Nie odczuwam potrzeby rozmowy z ludzmi

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez dża 04 sty 2008, 20:03
Żyję i cieszę się chwilą... tylko kiedy jestem pod wpływem! Wciągam się bardziej, bo bardziej bezradna się czuję... i szukam pomocy, krdvaaa...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
08 lip 2007, 17:33

przez answer 04 sty 2008, 20:29
W sumie to używki z każdego potrafią zrobić duszę towarzystwa, ale to jest sztuczne i chwilowe. Potem przychodzi natłok głupich myśli w stylu "czy nie zrobiłem czegoś głupiego??, czy nie powiedziałem nic wstydliwego???kuuurde jak ludzie będą na mnie patrzeć!! po co mi to było!!!!!" i jeszcze bardziej człowiek potrafi się odciąć od innych dlatego odradzam na własnym przykładzie.
Ogólnie to też jakoś nie odczuwam chęci kontaktu z drugim człowiekiem, bo już się do tego przyzwczaiłem, a np. w szkole potrafię gadać o byle czym tak by nie było można po mnie zauważyć, że się alienuję (choć i tak większość już to wie, ale staram się utrzymać pozory). A przychodzi mi to z trudem, bo poprostu boję się ludzi i tego co o mnie mogą w danej chwili myśleć. Kontakt z innymi (poza szkołą) ogranicza się do GG i gier online, bo tylko w takim miejscu nie odczuwam żadnego lęku.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 15:30

Avatar użytkownika
przez K. 04 sty 2008, 20:39
answer napisał(a):Kontakt z innymi (poza szkołą) ogranicza się do GG i gier online, bo tylko w takim miejscu nie odczuwam żadnego lęku.



A przeniosłeś już takie znajomości do świata realnego ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez dża 04 sty 2008, 21:03
A ja w szkole nie odzywam się do nikogo pierwsza. I trzęsę się, jak ktoś ode mnie coś chce. Gadam tylko z bardzo zaufanymi. Robię z siebie idiotkę wśród większośći. Nie chcę już tego, no...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
08 lip 2007, 17:33

Avatar użytkownika
przez K. 04 sty 2008, 21:17
Miałam też takie koleżanki jak Ty.
I właśnie jako osoba, która była jedną z 'żywszych' w klasie pomagałam im.
Samym uśmiechem, rozmową.
Były bardziej pewne siebie, bo miały mnie.
Bo wiedziały, że nikt ich nie wyśmieje, bo ja na to nie pozwolę, a wszyscy i tak słuchali mnie ( to znaczy liczyli się z moim zdaniem).
Czy te zaufane osoby wiedzą o Twoim problemie ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez luthien 04 sty 2008, 21:40
dża nie zakładaj z góry, że robisz z siebie idiotkę, jeżeli nikt ci tego wprost nie powiedział. Wiem z własnego doświadczenia, że otoczenie wcale nie musi źle o nas myśleć, a to w naszej głowie rodzą się takie myśli, że inni się z nas śmieją czy widzą naszą inność. Jak ja nie lubiłam długich korytarzy, bo wydawało mi się że jak idę korytarzem, to wszyscy się na mnie gapią i w duchu się ze mnie śmieją. Albo zatłoczonych ulic. I błąd, bo to tylko nasze myśli, fobia społeczna + niskie poczucie własnej wartości. Wiem, bo sama to przechodziłam.
Spróbuj sobie uświadomić, że inni nie muszą o tobie źle myśleć, ja teraz to wiem i żyje mi się o wiele łatwiej. Kontakty z obcymi przychodzą mi jeszcze z pewną trudnością, ale jest dużo lepiej niż kilka lat temu. A może spróbowałabyś terapii, albo wizyty u psychologa czy psychiatry. Zawsze warto spróbować, bo możesz sobie pomóc.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

przez answer 04 sty 2008, 21:42
K. napisał(a):A przeniosłeś już takie znajomości do świata realnego ?

Nie, staram się nie mieszać znajomości ze świata wirtualnego ze światem rzeczywistym.
Chyba poprostu zaliczam się do tych bardziej odpornych na samotność i tyle 8)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 wrz 2007, 15:30

Avatar użytkownika
przez K. 04 sty 2008, 21:59
answer, jeśli to Tobie odpowiada, to ok.
Ale wydaje mi się, że człowiek nie może żyć zupełnie sam ..
Już tak jest, że chcemy żyć w stadzie ;)

A może właśnie lepiej byłoby gdybyś przeniósł takie znajomości ?
Może jeśli ktoś pozna Cię lepiej przez internet zupełnie inaczej będzie w świecie realnym ... :roll:
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez ian 06 sty 2008, 22:03
mam podobny problem co dża Przez całe życie nie potrafię nawiązywać kontaktów z innymi ludźmi. Zawsze byłem sam. Podstawówka, liceum bez przyjaciół, znajomych... a kiedy już kogoś poznawałem, nie potrafiłem utrzymać znajomości. Boję się ludzi, oceny z ich strony, nie potrafię chyba nikomu zaufać. Nawet z pisaniem na forum mam trudności, co widać po zatrważającej ilości postów z mojej strony. Eh co za los...
Avatar użytkownika
ian
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
08 wrz 2007, 20:47

przez dża 07 sty 2008, 03:00
ian napisał(a):Nawet z pisaniem na forum mam trudności, co widać po zatrważającej ilości postów z mojej strony.


I po długości tychże postów - w moim przypadku.. Nie umiem też prawie nic wyrazić słowami. Mętlik w głowie. brr..
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
08 lip 2007, 17:33

Avatar użytkownika
przez -_- 07 sty 2008, 14:04
Cuż wiec można rzec, chyba tylko tyle- zycie jest popier**lone, i z tą myślą brnąc przez nie dalej :)
Avatar użytkownika
-_-
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
25 wrz 2007, 01:27
Lokalizacja
ja się tu wziąłem ?

Avatar użytkownika
przez luthien 07 sty 2008, 14:42
Ja na początku bałam się pisać, bo bałam się oceny innych, tego że ktoś mi napisze w odpowiedzi, że tutaj nie pasuję i mam spadać, bałam się nawet tego, że ktoś nie zgodzi się z moim zdaniem, że zostanę wyśmiana. Pamiętam, jak z nerwami otwierałam forum i patrzyłam, czy ktoś odpowiedział na to co napisałam. Teraz im więcej pisze, tym więcej nabieram pewności siebie i już się nie boję, że ktoś napisze coś co mi się nie spodoba. W realu wśród znajomych też nie mam dużych problemów z wyrażaniem opinii, jednak jeżeli chodzi o "osoby z autorytetem" typu wykładowcy, to mam z tym spore problemy, bo po prostu w stosunku do nich czuję się małym człowieczkiem, z bardzo mąłym rozumkiem. Mam nadzieję, że kiedyś również tego uczucia się pozbędę. Patrzę z podziwem na osoby, które potrafią na luzie i o wszystkim rozmawiać z wykładowcami, ja niestety jeszcze tego nie umiem. Może kiedyś...
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 19:14
Nigdy nie miałam problemów jeśli chodzi o rozmowę z innymi.
Ja wręcz to kocham ! Nawiązywanie nowych znajomości, żart, uśmiech.
Przecież człowiek potrzebuje drugiego człowieka.

A co do tych autorytetów.
Czuję ogromny szacunek, ale taki wykładowca jest takim samym człowiekiem jak i ja ;)
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez luthien 07 sty 2008, 19:38
K. napisał(a):A co do tych autorytetów.
Czuję ogromny szacunek, ale taki wykładowca jest takim samym człowiekiem jak i ja ;)


Człowiek z fobią społeczną i niskim poczuciem własnej wartości niestety tak ma, że czuje strach przed kontaktami z innymi ludźmi. Wykładowca jest takim samym człowiekiem, ale przez moją chorobę wydaje mi się, że jestem od niego gorsza i że robię lepiej nie odzywając się niż mówiąc coś, czym bym się zbłaźniła. K. niestety zdrowy człowiek nie jest w stanie do końca zrozumieć, co czuje ktoś taki jak ja. Pewnie nie czytałaś moich dawniejszych postów, tak w skrócie miałam ciężkie dzieciństwo, ojciec cały czas mnie poniżał, mówił i udowadniał mi, że jestem do niczego. Stąd się wzięło niskie poczucie własnej wartości. Teraz jest o niebo lepiej, m.in. dzięki studiom, ale z pewnymi rzeczami (właśnie z rozmową z wykładowcami) radzę sobie jeszcze nie najlepiej. Ale i tak dziękuję Bogu za to, że tak dużo osiągnęłam. Inni mają znacznie gorzej.
Co do poznawania nowych ludzi, to nie mam z tym większego problemu, oczywiście trochę czasu musi minąć zanim komuś zaufam chociaż trochę, a jak wyczuję, że osoba jest nieszczera, to trzymam na dystans, jednak rozmawiam i nie daję jej mocno odczuć, że coś jest nie tak. Gorzej jak w towarzystwie jest kilka takich osób, to mam skłonność do wyłączania się, czyli nic nie mówię i myślami uciekam gdzie indziej, zdarza mi się to b. żadko, tylko jak mam gorszy dzień, a te mam już żadko.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do