CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Druid 28 sty 2015, 00:01
Depakiniarz, co ty odpierdalasz? Gdybym mogła, wsadziłabym Twój łeb pod zimny prysznic.

edit: i opcjonalnie przykuła kajdankami do kaloryfera.
Druid
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 28 sty 2015, 11:26
Śmierć jest tak przerażająco ostateczna, tymczasem życie obfituje w niezliczoną ilość możliwości [Tyrion Lannister w Grze o tron G. R.R. Martina]


I ta "przerażająca ostateczność" jest właśnie gwarantem ukojenia.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 28 sty 2015, 11:45
INTEL 1 napisał(a):
Śmierć jest tak przerażająco ostateczna, tymczasem życie obfituje w niezliczoną ilość możliwości [Tyrion Lannister w Grze o tron G. R.R. Martina]


I ta "przerażająca ostateczność" jest właśnie gwarantem ukojenia.



A jeśli rogaty szykuje dla ukojenia sagan z wrzącą smołą i wieczyste udręki - gorsze może od doczesnych? ;)
Gwarancji nie ma - i nie ważne czy się w to wierzy, czy nie.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1904
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 28 sty 2015, 12:44
marwil napisał(a):
INTEL 1 napisał(a):
Śmierć jest tak przerażająco ostateczna, tymczasem życie obfituje w niezliczoną ilość możliwości [Tyrion Lannister w Grze o tron G. R.R. Martina]


I ta "przerażająca ostateczność" jest właśnie gwarantem ukojenia.



A jeśli rogaty szykuje dla ukojenia sagan z wrzącą smołą i wieczyste udręki - gorsze może od doczesnych? ;)
Gwarancji nie ma - i nie ważne czy się w to wierzy, czy nie.


To zostanę jego wasalem lub roninem. Na układy nie ma rady :D
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Waplo 28 sty 2015, 12:59
Choruję od 17 roku życia (pierwsze myśli samobójcze),na początku okresowe a potem z roku na rok stopniowe pogarszanie stanu. Po 30 roku bardzo mocne nasilenie i dopiero pierwszy kontakt z psychiatrą (pierwsze leki- prozak ) powrót do normy ale po około pół roku powrót depresji kolejne antydepresanty z różnym skutkiem i różnymi okresami remisji plus widoczne okresy pobudzenia (w okresach depresji bardo silne myśli samobójcze) Okresy remisji i depresji w sumie każdego roku przeważnie w okresie jesienno -zimowym. 37 lat - kolejna bardzo silna depresja- moje podejrzenie o depresję sezonową i pierwszy pobyt na oddziale dziennym (zgłosiłem się sam bo nie dawałem już rady normalnie funkcjonować )Po lekkiej poprawie sam zrezygnowałem z pobytu na oddziale ale wyszedłem z depresji dopiero po 3 miesiącach. Po wszystkich poprawach nie podejmowałem dalszego leczenia farmakologicznego. Dwa lata później pierwsza próba i zdiagnozowanie ChAD. Lekarz od razu zaproponował Lit i po 3 miesiącach powrót do normalności.Około listopada hipo i ... rezygnacja z przyjmowania Litu. Powrót depresji w ... czerwcu i przetrzymywanie jej do września (depresja w środku lata ... bardzo rzadko mi się to zdarzało) . Widząc co sie dzieje podkulenie ogona i przeproszenie z Psychiatrą - kontynuowanie leczenia Litem. Około 10 lat normalnego funkcjonowania na Licie bez widocznych ubocznych skutków ubocznych - u mnie występowało tylko czasami (bardzo rzadko lekkie drżenie rąk i konieczność częstszego oddawania moczu ale niezbyt dokuczliwa). Od 2011 pogorszenie samopoczucia mimo stałego brania Litu spowodowanego częściowo stresem związanym z pracą (własna działalność gospodarcza prowadzona od wielu lat).Włączenie przez Lekarza dodatkowych stabilizatorów a mimo to stany mieszane. 2012 skierowanie na oddział dzienny i dodatkowo Ketrel do Litu - bardzo szybka pozytywna reakcja i opuszczenie oddziału po miesiącu :D (pozytywny szok ,którego życzę każdemu z Was). Podjęcie prawie natychmiastowe pracy. Stan ten trwa do tej pory więc proszę nie piszcie,że to choroba bez możliwości funkcjonowania normalnie . Oczywiście mam drobne epizody ale i doświadczenie więc udaje mi się z nich szybko wyskoczyć.Moim największym sprzymierzeńcem jest moje CAŁY CZAS WYPRACOWYWANE I TRENOWANE POZYTYWNE PODCHODZENIE DO ŻYCIA .Jest mi łatwo bo jestem cały czas w Remisji więc moja szybka reakcja na stres czy drobne zachwiania nastroju bardzo szybko przynosi skutek. Już na ten temat parę razy pisałem wcześniej - łatwo zatrzymać zaczynający się toczący z górki kamień na samym początku bo kiedy nabierze impetu jest coraz trudniej . Moja osobista teoria ChAD to problem utrzymania środka czyli REMISJI a często gonienie za podbiciem tego stanu czyli ... HIPO , który nam daje czasami prawie narkotyczne odczucia . Rozkręcone hipo według mnie zawsze daje zjazd czyli depresje. Hipo trwa krótko a depresja... jak sami wiecie potrafi bardzo ,bardzo długooo.
Wszystko ma swoje dobre i złe strony ... moje obecne podejście polega na wyszukiwani u TYCH DOBRYCH(choćby najmniejszych) i niezagłębianie się w te złe(przeważnie pogłębiają tylko stan).Wiem ,że łatwo mi się teraz mądrzyć bo jestem w Remisji(sam pamiętam ,że w depresji pozytywne myślenie niewiele mi pomagało bo trudno wypłynąć na powierzchnię jak się tak głęboko zeszło !!! )ale chcę tylko powiedzieć ,że warto się tego pozytywnego podejścia cały czas uczyć i kiedy już wreszcie osiągniemy Remisję to nie zniszczmy jej po przez rozhuśtanie hipo (które w remisji s tak samo jak lekkie depresje się pojawia - to jest właśnie nasza podatność w tej chorobie , która skutkuje niesamowitymi jazdami a w konsekwencji totalnym zjazdem ,którego konsekwencją jest nawet chęć odebrania sobie życia mimo,że przecież przed np. miesiącem(w hipo czy manii) potrafiliśmy wychwalać je ponad niebiosa czując się niemal jak Bogowie(prawie wszystko się udawało... a jak się nie udawało to się tym nie przejmowaliśmy, wszystko było łatwe i do osiągnięcia. To wygląda właśnie nasza choroba i dlatego tak ciężko niektóry zdrowy m Ludziom ją zrozumieć (nie wspominam tu już o agresji w manii czy depresji i to nie tylko w stosunku do siebie ). Dlatego jeszcze raz napiszę ,że dla mnie KLUCZEM DO NORMALNOŚCI JEST REMISJA I JEJ UTRZYMANIE ponieważ to w NIEJ najbardziej realnie odbieramy Świat, w niej możemy najlepiej skorygować nasze złe nawyki i możemy nauczyć się tych dobrych , mamy najlepsze możliwości kontrolować tą chorobę. Więc przestańmy marzyć o "upijaniu" się hipo( mimo przyjemnego efektu :yeah:) bo często popełniamy w tym stanie najwięcej błędów (tak jak normalni po alkoholu) a nie kończy się to tylko przemijającym kacem a minimum o wiele dłuższą depresją a czasami gorzej.Dobrze sobie zdaję sprawę ,że jeżeli teraz będę miał jakąś silną sytuacje stresową a nie będę tego szybko korygował i dam się pogrążyć ... depresja wróci ponieważ jestem dalej obciążony skłonnością do dużych wahań nastroju spowodowanych specyfiką tej choroby. Także jak teraz coś za bardzo i bez powodu mnie martwi czy smuci jak najszybciej staram się włączyć TURBO :D pozytywne myślenie, wręcz prawie na siłę poszukuję pozytywnych rzeczy i staram się jak najwięcej chociaż do siebie uśmiechać skoro Życie się chwilowo nie uśmiecha :mrgreen: .Będąc w Remisji nie muszę długo czekać na efekt. Kiedyś (zrezygnowany)będąc w depresji rozmawiałem z dwoma prowadzącymi mnie Lekarzami czy są ludzie ,którzy wyszli z ChAD. Oboje powiedzieli ,że mają w swojej praktyce takie przypadki (proszę bez ironii ,że są po drugiej stronie :D ) i bardzo dużo przypadków kiedy Osoby które bardzo dobrze funkcjonują na lekach ... pracują są nawet zarządzają firmami.To nie jest nadzieja to są FAKTY i moja osoba TEŻ :D . Pozdrawiam . Sorki za długi tekst ale czasami jak bym nie napisał czegoś to by mnie po prostu ROZERWAŁO :mrgreen: . Tomek.
Uśmiech pozwala nabrać dystansu do Życia :D
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
12 lut 2011, 00:09

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 28 sty 2015, 13:21
Waplo napisał(a): 2012 skierowanie na oddział dzienny i dodatkowo Ketrel do Litu - bardzo szybka pozytywna reakcja i opuszczenie oddziału po miesiącu :D(pozytywny szok ,którego życzę każdemu z Was). Podjęcie prawie natychmiastowe pracy. Stan ten trwa do tej pory więc proszę nie piszcie,że to choroba bez możliwości funkcjonowania normalnie .



Waplo napisał(a):Moim największym sprzymierzeńcem jest moje CAŁY CZAS WYPRACOWYWANE I TRENOWANE POZYTYWNE PODCHODZENIE DO ŻYCIA .Jest mi łatwo bo jestem cały czas w Remisji więc moja szybka reakcja na stres czy drobne zachwiania nastroju bardzo szybko przynosi skutek


Tak więc pojawia się pytanie : co było pierwsze?
Trafiona farmakoterapia czy ten cały "pozytywizm"?

Dlaczego "pozytywne podchodzenia do życia" przez wszystkie te wcześniejsze lata jakoś nie przynosiło skutku???
Może tego myślenia nie było, ponieważ w depresji czy miksie nie ma miejsca na takie psychoterapeutyczne fanaberie?
A może było, tylko jest gówno warte i dopiero teraz przypisujesz mu jakąs mistyczną rolę sprawczą, ktorej tak naprawdę nie ma....

Tak zwane pozytywne myślenie jest tylko i wyłącznie produktem remisji a nie na odwrót.
Twoja opowieść tylko to potwierdza.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 28 sty 2015, 13:40
Matka mojego kolegi - zmarła niedawno - chorowała na ChAD i pamiętam, gdy odwiedzałem kolegę w jego domu w czasach licealnych (dwadzieścia parę lat temu), to zawsze była zbunkrowana w swoim pokoju. Kolega chronił ją przed kontaktem ze mną. Nie wiedziałem o co chodzi.Zajmowała wcześniej wysokie stanowisko w poważnej firmie. Choroba odebrała jej wszystko. Nigdy nie czuła się dobrze i nie funkcjonowała normalnie. Wielokrotne hospitalizacje, bezradność medycyny.

Nie mam na celu "wywyższania się" ciężkością przypadków, lecz mój do ciężkich należy.
Niektórzy chadowcy i "spektrumowcy" nie zaznali manii, ani np. manii psychotycznej, a tych boję się bardziej niż depresji.
Waplo krótkie hipomanie? A moja półroczna mania? A depresje po 3 lata?
Funkcjonują normalnie, albo tak twierdzą, bo są w remisji chyba tylko ci z lekkim przebiegiem choroby, połączonym z dobrą reakcją na leki.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1904
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Nicholas1981 28 sty 2015, 15:35
Chyba to cholerstwo u każdego przebiega trochę inaczej. Ostatnio się zastanawiałem czy to w ogóle jest jedna choroba, czy też wiele chorób, wrzuconych do jednego worka. U mnie bardziej spektakularne były epizody manii - od takiego też się zaczęło. Dobrych kilka miesięcy szaleństwa z mocnymi akcentami psychotycznymi, urojeniami - szpital (przez sąd), szybka reakcja na leki, wyjście z manii, depresja, próba samobójcza, wyjście z depresji po ok. pół roku (czyli szybko), około 1,5 roku remisji, w tym czasie odstawienie wszystkich leków, ponownie mania z psychozą, szpital, depresja, próba samobójcza, pół roku wychodzenia z depresji, zero leków, remisja 3 lata, tym razem mały epizod manii (byłem unieruchomiony po wypadku i szybko dostałem lek przeciwpsychotyczny), depresja, teraz leki i jest ogólnie nieźle. Co będzie dalej nie wiem, trudno mi też zakwalifikować tę postać CHAD. Raczej mało prawdopodobne, żebym nagle ozdrowiał. Staram się jednak żyć w miarę normalnie. Chciałbym żyć normalnie...
Nicholas1981
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 28 sty 2015, 15:52
Z tego nie da się wyjść. Byłem raz na terapii z kobietą która miała chyba z 80 lat o ile dobrze pamiętam. Byly to spotkania raz w tygodniu, znakomity przykład tego jak postępuje choroba. Pozostali gdzieś w wieku 40-60 lat, prócz mnie tylko dwie osoby w granicach 30-50 roku życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 28 sty 2015, 15:53
Leży sobie na oddziale dwóch kolesi z przetrąconymi kręgosłupami. Żadnemu z nich „nie staje”, nie czują patykowatych już nóg, „leją” do cewników, a ból promieniujący z odleżyn nie pozwala o niczym innym myśleć. Coraz bardziej pogrążają się w rozpaczy. Z biegiem takich samych, zdefiniowanych tylko i wyłącznie cierpieniem oraz beznadzieją bliźniaczych dni zaczynają się pojawiać i krystalizować u obu myśli samobójcze.
W tym samym czasie lekarze u obydwóch pacjentów przeprowadzają ostateczną, kolejną już operację. U kolesia nazwijmy go A się udała, u kolesia B niestety nie – niczego nowego do stanu nie wniosła i dodatkowo utwierdziła lekarzy że kolejne zabiegi nie mają już sensu.
Koleś A zaczyna czuć nogi, pojawia się nadzieja, pojawia się błysk w oku. Po jakimś czasie wyciągają cewnik i fiut zaczyna przychodzić do siebie. Koleś wie, że czeka go bolesna i długotrwała rehabilitacja. Ale to nic. Pozytywne myślenie jakie się pojawiło daje POWER i coś co wydawało się niemożliwe staje się możliwym. Zaciska zęby i pomimo - ludzkich przecież - wątpliwości korzysta ze swojego pozytywnego myślenia i wizualizacji swoich łóżkowych wyczynów , które w prostej linii będą efektem powrotu do zdrowia. Mało tego. Koleś A dzięki szkole życia, dzięki wybrnięciu ze „srogich terminów” , dzięki motywacji i sile pozytywnego myślenia funkcjonuje lepiej niż osoby podobnymi doświadczeniami nie dotknięte. Zna prawdziwą wartośc zdrowia i dba o nie ze wszystkich sił, bardziej niż reszta.
Koleś B pogrąża się coraz bardziej. Nie potrafi cieszyć się szczęściem kolesia A. Ma podwójnie przejebane. Raz że jest sparaliżowany, dwa, że los uśmiechnął się do kogo innego wyciągając go z bagna. I tak, bolesne porównywanie się ze zdrowymi szczęśliwcami dodatkowo obarczone zostaje porównywaniem się do Kolesia A, który miał szczęście wybrnąc z takich samych opresji.
Zaczyna mu zazdrościć. Tak zwyczajnie. Nie jest materiałem na świętego.
Rozpędzony Koleś A uprawiając codzienny jogging ze swoją dupą po parku nie potrafi sobie już przypomnieć jak to było kiedy każdego dnia myślał tylko o śmierci. Kiedy wieloletnia beznadzieja skutecznie wykastrowała ze wszelkich ludzkich uczuć implantując w ich miejsce złość , nienawiść, poczucie bezsensu i marzenie o śmierci jako wybawieniu z matni. Malo tego- zaczyna być przekonany że obecny stan to przede wszystkim jego zasługa. Przecież myślał pozytywnie, wziął się w garść, „ nie dał się” i nie narzekał tylko ostro wziąl się za bolesną i długotrwałą rehabilitację. Przecież stał się „kowalem własnego losu”. Nie było łatwo. Ale zagryzł zęby i podołał. Pozytywne myślenie i stałe wizualizacje szczęścia przyniosły efekty !!! Da się normalnie żyć? Da, trzeba tylko chcieć. Bardzo chcieć tak jak kolesiowi A.
Z coraz większym niesmakiem patrzy na dawnego kolegę z sali szpitalnej. Tylko leży i jęczy. Narzeka i się dołuje. Nie ma w nim iskry życia, jest negatywnie nastawiony, nie chce wziąć się w garśc. Z takim nastawieniem nic z tego nie będzie. Jego depresja zaczyna być irytująca. Jak można tylko cały czas narzekać?. Popatrz –JA MOGŁEM STANĄC NA NOGI. Musisz myśleć pozytywnie-za kilka lat może i ciebie wyleczą. Tymczasem musisz myśleć pozytywnie tak jak ja teraz. Wszystko będzie dobrze. Trzeba mieć nadzieję. Po czym idzie o własnych nogach do nowego samochodu na który dzięki powrotowi do zdrowia szybko zarobił ( nadrobił zaległości) i jedzie zerżnąć kolejną dupeczkę ( dzięki czemu stopień pozytywnego myślenia znacząco szybuje w górę) podczas gdy koleś B , któremu nie chce się wziąć w garść i zacząć pozytywnie myśleć odwraca głowę w kierunku ściany i płacze z bezsilności….
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 28 sty 2015, 16:09
Koleś B ma tą odmianę przetrącenia kręgosłupa która każe mu czekac na ozdrowienia które może nie przyjść, nawiązując do CHAD jest to taka osoba, której leki w ogóle nie pomagają. Przyjdzie mu tylko czekać na to aż samo minie, albo w ciągu lat wymyślą taką tabletke która od razu zniweluje wszystkie złe objawy choroby.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez natrętek 28 sty 2015, 16:58
Tak się zastanawiam, dlaczego skoro na CHAD choruje w Polsce kilkaset tysięcy osób w tym wątku głównie udziela się na zmianę tylko kilkanaście osób ? Nie wiecie z czego to wynika ? Co z całą resztą, siedzą zamknięci w domach, szpitalach bez kontaktu z otoczeniem i bez dostępu do neta ? A może większość osób z tym rozpoznaniem to "lżejsze" przypadki, którym pomagają leki i często radzą sobie w realnym świecie lepiej niż ludzie zdrowi ?
Gdy nie ma możliwości się zmienić, trzeba nauczyć się żyć ze swoją osobowością.
4w5/ISFJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
708
Dołączył(a)
31 paź 2009, 14:46
Lokalizacja
Kraków

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Waplo 28 sty 2015, 17:11
:D :D :D Prawdą jest to,że miałem bardzo dużo szczęścia iż ominęła mnie mania (miałem tylko większe lub mniejsze hipo) ale najbardziej się cieszę,że mimo wielu ciężkich ale na szczęście nie za długich depresji - góra 9-10 miesięcy (i tu dla Ciebie i Innych Robercie ogromny UZNANIE :uklon: bez żadnych podtekstów - bo wtedy prawdopodobnie nie dał bym rady) i paru sytuacji kiedy wydawało mi się ,że wszystko jest już "powiedziane" udało mi się przeżyć i TERAZ DZIĘKUJĘ LOSOWI ,STWÓRCY czy jak tam chcecie nazwać za TO ,że jednak mogę patrzeć na Życie z LEPSZEJ STRONY i sądzę ,że z Tej Drogi już nie zejdę . Jasne ,ze będą jeszcze błędy i wpadki ale wiem jak i na którą Drogę mam wrócić.
Tak ,żeby nie było jakiś podejrzeń o fanatyzm religijny - bardzo rzadko chodzę do Kościoła(wręcz sporadycznie), nie preferuję ani nie krytykuję żadnej Wiary a staram się brać to co jest w niej NAJLEPSZE nie zważając na osoby,którym czasami wydaje się ,że JĄ reprezentują.Jestem niemal pewny,że nie popełnię samobójstwa(kiedyś tak jak JOSE 2 byłem o tym przekonany ). Powoli stałem się osobą wierzącą w SENS naszego istnienia. Jeżeli chodzi muzyczne przedstawienie mojego podejścia do śmierci to najlepszym przykładem jest chyba utwór zespołu ZAKOPWER pt. "BOSO" . Sorki ale nie potrafię wrzucać utworów na Forum ale uważam ,że warto wyraźnie wsłuchać się w tekst Sebastiana Karpiel Bułecka .Pozdrawiam :D :D :D
Uśmiech pozwala nabrać dystansu do Życia :D
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
12 lut 2011, 00:09

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 28 sty 2015, 17:59
Waplo Twój obecny stan ( stabilność ) z pewnością jest stale gruntowany Twoim sposobem życia, wynikającym z wiedzy, doświadczeń i o zgrozo :D z "pozytywnego nastawienia" :D
Koleś A z mojej na szybko skleconej alegorii równie dobrze mógł sobie resztę życia koncertowo spierdoolić.
W tym cały ambaras- umieć w 100 % wykorzystać trafiony los na loterii. Jak pokazuje życie - niewielu się to udaje.
Cieszę się, że dajesz sobie doskonale radę od dłuższego czasu, aczkolwiek szczerze zazdroszczę niczym koleś B.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 18 gości

Przeskocz do