Depresja czy można na to coś poradzić...?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja czy można na to coś poradzić...?

przez zyjealeczywarto 01 wrz 2012, 15:39
Cześć wszystkim przed chwilką założyłem konto aby móc napisać ten temat.

Mieszkam w XXX mam 25 lat, pracuje jako kucharz.
Podejrzewam u siebie depresje ale to wynika z własnej obserwacji ale z obserwacji znajomych niezależnie kilku pytało mnie o to zaprzeczyłem bez wahania. ale nie jestem taki pewny tego... dotychczas sądziłem że depresja jest stanem głębokiego nie szczęścia silnie związany z MYŚLAMI SAMOBÓJCZYMI, a takowych nie mam.

Tak naprawdę nie wiem jak opisać.. całość. zacznę w takim razie od myśli uczuć i stanu fizycznego w jakim jestem.
Fizycznie czuje się stary zawsze jestem zmęczony, mam problemy z jasnym myśleniem, jak rozważam problemy bardziej skomplikowane zaczyna mnie boleć głowa. Dodać można do tego że notorycznie bolą mnie kości stawy (to logiczne bo od dłuższego czasu minimum poruszam się). Kilka razy zacząłem ćwiczyć ale nie łapie sensu i po kilku dniach zaprzestawałem treningów.
Teraz pora na myśli… są rozbiegane nie utrzymuje koncentracji na jednym temacie najgorsze jest to że jak prowadzę konwersacje w trakcie wypowiedzi zapominam o co mi chodzi. Dialog wewnętrzny jest nieznośnie częsty i tak gęsty że nie słyszę własnej głównej myśli (nie wiem jak to opisać).
I zostały Emocje… Kiedyś byłem bardzo nie śmiały… teraz nie jest tak źle. Czuję , że nie mam celu, nadziei. Po prostu nie czuje sensu w czym kol wiek. Jest mi notorycznie bardzo smutno. Myślałem sporo o życiu i stwierdzam że to beznadziejny banał.

Ciekawostka jest że próbowałem znaleźć rozwiązanie na moje beznadziejne nastroje w sporcie bo zakwasy sprawiają mi przyjemność… Albo poprzez zbliżenia damsko męskie które powoują że wszytko inne nie ma znaczenia, tylko że to działa Tylka na ten konkretny czas i pół godziny później albo następnego dnia wpadam powrotem w nostalgię i beznadzieję.

Teraz pewna historyjka… Większość życia nie sądziłem że istnieje coś takiego jak miłość… ale chyba o nią się otarłem. Ta historia zaczęła się z 3-4 lata temu. Dzień jak dzień nic ciekawego w nim nie było szedłem na przeszkolenie do pracy… poznałem tam kilka współpracowników, zdążyłem już na pierwszym spotkaniu ocenić każdego tam obecnego i w większości potwierdzali moje oceny przez kolejne 18 miesięcy jakie tam pracowałem. Jedna z dziewczyn mnie zainteresowała jeśli chodzi o urodzę hmm… taka sobie ale w takcie szkolenia odsunęła się na bok i obserwowała z taką uwagą… jak to robię tylko mniej rzucam się w oczy przy tym i zauważyłem że bardzo spłoszona jest więc starałem się zagadywać rzucać różne ciekawostki (fascynowała mnie tak bardzo) nawiązywałem więź komunikacyjno z nią w pewnym Momocie już tak się nie wstydziła. Dowiadywałem się o niej coraz więcej… (tyle podobnych szczegółów było tak podobnych z jej życia do moich) często razem wracaliśmy do domu z pracy byłem gotów zmienić wszystkie plany wszystko zostawić aby móc z nią spędzić chociaż chwilę więcej. W pewnym momencie powiedziała mi że ma chłopaka… (załamka) tylko że tego nie było widać w zachowaniu… mówi jedno a co innego było widać obserwując ją… (byłem pewny na 100% że ściemę mi puszcza) ale kilka tygodni później poznałem go (serce zatrzymało się). Cóż nie mam Sans… co ja mogę… ale widzę że nie ma więzi ani w zachowaniu ani ze słów nic między nimi nie było. Tylko słowa że są razem. Powiedziałem jej o tym. Wtedy mi powiedziała jak to jest że mam rację że już dawno popsuło się. Nam się na podstawach psychologii i wielokrotnie pokazywałem jej jak łatwo przwidzieć zachowania innych Ją rozumiałem tak dobrze że nie była wstanie ukryć nic przede mną ona to wiedziała pomagałem jej rozwiązywać różni problemy sprawiało mi przyjemność bycie jej podporą. Ale ten chłopak… cóż podpora nie mogłem ingerować w jej decyzje (takie postanowienie) Więc powiedziałem jej co jest przyczyną takiego stanu rzeczy międzynimi… kierowałem tematem i dawałem film gdzie był przedstawiany podobny problem… (śmiesznie było bo podobno cytaty z jej życia w filmach trafiały się). Uczyłem jej jak nie dawać sobą powodować… (mimo tego że pytała mnie co powinna zrobić ja zawsze jej mówiłem że to są jej decyzje ja na nie wpływać nie mogę) wkurzała się bo nigdy jej nie dawałem odpowiedzi tylko kierowałem tak aby sama je znajdywała w sobie. Tak szczęśliwy byłem… ale wydało się moje uczucie. Nigdy go nie kryłem i ona wiedziała o nim ale zostało to wypowiedziane na głos.jeszcze kilka miesięcy było ok… ja nie naciskałem starałem się jej pomagać nawet z tym facetem. Choć miałem ochotę go skasować bo nie wiedział jak postępować aby ją uszczęśliwiać.
[***]
I w pewnym momencie ona zaczęła bać się mnie bała się że wiem tak wiele o niej o jej życiu o wszystkim co mi powiedziała w pełnym zaufaniu i o tym co sam wywnioskowałem. Zmartwiło mnie to. Ale lekko odsunąłem się nie mogłem być przczyną jej strachu nawiązywałem kontakt przez gg ale czuło się coraz większy dystans więc z bóle w sercu cierpieniem duszy przestałem się odzywać.
Próbowałem kilka razy jeszcze nawiązać kontakt ale to byłe krótkie raczej przez nią kierowane pogaduszki.
Nie wiem czy to ma związek ale wydaje mi się że ta historia ma coś wspólnego z mim bezsensem w życiu.
Proszę o pomoc bo męczę się każdego dnia czasem bardziej czasem mniej…
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 14:14

Depresja czy można na to coś poradzić...?

Avatar użytkownika
przez Candy14 01 wrz 2012, 15:43
MNie te objawy ktore opisales kojarza sie bardziej z niedoborem witamin czy mineralow ewentualnie jakas choroba fizyczna a nie depresja. Zrob sobie kompleksowe badania krwi
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Depresja czy można na to coś poradzić...?

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 01 wrz 2012, 15:46
Nieszczęśliwa miłość zawsze jest powodem smutki i załamania, ale czy to depresja tego nie wiem ani ja, ani nikt inny z tego forum. Na Twoim miejscu wybrałabym się do lekarza pierwszego kontaktu, żeby wysłał Cię na kompleksowe badania. Jeśli fizycznie będzie wszystko ok, wtedy wizyta u psychiatry byłaby wskazana.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja czy można na to coś poradzić...?

przez zyjealeczywarto 01 wrz 2012, 15:53
Tak myślałem że może być to nie dobór witamin teraz łykam jakieś multiwitaminy... dodatkowo, Magnez, B6 i BIOTROPIL. Ale to nie powoduje że lepiej się czuję.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 14:14

Depresja czy można na to coś poradzić...?

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 01 wrz 2012, 15:57
zyjealeczywarto, jeśli to niedobór witamin, to zanim uzupełnisz je w formie syntetycznej minie trochę czasu, często początkowo zalecana są duże dawki, a dopiero potem "normalne". No ale nie wiesz czy to niedobór witamin czy coś innego, dlatego warto wybrać się do lekarza, porobić badania i mieć wyniki czarno na białym.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Depresja czy można na to coś poradzić...?

przez zyjealeczywarto 01 wrz 2012, 16:06
ok, nienawidzę chodzć do lekarzy nawet nie wiem co miałbym mówić tutaj napisanie moich stanów emocjonalnych jest zupełnie czym innym jak mówienie tego do lekarza... w oczy

-- 01 wrz 2012, 16:07 --

może inna propozycja?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 14:14

Depresja czy można na to coś poradzić...?

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 01 wrz 2012, 16:08
Zacznij może od przekazania suchych faktów lekarzowi, omijając emocje.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Depresja czy można na to coś poradzić...?

przez zyjealeczywarto 01 wrz 2012, 16:26
ok w poniedziałek idę do lekarza bo już jestem wykończony tym ciągłym czuciem, się jak by ktoś mi deską przyłożył.
Bardzo dziękuję klamczucha_88
Pozdrawiam

PS może napiszę co po wizycie u lekarza.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
01 wrz 2012, 14:14

Depresja czy można na to coś poradzić...?

Avatar użytkownika
przez niosaca_radosc 01 wrz 2012, 16:50
zyjealeczywarto, czekam na relację. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
2204
Dołączył(a)
11 paź 2011, 21:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ofi i 11 gości

Przeskocz do