CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 18 sty 2015, 20:45
jak to dziś powiedziała moja znajoma: my tylko machamy rękoma, żeby nie utonąć podczas gdy zdrowi pływają na jachtach popijając drinki. Czy nasze życie to tylko nieustanna walka o przetrwanie, o ocalenie? /cenzura/, gdyby nie ta nadzieja...
Czuję się, jak ryba na haczyku sadystycznego wędkarza, który zwija żyłkę po czym ją popuszcza, ale skurwiel ani mnie nie wyciągnie ani nie puści wolno
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 18 sty 2015, 22:44
Blisko....coraz bliżej...
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez slow_down 19 sty 2015, 00:24
Asmo, witaj z powrotem. Dawno Cię tu nie było, Asmo. A może to ja jestem trochę do tyłu. Czujesz jakieś przeciwdepresyjne działanie litu?

macieywwa, też będę próbował litu. Nie wiem jak to jest, że wszelkie SSRI przestają działać po 2 miesiącach. Stawiam więc na stabilizatory.

Coś w tym jest, że my tylko wegetujemy, Tańczący. Jak pamiętam siebie z czasów, gdy chodziłem ze znajomymi na piwo w piątki, organizowałem ogniska, na których dobrze się bawiłem, zagłębiałem się w swoje hobby... To żal mi dupę ściska. Nic z tego nie zostało. Czasami, niechętnie, wyjdę z kimś, wypiję jakąś jebaną colę i tyle. Czuję napięcie i nie wiem o czym rozmawiać. A na benzo nie da się cały czas jechać. O ile przed chorobą byłem w stanie przewidzieć, co będę robił następnego dnia, tak dzisiaj nie mogę nawet przypuszczać, jak poczuję się jutro. Nie muszę bawić się jak dawniej, spotykać z kobietami, chodzić na piwo, podróżować. Chcę po prostu normalnie funkcjonować. Nie mieć problemów z wstaniem z łóżka i pójściem do sklepu po bułki. Obecnie to mam problemy ze snem, nawet duża ilość karbamazepiny (nie ta z podpisu) nie pozwala mi zasnąć, a jeśli już, to na 2 godziny. Jeżeli dowalę inne leki na spanie - owszem, śpię - góra 4-5 godz i przebudzam się co 15 minut i chce mi się beczeć. Nawet przy braku potrzeby snu w końcu staję się zmęczony i potykam się o własne nogi. I ch*j z tym, skoro w trakcie próby zasypiania czuję lęk. Niedawno wziąłem 3mg klona, 400 karby i 50 chlorprotiksenu i mimo to nie mogłem zasnąć. Ścięło mnie, ale nie spałem. Nie wiem, jak mam nazwać swój obecny stan. Zejście z SSRI trochę mnie "odwarzywiło", ale przez stabilizatory moja koncentracja spada poniżej zera. Mimo to jakoś kombinuję, żeby nie wylecieć ze studiów (na każdym egzaminie w rękawie mam ściągę długości niczym rolka papieru toaletowego. Inaczej nie dałbym rady. 5 lat temu w średniej szkole nauczyłem się ściągać. To jedyna przydatna umiejętność nabyta w czasach szkoły. Od jutra zaczynam wpierdalać metylofenidat, bez niego do końca sesji nie dotrwam. Wieczorny zjazd na tym leku jest bolesny, walnę od razu karbę i jakoś powinno to pójść. Swoją drogą, niedawno po codziennym braniu benzo karba pomogła mi ładnie zejść z klona szybko i bezboleśnie. Ale z kolei odstawka karby z tego co pamiętam też nie należała do przyjemnych. Zejście o 200mg powodowało w nocy 2-3 sekundowe drgania ciała. Za miesiąc idę po lit. Co mi szkodzi, najwyżej zryje mi wątrobę i nerki. Wolę mieć zryte narządy, a może chociaż z psychiką będzie lepiej.
Ktoś pisał o szoku po usłyszeniu diagnozy ChAD. Sam fakt wpisania F31 w papiery wpędził mnie w niezłego doła ponad rok temu. Ciężko było się z tym pogodzić. Chociaż nie - nie da się pogodzić, ale po jakimś czasie nie rusza to człowieka aż tak jak na początku, szczególnie przy dobrze dobranych lekach. Sam fakt noszenia dożywotniej plakietki "chadowiec" jest "lekko" niekomfortowe.
Tyle moje żalenia się. Może ktoś to przeczyta.
slow_down
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez refren 19 sty 2015, 19:00
kutachdoopierdolenia napisał(a):... po czym wbiegasz z już naładowanymi Remkami na pełnym wkurwie do Sądu i odstrzeliwujesz jakąś z namaszczenia bezpieczniaków kurwę-sędziego, czy tam inkszego prokuratora :P Albo inaczej - robisz im wjazd na chatę :D

http://boungler.pl/forum/showthread.php?tid=3469 - tu przeczytasz, jak przygotować patrony - wiesz, gdybyś zamierzał się dłużej ostrzeliwać ... :D

Stary, pomyśl - w Wolnej Polsce może nawet kiedyś nazwą Twoim imieniem jakąś ulicę :D


Korzystając z okazji, w imieniu Forum pozdrawiam policję. (Nie ma zdrowych, są tylko niezdiagnozowani.)
:papa:
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3264
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 19 sty 2015, 20:27
U mnie lekko pod kreską. W pracy dostałem warunek odnośnie jednego projektu i do końca miesiąca prawdopodobnie wylecę jak tego nie ogarnę.Już szukają nowych pracowników. Niestety wszystko się kiedyś kończy, najgorsze ,że w naszym przypadku tak szybko. W razie czego pójdę na operację wyjęcia śrubek, bo i tak w tym roku muszę ją zrobić. Ogólnie odczuwam coraz większy stres w tej pracy. Nawet jak z niej wrócę to o niej w kółko myślę. Czuje ,że teraz cała krytyka uderza we mnie. Przełożona odnosi się do mnie w pogardliwym tonie i zawsze ma jakieś pretensje. Ja dodatkowo jej złość przekierowuje do siebie. Trochę ich rozumiem z drugiej strony. Taki los i weź się tu człowieku nie zabij :).
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 19 sty 2015, 21:17
Wczoraj o mało nie zwariowałem do reszty. Tak przerażającej depresji dawno nie miałem ( mimo że stale zdycham i powinienem być przyzwyczajony ). Lecz ona narastała, narastała jak niechciana, nachalna zagrzybiala kurva. Mógłbym się zabić bez mrugnięcia okiem.
Ta cholerna rodzina, żona i syn, przez których ciągle nie mogę się zapierdolić.
Muszę chyba pomalutku od nich zacząć się odsuwać. Robić tak, aby mnie znienawidzili. Aby cieszyli się, że się w na początek gdzieś wyprowadzę. Muszę stać się wobec nich skurwielem. Znaleźć sobie prymitywną kochankę ( bo chyba tylko juz na taką mnie stać :D ) i się z tym nie kryć. Nich mnie żona znienawidzi. Na synka może zacząc wrzeszczeć o byle gówno. Niech mnie znielubi i niech się cieszy jak będę coraz rzadziej w domu .
Metoda małych kroczków. Może kilka pijackich awantur?
Wszystko dla ich dobra. Aby moje skuteczne zapierdolenie się nie było aż taką tragedią i mogło być rozpatrywane nawet w kategoriach ulgi
Wczoraj obmyśliłem nowy plan :D
Nachlać się i wypłynąc w zimne sztormowe morze. Na taki wzburzony akwen nie ma mocnych.
Wystarczy wypłynąć i nie ma odwrotu. Nawet jak się człowiek rozmyśli to jest już za późno.
Wieszanie się, wjeżdżanie pod samochod - to wszystko wymaga strasznie trudnego zgwałcenia swojego zwierzęcego instynktu samozachowawczego, polegającego na niezrozumialym dla mnie dążeniu do przeżycia za wszelką cenę.
Natomiast wypłynięcie w morze pozwoli w jakimś stopniu ten instynkt oszukać. Gdzieś tam będzie się tlić nadzieja że może uda się wrócić i nie powinno być większych oporów ( zwłaszcza z "flaszką" w głowie). Takie skuteczne oszukanie się.
Ale jak zwykle pojawia się niedogodnośc. Zapewne nie znajdą ciała. A mam świadomość , że pogrzeb bez ciała w trumnie lub nawet spopielonego w urnie nie spełnia wszystkich wymogów pogrzebu i pozostawi żałobnikom dozgonną niepewnośc co do śmierci. Taka glupia nadzieja, że skoro nie ma trupa, to delikwent może gdzieś żyje ( w Szwecji na przykład po przepłynięciu na pełnej kurwie Bałtyku) i w końcu wróci...
Brak możliwości pełnowymiarowego pożegnania się z doczesnymi szczątkami, co powinno owocować pewnością zakończenia pewnego rozdziału w życiu, może wiązać się dozgonnym cierpieniem wynikającym z niepewności i uniemożliwić dalsze ułożenie sobie życia przez głównych zainteresowanych :D
Dziś jest już lepiej. Czyli tylko srodze chujovo :D
...uwielbiam ten swój kpiarski, autoironiczny ton wynikający z ogromnego dystansu wobec samego siebie....
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 19 sty 2015, 22:14
:roll: Trochę Cię basałyku poznałem.
Dobrze mieć pewność, że większej części planowanych czynów nie zrealizujesz (no może z wyjątkiem kraula na Bornholm).
Nie zapomnij pływaczków na ramiona, wtedy Cię znajdą ;).
To pogorszenie złego u Ciebie od lat stanu. Czyli nie gorzej, tylko najgorzej. Znam
nie tylko ja ten stan rozpaczliwy. Całokształt jest wtedy wypaczony. Wszystko. Jest tylko chęć zakończenia męki.
To z czasem złagodnieje. Może niedługo będziesz znowu tylko wspaniale wkurwiony.
Sam obiektywnie wiesz, że występują zmiany samopoczucia w czasie.
Wytrzymaj, najedz się nowego smakołyku, a nuż...

Przeczytam, to co napisałem teraz, gdy zacznę zdychać, a to u nas pewne jak w banku szwajcarskim.
Trzymaj się Kolego.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Online
Posty
1894
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez ebonic 20 sty 2015, 14:49
Wczoraj nawet mimo tego sławnego blue mondaya (bitch please) miałem ostry spadek formy. Mam nadzieję, że nie zadziałała tutaj autosugestia najsmutnejszego dnia roku...
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
26 cze 2014, 13:21

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez macieywwa 20 sty 2015, 17:08
Pomimo iz mam skierowanie do szpitala, po tym jak dowiedzialem sie ze przyjma mnie najwczesniej za miesiac...poszedłem dzisiaj do nowego psych, do ktorego byłem zapisany juz w grudniu.Bardzo rzeczowa, fajna kobietka zupelne przeciwienstwo tej ostatniej zołzy u ktorej kazda wizyta konczyla sie wymiana nieprzyjemnych zdan i czesto słyszałem ze znowu mnie pan zdenerwował :D . Nowa lekarz powiedziala ze nie wizdzi mnie na licie i jest jeszcze wiele mozliwosci leczenia chad a lit to ostatecznosc i abym wstrzymał sie ze szpitalem i pobytem u pana S na oddziałe u którego ulubionym lekiem jest wlasnie lit i depakina. Dostałem lamo 200/tak jak było/kwetiapina 200/ i kolejny raz flupksetyne/prozak/, prosila mnie zebym tym razem dał rade wytrzymac pierwsze dwa tygodnie na tym leku i dal mu szanse, nie zrobil sobie kuku i obstawiła mnie chydroksyzyna,diferganem i lorafenem.Za trzy tygodnie nastepna wizyta a ja boje sie jak sam skurwysy..n tej flu, ostatnio wytrzymalem 5 dni.
Czasem coś w nas umiera i nie koniecznie chce zmartwychwstać.
............................................. Kurt Cobain 1967-1994
Człowiek pozbiera się ze wszystkiego, ale nigdy już nie będzie taki sam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2083
Dołączył(a)
12 paź 2013, 16:01
Lokalizacja
warszawa

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 20 sty 2015, 19:18
macieywwa, żeby lek odpalił to zawsze trzeba trochę poczekać. Minimum te 6 tygodni. Trzeba uzbroić się w cierpliwość a nóż coś załapie.
U mnie chujówka. Czuje się zwarzywiony, Moje dni w firmie są policzone do końca miesiąca. Ostatnio się dowiedziałem ,że taki jeden znajomy z mojego rodzinnego miasta się powiesił. Miał bogatą kartotekę kryminalną. Siedział w kicu za kradzieże. Gimnazjum nawet nie skończył. Nie wiem co go do tego skłoniło. Czy jakaś choroba psychiczna czy może po prostu skończyły mu się pomysły na życie. W sumie mu zazdroszczę. Ma ten cały syf już za sobą.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 20 sty 2015, 20:00
_Jack_ napisał(a):macieywwa, żeby lek odpalił to zawsze trzeba trochę poczekać. Minimum te 6 tygodni. Trzeba uzbroić się w cierpliwość a nóż coś załapie.

Racja ale tylko w niektórych przypadkach. Mianowicie w takich, kiedy przez te pierwsze tygodnie nic się nie dzieje. Ani lepiej , ani gorzej. Wtedy się czeka. W innych przypadkach nie ma mowy o jakimkolwiek mitycznym odpaleniu leku. Stan wywołany nietrafionym lekiem z pewnością nikogo nie predysponuje do czekania az lek odpali. Prędzej delikwent odpali....ale siebie.
Znam z autopsji. Tylko te leki, ktore początkowo niczego nie wnosiły w końcu w jakiś tam sposób "odpaliły" . Pozostałe, czyli te ktore rozpierdalały mnie do reszty w końcu okazywały się gównem, a każde "zaciskanie zębów" i "wytrzymywanie" kończyło się najczęściej z linką w lesie lub w szpitalu
_Jack_ napisał(a):W sumie mu zazdroszczę. Ma ten cały syf już za sobą.

...no właśnie....
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez refren 20 sty 2015, 20:04
Nowa lekarz powiedziala ze nie wizdzi mnie na licie i jest jeszcze wiele mozliwosci leczenia chad a lit to ostatecznosc i abym wstrzymał sie ze szpitalem i pobytem u pana S na oddziałe u którego ulubionym lekiem jest wlasnie lit i depakina. Dostałem lamo 200/tak jak było/kwetiapina 200/ i kolejny raz flupksetyne/prozak/, prosila mnie zebym tym razem dał rade wytrzymac pierwsze dwa tygodnie na tym leku i dal mu szanse, nie zrobil sobie kuku i obstawiła mnie chydroksyzyna,diferganem i lorafenem.Za trzy tygodnie nastepna wizyta a ja boje sie jak sam skurwysy..n tej flu, ostatnio wytrzymalem 5 dni.


Biorę taki sam zestaw leków, ale chyba przejdę na sertalinę. Niedawno nawet brałam takie same dawki.
Fluoksetyna była dla mnie bardzo ciężka na początku, pierwszy tydzień albo dwa (nie pamiętam ile:/) miałam akatyzje, niepokój psychiczny i napięcie w ciele. Chciałam zrezygnować, ale mnie lekarze nakłonili do czekania i przeszło. Potem przy zwiększaniu z 15 na 20 miałam silny napad niepokoju i też przeszło, a pakowałam się już do szpitala. Miałam wrażenie, że ta fluoksetyna się bardzo wolno rozkręca, z jakieś dwa miesiące. U mnie nie dała rady (była wyraźna poprawa, ale chwilowa) i chyba przejdę na sertalinę, na razie dostałam ją na doczepkę jako czwarty lek- na sprawdzenie. Ketrel zwiększyłam z 200 na 300 i podziałało wyraźnie antydepresyjnie, niestety i ten efekt siadł.
Mimo wszystko uważam, że to bardzo mocny zestaw leków. I zwiększają nawzajem siłę swojego działania.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3264
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 21 sty 2015, 00:19
slow_down napisał(a):[b] Coś w tym jest, że my tylko wegetujemy, Tańczący. Jak pamiętam siebie z czasów, gdy chodziłem ze znajomymi na piwo w piątki, organizowałem ogniska, na których dobrze się bawiłem, zagłębiałem się w swoje hobby... To żal mi dupę ściska. Nic z tego nie zostało. Czasami, niechętnie, wyjdę z kimś, wypiję jakąś jebaną colę i tyle. Czuję napięcie i nie wiem o czym rozmawiać (...)
Obecnie to mam problemy ze snem, nawet duża ilość karbamazepiny (nie ta z podpisu) nie pozwala mi zasnąć, a jeśli już, to na 2 godziny. Jeżeli dowalę inne leki na spanie - owszem, śpię - góra 4-5 godz i przebudzam się co 15 minut i chce mi się beczeć. Nawet przy braku potrzeby snu w końcu staję się zmęczony i potykam się o własne nogi. I ch*j z tym, skoro w trakcie próby zasypiania czuję lęk.

no właśnie, najgorzej gdy w głowie obijają się wspomnienia, kiedy człowiek chodził do knajp, bawił się, odczuwał satysfakcję z życia(!), miał motywację i energię do działania. Obecnie czuję jakby tamto życie sprzed lat było tylko taśmą w mojej głowie, jakby to było życie innego człowieka
Na sen polecam Ci mirtę, jedyny lek, który mnie osobiście dobrze usypia, ale powoduje wkurwy w dzień więc biorę max 7,5mg. Pisałeś kiedyś, że trazodon dobrze Cię usypiał, może wróć do niego. Na mnie niestety w ogóle nie działał. Współczuję Ci szczerze takiej ilości zaburzeń, bo leczenie przypomina gaszenie pożarów. Wiem coś o tym. Trzeba kombinować z kilkoma lekami, żeby jakoś przetrwać
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 21 sty 2015, 09:52
Fluoksetyna była dla mnie bardzo ciężka na początku, pierwszy tydzień albo dwa (nie pamiętam ile:/) miałam akatyzje, niepokój psychiczny i napięcie w ciele. Chciałam zrezygnować, ale mnie lekarze nakłonili do czekania i przeszło. Potem przy zwiększaniu z 15 na 20 miałam silny napad niepokoju i też przeszło, a pakowałam się już do szpitala


Przy Pierwszej ciężkiej depresji, kolega sprezntował mi w dobrej wierze listek fluo po swojej siostrze.
Dostałem po kilku dniach takich lęków i niepokoju, że o mało nie zszedłem.
Nie wiem, co byłoby dalej, bo szybko trafiłem 1 raz do psychiatry, a ten uraczył mnie anafranilem.
Jeśli już decydujecie się brać ten szit, to jak przeczytałem wyżej:
Pod osłoną innych leków pierwsze tygodnie.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Online
Posty
1894
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do