CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Laura1234 30 lip 2014, 14:48
Asmo hehe masz fajne poczuczie humoru świetnie to ująłeś ja mam w ogóle zaburzenie lękowe ale tez od was niczym się nie różnię ten sam, smak krwi i gówna hehe:)
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
21 lip 2014, 20:35

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez barsinister 30 lip 2014, 17:37
BlackSoul napisał(a):Cześć wszystkim,
na tym forum, wątku jestem 1 raz.
Nie mam zdiagnozowanego ChAD, a borderline. Możecie mi powiedzieć, czym dokładnie się od siebie różnimy?


człowiek z ChAD kołysze się na potężnej huśtawce
border przychodzi, rozwala huśtawkę, potem ją odbudowuje, potem rozwala i tak w kółko
Not poppy, nor mandragora,
Nor all the drowsy syrups of the world,
Shall ever medicine thee to that sweet sleep
Which thou ow'dst yesterday.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
838
Dołączył(a)
17 sty 2013, 04:44

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez dariusz1990 30 lip 2014, 18:37
Witam!!! u mnie jako tako lęków praktycznie nie mam ale za to te cholerne tiki wróciły .Do tego jeszcze huśtawki nastrojów.A poza tym ta cholerna bezsenność.W ogóle nie mogę spać.Już zastanawiam się nad Stilnoxem lub Imovane.Dosłownie pierd..ca można dostać.Wiecznie niewyspany.Poza tym nie mam chęci do życia zupełnie.Ale wkoło jest wesoło.Pozdrawiam was wszystkich.
F31 ZABURZENIA DWUBIEGONOWE F41.2 MIESZANE ZABURZENIA LEKOWO DEPRESYJNE
Offline
Posty
168
Dołączył(a)
17 paź 2011, 11:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez BlackSoul 30 lip 2014, 20:37
a więc dlaczego jedni mają BPD a drudzy ChAd, jeśli niczym się nie różnią?

p.s.- gorzej jeszcze Ci, co z nami żyją. I mam pytanie, zna ktoś może psychoterapeutę w Szczecinie. który leczy osoby z borderline?
BPD, Convulex 500mg x 3, Sertagen 50 mg x 1
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 lip 2014, 13:42
Lokalizacja
Szczecin

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez barsinister 30 lip 2014, 20:46
ale to są kompletne różne rzeczy, cechą wspólną są wahania nastroju, w ChAD masz na ogół potwornie ciężkie depresje przeplatane z okresami mocnego wzmożenia, czasem na pograniczu szajby i utraty kontroli; to choroba i leczy się ją lekami

w ChAD nie ma najbardziej charakterystycznej dla BPD cechy, czyli kompletnie zaburzonego obrazu siebie, BPD to ciężkie zaburzenie osobowości, które wymaga długiej terapii, z rzadka wspomaganej lekami
Not poppy, nor mandragora,
Nor all the drowsy syrups of the world,
Shall ever medicine thee to that sweet sleep
Which thou ow'dst yesterday.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
838
Dołączył(a)
17 sty 2013, 04:44

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Asmo 31 lip 2014, 00:03
Pustka w głowie i łeb pusty jak wydmuszka. Nie wiem co robić ze swoim życiem. Dopadają mnie stany w których zastanawiam sie gdzie teraz powinienem być i co powinienem w tej chwili robić bo może jestem nie tu gdzie powinienem? Jak głęboka jest ta studnia? Czy da sie gdzieś odbić i wyrównać? Spadam wciąż czy może lecę? Jest tak mało odpowiedzi na tak wiele pytań. To taka obcość samego siebie. Jakbym stał obok siebie. Dziwne jazdy. Czuje sie jak na rozstaju dróg tylko że wciąż na nim tkwie bez możliwości wybrania żadnej drogi jedynie wokół zmienia sie pogoda. I choć życie pędzi jak fury na ulicy to stoję w miejscu a zmienia sie tło. Codzień zwykle sytuacje przypominają ze jestem chory i że lepiej nigdy juz nie będzie. Bo to jest coś czego sie nie da zmienić. Nie wiem jak to sie skończy jak to wszystko będzie wyglądać za rok lub dwa. Bardzo boję sie o tym myśleć. Nie wiem czy lit cudownie mnie wybawi. Jeśli tego nie zrobi do początku września czyli juz niebawem to trafie na przyjęcie planowane do szpitala. Pewnie spędze tam z pół roku. Bo przecież ile przejść z tym syfem a poprawy są chwilowe. Takie na pstryk. Tak naprawdę juz bym tam chciał pójść bo akurat nie pracuje i to dobry moment bo powoli napadają mnie myśli że nie mam pracy a kredyt na samochód ma jeszcze rat na ponad rok i moi rodzice będą musieli go płacić a to nie jest za przyjemne. Nie czuje sie zdolny do jakiej kolwiek pracy. Poprostu nie mogę. Nie dam sobie rady. A to potwierdza że wciąż i tak jest zle. Jak pomyśle że miałbym iść do pracy i pracować to dopada mnie lęk i bezradność. Jakby tam miała mi sie krzywda dziać. Tak naprawdę czekam do września proforma żeby lekarka orzekła że mogę oczekiwać na łóżko w klinice chorób afektywnych. Będę musiał pogadać z matka że jest tak i tak i niestety póki co ja nie jestem w stanie się wyłonić do życia jakie prowadzi większość ludzi i chodzić do pracy i tak dalej. Przydała by sie jakaś renta ale z tego co czytam na forum jest to awykonalne. Tak więc czuje sie jak warstwa gnijąca. Jak pasztetowa która się rozkłada na słońcu.
F31 - wredna suka!

Lit 750mg
Venlafaksyna 300mg
Lamotrygina 200mg
Kwetiapina 50mg
Xanax, Clonazepam (sometimes)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
31 maja 2013, 14:20
Lokalizacja
Poznańska gimela

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 31 lip 2014, 01:22
Ponad tydzień temu zacząłem łykać trittico. Już drugiego dnia dopadła mnie śmiechawa jak po dobrej trawce. Czułem się zajebiście, aż za dobrze więc prosiłem w myślach, aby nastrój się trochę obniżył. Moje życzenie spełniło się z nawiązką i cały tydzień, poza jednym dniem, kiedy piłem był totalnie do pi.dy. Trittico nie pomogło w ogóle na sen, ale za to skutecznie pogorszyło nastrój i zaczęło powodować wkurwy i napięcie we łbie. Słowo się rzekło i teraz testuję kwetiapinę. Nie mam już sił na to gówno. Jutro mam jechać na Woodstock, ale w takim stanie będzie to chyba mistrzostwo świata, chyba, że zapodam trip na benzosach.
Asmo, trzymaj się stary, kurde, kiedy się ostatnio widzieliśmy to nie wyglądałeś źle, ale wtedy byliśmy na świetnym antydepresancie - alkoholu. Tydzień bez picia i od razu chaos...
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez BlackSoul 31 lip 2014, 08:00
Asmo, teraz w głębi duszy przeżywam to samo. Koszmar.
Mam nadzieję, że jestem dobrze zdiagnozowana ( nie jest ona ostateczna )... że leki i terapia na 7F w Krakowie, która ma się zacząć w grudniu, przyniesie ukojenie, że wytrwam do grudnia, że w ogóle będą chcieli mnie tam przyjąć.
BPD, Convulex 500mg x 3, Sertagen 50 mg x 1
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 lip 2014, 13:42
Lokalizacja
Szczecin

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez S jak... 31 lip 2014, 09:05
Na cudowne ozdrowienie w szpitalu nie liczcie. Potrzymają, naszprycują lekami , a w końcowym etapie i tak będzie jak zawsze.
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 31 lip 2014, 10:02
S jak... napisał(a):Na cudowne ozdrowienie w szpitalu nie liczcie. Potrzymają, naszprycują lekami , a w końcowym etapie i tak będzie jak zawsze.

Potwierdzam. Ja pobyt u psycholi wspominam niemiło. Miałem tam być do momentu poprawy samopoczucia a wyszedłem kłamiąc ,że czuje się lepiej gdzie wcale tak nie było. Zresztą tak robi tam 70% kuracjuszy. Tak naprawdę jest zbyt wielu pacjentów na jednego lekarza i traktują Cię taśmowo. Z psychologiem przez dwa miesiące widziałem się może ze dwa razy po 30 minut. Robią jakieś głupie testy psychologiczne po 400 pytań. Chamstwo personelu to kolejna rzecz, która rzuca się w oczy, po jakimś czasie sanitariusze i pielęgniarki zaczęły mi cisnąć tekstami w pogardliwym tonie"do roboty by się wziął", "siedzenie przy laptopie to nie jest choroba".Odpyskniesz im w mocniejszych słowach to zaraz idziesz w pasy. Ogólnie większość osób na oddziale chciała się wypisać i wrócić do lekarza do przychodni. Niektórzy wypluwali leki do kibla. Były oczywiście przypadki pacjentów którym pomogli i czuli się lepiej.Ze mną na sali był nawet jeden Chadowiec, który mówił ,że czuje się już bardzo dobrze. Dziękował lekarzom na zebraniu a po wyjściu ze szpitala tego samego dnia zabił się skacząc z 6 piętra. Wiele pacjentów trafia tam już po raz któryś. Były przypadki osób, które trafiały tam po raz 9,10,11. Jedynym plusem była dobra atmosfera między pacjentami. Każdy każdego rozumie i nie trzeba ukrywać choroby.

-- 31 lip 2014, 10:06 --

Tańczący z lękami, hehe też brałem Trittico i faktycznie beka jak po trawie.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Nicholas1981 31 lip 2014, 10:35
S jak... napisał(a):Na cudowne ozdrowienie w szpitalu nie liczcie. Potrzymają, naszprycują lekami , a w końcowym etapie i tak będzie jak zawsze.

Szpital - nigdy więcej! Hardcor i prawdziwa szkoła przetrwania. Traktowanie ludzi jak gówno. Zero zrozumienia. Upokorzenie. Takie mam wspomnienia
Nicholas1981
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 31 lip 2014, 11:00
S jak... napisał(a):Na cudowne ozdrowienie w szpitalu nie liczcie. Potrzymają, naszprycują lekami , a w końcowym etapie i tak będzie jak zawsze.

Smutne, ale jakże prawdziwe...
Patrząc z perspektywy czasu mam wrażenie że te wszystkie wielkie nadzieje związane z każdym nowym lekiem, lekarzem, czy też pobytem w szpitalu jawią się się nam jako kamienie milowe , lub rozstaje dróg w tej makabrycznej podróży...
Globalnie powoduje to chyba jeszcze większą amplitudę szaleństwa.
Przypomina mi to cięzki bieg ultramaratoński, kiedy nie ma się już w pewnym momencie kompletnie sił na dalszy bieg, kiedy pojawia się kryzys za kryzysem stawiający pod znakiem zapytania sens dalszej udręki. A potem te myśli- zagryzę zęby, zniosę ból za wszelką cenę, przecież biegnę już tyle, że szkoda byłoby teraz się wycofać... Z każdym kilometrem jest coraz gorzej. Zaczyna się etap , który oddziela "prawdziwych mężczyzn" od "chłopców". Oczywiście zaliczamy się do tych pierwszych. Zazdrościmy tym, ktorzy się wycofali, nie muszą już cierpieć. Ale jest coś w nas, co każe nam cierpieć dalej. Przecież gdzieś na horyzoncie jest zwycięstwo! Doświadczymy tego, czego nie doświadczą frajerzy , którzy się poddali. Nagroda, nektar zwycięstwa jako gratyfikacja męki. Wspaniałe uczucie spełnienia. I ten cel pozwala jakimś cudem znosić coraz większe cierpienie. Lecz nagroda będzie wspaniała. To już. Już za chwilę słodki smak zwycięstwa. Zniosłem to, czego inni nie znieśli. "Co Cię nie zabije to Cię wzmocni". Samotnie docieramy do celu. A tam okazuje się , że inni spokojnie dotarli sobie rowerami, bo można było, tylko jakoś nikt nam tego nie powiedział...Tak więc zajmujemy ostatnie, najgorsze miejsce.
Straszny zawód , ktory całkowicie uniemożliwia już ponowny start w jakimkolwiek, najkrotszym nawet biegu...

Jedyny skuteczny sposób aby mniej cierpieć to pogodzić się z przegraną...
To chyba najtrudniejsza rzecz na świecie. Zwłaszcza dla człowieka inteligentnego, walecznego, honorowego, ktory doskonale zdaje sobie sprawę z jakimi ograniczeniami to się wiąże. Ile straci w porównaniu z innymi i w porownaniu z pozytywnym obrazem jaki byłby zapewne realnością bez choroby.
Brzmi to strasznie frajersko, zwłaszcza że od dziecka jesteśmy indoktrynowani, bajkami, opowieściami, przypowieściami, filmami i ksiązkami, w których bezkompromisowa walka, wysiłek, wyrzeczenia i upór ZAWSZE są nagradzane VICTORIĄ.

Klimat z "pogodzeniem się" został mi zasygnalizowany już na początku terapii co oczywiście wywołało moje bezgraniczne wkurwienie. Mój dobry kolega, ktory zdycha z nas chyba najdłużej bo chyba już od kilkunastu lat ostrej jazdy, również do tego doszedł. Sam, bez terapii.
Mnie udało się w jakimś stopniu "pogodzić"
Pomimo, że to boli jak nic i nigdy dotąd, wiem, że jest po mnie. I albo będę pozostały czas marnował na bezproduktywną szarpaninę, albo w miarę możliwości spijał chociaż ten mały ułamek nektaru, który jest do spicia.
Po latach jestem już przekonany o bezcelowości walki z prądem. Finalnie i tak przemieszczamy się zgodnie z biegiem rzeki, ale walcząc zaciekle nie mamy już czasu ani sił rozejrzeć się wokół.
Tak więc płynę sobie razem ze swoim obłędem i staram sie rozglądać i czerpać z mijanych krajobrazów tyle, na ile moje przekleństwo pozwala. Lecz nie jestem frajerem. W momencie, kiedy kula u nogi definitywnie wciągnie mnie na dno zrobię wszystko aby ci, ktorzy przyczynili się do zwiększenia jej wagi poszli na to dno razem ze mną... Taka nagroda za wszystkie zło i niesprawiedliwość jaka mnie spotkała.

Huśtawka mnie wykańcza. Od nienormalnego rozdrażnienia spotęgowanego gonitwą myśli i setkami najgorszych przekleństw, od nienawiści i psychotycznego poczucia zagrożenia do całkowitego zmęczenia, wyprucia sprowadzającego mnie do stanu warzywa, tępo patrzącego się przed siebie i niezdolnego do uskuteczniania najprostszych czynności.

Jestem psychopatą. Stałem się nim. Wprawdzie nie można "stać" się psychopatą zgodnie z wiedzą psychologiczną. Trzeba nim się urodzić. Ale ja mam to w dupie. Jak widać na naszych przykładach lekarze i psycholodzy częściej się mylą niż ci, ktorzy skreślają kupony w lotto :D
Osoba z bliskiego mi otoczenia ma natychmiastowe skierowanie na chirurgię onkologiczną z rozpoznaniem "czerniak złośliwy".
A ja znów tego nie czuję. Żadnych ludzkich uczuć. Wiem, co należy robić, mam poczucie obowiązku udzielenia pomocy. Ale tylko "wiem" , a nie "czuję". Kolejny pragmatyczny program nie mający nic wspólnego z człowieczeństwem. Chciałbym się wzruszyć, przerazić, zmartwić bardziej . A tu nic. Rozpacz, żale, ból napawają mnie wręcz obrzydzeniem. Czuje tylko jeszcze większe wkurwienie na kolejne kłopoty... Nie jestem w stanie powiedzieć "wszystko będzie dobrze". Bo nie będzie. Mogę tylko "fizycznie" udzielić wsparcia. Na poziomie mentalnym, uczuciowym nie mam możliwości-nie czuje tego.
Ale co ja mam czuć , kiedy pogodziłem się z tym, że już po mnie? Od siedmiu już lat , od dwóch i pół tysiąca dni codziennie zmagam się z myślami o samobójstwie. Śmierć , moja własna, nie robi na mnie już żadnego wrażenia ( żeby tylko udalo się za pierwszym razem i żeby nie bolało- to jedyne zmartwienie) Jak więc mogę przejmować się innymi?
Czuję się osaczony przez życie.
Trzymajcie się.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1517
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Weiss 31 lip 2014, 13:58
Czy sie pogodzilam hmm, powiem szczerze ze odpowiedz mnie nie interesuje. Ale nie walcze o normalnosc i nigdy nie walczylam czyli chyba sie pogodzilam albo wzielam moj stan jako calosc mnie - walcze za to o spokoj i nie tylko moj spokoj ale i otoczenia w ktorym przebywam, bo wiem ze to odbije sie na mojej psychice. Czy moja bariera nieodczuwania "ludzkiej krzywdy" jest nastepstwem choroby, jak to pisze Robert czy poprostu wytworzylam ja sama w celach obronnych? sama nie wiem ale funkcjonuje w spoleczenstwie podobnie jak Robert - pomagam, nawet podtrzymuje na duchu ale jakiekolwiek wyzsze uczucia w stosunku do innych sa mi obce. Nieraz, to nawet wkurw mnie bierze na cudze problemy, bo wiem ze jak mnie drasna psychicznie, to odchoruje to z nawiazka a "przesladowanie" problemem nie wiadomo ile bedzie czleka meczyc :twisted: nie chce tego i staram sie trzymac z daleka - na ile mozna oczywiscie.
Co jest jeszcze dla mnie specyficzne, to to, ze jak mnie przycisnie, to staram trzymac sie od choroby z daleka, dlatego tez znikam z Forum. Nie chce zeby moje mysli ciagle krazyly w tym temacie, wypinam na chorobe dupe ... o chorobsku moge myslec jak mi lepiej, jak jestem odporniejsza, jak moge o tym pogadac, przegryzdz to, przewalkowac. Topamax dobrze mi zrobil, dopiero po nim uzyskalam bardziej naturalna bariere na problemy swiata i sama nie musialam sie wysilac .... ale po czasie odczulam wielka pustke w stosunku do siebie. Zaczelam czuc sie jak Asmo, nie wiedzac kim jestem, obca dla siebie samej. Do tego w okresach duzego stresu, czulam sie znakomicie, normalnie wszystko po mnie splywalo a moj spokoj wewnetrzny byl och i ach ... tyle, ze jak stres opadal, to ja wpadalam w taka glebie na pare dni, ze normalnie nie moglam sie z niej wykaraskac. Jedna wielka trzesaca, niekomunikujaca galareta :lol: Nawet moj ulubiony, stosowany Risperidon nie dawal sobie z tym rady. Nie chce tak zyc, nie moge stracic odczuwania siebie, bo juz nic z tego swiata odczuc mi nie zostanie. Topamax odstawilam i czekam na powrot do "mojej normalnosci" - narazie jedyny minus widze w tym, ze znowu mecza mnie bole migrenowe, ktore Topi mi prawie kompletnie zniwelowal ... i jeszcze jedna nieprzyjemna rzecz, to znowu nie sypiam. Topi uregulowam mi spanie i mala dawka Mianseryny robila dobra robote. Teraz Miansa dziala jak cukierki - jade znowu na Sedam-ie, bo mnie notoryczna bezsennosc rozwala na lopatki - no ale cos za cos.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
09 sty 2014, 00:59
Lokalizacja
PL

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 31 lip 2014, 20:54
Z chorobą da się normalnie funkcjonować, normalnie żyć. Niech mi jakiś doktorek jeszcze raz wyskoczy z takim tekstem to go zmasakruje. Chodziłem po psychologach, psychiatrach i nasłuchałem się tej głupiej formułki. Najbardziej wkurwiła mnie jedna co kiedyś była na zastępstwie mojego lekarza. Gdyby nie pracowała w tej samej przychodni co mój lekarz to bym rzucił jej wiązanką od pizd i szmat. Dzisiaj może trochę lepiej się czuje ,ale jutro znów będzie zjazd. Obawiam się ,że to tylko kwestia czasu jak zmienią mi diagnozę z F33 na F31. Dali mi 60-letniego lumpa do pokoju. Ma śmieszną żulerską czapeczkę :D. Mam nadzieje ,że jakoś wytrzymam z nim te dwa tygodnie. Byłem dzisiaj na Dancingu, ale to nie dla mnie.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do