Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez nestp 11 cze 2012, 18:13
Witam,

Jestem tu nowa, to mój pierwszy post, więc wybaczcie błędy itp. To będzie długa historia, ale tylko w ten sposób będę mogła przedstawić Wam to co się ze mną dzieje.
Na początku kwietnia tego roku zwolnił się mój szef, a na jego miejsce przyszedł nowy i zaczęła się jazda. Dostałam dużo nowych obowiązków, szef wszystko przerzucił na mnie (swoje obowiązki i obowiązki innych pracowników). Dodatkowo standardem stało się codzienne wypominanie co zrobiłam źle a czego w ogóle nie zrobiłam i jaka jestem beznadziejna i trzeba mnie zmusić do efektywnej pracy itp.. Wracałam z pracy zmęczona, zapłakana, totalnie poniżona. Praca była dla mnie zawsze bardzo ważna. Robiłam to co lubiłam, miałam bardzo dobre wyniki i możliwości awansu (jeden już z resztą dostałam, pracowałam na następny awans). Zawsze miałam opinię osoby uczciwej, pracowitej i rzetelnej. Niestety nowy szef zmienił miejsce pracy w piekło. W domu też nie było lepiej bo byłam tak zmęczona i zdołowana, że nie mogłam zmusić się do najprostszych czynności. Przed moim chłopakiem udawałam cały czas, że coś mnie boli, że źle się czuje dlatego cały czas leże w łóżku nic nie robię. Do tego przestałam spotykać się ze znajomymi. Nie wychodziłam w ogóle z domu (oprócz wyjścia do pracy). Zdecydowałam się na wizytę u psychiatry. Po godzinnym monologu przeplatanym płaczem podczas wizyty, psychiatra stwierdził, że mam depresję i mam się nastawić na leczenie farmakologiczne przez jakiś pół roku. Lekarz stwierdził, że powinnam zmienić pracę, bo to będzie najlepsze wyjście z sytuacji. Dostałam Lerivon i zwolnienie lekarskie. Tabletki pomogły na sen. Spałam jak dziecko, ale w ciągu dnia było ciężko, przez pół dnia byłam zazwyczaj otumaniona, zaspana, często bolała mnie głowa. Nie zauważyłam żadnej poprawy nastroju. Niestety mój szef nie dał mi odpocząć od siebie i średnio 3 razy w tygodniu miałam od niego telefon z pytaniem kiedy wracam, bo wszystkim jest ciężko i nikt nie będzie za mnie pracował itp. Próbowałam chodzić na jakieś rozmowy kwalifikacyjne, ale nic z tego nie wyszło. Cały czas myślałam, że do niczego się nie nadaję, nic nie potrafię. Po drugiej wizycie u psychiatry dostałam nowe leki Trittico cr i kolejne zwolnienie lekarskie-nie chciałam wracać do pracy. Tabletki niestety nie działają na mnie. Nie mogę po nich zasnąć. Wróciłam do Lerivonu. Pomimo tego że nie chodzę do pracy, mój szef nie daje mi spokoju. Rozpowiedział wszystkim w firmie, że mam zwolnienie od psychiatry (zwolnienia nigdy nie widział bo dostarczałam je bezpośrednio do kadrowej, więc ona musiała przekazać tą informację) i że od samego początku podejrzewał, że jestem psychiczna. Straszy mnie kontrolą zwolnienia z zusu. Powiedział ludziom w pracy że mam problemy psychiczne (oni nie wiedzieli co się ze mną dzieje, myśleli że nie ma mnie w pracy bo mam jakieś problemy ze zdrowiem). Oni zaczęli do mnie dzwonić i pytać co się dzieje, czy mogą mi pomóc itp. Mam tego dość. Przestałam odbierać telefony. Na sam jego dźwięk odczuwam strach i nie patrząc kto dzwoni rzucam telefon od poduszkę i udaję, ze go nie słyszę. Ostatnie dwa tygodnie przeleżałam w łóżku i płakałam. Nie mam siły szukać nowej pracy. Leki nie działają. Przede mną kolejna wizyta u psychiatry. Ja już nie wiem co mam powiedzieć lekarzowi. Leki nie działają, a ja przychodzę cały czas z nowymi problemami. Czasami mam wrażenie, że psychiatra myśli, że przychodzę na wizyty tylko po zwolnienie. A ja po prostu potrzebuję pomocy. Zastanawiam się nad zmianą lekarza. Pomóżcie mi. Jestem z tym wszystkim sama. Mój chłopak jest na półrocznym szkoleniu z pracy, rodziców mam na drugim końcu Polski. Boję się przyszłości, boję się, że nic mi nie pomoże, żadne tabletki i wizyty u lekarza, boję się że nie znajdę nowej pracy bo do niczego się nie nadaję. Czy ktoś z Was był w podobnej sytuacji?? Jak sobie poradziliście?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
11 cze 2012, 15:24

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez kaczanov 11 cze 2012, 19:15
miałem podobnie, wiem jak debilna praca może zszarpać psychikę. zwolniłem się z pracy i przeleżałem 6 miesięcy w łóżku w podobnym stanie. praca w polsce to gnój i 3 metry mułu, wiem jak ludzie się szmacą nawzajem. jak jesteś wrażliwą osobą i nie jesteś specjalistą to nie przetrwasz wśród zwierząt, rzaaaadko gdzie jest normalna, przyjazna atmosfera, chyba tylko w budżetówce ale tam to raczej tylko znajomości..nie wiem co ci doradzić może pomyśl nad jakąś małą działalnością? ale nie w takim stanie, najpierw sobie odpocznij trochę
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:29

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez Seraphim 11 cze 2012, 19:51
kaczanow, złe rady, złe złe złe. Z takim nastawieniem to tylko w łóżku leżeć i patrzeć w sufit! A tego nie życzymy naszej koleżance pod żadnym pozorem! NO WAY!

nestp - poszło na priva.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
04 maja 2012, 08:26
Lokalizacja
tu i tam

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez kaczanov 11 cze 2012, 20:03
wiesz, ja się ogarnąłem z ciężkiej depresji i zacząłem robić coś w czym widzę sens zamiast użerać się kretynami i być traktowanym jak śmieć. nie można się na dłuższą metę zmuszać do pracy, której się nienawidzi. to wykańcza. przez 5 lat poginałem ze skwaszonym ryjem do roboty, w której nabawiłem się nerwicy i depresji.
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:29

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez stoper 11 cze 2012, 23:18
Leki Ci nie nie dadzą, bo to jest w Twojej głowie?

Lubisz pracę, którą teraz masz? Jeśli nie to ją zmień.

Dlaczego przejmujesz się szefem? Dziecinna technika, ale działa: jak Cię krytykuje to wyobraź sobie, że ma np. krowę na głowie, która.... wymyśl sama :)

Dlaczego nie odbierasz telefonów? Jak ludzie do Ciebie dzwonią i chcą Ci pomóc to może się z nimi spotkaj, idźcie do kina, na piwo...

Codziennie rano stań przed lustrem i parz na siebie z uśmiechem, może na początku na siłę, ale będzie coraz lepiej :)

Trzymaj się!
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
11 cze 2012, 23:06

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

Avatar użytkownika
przez devnull 12 cze 2012, 14:28
tylko to przeczytałem, współczuję, dla mnie praca była tak wielkim stresem że w swoim życiu jedynie 2 razy pracowałem - 3 miesiace na etat.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez rafka 12 cze 2012, 14:51
hm...u mnie było tam. Grafik był ustalany co miesiąc. Miałam pracę na ''rano'' albo ''popołudnie''.
I co ty dzień chodziłam na terapię. Zastanawiałam się czy powiedzieć w pracy aby ten jeden dzień był ustalony na po południe bo chodzę na terapię. Panie poradziły mi aby nie mówić o terapii bo pracodawca może źle na to reagować.
I nie mówiłam.
Do tej pracy akurat się zmuszałam.
Bo jak tu można pracować w takim stanie.
Niektórzy myślą, że praca wyleczy człowieka. Są i takie przypadki.
Np. ktoś jest w ''depresji'' czy też ma ''fobie społeczną'' i słyszy taki komentarz: - nie chce się robić. - to jest lenistwo nie choroba.

-- 12 cze 2012, 14:58 --

to tak jak podejść do osoby na wózku inwalidzkim i mówić mu: -wstawaj zacznij chodzić.
rafka
Offline

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

Avatar użytkownika
przez Patrycha23 12 cze 2012, 15:00
kaczanov, zgadzam się z Tobą w 100%.
To straszne jak ludzie potrafią się gnoić w pracy, szczególnie jeśli czują się silniejsi psychicznie i wyczują Twoją wrażliwość i to, że przejmujesz się bardziej.
nestp, przyszło mi do głowy, że jeśli chociaż znajomi z pracy (bezinteresownie i szczerze) interesują się Twoim zdrowiem i martwią się o Ciebie, to może warto odebrać ten telefon przynajmniej od nich? Rozumiem doskonale, że nie chce Ci się rozmawiać z szefem. Z jednej strony skoro jesteś na zwolnieniu to nie rozumiem po co wciąż do Ciebie wydzwania i dodatkowo Cie niepokoi, skoro masz zwolnienie to w pracy i tak nic nie zrobisz.
Myślę, że w takich sytuacjach, gdzie nie masz wyjścia zmiany współpracowników i szefa, warto zastanowić się nad zmianą pracy albo pomyśleć o swojej działalności.
Ja również nie wyobrażam sobie pracować nigdy więcej w atmosferze mobbingu, poniżania, obrażania lub zastraszania a tak niestety często jest jak pracuje się u kogoś, zresztą koleżanki z pracy też często potrafią dać w kość, rzadko w pracy trafiają się przyjaźnie i prawdziwe szczere pozytywne emocje.
Moja znajoma, która czuła się mobbingowana w pracy, podobnie jak Ty dośc długi czas spędziła na zwolnieniu (również od psychiatry), im dłużej nie wracała tym bardziej bała się momentu powrotu, tym bardziej że ani szefowa ani współpracownicy (głownie płci żeńskiej) nieprzychylnie odnosiły się do jej nieobecności. Wszyscy wiedzieli na jakie dolegliwości cierpi (wiedzieli o jej nerwicy), po powrocie do pracy zamiast pomóc jej zaaklimatyzować się ponownie w pracy, większośc dziwnie na nią patrzy i czuje się tam strasznie odosobniona a każde wyjście do pracy to stres i wyjście jak na wojnę. Wytrzymuje bo musi, chociaż męczy ją nie tylko podejście ludzi ale też ciągłe złe samopoczucie związane z chorobą i jeszcze ten cały stres.
Straszne jest to że większość ludzi którzy nigdy nie cierpieli z powodu nerwicy, nie potrafią zrozumieć chorującej osoby - wręcz przeciwnie, potrafią jeszcze być podli i bezczelnie to wykorzystywać. :evil:
In my mind there's something strange that I can't change..
.... .... ....
Największe wyzwania życie stawia przed najsilniejszymi!



F41.0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
22 maja 2012, 12:05
Lokalizacja
Warszawa

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez kaczanov 12 cze 2012, 15:22
no ja miałem takiego kolege w starej pracy, bardzo w porządku gość taki z gatunku wrażliwych, spokojny, taki sumienny, zawsze pomagał, nigdy nie oszukiwał itd. tylko był trochę mało ogarnięty, a w oczach reszty był tzw. "cipą", wykorzystują go na maxa, ostatnio go spotkałem - wrak człowieka, zestresowany, zaczął palić, bluzgać itd. po prostu się "dostosował" bo inaczej by go zwolnili, a gdzie człek po 50-tce pracę znajdzie?
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:29

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez rafka 12 cze 2012, 15:30
często ''brak pieniędzy'' zmusza człowieka do pracy.
W szkole uczyli nas aby aby rozwijać swoje zainteresowania i wybierać pracę pod swoje wykształcenie.
Wszystko pięknie. Ale teraz nie ma takich możliwości. Więc trza podjąć to co jest.

Normalnie nic tak człowieka nie meczy jak niektórzy ludzie.
Np. pracowałam na kasie. Kobiecie naliczyłam prawidłowo ponad 10 zł. a ta z gęba, że za dużo i zostawiła zakupy przy kasie.
I tak trza być do takich ''uprzejmym'' czyli robić dobrą minę do złej gry.
rafka
Offline

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez Lukrecja. 12 cze 2012, 15:39
Tez pracowalam z przelozona ktora byla jedza. I jeszcze dostawalam ochrzan od mojego owczesnego faceta ze zostaje po godzinach i on biedny musi te 20min czekac na mnie w samochodzie. To dopiero mozna bylo dostac depresji, ale jakos sie trzymalam. Zlamaly mnie moje natrectwa. Co za los
Lukrecja.
Offline

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

Avatar użytkownika
przez Patrycha23 12 cze 2012, 15:41
Nic dziwnego, albo się dostosujesz albo Cię zjedzą.
Najabrdziej drażnią mnie ludzie którzy tak naprawdę są bardzo prości i często pozbawieni wyższych uczuć, tacy dostosowują się do otoczenia najszybciej, są bezwzględni i nie mają skrupułów żeby gnoić innych. Dorobkiewicze z wystającą z butów słomą. Znaczą niewiele i mają się za niewiadomo co jeśli tylko mają ku temu okazję. To strasznie żałosne i chcę mieć z takimi wilkami do czynienia jak najmniej w soim życiu bo dla mnie są niewiele warci tak naprawdę, nawet jeśli osiągają jakieś sukcesy - takim w zasadzie jest najłatwiej w życiu. kiedyś żałowałam że nie jestem taka z natury, może nawet starałam się taka stać, ale na szczęście z biegiem czasu doszłam do wniosku że lepiej jak jestem taka jaka jestem. Może osiągnę w życiu mniej i odniosę mniej sukcesów zawodowych, ale Ci, na których zdaniu najbardziej mi zależy będą mnie szanować i docenią to jaka jestem. A najważniejsze że sama będę się szanować i dobrze czuć ze sobą.
In my mind there's something strange that I can't change..
.... .... ....
Największe wyzwania życie stawia przed najsilniejszymi!



F41.0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
121
Dołączył(a)
22 maja 2012, 12:05
Lokalizacja
Warszawa

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez stoper 12 cze 2012, 15:53
Jeśli coś kogoś drażni w drugim człowieku to znaczy, że trzeba zacząć od siebie.
To Ty decydujesz, jak się czujesz w danej sytuacji.
Nie można uzależniać się od bliskich, czy znajomych,
bo może być tak, że Ty chcesz coś więcej osiągnąć,
a im się nie chce, więc będę ciągnął w dół.
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
11 cze 2012, 23:06

Potrzebuję pomocy...depresja spowodowana stresem w pracy

przez rafka 12 cze 2012, 16:00
chcą nie chcą trza się dostosować.
Mówi się tak, że ''jak ktoś umie liczyć to niech liczy na siebie''. Racja.
Jak ktoś potrzebuje pomocy nagle tych znajomych nie ma.
Z drugiej strony jest się zdanym na tych ludzi którzy są.
Zgodzić się na siebie. Na taką rodzinę jaką się ma itp.


nie wiem czy dobrze jest ''uciekać''.
Mi koleżanka mówi. Jak raz uciekniesz to całe życie będziesz uciekać. Bo zawsze będzie coś nie tak.
rafka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do