Jestem już potwornie zmęczona .... :(

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

przez Migawka 08 wrz 2012, 21:05
Zaczyna brakować mi sił, jestem już tym zmęczona ...Walką o każdy w miarę sensownie przeżyty dzień, walką i pokonywaniem swoich słabości, bo mam dla kogo, bo mam rodzinę , prócz udowadniania samej sobie , że dam radę cała masa obowiązków, domowych,praca i tak dzień za dniem. Od wiosny leczę nerwicę lękową, była też fobia społeczna,ale wydaje mi się,że pokonałam już to, przynajmniej nie mam objawów i typowych zachowań dla fobii, nerwica pozostała, zabijana lekami każdego dnia,jednak jakby silniejsza ... bez proszków na pewno nie funkcjonowałabym . Teraz jest jeszcze depresja, potwierdzona podczas wczorajszej wizyty u mojej pani doktor , z gabinetu wyszłam zdruzgotana. Przegapiłam chyba coś, nie umiałam sobie wcześniej tego uświadomić,nie dostrzegałam,nie wiedziałam o tym ...Teraz sama widzę, że mam depresję , nagle zaczęłam rozpoznawać te symptomy. Gapienie się w jeden punkt i setki myśli o niczym,albo chyba jednak w ogóle w tym czasie nie myślę .I ten brak przytomności umysłu poza domem, czasem udaje mi się nie wejść pod samochód przechodząc przez ulicę, ale kiedyś boję się ,że się tak zamyślę, że pod niego wejdę ,że nie zareaguję i mnie kurde przejedzie :(
Jestem taka zmęczona,potwornie :( ...Mój tato od dziesięciu lat nie żyje, targnął się na swoje życie . Chorował przez jakiś czas i wszyscy uważali , że to była główna przyczyna. Ja dzisiaj jestem już pewna, ze prócz tego musiała być jakaś wielka depresja,ale tego nikt nie dostrzegał,nie widział,nie rozpoznał , ja wówczas nie mieszkałam już w domu, bywałam,czasem dość długo,ale też nie wiedziałam,nie znałam się na tym.... I dzisiaj jakoś tak cholernie go rozumiem, przeraża mnie to zrozumienie dla jego czynu ...
Chcę wyzdrowieć,bardzo chcę być jak kiedyś ,ale jakoś nie mam siły walczyć, nie potrafię uwierzyć w psychoterapię , nie umiem nakłonić samej siebie do udziału w tej terapii , póki co łykam te leki i pewnie pogrążam się w chorobie coraz bardziej , jest mi codziennie coraz bardziej smutno i źle ....
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
11 sie 2012, 19:12

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 12 wrz 2012, 19:13
Migawka, rozumiem, że czujesz się przemęczona walką o każdy dzień. Czujesz się zmęczona nie tylko walką z chorobami, ale z własnymi słabościami, z codziennymi obowiązkami, które wydają się nie do pokonania, z własnym bólem istnienia. Pamiętaj jednak, że farmakoterapia nie jest jedyną metodą leczenie nerwicy czy depresji. Leki łagodzą albo znoszą objawy chorobowe, ale przyczyn nie rozpracują. Przepracowanie przyczyn, które leżą u podstaw Twoich chorób, jest możliwe na psychoterapii. Ponadto, leki mają wiele skutków ubocznych, np. otępiają, stąd być może Twoje zamyślenie, "brak przytomności umysłu", jak to określiłaś, kiedy boisz się, czy przypadkiem przechodząc przez ulice, nie wpadniesz pod samochód. O metodach leczenia depresji możesz przeczytać pod poniższymi linkami:

http://portal.abczdrowie.pl/leczenie-depresji
http://portal.abczdrowie.pl/techniki-st ... u-depresji
http://portal.abczdrowie.pl/niepowodzen ... o-depresji
http://portal.abczdrowie.pl/terapia-poz ... a-depresji
http://portal.abczdrowie.pl/jak-pomoc-o ... a-depresje
Psycholog
Posty
7586
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

Avatar użytkownika
przez pysiunia 12 wrz 2012, 19:41
Migawka, walka o każdy dzień pochłania wiele energii, którą zdrowy człowiek mógłby spożytkować w inny sposób.
Warto walczyć, walczyć o siebie, o swoje zdrowie.
Na pewno w końcu przyjdzie dzień, że poczujesz się lepiej. Walka nie będzie Cię już tyle kosztować i będziesz mogła ja spożytkować w inny sposób.
Wyczytałam gdzieś, że depresja to kierowanie złości do siebie, do wewnątrz.

Ja choruję na nerwicę lekową od 27 lat. Miałam depresję, która trwała rok. Wydawało mi się wtedy, że nigdy z niej nie wyjdę. To była jedna wielka beznadzieja, ciemność. Ale nie walczyłam z nią. Pozwalałam jej być, zaakceptowałam ją. Po jakimś czasie poczułam, że depresja straciła na swojej sile. Zobaczyłam światełko w ciemności.
Teraz - po 8 latach spokoju i normalnego funkcjonowania - nerwica wróciła. Jedno lekarstwo nie pomogło mi, od kilku dni wróciłam do Citalu, który kiedyś mi pomógł. Zaczęłam pierwszą psychoterapię w moim życiu. Zaczynam rozumieć, o co chodzi z lękami. Dzisiaj znalazłam fajny artykuł o rozwiązywaniu konfliktów wewnętrznych. Zastosowałam się do podanych tam wskazówek i rozwiązałam 3 konflikty wewnętrzne. Poczułam ulgę. Cieszę się tym.
Zdaję sobie sprawę, że nie mogę unikać lęków - muszę zmierzyć się z nimi. Zmienić swój schemat myślowy.
Wydaje mi się, że nerwicę lekową trzeba poznać, przerobić, by - jeśli kiedyś przyjdzie nam się z nią zmierzyć - dać radę.
Zawsze bądź sobą, wyrażaj siebie, wierz w siebie, nie szukaj udanej osobowości i powielaj jej.
Jestem sobą, bo oryginały są więcej warte niż kopie :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
277
Dołączył(a)
14 mar 2010, 12:48
Lokalizacja
Poland

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

Avatar użytkownika
przez nemesis 12 wrz 2012, 20:35
Zacznij psychoterapię zanim sięgniesz dna. Ja też się przed tym broniłam, ponieważ mam opór żeby uzewnętrzniać się przed obcymi osobami. Z terapii grupowej wyszłam z rykiem i powiedziałam, że nigdy już tam nie wrócę. Dopiero terapia indywidualna mi pomogła zrozumieć co leży u podstaw moich zaburzeń i jak sobie z tym radzić. Same leki nie wystarczą, zagłuszą chorobę ale nie zlikwidują jej przyczyny. Nie poddawaj się i walcz z tym. Na początku też było mi ciężko, nie wiedziałam, że życie tak może boleć. Różne myśli krążyły mi po głowie, nawet te najgorsze. Zawsze uważałam, że nie ma sytuacji bez wyjścia, że zawsze jest jakieś rozwiązanie, a tu nagle niespodzianka, ślepa uliczka. Brałam spore dawki leków uspokajających i nasennych, chciałam zasnąć i wreszcie mieć spokój. Ktoś kiedyś powiedział, że sen to miły stan. Dob­rze w niego za­paść, kiedy nie można się zde­cydo­wać: żyć czy umierać. Do walki zmobilizował mnie mój 12-letni syn, który powiedział: mamusiu ale ty o tym nie myślisz? - o czym synku? - mamusiu ale ty nie chcesz się zabić, bo co zrobię bez ciebie ja i tata? Wtedy zrozumiałam, że muszę walczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
238
Dołączył(a)
11 wrz 2012, 18:43

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

przez Saanna 12 wrz 2012, 20:41
to nie walcz, odpusc sobie. bo im bardziej walczysz, tym nerwica i deprecha sie poglebia (zreszta to lubi chodzic w parze). ja musialam siegnac dna, by spojrzec, ze sama nie dam rady.
Offline
Posty
916
Dołączył(a)
20 mar 2012, 14:54

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

przez Obserwatorka 13 wrz 2012, 18:34
Ekspercie abc od siedmiu boleści, dlaczego zniechęcasz do farmakoterapii? Nie wiesz, że w przypadku depresji istnieje ryzyko samobójstwa, a spojrzenie na świat jest mocno wypaczone? Straszysz efektami ubocznymi, a zapominasz że skuteczne samobójstwo jest nieporównywalnie gorsze. I o jakich lekach piszesz, że otępiają, a depresja nie otępia, zwłaszcza nieleczona?

Chciałabym, żeby psycholodzy wreszcie pojęli różnicę między depresją, która jest jednostką chorobową, a złym humorem i chandrą. Bo tego pierwszego nie da się wyleczyć wałkowaniem problemów. Zwłaszcza gdy nie ma przyczyn, jak to bywa w depresji endogennej.

Autorko, broń Boże nie odstawiaj leków. Bardzo mi przykro z powodu tragedii, która dotknęła ciebie i twoja rodzinę. Twój tata stracił nadzieje na poprawę, że będzie lepiej, dlatego targnął się na swoje życie. Na pewno jednak nie chciałby żebyś szła jego śladami.

Mimo całego ogromu cierpienia jaki dźwigasz, nie sądzę żeby mogło być jeszcze gorzej, o ile nie popełnisz samobójstwa. Bardzo chciałabym napisać ci coś pocieszającego, ale nie umiem tego ubrać w słowa, a nie chce cię dodatkowo drażnić jakimiś sloganami "będzie lepiej". Wiem, że w stanie w jakim pisałaś ten post było ci naprawdę naprawdę ciężko. Pamiętaj, że to nie twoja wina, że jesteś w takim stanie. Nie wszystko zależy od nas. Depresja jest chorobą jak rak, cukrzyca, grypa. Jednocześnie pamiętaj że nie jesteś chorobą, oddzielaj ją od siebie jako od osoby. Jesteś dzielna, wiesz? Bo mimo tego wszystkiego pracujesz nad sobą, walczysz z potworami. Zabrakło może poczucia sensu. Nie myśl o sensie życia. Zajmiesz się tym kiedy indziej, jeśli będzie ci się jeszcze chciało. Daj sobie czas.

Oprócz leków i kontaktu z psychiatrą, na pewno są rzeczy których jeszcze nie próbowałaś w walce z depresją. Okazuje sie że dużo może pomóc nawet sam sposób oddychania. Są w internecie takie strony, na których można się nauczyć technik relaksacji i właściwego oddychania przeponą. Stosowanie tych metod działa ożywczo na mózg, jest lepiej dotleniony, lepiej funkcjonują neuroprzekaźniki. Człowiek w depresji ma zlą postawę ciała, oddycha płytko, to też mogą być przyczyny tego niepokojącego cię uczucia.

Zauważyłam że bardzo dużo od siebie wymagasz. Masz prawo czuć się zmęczona. Zwolnij obroty.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 cze 2012, 21:35

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 14 wrz 2012, 17:07
Ekspercie abc od siedmiu boleści, dlaczego zniechęcasz do farmakoterapii? Nie wiesz, że w przypadku depresji istnieje ryzyko samobójstwa, a spojrzenie na świat jest mocno wypaczone? Straszysz efektami ubocznymi, a zapominasz że skuteczne samobójstwo jest nieporównywalnie gorsze. I o jakich lekach piszesz, że otępiają, a depresja nie otępia, zwłaszcza nieleczona?

Chciałabym, żeby psycholodzy wreszcie pojęli różnicę między depresją, która jest jednostką chorobową, a złym humorem i chandrą. Bo tego pierwszego nie da się wyleczyć wałkowaniem problemów. Zwłaszcza gdy nie ma przyczyn, jak to bywa w depresji endogennej.

Obserwatorka, nie rozumiem, skąd u Ciebie oburzenie, ale wyczuwam jakiś "przytyk" pod moim adresem. Doskonale zdaję sobie sprawę z powagi objawów depresyjnych, z tego, że depresja może prowadzić do samobójstwa czy też z tego, że istnieje wiele rodzajów depresji. Proponuję jednak przeczytać moją wcześniejszą odpowiedź ze zrozumieniem. Wcale w moim poście nie zniechęcałam do farmakoterapii, a napisałam - cytuję - farmakoterapia nie jest jedyną metodą leczenie nerwicy czy depresji . Co to znaczy? Odesłałam do linków, w których można przeczytać o SSRI, lekach trójpierścieniowych, IMAO, TLPD, ale też o psychoterapii, fototerapii, elektrowstrząsach czy o znaczeniu wsparcia rodziny/przyjaciół w dochodzeniu do zdrowia. Czasami też stosuje się leczenie krzyżowe, np. połączenie leków z terapią psychologiczną. Oczywiście, wybór metody zależy od rodzaju choroby. I tutaj masz rację, że w przypadku depresji endogennej o podłożu biologicznym stosuje się farmakoterapię. Przez Internet nikt nie określi charakteru choroby ani nie postawi diagnozy. To wymaga bezpośredniej wizyty u lekarza, który będzie miał szansę postawić diagnozę i zaproponować odpowiednią metodę leczenia.
Psycholog
Posty
7586
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 14 wrz 2012, 17:13
Ekspert ma rację. U mnie psychiatra zdiagnozował depresję i nerwicę. Po roku brania tabletek moje problemy nie zniknęły. Wybrałam się do psychologa. Okazuje się, że nie mam depresji tylko potworną nerwicę, że potrzebna mi jest długa terapia bo sama sobie nie poradzę. Nie możemy szukać odpowiedzi na forach internetowych. Jednak można tu spotkać ciekawych ludzi i otrzymać wsparcie.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 14 wrz 2012, 17:25
Nie możemy szukać odpowiedzi na forach internetowych. Jednak można tu spotkać ciekawych ludzi i otrzymać wsparcie.
Dokładnie! Dlatego cieszę się, że w obliczu swoich problemów Migawka zajrzała na to forum. Dzięki naszemu zainteresowaniu jej kłopotami i słowom wsparcia może poczuć się trochę lepiej, a przede wszystkim odzyskać nadzieję i nie myśleć w sposób tunelowy - że tylko samobójstwo jest dobrym rozwiązaniem. Bardzo dobrze, że są osoby takie, jak Kika7, nemesis, Saanna, Luktar czy Ty - Obserwatorka. Każdy z nas jest inny, ma nieco inny sposób patrzenia na problemy i proponuje róże sposoby radzenia sobie z nimi, ale to Migawka musi podjąć decyzję i dokonać ostatecznego wyboru. Najważniejsze, by zrozumiała, że nie musi podzielić losu swojego taty, że są inne wyjścia... bardziej konstruktywne...
Psycholog
Posty
7586
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 14 wrz 2012, 17:32
Ja mimo wszystko namawiałabym Migawkę na terapię u psychologa. Wydaje mi się że ją, tak jak mnie proszki tylko uspokajają ale nie układają w głowie. Wydaje mi się, że Migawka jest bardzo pogubiona i terapia może być niezbędna. Ale wybór należy do niej.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

przez Migawka 15 wrz 2012, 08:05
Dzięki kochani za wsparcie . Póki co chyba tylko na odzew od Was mogę liczyć . . . . W moim najbliższym otoczeniu nie bardzo mnie rozumieją .Owszem najbliżsi wiedzą o chorobie, ale np. mąż tego totalnie nie przyswaja . Wielokrotnie mówił, ze nie pojmuje jak nagle można zacząć się tak potwornie czuć nie wykazując niczego wcześniej .
Przyjaciółka i moja psychiatra namawiają mnie usilnie na indywidualną psychoterapię. Wiem już, że muszę się udać i jej poddać. W przeciwnym razie ..... Same leki zagłuszają prawdziwy problem. Jestem tego świadoma . Problem tkwi w tym, że nie wierzę w żadne rozmowy,w to, że one cokolwiek mi dadzą . A jednocześnie wiem o innych, którym te rozmowy pomogły. I tutaj muszę się ogarnąć,zaufać .
Trzymają mnie aktualnie dzieci, to dla nich muszę funkcjonować,ale boję się , że tą nić kiedyś coś mi zagłuszy, a wtedy zniknę .Boję się tego .
Zastanawiałam się już nawet czy aby nie mam myśli samobójczych, odpierałam to rękami i nogami, a jednak sądzę , że są ...gdzieś w podświadomości, może nie nazwane dosłownie, bo przecież ja potwornie mocno chcę żyć....
Wczoraj wieczorem wyszłam z domu.Ciemno już było. Usiadłam nieopodal lasu na kamieniu i głośno płakałam .Właściwie wyłam jak pies . Nie pomogło, po powrocie do domu natychmiast zapadłam w sen . A dziś znów trudny kolejny dzień do przeżycia. . .
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
11 sie 2012, 19:12

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

Avatar użytkownika
przez nemesis 15 wrz 2012, 10:59
Migawka, ja też tak miałam. Siadałam pod prysznicem, woda lała mi się na głowę, a ja wyłam. Wyłam, bo jeszcze nigdy nie odczuwałam tak ogromnego bólu gdzieś w środku, we mnie, który dosłownie miażdżył, paraliżował, odbierał sens życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
238
Dołączył(a)
11 wrz 2012, 18:43

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

przez Migawka 15 wrz 2012, 11:34
nemesis - długo podnosiłaś się z takiego beznadziejnego stanu ? Miałaś wsparcie w ojcu swojego syna ?
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
11 sie 2012, 19:12

Jestem już potwornie zmęczona .... :(

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 15 wrz 2012, 12:35
Jak pójdziesz na terapię to w końcu zaczniesz sobie wszystko układać w głowie, sama. Zaczniesz myśleć i świadomie sterować swoim życiem i emocjami.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do