CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 16 cze 2014, 13:40
Z ChADem da się żyć, nie przesadzajmy.
;)

Skoro nie ma samobója, to widać, że da się żyć.
Do życia zaliczyłbym tylko okres remisji - wtedy da się jakoś żyć.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1903
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 16 cze 2014, 14:38
INTEL 1, a może zapodaj jakiś drugi lek. Będąc na samym lamo chyba bym gryzł tynk ze ścian. Minimalna, ale to minimalna dawka SSR plus kwetiapina albo trazodon i może być lepiej. 1 lek to nic, ale 3 jednocześnie i odpowiednie mogą pomóc. Do tego trochę supli: magnezy, bcompleksy, etc. Żeby z tą chorobą mieć jakiekolwiek szanse trzeba mocniejszych środków niż samo lamo
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez AdrianR 16 cze 2014, 15:03
Tańczący z lękami napisał(a):INTEL 1, Żeby z tą chorobą mieć jakiekolwiek szanse trzeba mocniejszych środków niż samo lamo


Żeby z tą chorobą żyć to trzeba mieć końskie zdrowie.Doły i górki a zwłaszcza doły wgniatają człowieka w tapczan. :? Sam nie wiem skąd biorę jeszcze siły.
Offline
Posty
154
Dołączył(a)
23 gru 2013, 15:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 16 cze 2014, 15:18
Obudziłem się przed godziną trzynastą. Mianseryna działa tak jak powinna. Tej nocy nic nie zakłóciło mojego spokoju, poza sms od Ani na którego nie odpisałem. Z łóżka od razu zwlekłem się do lekarza, który jak na złość ma urlop od dzisiaj do 20 czerwca. Przez ten czas będę bez żadnych leków, zaszyję się gdzieś głęboko w domu aby doczekać do tego dnia. Nic mi się nie chce. Muszę na wszystkim oszczędzać, nawet na mydle, od jakiegoś czasu myję się co drugi dzień. Dziś też się umyłem ze względu na wyjście do lekarza, gdybym wiedział że go nie będzie, w ogóle bym się nie fatygował. No ale cóż, siła wyższa.
Znowu podczas pisania dostaję zwieszek, jak ja nie lubię tego stanu, stanu w którym nie myślę zupełnie o niczym, stanu w którym tak jakbym się zupełnie wyłączał, zupełnie nie istniał.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1503
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Łapa 16 cze 2014, 18:23
AdrianR to widocznie ja mam końskie zdrowie, jestem zaskoczony :mrgreen:
Moim zdaniem wystarczy ograniczyć stres do minimum, brać leki i przy nich nie kombinować, wywalić wszystkie używki, wziąć udział w jednej czy dwóch porządnych psychoterapiach. Da się? Da.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 16 cze 2014, 18:59
No tak, sami frajerzy na tym forum...
Taka prosta i skuteczna recepta i jakoś nikt na nią nie wpadł. A nawet jak wpadł, to nie potrafił jej wprowadzić w życie tak jak Ty...
Kiedy otwierasz prywatny gabinet specjalizujący się w leczeniu CHAD?
Wspólnika od psychoterapii i filozofii już na forum masz.
Mam dla Was nawet niezły slogan
"ZŁap wiatr w żagle i oddal od siebie skutecznie Widmo choroby umysłowej. 100% skuteczności. Wystarczy chcieć"
Nie chce mi się już nawet z Wami polemizować.
Kolejny " ignorowany"...
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 16 cze 2014, 19:24
Pepe też ma chad :D. Potwierdzone info

-- 16 cze 2014, 20:17 --

Dzisiaj kierownik wziął nas wszystkich na rozmowę. Powiedział ,że jak będzie dalej tak chujowy wynik to zaczną się zwolnienia. Jednego typa strasznie gnoją w naszej firmie. Ciągle go za wszystko opieprzają. Szczególnie jedna supervisor znalazła sobie w nim ofiarę. Dzisiaj z nim trochę pogadałem o mundialu. Mówił ,że przejebał 100 zł w Stsie stawiając na Hiszpanię. Po pracy ugotowałem sobie obiad. Kurczak z ryżem i sałatką potem oglądałem mecz Niemcy - Portugalia i już jest po 20:). Tak więc zaraz znowu w kimę. Robię praktycznie codziennie to samo. Ale chyba mój stan się delikatnie poprawił. Jestem w końcu na karuzeli życia.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 16 cze 2014, 20:38
Tańczący z lękami napisał(a):INTEL 1, a może zapodaj jakiś drugi lek. Będąc na samym lamo chyba bym gryzł tynk ze ścian. Minimalna, ale to minimalna dawka SSR plus kwetiapina albo trazodon i może być lepiej. 1 lek to nic, ale 3 jednocześnie i odpowiednie mogą pomóc. Do tego trochę supli: magnezy, bcompleksy, etc. Żeby z tą chorobą mieć jakiekolwiek szanse trzeba mocniejszych środków niż samo lamo

Lamo to niestety jeden z nielicznych prochów jakie toleruję. O jakichkolwiek antydepresantach mogę zapomnieć. Zapytaj o którykolwiek a z pewnością odpowiem Ci że brałem z katastrofalnym skutkiem...
Dużo swojego czasu sam eksperymentowałem z lekami z powodu braku efektów ( a właściwie pogarszaniu stanu do pułapu pobytów w psychiatykach) leczenia psychiatrycznego. Efekty były katastrofalne...
Tak więc całkowicie polegam na moim obecnym lekarzu, ktory jako pierwszy i jedyny wyciągnął mnie ze stanów praktycznie już psychotycznych.
Jest lepiej niż kiedykolwiek wcześniej odkąd zachorowałem, ale i tak bardzo, ale to bardzo do dupy...( jak widać)
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez S jak... 16 cze 2014, 20:43
Jedni z chorobą mogą żyć dla innych jest to udręka. Dziś artykuł o następnym znanym będącym w depresji. I tu już nie tak różowo. Mówię o Olafie Lubaszenko. W artykule sporo trafnych słów na temat depresji. Cóż dyskutować na temat czy można czy nie można żyć. Jedni mogą i chwała im za to, inni zdychają i niestety zdychać będą. Zasrana sytuacja gdy leki zamiast pomagać coraz bardziej komplikują życie.
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 16 cze 2014, 21:01
Łapa napisał(a):Ja też stanę po stronie Widmo, bardzo celnie on ujął, że:
Za to przeraza mnie, ze w pewnym momencie zrobila sie tu wylacznie jeczarnia.


A i jeszcze jedno.
Czego Wy oczekujecie w temacie poświęconemu jednej z cięższych chorób psychicznych?
Srania tęczą ze szczęścia?
To tak , jakby na spotkaniu niewidomych (od urodzenia) oczekiwać dyskusji na temat wyższości piękna wschodu nad zachodem słońca...
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Łapa 16 cze 2014, 21:28
Przytoczę tekst z innego forum dotyczącego ChAD, moim zdaniem bardzo celny:
XYZ, pytasz "jak się odnaleźć w depresji skoro ma się taki problem". Ja Ci odpowiem szczerze co myślę, skoro pytasz. Myślę, że Ty wspaniale odnajdujesz się w depresji. Myślę nawet, że czujesz się w niej jak ryba w wodzie.
A właściwym pytaniem byłoby "jak uwolnić się od depresji".
Bo z tego co piszesz o sobie, ja widzę (ja - oczywiście to moje odczucie i mogę się mylić), że po prostu tkwisz w błędnym kole. Trzymasz się depresji tak kurczowo jakby to była jedyna droga życia. Natomiast szczęście, wolność, były przerażające i niosły ze sobą największe zło tego świata.
Rodzice mogą nie zaakceptować Twojej choroby nigdy. Jaki jest sens chorowania żeby ktoś uwierzył w chorobę? Jak długo można czekać na akceptację nieszczęścia własnego, swoich dzieci? Do jakiego stanu dziecko może doprowadzić siebie samego, żeby rodzice się nad nim pochylili? Na złość mamie odmrozić sobie uszy, w Twoim wieku? Myślę, że Twoim rodzicom łatwiej będzie próbować przyjąć do wiadomości Twoje problemy jako prawdziwe i "normalne", jeśli Ty sama zaczniesz pracę nad sobą, która rzeczywiście będzie prowadzić do wyzdrowienia. Nie zgadzam się z tezą, że to od rodziców spływa na nas akceptacja dla choroby. Fajnie by było, gdyby się to tak odbywało i może w jakichś amerykańskich filmach rzeczywiście tak się dzieje. W rzeczywistości jednak, co widać na wielu przykładach tu na forum, nad akceptacją trzeba pracować. Ona nie spływa jak manna z nieba, jest procesem, w którym Ty uczestniczysz i wiele zależy od Ciebie. Rodzice mogą nigdy nie zaakceptować, że chorujesz. I co wtedy? Wtedy Ty też nigdy nie odpuścisz sobie i będziesz do śmierci czekać w cierpieniu aż Mama Cię zrozumie? Ja też nie miałam akceptacji w rodzinie, Matka zabraniała mi brać leki, nastawiała mnie przeciwko psychiatrom i psychologom. Wiele wody upłynęło w rzece zanim udało mi się twardo postawić sprawę i leczyć się mimo jej sprzeciwów. Dopiero po twardym NIE, nie wtrącaj się, nie oceniaj, nie znasz się, i wielu, wielu innych sporach w których to Ja wygrałam, przyszła akceptacja rodziców.
A co do Twojej wypowiedzi XYZ, to szczęka mi opadła. Po prostu wierzyć mi się nie chce, że taka mądra dziewczyna popada w stany zachwytu nad swoją chorobą.
"jak dużo ludzi jest w stanie zaakceptować chorobę, ba! nawet dostrzec w niej niesamowitość"
Jaką k**** niesamowitość? Ja żadnej nie dostrzegam i obawiam się, że tak długo jak będziecie się zachwycać nad swoim cierpieniem i "innością", tak długo będziecie chore. Która z Was bierze leki, ma postawioną pewną sprawdzoną diagnozę, uczestniczy w terapii? Mam dość hymnów pochwalnych na temat Chadu i innych zaburzeń. Po prostu weźcie się za siebie. I niech to forum zacznie funkcjonować jak miejsce, które mobilizuje do działania a nie do zagłaskiwania i przytulania stanów chorobowych wynoszonych na piedestał.


INTEL 1, pytasz czego oczekuje od tego tematu na tym forum? Oczekuje wysyłania linków do ciekawych artykułów na temat leczenia tej choroby, a także dzielenia się nowymi sposobami leczenia, które testują naukowcy na Zachodzie. Natomiast średnio mnie interesuje czytanie o zapijaniu tabletek alkoholem i manipulowaniu przy dawkach leków.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 16 cze 2014, 21:28
INTEL 1, jak reagowałeś na SSRI, czy brałeś wszystkie i czy na każdy reagowałeś tak samo? Mirta, miansa, trazodon, neurolepy? A jak reagowałeś na stabilizatory: karba, kwas depakinowy, lity. I pytanie, na które możesz odpowiedzieć NIE: czy braleś lyricę (pregabalinę) albo gabapentynę, którą chwali Marian P.?

-- 16 cze 2014, 20:31 --

u mnie dziś trochę chujowiej niż wczoraj, zwiększył mi się nagle popęd od 2 dni a to zwiastuje u mnie nadmierne pobudzenie/górkę? albo sobie wkręcam, bo i tak nie wiem na 100% na co choruję
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 16 cze 2014, 22:08
Przytoczę tekst z innego forum dotyczącego ChAD, moim zdaniem bardzo celny:


A cóż to za bełkot?
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1903
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Weiss 16 cze 2014, 22:21
S jak ... ma racje tylko "da sie jakos zyc" i "zycie udreka" - to dalej jest zycie - formy tylko inne. Fakt, mozna siasc i plakac, jeczec nad rozlanym mlekiem, uzalac sie na los i te wszystkie inne dyrdymaly ... albo w pizdziec palnac sobie w czaszke i po klopocie. Nieraz jak czytam, to mi sie flaki przewracaja - jednak ja wole wojowniczego Intela, niz rozmamlana mamalyge, skarzacego sie, ze zawor bezpieczenstwa dostal :lol:
Mialam syna na urlopie w domu i od 3 dni, jak stres opadl, to siedze w ciemnym lochu - szklanki podniesc nie moge, somatyka mnie powalila, wzrok mi rozmylo, czuje sie jak galareta, do tego jade na benzo bo spac kompletnie nie moge (mam omamy dotykowe) ale wiecie czego najwiecej zaluje? ze coraz ciezej odreagowuje jego pobyty, ze coraz mniej wspolnego czasu nam zostalo. Teraz jeszcze kombinuje, zeby brac go czesto ale na krocej a co bedzie pozniej ... sama nie wiem. Czytalam kiedys Intela rozsterki, jakie ma w stosunku do syna i cala ta "chorobowa" sytuacja - nawet nie wiecie jak dobrze to rozumiem. Mnie sie dodatkowo w stanach depresyjnych wlacza mania odpowiedzialnosciowo-porzadkowa i jak czegos nie zrobie, bo nie mam sily albo np mam stany lekowe przed wyjsciem z domu, to wyrzuty sumienia mnie zagnebia. Te mysli sa tak uporczywe i bolace, ze normalnie mozg mozna sobie o sciane rozwalic - nie raz, nie dwa mi sie to zdarzalo. Ale to jest jeszcze do przezycia, bo wlacza sie fizyczny Automat, wykonujesz obowiazki jak we mgle a glowa Hula sobie swoja droga. Taki odruch wyrobilam sobie przy opiece nad synem, bo nie bylo to tamto, dzieciakiem trzeba bylo sie zajac. U mnie najgorsze sa stany dysforyczne, ktore mecza mnie dosc czesto i ktore przychodza sobie kiedy chca - moze to byc minuta ale i sekunda. Moge wstac z krzesla i juz sie zaczyna, moge stac w kolejce i cos mnie u kogos zdenerwuje a moze byc to np jakis zapach, lekkie zmeczenie, swiatlo w oczy, niewygodna pozycja. A najgorsze sa dlatego, ze jak mozna je opanowac Risperidonem czy Benzo u mnie - tak pozniej musze je ochorowac i jestem nie do zycia, normalnie zabiera mi cala moc. Jestem tak wypluta, ze trzese sie cala - nie widze dobrze, zatyka mi uszy, smaku nie czuje i jest mi potwornie zimno... tak trzyma mnie pare dni, tygodni - w zaleznosci od natezenia dysforii.
Ale i tak mam to wszystko w dupie, zaciskam zeby i do przodu ... kiedys przeciez przejdzie. Za dzien-dwa, czy tydzien-dwa czy miesiac-dwa miesiace ... wiem, mozna powiedziec, niepoprawda optymistka, zycie przez palce przecieka na tym czekaniu zeby bylo lepiej ale co? siedziec i plakac ? nie, to nie ja. Ja jak tylko czuje leciutka namiastke lepszego samopoczucia, to lapie "wiatr w zagle" - i obojetnie czy spadne na morde czy nie. Jak spadne, to poleze i znowu lapie wiatr ... nie cierpie uczucia w ktorym nie czuje siebie. Nie cierpie stagnacji, nie cierpie ograniczen i jezeli juz mnie chorobsko ogranicza, to momenty w ktorych czuje chociaz lekka wolnosc chce wykorzystac na swoje uciechy.
I nie mowie tu o zadnym hipo czy mani, tylko o normalnym nawet lekkim wylezieniu z dolka i jak juz czuje, ze muza sprawia mi przyjemnosc, to juz prawie zaczynam tanczyc kankana na stole, bo zycie jest przeciez takie fajne.

bosh - poczulam smak truskawek, to juz z gorki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
09 sty 2014, 00:59
Lokalizacja
PL

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do