Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

przez Shelion 04 cze 2012, 11:18
Od początku tego roku moje życie to pasmo nieszczęść: wypadek na początku tego roku, "uziemienie" do końca br. (nawet krótkie "wypady" w przeszłości niejednokrotnie stawiały mnie na nogi...), zwolnienie lekarskie (o ironio - kiedyś wyczekiwałam urlopu, teraz już marzę o powrocie do pracy!!!). Jednak tym, co zmotywowało mnie do napisania na tym forum, było ... wydarzenie z ostatniego wieczoru sylwestrowego. Wracając z 200 km. trasy zatrzymaliśmy się w jednej z miejscowości, a tam...podbiegł do nas ok. 3-4 miesięczny kotek. Teoretycznie kociak mógł być czyjś, poza tym zaborczy zwierzak w domu, więc mimo że maluch garnął się do naszego samochodu, postanowiliśmy zostawić go na miejscu. Traf chciał, że kilka dni temu dowiedziałam się, iż...kotek najprawdopodobniej zamarzł :why: W wyniku późniejszego prywatnego "dochodzenia" dowiedziałam się, że miał gdzie się żywić, ale nie wytrzymał tegorocznych mrozów... Od kiedy dotarła do mnie ta wiadomość, czuję się jak ... morderca, nie inaczej.
Nadmienię, że w przeszłości miewałam epizody depresyjne, lecz wyłącznie w okresie zimowym (2 sezony zażywałam Zoloft, jednak zaledwie 3-4 miesiące). Teraz jednak totalnie mnie rozłożyło: prawie non-stop chce mi się wyć z bezsilności oraz wściekłości na siebie samą... Nie radzę sobie po prostu z własnymi emocjami. Nie potrafię przestać o tym myśleć...
Jak sądzicie, czy w tej sytuacji warto wybrać się do psychiatry? (o ironio - ostatniej zimy wytrzymałam bez Zoloftu, więc nie byłam u takowego już od 1,5 roku)
P.S. Test, do którego link znalazłam na forum, wykazał aż 29 pkt... ale to niby tylko (?) test...
Z góry dziękuję, pozdrawiam
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 cze 2012, 10:44

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

Avatar użytkownika
przez amelia83 04 cze 2012, 11:28
no oczywiście, wizyta u psychiatry wskazana, wygląda na depresję...po co się męczyć.pozdrawiam i witam na forum ;)
'Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodz. Jeśli nie umiesz chodzić czołgaj się. Ale bez względu na wszystko- Posuwaj się naprzód '
M. Luther King

'jak o mnie ktoś zapyta powiedzcie mu że znikam, za równoległym światem, gdzie liczby nie są ważne'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13390
Dołączył(a)
17 mar 2011, 16:01
Lokalizacja
daleko czasem blisko

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

przez Shelion 04 cze 2012, 17:56
Dzięki, amelia83 ;)
Tak na marginesie - zdaję sobie sprawę z faktu, że dla niejednej osoby sytuacja z kociakiem wyda się czymś błahym... Ale mnie samo wspomnienie napawa odrazą do siebie samej :? Wiem, że nie można przewidzieć wszystkiego, ale ja... wciąż powracam do tamtej chwili, analizując "co by było gdyby"... Nic mnie nie cieszy, ciężko mi się skupić na czymkolwiek innym... Przy mojej ogólnej sytuacji życiowej - nie mam już pomysłów na to, jak dalej (sensownie) żyć.....
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 cze 2012, 10:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

Avatar użytkownika
przez CzarnaZebra 07 cze 2012, 01:29
Nie dziwię się. Szkoda ze myslenie pojawiło sie za poźno. Niestety ale taka jest prawda - byliscie ostatnia szansą dla tego kotka :( Każdy powinien rozumieć, ze kociak nie poradzi sobie w zimie na dworzu, taki kotek jest jak 10-letnie dziecko, jakie on ma szanse?? Nie wiem czy to tak trudno zaopiekowac sie kociakiem nawet w sensie odstawienia do jakiejs fundacji, szczegolnie jak sie jedzie samochodem.

Mam nadzieje, ze poradzisz sobie jakos z ta sytuacja - no i wnioski na przyszlosc porzadane. Dla uspokojenia sumienia chyba najlepiej wykonac kurs do schroniska i uratowac innego kociaka!
"Gdy gubię sny, jakby nigdy nie były, wysycha źródło mojej wielkiej siły"
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
21 lut 2008, 02:15
Lokalizacja
Warszawa

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

Avatar użytkownika
przez tahela 07 cze 2012, 01:39
Kurcze też bym miała wyrzut sumienia z powodu kotka, ale nie wiedziałas czy jest czyjś czy nie ,ale skad wiesz ze zamarzł , moze sobie tylko dopowiedziałaś, wygłada na depresję i na pewno pomoc specjalisty by sie przydała.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

Avatar użytkownika
przez Bonus 07 cze 2012, 14:27
Ja też tak myślę, że może to być początek depresji? Jeśli nie radzisz sobie z pewnymi sprawami psychologicznymi i one Cię męczą, to jednak warto wybrać się do lekarza psychiatry i powiedzieć mu o tych problemach? Gdy ja jeździłem do psychiatry, to zawsze mówiłem mu o swoich natręctwach myślowych, które nie dają mi spokoju, o tym, że nie mam chęci, by żyć, że nic mnie nie cieszy, tylko swoje życie widzę szaro. Miałem przez tego lekarza przepisywane dość drogie leki na natręctwa myślowe i takie, po których mogłem dobrze spać. Ale i tak prawie zawsze nie mogłem spać normalnie, bo przez depresję wdała się też bezsenność. Bardzo ważna jest regularna konsultacja z psychiatrą, szczera rozmowa z nim i przyjmowanie dobrych leków, jeśli okazałoby się, że to rzeczywiśćie depresja.

-- 07 cze 2012, 13:30 --

Oczywiśćie można też porozmawiać z psychologiem, ponieważ problemy psychologiczne to jeszcze nie depresja, a tylko chwilowy brak chęci na funkcjonowanie w życiu i na cokolwiek innego.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

przez vifi 07 cze 2012, 15:59
Chyba masz za szerokie poczucie odpowiedzialności. Skąd miałaś wiedzieć, że ten kot do nikogo nie należy i że nie ma jakiegoś swojego miejsca? Większość ludzi by tak zrobiła, przecież nie można zbierać wszystkich zwierząt które się garną do samochodu, nie wiedząc czy się ich komuś nie kradnie.
A oprócz psychiatry miałaś jakąś psychoterapię, albo przynajmniej wizyty u psychologa?
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

przez pawelbdg24 07 cze 2012, 16:09
tez uwazam,ze to ,ze zamarzl ten kot to nie powod do obwiniania sie ,mysle,ze za bardzo wzielas na siebie obowiazek wziecia tego kota,przeciez jesli ten kot tam byl nie znaczy ,ze musial byc bezpanski,poza tym to tylko zwierze ,nie mozesz sie tak przejmowac a jak sobie radzisz z innymi rozstaniami ?mysle,ze powinnas udac sie jak najszybciej do specjalisty bo to ,ze zamarzl kot to nie koniec swiata przeciez
Offline
Posty
384
Dołączył(a)
26 maja 2012, 11:55

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

Avatar użytkownika
przez Sikorka77 10 cze 2012, 00:35
Shelion napisał(a):P.S. Test, do którego link znalazłam na forum, wykazał aż 29 pkt... ale to niby tylko (?) test...
Z góry dziękuję, pozdrawiam


biorąc po uwage test ja mialam wynik 49 wiec Twój wynik to nie jest jakiś chyba bardzo wysoki...

Również sądze, że to może być początek depresji i powinnaś udać się do psychologa/psychiatry.
A tym kotem nie powinnaś się tak przejmować, tak bywa w świecie zwierząt... to podłe ale wszystkich zwierzat na swiecie nie uratujemy :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
10 maja 2012, 09:58
Lokalizacja
Obywatel Świata

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

przez Shelion 16 cze 2012, 18:36
Witam! Kilka dobrych dni tutaj nie zaglądałam, a to m.in. z tego względu, że...zajęłam się akcją poszukiwawczą ;) I możecie wierzyć, lub nie, ale...po jakimś tygodniu od rozpoczęcia tejże "akcji" otrzymałam telefon od osoby, która przygarnęła to zwierzątko (nastąpiła już nawet "identyfikacja" z pozytywnym wynikiem :smile: ) Cuda się jednak zdarzają... Aczkolwiek cała historia dała mi potężną nauczkę na przyszłość i teraz wiem, że nigdy nie powtórzę takiego błędu!
Pomijając jednak temat kociaka, sama sobie się dziwię, ale...na razie wytrzymałam bez wizyty u specjalisty. Ta sprawa stanowiła raczej "kropkę nad i". Mam tyle problemów natury zdrowotnej (czeka mnie m.in. bardzo poważna operacja...), że czasem po prostu jestem pod wrażeniem, iż "jakoś" psychicznie funkcjonuję. Wiem jednak doskonale, że wszystko do pewnego czasu, i prędzej czy później będę musiała się wybrać po wsparcie...
Tymczasem jednak... dziękuję za wszystkie odpowiedzi! i pozdrawiam :smile:

P.S. A teoria o rzekomym zamarznięciu (jak się okazało - mylna) pojawiła się na ... forum (dotyczącym miejscowości, w której miało miejsce to "zdarzenie"). Prawdopodobnie jakieś dzieciaki postanowiły zrobić sobie żart... :?

@vifi - niestety, nigdy nie przeszłam psychoterapii, czego zresztą żałuję... lecz i psychiatra nie nalegał na nią zbyt mocno...
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
04 cze 2012, 10:44

Czy to depresja...jak sobie poradzić...???

przez vifi 17 cze 2012, 00:43
Kot spada na 4 łapy, a ludzie łapią depresję i obwiniają się za wszystko a nawet i więcej...
Dobrze by było gdybyś nie odkładała terapii do czasu kiedy "Będzie już trzeba". Zadbaj bardziej o siebie. Dobrze jest dbać o zwierzęta, ale przecież ile ważniejszy jest człowiek!
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do