po prostu się nie da tego zrobić i jedynie separacja od takiego środowiska przynosi ulgę i pozwala rozpocząć nowe zdrowsze życie. Trzymaj się , życzę Ci powodzenia i dużo dużo sił.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
11 sie 2012, 19:12

Mam 18 lat i dość życia

Avatar użytkownika
przez Sangathrina 01 paź 2012, 22:27
Ja otrząsnęłam się po mojej pierwszej probie samobójczej, połknęłam spora dawkę przeterminowanych tabletek, obudziłam sie rano będąc w szoku co ja tu robię? Stwierdziłam ostatecznie, że takie posunięcie było głupie, no i że muszę walczyć ze sama sobą, zaakceptować, pokochać i odciąć od myśli : ' co ludzie powiedzą i pomyślą o mnie' Jutro idę zapisać się do psychologa od 2 tygodni wpajam sobie, że jestem piękna, wartościowa, kochana itd. Czytam te słowa napisane na kartce. Przed snem zamiast płakać, zaczęłam wyobrażać sobie swój nowy wspaniały świat. Uświadomiłam sobie, że to ja jestem panią swoich emocji i ja decyduje kiedy plącze a kiedy się śmieje. Na ta chwile jest mi lepiej, chce walczyć. Dodam jeszcze, że mam 19 lata, jestem po maturze, olałam przez swoje załamanie wszystko, nie poszłam na studia, zrezygnowałam ze szkoły policealnej, nie mam pracy i miłości. Jestem sama, jednak już mnie to nie trapi. Wiem, że będzie tak jak chce, mimo, że dziś nie mam nic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 15:07

Mm 18 lat i dość życia

Avatar użytkownika
przez Candy14 01 paź 2012, 22:30
Sangathrina, :great:
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Mam 18 lat i dość życia

przez darksky18 05 paź 2012, 18:56
Owszem, nie akceptuję siebie, gdyż jestem śmieciem... i to, co mnie spotyka to z pewnością jakaś kara... chyba, że w ogóle się urodziłam, za to jestem karana... Mogę sobie pożyć jeszcze z kilka miesięcy, bo po co dłużej, co jeszcze mnie może dobrego spotkać? Gó***o! I tyle... Mój świat to słuchanie muzyki, cztery ściany w pokoju, zasunięte rolety w pokoju i spanie...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
29 wrz 2012, 13:31

Mam 18 lat i dość życia

Avatar użytkownika
przez tahela 05 paź 2012, 19:17
darksky18,
masz 18 lat do szkoły chodzisz? pomiedzy siedzeniem w domu a siedzeniem tez jest róznica siedzisz , czytasz, słuchasz czegos co lubisz, malujesz jak umiesz, uczysz sie czytac po angielsku?,ja kiedys jak siedziałam w domu to to robiłam wszystko i było mi z tym dobrze tak samo jak wsród ludzi a teraz wszędzie mi źle i wśód ludzi i w domu samej, żle w pracy, źle w siłowni, źle jak wychodże na piwo ,źle jak siedze sama dowiadujesz sie nowych rzeczy czy siedzisz =siedziesz i tylko to, fakt w depresji cięzko cokolwiek , ale idź do lekarza i do psychologa, rysowac nie rysowałm bo nie umiem,, próbowałam ,ale moj antytalent widoczny zbyt bardzo, do lekarza idź zeby siei ogarnąc do matury, chociaz troche
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10994
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Mam 18 lat i dość życia

przez darksky18 21 paź 2012, 17:57
Jest gorzej... Nie wierzę już ani w miłość ani w uczucia wyższe. Tak, chodzę do szkoły, do LO. Do klasy poszłam bez znajomych i to był mój błąd, bo wszyscy przyszli w grupeczkach albo w parkach i się trzymają. Uwielbiam się izolować, inni ludzie nie są mi potrzebni bo jedyne co umieją to mnie ranić i olewać. Co do lekarzy- nienawidzę tych pierd*****ych łapówkarzy! Tyle razy mnie olali, ich zachowanie zrujnowało mi najpiękniejsze lata (pierdo**** "pani dr",konkretniej endokrynolog olała mnie kilka lat temu i stwierdziła, że przesadzam, gdyby zaczęła leczenie, byłoby lepiej, a teraz przez tą szmatę mam syfy na ryju, początki cukrzycy i rozregulowany organizm). Wolę umrzeć i cierpieć niż do nich iść... a na prywatnych konowałów i łapówki niestety nie mam pieniędzy. Nie potrzebuję niczyjej pomocy... Mogę sobie pożyć maksymalnie jeszcze ze 2 lata... Dłużej nie chce, bo po co...spotka mnie wszystko co najgorsze, to jedyna rzecz, w którą wierzę...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
29 wrz 2012, 13:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21 i 22 gości

Przeskocz do