Depresja poważna, czy wersja light - przejować się?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja poważna, czy wersja light - przejować się?

przez Joseph87 04 lip 2012, 17:01
Zwlekałem, bo gdy przeprowadziłem się "na swoje" do dużego miasta, mieszkałem w miasteczku zaledwie 5000 mieszkańców. Pani psycholog jedna, żona wpływowego i aroganckiego nauczyciela w szkole podstawowej miasteczka. Wiadomo, wszyscy wszystko wiedzą, nic się nie ukryje. Nie ma siły, abym poszedł tam i to w jakiś sposób nie wyszło lub nie było plotek, że "ten poszedł do niej więc coś musi być z nim nie tak". Wyobrażacie się, jaka to pożywka dla miasteczka żywiącego się plotkami? Kompletnie nie mogła zrozumieć, że nie podzieliłem się tym z nikim, nawet rodziną bo nie chciałem ich wtajemniczać i przysparzać zmartwień - no ale jak to, przecież gdyby było źle, to bym nie wytrzymał i musiał powiedzieć... W pobliskim miasteczku parę km dalej była odpowiednia pani, ale prywatna a ja nie miałem pracy, więc też nie mogłem... W 2010 przeprowadziłem się na "swoje". Więc przez lata jakoś z tym żyłem, musiałem, nie miałem wyjścia. Ale oczywiście na tej wizycie nie chodziło o opowiadanie historii pani psychiatrze. Także ona nawet tych powodów nie zna, bo nie miałem czasu ich powiedzieć/nie mogłem powiedzieć/przerwano mi w połowie. Dlatego liczę, że Pani Psycholog bardziej mnie zrozumie i mam zamiar zapytać psycholog, już na starcie jako pierwsze pytanie, jak zamierza mnie potraktować - czy jako człowieka, czy jako małego intruza któremu musi poświęcić swój czas. Ale nie dałem już rady i ponad pół roku temu wszystko się załamało i postanowiłem, że muszę się leczyć i to jest chyba ważne, a nie podważanie czy ze mną jest dobrze i z czym ja do niej przychodzę, skoro jeszcze się nie zabiłem ani rodzinie nie powiedziałem (powiedziałem bratowej, ale to nie był zbyt dobry wybór - nie jest w stanie zrozumieć tematu kompletnie, a jak powiedziałem o leczeniu szpitalnym i psychiatrze, to zastanawiam się czy nie zacznie czasem bać się koło mnie siadać - no bo kurczę...psychiatra...miałby iść do psychiatryka... - rozumiecie o co chodzi). Zwlekałem z leczeniem zbyt długo, dlatego moim zdaniem stan mój jest zbyt ciężki na F32.1 i zbyt ciężki, bo nie leczyłem się wcześniej w żaden sposób - żyłem tym, to musiał stać się mój sposób na życie. Tylko ta pani nie dopuściła mnie do głosu - może faktycznie od tego dopiero jest psycholog.
"Zazwyczaj chory tak bardzo przyzwyczaja się do ciągle obniżonego nastroju, że wydaje mu się on normalnym elementem jego osobowości" - Wikipedia.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
04 lip 2012, 09:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do