Zbliża się

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Zbliża się

przez Divinity 11 wrz 2012, 10:08
Hej, zbliża się 17nasty i mój wyjazd do szpitala psychiatrycznego w poznaniu.
Zaczynam się bać.
Najpierw trafie na ogólny odział psychiatrii, dopiero później trafie na odział gdzie się leczy pacjentów.
Ile może potrwać taki pobyt? miesiac ? dwa?
proszę o podanie mi takiej uniwersalnej długości pobytu w szpitalu.
I jak to wygląda? wiem że się chodzi w piżamie itd....
proszę o wsparcie...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Zbliża się

przez one-half 11 wrz 2012, 12:18
Ja co prawda nie leżałem w Poznaniu, tylko w Warszawie (Nowowiejska), ale (odpowiadając na Twoje pytania):

(-) co do długości pobytu: nie da się wyznaczyć jakiejś określonej granicy: to może być miesiąc, może dwa lub trzy - wszystko zależy od Twojej kondycji - z reguły wypisują Cię ze szpitala wtedy, gdy Twój stan jest ustabilizowany. Ja np. leżałem 1,5 miesiąca.

(-) co do samego pobytu: wygląda to normalnie jak w każdym szpitalu z tą różnicą, że zamiast chorych na choroby somatyczne masz wokół siebie ludzi mniej lub bardziej niedomagających psychicznie. Rytm dnia wyznaczają posiłki i pory przyjmowania leków, wiosną i latem grupowe wyjścia na teren przyszpitalny, oglądanie telewizji (jeśli oczywiście jest ona na oddziale). Aha, i wbrew popularnemu powiedzeniu w szpitalu psychiatrycznym są klamki w drzwiach (nie ma jedynie zamków, tzn. nie można się zamknąć). Niekoniecznie musisz chodzić w piżamie - możesz zabrać normalne ciuchy i w nich chodzić - tak przynajmniej było w moim przypadku. Na wszelki wypadek radzę nie zabierać ze sobą wartościowych rzeczy (np. drogiego smartfona) - tego typu rzeczy "lubią" często "ginąć" na oddziałach.

Summa summarum: radzę zbytnio się nie przejmować, wszystko na pewno ułoży się pomyślnie. Ja też przejmowałem się przed przyjęciem (bo jak by nie patrzeć, psychiatryk jest jednak specyficznym miejscem), a jednak szybko odnalazłem się w tamtej rzeczywistości i 1,5 miesiąca zleciało jak z bicza strzelił...
Offline
Posty
350
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 18:12

Zbliża się

przez Divinity 11 wrz 2012, 12:38
czyli nie jest tak źle :yeah:
biore ze soba troche wartosciowego sprzetu, smartphona, notebooka, wiem że ładują to u pielęgniarek, jak zginie to zrobie aferę na cały szpital :-)
ale wątpie żeby to zgineło bo ja bede pod opieka i leczeniem dyrektora i ordynatora calego szpitala wiec powinno to troche zmniejszyc apetyt na moje rzeczy :uklon:
jestem obecnie w bardzo złym stanie, biorę leki które już nie działają, z dnia na dzien jest gorzej, więc szykuję się na 2-3 miesięczny pobyt. Najpierw obserwacja potem leczenie, leki działają po ok 2 tygodniach wiec nie wiadomo czy trafią.
A jak leki nie podziałają to zdecydowałem że idę na elektrowstrząsy, łapię się brzytwy, wszystkiego co może mi pomóc bo w takim stanie w jakim jestem teraz nie da się żyć
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Zbliża się

przez one-half 11 wrz 2012, 13:22
Zresztą - co do wartościowych rzeczy - to w trakcie mojego pobytu była taka opcja, że można je zostawić w zamykanych na klucz szafkach w pokoju pielęgniarek, także raczej luz.

Co do elektrowstrząsów - to wcale nie jest taka prosta sprawa, aby je dostać. Z tego, co wiem, to w Polsce są one zarezerwowane dla naprawdę opornych przypadków, tzn. takich, gdzie przerobiono w zasadzie wszystkie możliwe kombinacje leków z miernym skutkiem. Nie myśl o elektrowstrząsach i bądź dobrej myśli - na pewno w końcu trafisz na "swoją" kombinację leków.
Offline
Posty
350
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 18:12

Zbliża się

przez Divinity 14 wrz 2012, 11:21
17nasty coraz bliżej, mam coraz większego doła i przyznam się szczerze że cholernie się boję. w dodatku do tego szpitala mam ponad 800 km od domu, wiec rodzice odwiedzą mnie raz na 2 tygodnie, nie wiem czy dam rade. Jade tam tylko dlatego że jest tam prof. Rybakowski, światowej sławy specjalista od depresji, mój lekarz w rodzinnym miasteczku powiedział że jak on nie pomoże to już nic mi nie pomoże :(
mam nadzieję że ten szpital jakoś przebrnę, biorę kupę książek do czytania bo nie mam zamiaru patrzyć się na śliniących się innych pacjentów.
boje sie o cholera jak ja sie boje...

-- 19 wrz 2012, 11:59 --

coś okropnego, nigdy więcej moja noga nie postanie w szpitalu psychiatrycznym.
Ludzie chodzą w kółko otumanieni lekami, 10 razy mówią dzień dobry, smród, brud, mimo ze oddział był remontowany. Przebrałem się w piżamę i poszedłem na oddział B, to co zobaczyłem i poczułem wołało o pomste do nieba. Niesamowity smród niewietrzonego oddziału, brak możliwości wyjścia poza oddział, ludzie w stanie 10 razy gorszym niż ja (na oko) tak więc szybciutko się wypisałem na własne żądanie i wróciłem do domu.
Depresja trwa w najlepsze, z dnia na dzień jest gorzej, ale po takim pobycie w szpitalu wyszedłbym jeszcze gorszy niż tam wszedłem.
Proszę o jakieś namiary na dobrego lekarza w krakowie, nie umiem sobie juz poradzić, strasznie mi jest ciężko
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
22 lis 2011, 10:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do