CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez sens 24 wrz 2012, 11:36
niestety napisał(a):kolejny lekarz potwierdzi CHAD z częstą zmiana. Mam pytanie czy długo u Was trwało "diagnozowanie"???
Mi nikt nie chce przepisać antydepresantów, boją się, że pójdzie w za dużą "górkę". Lekarz proponował, żeby troche podnieść nastój olanzapine zamiast kwetiapiny, macie może jakieś doświadczenia?

Co do przewrażliwienia, dużo w tym prawde. Wcześniej myślałam, ze moje stany euforyczne wynikały z dobrych okresów, pomysłowości, kreatywności, działań artystycznych. Kiedy były "doły" - tłumaczyłam sobie, że tak to bywa, przewrażliwienia, zmęcznie i tyle. Nie przywiązywałam do tego specjalnej uwagi, tak żyją "normalni" ludzie.
Teraz chyba już zawsze będzie inaczej... łatka "psychiatrycznego przypadka" naznacza [tak mi się wydaje] sprawia, że badamy siebie, sprawdzamy czy dobry nastrój nie jest hipomania/mania, a dół to nie nawracająca depresja. Jestem w tym wszystkim "świeża", czy tak będzie zawsze? Czy jakoś da się z tym pogodzić i żyć jak dawniej.
Teraz czuję się jak psychiatryczny inwalida...

będę wdzięczna za opinie


Niestety ja leczyłam się na depresję latami i dopiero po róbie samobójczej miałam pierwsza diagnozę CHAD
Pomysłów zawsze miałam duzo ale miewam jest także gdy mam doły więc to chyba jednak cecha mojej osobowości. Tylko jest brak energii żeby je wdrażać.

Ja też się czułam (czuję) jak psychiczny inwalida i dlatego mam prawie cały czas MS :(

Widmo mi się nie podoba perspektywa szarego życia i akceptacji ograniczeń. Do pewnego stopnia tak ale nie całkowicie.
Nie chce tak i już
Kiedyś siebie lubiłam a teraz już nie.
A moje górki były zwykle konstruktywne poza nadmiernym optymizmem w przyjmowania zadań ale wtedy sobie z tym radziłam.
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Ghandi 24 wrz 2012, 12:50
no i wziełam wczoraj 1 tabletkę wenly;-) I żyję nic się nie stało, powiem więcej czułam się znacznie lepiej niż przy braniu escitalopranu ;-) wiem, że to jeszcze nie efekt nowego leku, ale może zle działanie esci.
Miałam więcej napędu ogólnie ;-) Umyłam auto (nawet silnik wymyłam), obiad na dzisiaj i parę jeszcze innych czynności;-)
Jak tak będzie z każdą tabletką, to chyba sama się wystrzelę na księżyc ze szczęścia (a nie MANII!) ;-p
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 23:05
Lokalizacja
śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez S jak... 24 wrz 2012, 14:06
Ghandi napisał(a):Miałam więcej napędu ogólnie ;-) Umyłam auto (nawet silnik wymyłam), obiad na dzisiaj i parę jeszcze innych czynności;-)
Jak tak będzie z każdą tabletką, to chyba sama się wystrzelę na księżyc ze szczęścia (a nie MANII!) ;-p


Jacy my jesteśmy szczęśliwi gdy cokolwiek zrobimy :mrgreen: Ależ nam niewiele do szczęścia potrzeba a tak trudno to osiągnąć.
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Widmo 24 wrz 2012, 15:37
S jak... napisał(a):Widmo jak to mineło? Przecie my jeszcze młode babki :D Ja właśnie weszłam w ryczącą czterdziestkę a ty mówisz że minęło.


No wlasnie o to chodzi, ze cos minelo ale cos nadal trwa i cos sie pojawia :) Nie wartościuje, lepsze czy gorsze. To byl taki bardziej zart ze mnie :) Zastanawiam sie czy szybciej bede siwy niz lysy ;)

Ale nie mialem na mysli ani wieku ani urody itp. itd. tylko podejscie do wlasnej osoby, glownie do choroby. Mozna kopac w sciane, krzyczec ale nic nie zmieni tego kim jestesmy. A dokladniej pewnych cech i wlasnosci naszego ciala.
A szczegolnie tej wlasnosci jaka mamy czyli chad. A z tego faktu wynikaja pewne ograniczenia i konsekwencje.
Jak z faktu chorowania np. na cukrzyce, silna alergie/astme, nie posiadania konczyny...
Sens tez mnie wiele rzeczy boli i tez mi szkoda pewnych cech siebie sprzed lat. Jeszcze sie ludze, ze moge posiedziec dlugo przy piwie, ze moge cos zrobic na ostatnia chwile i nie skonczy sie to nerwowka taka, ze mnie pozniej rozwali. Mysle tez, ze chad mnie nie zatrzyma na sciezce rowoju zawodowego. Nie wiem tez, czy uda mi sie zalozyc rodzine. No boli mnie to i wk...a!!!
Ale co mam zrobic? Z drugiej strony chyba leki na mnie dzialaja dzieki czemu ciesze sie z pewnych pozytywnych cech ktorych dlugo dlugo nie mialem. I szukam jakiegos trzeciego wyjscia aby to moj zywot nie byl taki zly.

-- 24 wrz 2012, 20:30 --

niestety napisał(a):Teraz chyba już zawsze będzie inaczej... łatka "psychiatrycznego przypadka" naznacza [tak mi się wydaje] sprawia, że badamy siebie, sprawdzamy czy dobry nastrój nie jest hipomania/mania, a dół to nie nawracająca depresja. Jestem w tym wszystkim "świeża", czy tak będzie zawsze? Czy jakoś da się z tym pogodzić i żyć jak dawniej.
Teraz czuję się jak psychiatryczny inwalida...

będę wdzięczna za opinie


Mnie sie wydaje, ze z czasem nadal bedziemy sie kontrolowac ale w sposob bardziej nieswiadomy i nieobciazajacy. Cos w stylu zdrowego nawyku? A probowaliscie podpytac wtajemniczonych znajomych czy duza dostrzegaja roznice w waszym zachowaniu przed i po? Oczywiscie nie w przypadkach kiedy znajdujemy sie w ostrych fazach. Ale czy kiedy jestesmy w okolicy remisji nadal widza w nas "wariatow"?
Offline
Posty
665
Dołączył(a)
10 mar 2012, 19:09

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Ghandi 25 wrz 2012, 02:05
No wlasnie o to chodzi, ze cos minelo ale cos nadal trwa i cos sie pojawia :) Nie wartościuje, lepsze czy gorsze. To byl taki bardziej zart ze mnie :) Zastanawiam sie czy szybciej bede siwy niz lysy ;)

Ale nie mialem na mysli ani wieku ani urody itp. itd. tylko podejscie do wlasnej osoby, glownie do choroby. Mozna kopac w sciane, krzyczec ale nic nie zmieni tego kim jestesmy. A dokladniej pewnych cech i wlasnosci naszego ciala.
A szczegolnie tej wlasnosci jaka mamy czyli chad. A z tego faktu wynikaja pewne ograniczenia i konsekwencje.
Jak z faktu chorowania np. na cukrzyce, silna alergie/astme, nie posiadania konczyny...
Sens tez mnie wiele rzeczy boli i tez mi szkoda pewnych cech siebie sprzed lat. Jeszcze sie ludze, ze moge posiedziec dlugo przy piwie, ze moge cos zrobic na ostatnia chwile i nie skonczy sie to nerwowka taka, ze mnie pozniej rozwali. Mysle tez, ze chad mnie nie zatrzyma na sciezce rowoju zawodowego. Nie wiem tez, czy uda mi sie zalozyc rodzine. No boli mnie to i wk...a!!!

Mnie też boli i nie zgadzam się z takim stanem rzeczy...Jest to miom zdaniem wysoce niesprawiedliwe, choć czemu ma być sprawiedliwe,że właśnie nas to dotknęło?! Wiem, że są osoby które leżą sparaliżowane i one też się z tym nie zgadzają, ale jak patrze ndziewczyny w moim wieku (27!) które mają już swoje rodziny i NAJWAŻNIEJSZE własne DZIECKO, to robi mi się strasznie smutno, gdyż wiem, że mi to raczej na 99,99% procent nie będzie dane...Pomijając męża, czy chłopaka, bo tego już nawet nie chcę, ale Dziecko było od zawsze moim największym MARZENIEM...a tego chyba już nie osiągnę przy mojej chorobie i lekach, które biorę (Qrwa!)
Nawet nie wiem, czy pozwolą mi adpotwoać dziecko...
Dlatego ta choroba jest tak okrutna, moim zdaniem, bo zamyka nam prawie wszystkie "furtki" i nie możemy nic zrobić, nawet jeśli bardzo chcemy...:-(
A dzisiaj już jestem 2-gi dzień na wenli i czuję lekką delirkę;-) i taki "niespokojny" umysł ;-) mam nadzieję,że ona za bardzo nie będzie indukowała tzw. maniii, ale przyznam,że napęd od wczoraj się nie zmniejszył i nawet za bardzo nie chce mi się spać, po całym dniu pracy itp. ale jest w ogóle możliwe,żeby przez 2 dni już były takie objawy? ;-D
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 23:05
Lokalizacja
śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez S jak... 25 wrz 2012, 10:24
Widmo napisał(a):Mnie sie wydaje, ze z czasem nadal bedziemy sie kontrolowac ale w sposob bardziej nieswiadomy i nieobciazajacy. Cos w stylu zdrowego nawyku? A probowaliscie podpytac wtajemniczonych znajomych czy duza dostrzegaja roznice w waszym zachowaniu przed i po? Oczywiscie nie w przypadkach kiedy znajdujemy sie w ostrych fazach. Ale czy kiedy jestesmy w okolicy remisji nadal widza w nas "wariatow"?


No i w tym jest problem. Mój mąż widzi różnicę i nie lubi mnie ani jak jestem w depresji ani w okolicy remisji. Jeśli już to jestem akceptowalna w okolicy hipo. Cóż tak naprawdę tylko dwa razy odczul na własnej skórze moje hipo, a tak po za tym uwielbiał właśnie takie moje stany. I co mam z tym zrobić???

-- 25 wrz 2012, 09:29 --

Ghandi napisał(a):Mnie też boli i nie zgadzam się z takim stanem rzeczy...Jest to miom zdaniem wysoce niesprawiedliwe, choć czemu ma być sprawiedliwe,że właśnie nas to dotknęło?! Wiem, że są osoby które leżą sparaliżowane i one też się z tym nie zgadzają, ale jak patrze ndziewczyny w moim wieku (27!) które mają już swoje rodziny i NAJWAŻNIEJSZE własne DZIECKO, to robi mi się strasznie smutno, gdyż wiem, że mi to raczej na 99,99% procent nie będzie dane...Pomijając męża, czy chłopaka, bo tego już nawet nie chcę, ale Dziecko było od zawsze moim największym MARZENIEM...a tego chyba już nie osiągnę przy mojej chorobie i lekach, które biorę (Qrwa!)


Po raz setny powtarzam to nie kwestia choroby, a spotkania na swej drodze odpowiedniej osoby. Trudno? Pewnie ale tak samo trudno jak wszystkim. Obserwuję moje siostrzenice i moja nastoletnia córkę. Przez ten Internet świat na głowie stanął w sprawie związków.

-- 25 wrz 2012, 20:07 --

Lekarz zapisał mi Pernazyne co bym nie była taka szczęśliwa. Brać czy nie brać o to jest pytanie.
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez intel 28 wrz 2012, 20:28
Wróciłem z psychiatryka
Poznałem bratnią duszę-kompletny psychopata ze znaczną domieszką schizofreni ( często wychodziły z niego macki, a jego ciało otaczała ektoplazma ).
Jednocześnie rzysięgły tłumacz języka hiszpańskiego oraz francuskiego. Komputerowa pamięc . Całkowity psychopata ze stale radosnym wyrazem twarzy.Nauczył mnie cudownych, kwiecistych wyzwisk po hiszpańsku ( dosłowne tłumaczenie jednego z nich : " szczam do mleka twojej matki kur.wy która cię urodziła" )
Jedyna osoba , która doskonale rozumie mój całkowity brak skrupółów .
Poza tym cały przekrój wszelakich świrów-chad , depresja, psychoza, anoreksja , bulimia
Śliniące się zombie spacyfikowane haloperidolem
Laska z piękną blizną szubieniczą na szyi. Przynajmniej jedna konkretna. Inne miały wątłe "próby" z tabletkami-czyli komedia tak na prawdę.
Z każdym inny klimat.
Naprawdę dobrze się bawiłem.
W pobliskim fantastycznym lesie robiłem około 10-15 km dziennie z buta . Balsam dla umyslu i ciała ( zrzuciłem kolejne 3 kg )
Za rok, jak nie będę mocno już skonfliktowany z wymiarem niesprawiedliwości z pewnością tam wrócę.
intel
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez kaczanov 28 wrz 2012, 20:32
hahahahaha kuurrrrwa :D:D
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:29

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Lukrecja. 28 wrz 2012, 20:41
intel a to byles w szpitalu
a wszyscy zastanawiali sie gdzie zes jest
Lukrecja.
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez jolantka 28 wrz 2012, 20:56
-nie ma go, gdzie on jest
-a, w psychiatryku siedzi
-spoko
jolantka
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez niewiemocokaman 28 wrz 2012, 22:01
intel, ale się ośmiałem hahaa. dopiero teraz sobie uświadomiłem, że to nie takie śmieszne. Jak mam mieć takie jazdy to już wole do końca życia brać leki
Offline
Posty
910
Dołączył(a)
22 paź 2011, 16:35
Lokalizacja
Lublin

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Ghandi 28 wrz 2012, 23:01
Intel , a jak ogólnie oceniasz poziom jakości , wiedzy i skuteczności tego Szpitala? I w którym byłeś? Znam parę tych "sanatoriów" na śląsku , ale o jednym mam i znam bardzo złe opinie....


A tak ogólnie to muszę Wam powiedzieć, że otrzymałam piękny prezent od mojego znajomego, który mieszka w Niemczech.
Zna on całą moją sytuację i zaprosił mnie do siebie, bo ma umówionych dla mnie niemieckich specjalistów od CHAD z jakiejś tam kliniki, która się w tym specjalizuje i ma bardzo dobrą renomę na całym świecie. We środę wylatuję i zostaje tam na tydzień. Ciekawe jaką terapię mi zaproponują? ;-) Trochę się wstydzę, powiem Wam szczerze, ale spróbować zawsze mogę.
Jak wrócę zdam Wam szczegółowe relacje co i jak i może też coś z tego wyniesiecie dla siebie.
Zastanawiam się, czy jest to w ogóle możliwe, żeby techniki leczenia i medycyny mogły się różnić w różnych państwach?
I ciekawa jestem, czy Ci lekarze mają jakiś inny pogląd na to schorzenie,niż nasi?
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
08 wrz 2012, 23:05
Lokalizacja
śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Robertinhio89 29 wrz 2012, 00:28
intel napisał(a):Wróciłem z psychiatryka
Poznałem bratnią duszę-kompletny psychopata ze znaczną domieszką schizofreni ( często wychodziły z niego macki, a jego ciało otaczała ektoplazma ).
Jednocześnie rzysięgły tłumacz języka hiszpańskiego oraz francuskiego. Komputerowa pamięc . Całkowity psychopata ze stale radosnym wyrazem twarzy.Nauczył mnie cudownych, kwiecistych wyzwisk po hiszpańsku ( dosłowne tłumaczenie jednego z nich : " szczam do mleka twojej matki kur.wy która cię urodziła" )
Jedyna osoba , która doskonale rozumie mój całkowity brak skrupółów .
Poza tym cały przekrój wszelakich świrów-chad , depresja, psychoza, anoreksja , bulimia
Śliniące się zombie spacyfikowane haloperidolem
Laska z piękną blizną szubieniczą na szyi. Przynajmniej jedna konkretna. Inne miały wątłe "próby" z tabletkami-czyli komedia tak na prawdę.
Z każdym inny klimat.
Naprawdę dobrze się bawiłem.
W pobliskim fantastycznym lesie robiłem około 10-15 km dziennie z buta . Balsam dla umyslu i ciała ( zrzuciłem kolejne 3 kg )
Za rok, jak nie będę mocno już skonfliktowany z wymiarem niesprawiedliwości z pewnością tam wrócę.


"Yo cago en la leche de tu puta madre" - a po hiszpańsku brzmi to tak ładnie :D

Ogólnie uśmiałem się do rozpuku :D:D Pomogli Ci choć trochę? Czym Cię leczyli i jak wyglądał Twój dzień (poza wspomnianym 10-15 km marszem)? Jakaś psychoterapia w pakiecie?
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:46

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez intel 29 wrz 2012, 08:55
Hej
Oczywiście były też mroczne strony pobytu w psychiatryku, lecz po jaką cholerę o nich się rozpisywać?
Byłem w szpitalu w Lublińcu.
Oddział otwarty. Lecz z pewnymi obostrzeniami i regulaminem zabraniającym na przykład oddalania się poza teren szpitala ( te kilometrowe marsze i biegi ). Jakoś zupełnie się tym nie przejmowałem. " osobowośc socjopatyczna i narcystyczna " skutecznie mi omijanie wszelakich zakazów i nakazów umożliwia :D
Instynkt samozachowawczy i lamotrygina pozwalają jednak wytyczyć pewne granice, które strzegą mnie przed kolejnymi głupstwami.
Cóz mogę powiedzieć o jakości leczenia?
Pomimo dużego zaangażowania empatycznych lekarzy , NFZ skutecznie torpeduje wszelkie bardziej wysublimowane metody leczenia.
Natomiast oddziały zamknięte ogólnopsychiatryczne charakteryzują się niestety średniowiecznym podejściem do pacjenta i mój ewentualny pobyt na takowych z pewnością zaowocowałby późniejszymi niecierpliwymi oczekiwaniami poza terenem szpitala na rezydujących tam konowalów a zwłaszcza "pielęgniarzy".
Udało mi się przekonać lekarzy z mojego oddziału o wysokiej skuteczności lamotryginy w moim przypadku i na szczęscie obyło się bez kolejnych lekowych eksperymentów.
Sam klimat oddziału był wystarczającym bodźcem ( obok oczywiście farmakoterapii ) do odzyskania jako takiej równowagi.
Mój dzień?
6 rano pobudka ( bez problemu ,zważywszy że spać chodziłem o 21 -o 19 zamykali oddział i z powodu tego, że telewizji nienawidzę i nie oglądam nie mialem już nic do roboty)
Sniadanie o 8 , obiad o 12!!!! a kolacja o 17. Na posiłki chodziło się do odległej o 5 minut drogi stołówki ( nie jestem wybredny więc mi smakowało , zwłaszcza że ilośc była fantastyczna )
9-11 obchód .
Czasami jakaś relaksacja i muzykoterapia ( godzina raz na kilka dni )
Pozostały czas pożytkowałm na zwiedzanie fantastycznego Lublińca ( "bezprawnie") oraz na dalszą poprawę formy potrzebną do hipotetycznej konfrontacji z Wymiarem.....
Wychodzenie do miasta oraz ogromnego sosnowego lasu dawało ten cudowny dreszczyk emocji wynikający z łamania norm.
Miałem 3 indywidualne spotkania z Terapeutką , która właśnie szkoli się w Instytucie Ericksonowskim w Katowicach, gdzie ja od 2 lat skutecznie się terapeutyzuje.
To był owocny balsam dla mej duszy.

Reasumując-najważniejsze jest podejście.
Byłem przecież dokładnie w takich samych warunkach i na takich samych warunkach oraz z taką samą lub podobną chorobą jak inni.
Róznica jest taka , że większość tym faktem była załamana , a ja wkręciłem sobie dobrą zabawę.
Aha-za 3 tygodnie mam pierwszą sprawę w sądzie. Karuzela upadku zaczyna się kręcić.
intel
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do