CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 10 maja 2014, 11:16
Nihil6 napisał(a):
Poza doraźnym, chwilowym "krystalizowaniem" swego "konstruktu osobowego" i "wygładzaniem" owej zderealizowanej "rzeczywistości" rozmaitymi używkami, póki co nie znalazłem na uwolnienie się od owych dylematów (poza samobójstewm ? :P) skutecznej metody ...


Dobrze rzecz cała ujęta. Jak zwykle. Mogę tylko potwierdzić, że powyższe metody, łącznie z tą ostateczną mnie również jawią się jako jedynie skuteczne

Nihil6 napisał(a):P.S. Nie wiem, czy zrozumieliście cokolwiek z powyższego "bełkotu", bom z leksza najebany :P

Może i bełkot. Ale jakże specyficzny i niepowtarzalny...

"1. Nie stwierdzamy u opiniowanego Roberta W. choroby psychicznej w rozumieniu psychozy, otępienia, upośledzenia umysłowego ani uzależnienia od alkoholu, lub innych substancji psychoaktywnych. Zgodnie stwierdzamy u Roberta W. chorobę afektywną dwubiegunową.
2. W czasie popełnionych czynów Robert W. miał zachowaną zdolność do rozpoznania znaczenia czynów oraz nieznacznie ograniczoną zdolność pokierowania swoim postępowaniem.
3. W aktualnym stanie zdrowia psychicznego Robert W. może brać udział w czynnościach procesowych."

Tak więc pojawiła się szansa na złagodzenie wymiaru kary, jednakże kluczowym słowem w tej opinii jest słowo „nieznacznie”. Zgodnie z art. 31 kk pod uwagę brany jest termin „znacznie” co daje podstawy do nadzwyczajnego złagodzenia kary. Nie chce mi się tłumaczyć, ale za część takich samych występków z tego samego okresu zrobili mi dwa niezależne procesy w różnych sądach. Obecna opinia powstała na polecenie sądu w „G” i niekoniecznie musi być brana pod uwagę przez sąd w „K”. Ten sąd podparł się opinią poprzednich szmat, które mnie całkowicie wyleczyły. Tak więc czekają mnie dwa niezależne i teoretycznie różne wyroki, które ulegną złączeniu. Zapewne kolejne miesiące, a może lata całkowicie wyniszczającej niepewności i napięcia eskalującego objawy tej kurewskiej choroby. Ta wiedza poparta jest rozmową z moim adwokatem. Ale nie o tym chciałem pisać.
Powinienem się ucieszyć aktualną, uczciwie zresztą napisaną opinią, w której dwóch biegłych zgodnie stwierdza chorobę psychiczną. No właśnie. Powinienem. Ale ja mam bardzo ambiwalentne odczucia z tym faktem związane. Ze wskazaniem na niezadowolenie, wręcz zawód. Jechałem do sądu czytać akta, w których znalazła się ta opinia, z nastawieniem na kolejny wałek biegłych. Nawet chciałem aby tak się stało. Oczekiwałem takiego obrotu sprawy.
Dostałbym wreszcie od systemu wyraźny sygnał. Mandat sankcjonujący uwolnienie obłędu, który zagnieździł się we mnie na dobre. Mandat na rychłe zakończenie swojej nędznej egzystencji. Ostateczny powód do samobójstwa poprzedzonego „życiem na całość”, bez żadnych ograniczeń prawnych, mentalnych i cywilizacyjnych. Swoiste nadrabianie zaległości powstałych na skutek choroby psychicznej. To „oni” byli by winni mojej samobójczej śmierci. To „oni” zdjęli by ze mnie całkowitą odpowiedzialność za ten ostateczny i jakże skutecznie dający upragnioną ulgę czyn. Wszystko stałoby się proste. Klarowna sytuacja, pozwalająca na całkowicie czarno białą interpretację moich dalszych losów i postępowania. Mógłbym wreszcie pójść na całość. Spalić się wyraziście jak napalm, a nie dopalać jak frajerski, wątły, kopcący i złamany kaganek … Mógłbym wreszcie dać zielone światło nielimitowanemu okrucieństwu, wrogości, zemście, złości które to wyrosły na jakże podatnym gruncie wieloletniego poczucia krzywdy. Już wiem, że długotrwała choroba i kilkuletni, stały i obłędny stres związany z konfliktem z prawem bezpowrotnie mnie zmieniły. Nie jestem normalny. Jestem kompletnie skrzywiony. Mam świadomość szaleństwa, które mnie definiuje.
Mogłem oczywiście ze wszystkich sił, skutecznie przed komisją biegłych pozować na osobę kompletnie zdrową. Wtedy opinia byłaby odmienna. Tylko że wtedy byłoby to tożsame z samobójstwem na własną odpowiedzialność… Jestem przekonany, że rozumiecie różnicę w moich rozważaniach
Nie jestem już w stanie, a właściwie nie chcę normalnie żyć. Nie potrafię po tym wszystkim. Nie chcę już dalej tak beznadziejnie cierpieć i wegetować.
Obawiam się. Obawiam, że będę musiał z tą jebaną chorobą doczekać starości…
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1517
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez one-half 10 maja 2014, 11:23
Hi there,

Mam zasadnicze pytanie: wiadomo, ze CHAD jest przekazywana genetycznie. Ale czy jesli dziecko bedzie mialo jakies problemy psychiczne, to czy musi to byc koniecznie CHAD? Juz tlumacze o co mi chodzi. Moja matka ma CHAD, w sumie dosc skutecznie zaleczony. Ewidentnie jest to CHAD, bo matka miala maniakalne jazdy na przemian z gleboka depresja. Ja od ok. siedmiu lat borykam sie z depresja, poniewaz na samym poczatku naczytalem sie o tym ze CHAD jest przekazywany genetycznie, to sobie to wkrecilem i bojac sie jakichs psychotycznych jazd, co tu duzo mowic, nasciemnialem lekarzowi ze mialem hipomanie, aby dostac weglan litu, bo matka twierdzi ze to on ja wyciagnal na prosta. Tak naprawde to ja nigdy nie mialem zadnej manii, zadnych dziwnych pomyslow i akcji, tylko stany depresyjne, leczone z wiekszym lub mniejszym skutkiem antydepresantami. Przerobilem kilka antydepresantow, w tym te silne, np. Anafranil, Seroxat i nigdy nie mialem po tym dziwnych jazd. Mam do czynienia tylko z mniej lub bardziej nasilona depresja. Czasem czuje sie lepiej, czasem gorzej. Aktualnie jestem na 20 mg fluoksetyny.

No wlasnie, ale w wyniku tego sciemniania bralem ten lit, w sumie 5 lat. Wkrotce po rozpoczeciu terapii zauwazylem skutki uboczne, glownie drzenie rak. Pozniej moj pierwszy lekarz, dajac antydepresant, wlaczyl mi jeszcze Depakine, po ktorej powypadalo mi sporo wlosow i przytylem jak swinia. Pomimo odstawienia Depakiny 2 lata temu wlosy jakos nie odrosly za bardzo. Pozniej, po zmianie lekarza, zostalem przelaczony na Lamictal. Jestem pewien, ze normotymiki mi gowno daja, bo moja owczesna lekarka, biorac pod uwage ze mam CHAD, przez rok czasu leczyla mnie tylko Lamictalem i neuroleptykami w niskich dawkach (niby dzialaja antydepresyjnie). Skutek byl oplakany - przez caly ten czas tkwilem w glebokiej depresji, doszlo nawet do nieudanej na szczescie proby "S". Ogolnie czulem sie tak, jak bym nic nie bral. Dopiero po kolejnej zmianie lekarza, ktory od razu wlaczyl mi antydepresant, zaczalem powoli na prosta. Ogolnie zadnych hipomanii nie mialem, moje leczenie to walka z mniejsza lub wieksza depresja.

Zrac ten lit i Lamictal wciaz borykalem (i borykam sie) z drzeniem rak, i mam wrazenie, ze ono sie z roku na rok coraz bardziej nasila. Ludzie to zauwazaja, niejeden raz zwracali mi na to uwage. Propranolol na poczatku pomagal, teraz nawet po 40 mg sytuacja jest daleka od normy, skutkiem czego wnioskuje, ze to drzenie sie nasila. Poza tym propranolol zamula mnie, wiec raczej tego nie biore. Mojej matce po 10 latach jedzenia litu (choc teraz przyjmuje go w niskiej dawce) i karbamazepiny lapy czasem lataja jak w delirium.

Rok temu (bez wiedzy lekarza) odstawilem calkowicie lit. Nie zauwazylem ZADNYCH zmian, wiec gowno mi dawal. Aktualnie od dlugiego czasu jestem na 200 mg Lamictalu, biore go tak "na wszelki wypadek", choc, jak wczesniej wspominalem, empirycznie sprawdzilem, ze ten lek mi nic nie daje. Drzenie rak coraz bardziej mnie martwi. Niby w ulotce nic o tym nie ma, ale na wielu forach ludzie (zarowno zmagajacy sie z CHAD, jak i epilepsja) pisza, ze od kiedy zaczeli Lamictal, pojawil sie ten tremor. Boje sie, ze z biegiem czasu, a moze nawet po odstawieniu, to drzenie sie utrzyma (tak jak to bylo z wlosami po Depakinie). Ogolnie mam juz dosc tego, zarcia leku na padaczke (a to nie sa cukierki), ktory po prostu chyba biore niepotrzebnie. Mam tez juz dosc zarcia prochow na skutki uboczne innych prochow i powolnego robienia sobie budyniu z mozgu. Nosze sie z zamiarem odstawienia lamotryginy.

Co o tym wszystkim sadzicie? Bede wdzieczny za wszelkie uwagi.

-- 10 maja 2014, 11:42 --

W sieci znalazłem coś takiego:

Dzieci, rodziców z chorobą dwubiegunową mają podwyższone ryzyko zachorowania tę samą chorobę we wczesnym wieku, a także na inne zaburzenia nastroju i lękowe – ostrzegają naukowcy z USA na łamach pisma „Archives of General Psychiatry”.

W porównaniu z potomstwem zdrowych ludzi, dzieci rodziców z ChAD miały znacząco podwyższone ryzyko zachorowania na ChAD oraz inne choroby o podłożu lękowym i zaburzenia nastroju, ryzyko rozwoju choroby afektywnej dwubiegunowej było najwyższe u dzieci, których obydwoje rodzice cierpieli na ChAD. W przypadku innych zaburzeń psychicznych nie zaobserwowano różnicy dla dzieci które miały jedno lub dwoje rodziców z ChAD.

Czyli chyba CHAD nie musi skutkowac CHADem?

-- 10 maja 2014, 11:49 --

O, i jeszcze taka ciekawostka znaleziona na goraco:

Some other drugs that are reported to cause hair loss are:

• Trileptal (oxcarbazepine)
• Lamictal (lamotrigine)

Na forach tez sie na to uskarzaja.. Lamotrygina jest stosunkowo nowym lekiem, wiec lista ubocznych moze byc niepelna. A i producentowi to nie w smak.. Ile lat Eli Lilly skutecznie bronilo sie przed tym aby w ulotakch do Prozacu pojawila sie informacja o tym, ze lek moze w pierwszej fazie leczenia nasilac mysli "s"...
Offline
Posty
350
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 18:12

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Marian_Paździoch 10 maja 2014, 13:06
Mój ojciec wyglądał jak ChaDowiec. Pił, imprezował, nie wracał do domu. Potem zobaczył co zrobił i ile tysięcy długu nabrał. Dostał paczkę antydepresantów. Po zjedzeniu 3/4 paczki zachowania maniakalne wróciły.
Marian_Paździoch
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 10 maja 2014, 13:55
Marian_Paździoch napisał(a):Mój ojciec wyglądał jak ChaDowiec. Pił, imprezował, nie wracał do domu.

skąd ja to znam
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Marian_Paździoch 10 maja 2014, 14:01
Tańczący z lękami, mogę być zimnym ch*em że tak uważam, ale po jego śmierci jest mi lepiej i łatwiej w życiu. Wracam do domu wiedząc, że nie poczuję smrodu starego alkoholika i nie wpadnę na stertę puszek i flaszek po gorzale.
Marian_Paździoch
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 10 maja 2014, 14:15
Marian_Paździoch, mój starszy zmarł wiele lat temu, co było dla całej rodziny szokiem. Nie chorował, lubił popić z kolegami i również sporo spraw w związku z moim wychowaniem zaniedbał. Na pewno chciałbym jednak, aby żył i długi okres mi go brakowało. Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego na trzeźwo był taki wybuchowy i agresywny a po alkokolu taki kochany i radosny. Nie rozumiałem, dlaczego taki był z niego dr Jekyll i Mr Hyde. Niedawno zrozumiałem- ten człowiek był po prostu chory. Żałuję, że w dorosłym życiu nie mogłem z nim ani razu pogadać i go lepiej poznać...
PS. Ale co mi wstydu narobił, kiedy będąc dzieciakiem, śmierdział alkoholem i ośmieszał się przy moich kumplach nie zapomnę. Albo, gdy bałem się o niego kiedy 2 x w tygodniu nie wracał do domu na noc. To pozostawiło we mnie lęk i ślad w psychice
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Marian_Paździoch 10 maja 2014, 14:35
Znalezienie ojca wiszącego w moim pokoju zaindukowało moje problemy psychiczne. Pamiętam, że dostałem wtedy ataku depresji, choć tego stanu depresją nie nazywałem. Pojawiły się pierwsze lęki nocne. Uciekałem w sport, mieszkam w górach więc potrafiłem po nich jeździć całymi dniami. Robiłem też wycieczki po Polsce. Potem przyszła nerwica i agorafobia, nie było mowy o wyjściu po bułki do sklepu, a co dopiero uprawianiu sportu. Ojcu "zawdzięczam" wszystkie najgorsze cechy. Na szczęście dostałem nauczkę, by nie pić i dlatego od 3 lat (od jego śmierci) nie miałem w ustach alkoholu. Niektórzy mają to za mit, ale myślę, że pewnie ciągoty do nałogów mogą być dziedziczne. Więc lepiej dla mnie, żebym pił colę. W momencie rozpoczęcia abstynencji straciłem 90% towarzystwa. Koniec imprezowania był całkiem niezłym przesiewem, oddzieleniem prawdziwych znajomych od tych "od piwa". Nie chcę sprawdzać, jaką selekcją byłoby przyznanie się do F31. W każdym razie są osoby, które wiedzą. Nie odwracają się ode mnie, bo same na coś chorują - jedne psychicznie, drugie fizycznie. Jak zawsze powtórzę, że zdrowy będzie mieć ciężko zrozumieć chorego.
Marian_Paździoch
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tańczący z lękami 10 maja 2014, 16:04
Marian_Paździoch, domyślam się, jak wielką traumę przeżyłeś. Oczywiście nie znam tego uczucia, które Tobie wtedy towarzyszyło. Zauważ jednak, że zdrowy człowiek się nie wiesza. Moim zdaniem taki krok świadczy o niewyobrażalnym cierpieniu i ciężkiej chorobie. Zrobił to pomimo, że miał Was. Jego demony były silniejsze. Nie znam faktów i nie mnie oceniać jego postępowanie, ale ludzie nie wieszają się, żeby zrobić przykrość swojej rodzinie, ale dlatego, że nie widzą innego wyjścia dla swojego cierpienia. Samobójstwo mogło być dla Twojego ojca aktem desperacji.
Mój ojciec nigdy mnie nie wspierał, nie pamiętam, aby choć raz powiedział mi "kocham Cię, synu", był ze mną tylko raz w kinie i tylko raz grał w piłkę- przez 18 lat. Kilka razy byliśmy na rybach- to były najlepsze z nim chwile. Ale wiem, że mnie kochał, tylko nie potrafił tego okazać. Uśmiechał się tylko po pijaku, wtedy też robił nam prezenty i był ludzki. Był człowiekiem chorym, ale sporo czasu minęło, zanim to zrozumiałem. Myślałem, że pił z kolegami, bo było to ciekawsze dla niego towarzystwo niż własna rodzina...
poniżej kawałek Hasiok & Maciej Maleńczuk - Synu, który trochę się z tym łączy:
https://www.youtube.com/watch?v=_-clFZFdLQk
paroksetyna 15mg, mianseryna 5mg
doraźnie: co będzie pod ręką
zaburzenia lękowo-depresyjne, nerwica
Posty
1369
Dołączył(a)
21 lis 2012, 14:22
Lokalizacja
Poznań

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 10 maja 2014, 16:33
INTEL 1 fajna książka. Za jednym zamachem 70 stron przeczytałem i nie mogę się oderwać. Propsy
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Marian_Paździoch 10 maja 2014, 18:05
Tańczący z lękami, przeżyłem traumę, ale jakoś od tego problemu uciekałem. Cóż, był alkoholikiem, skończyły się pieniądze na picie, to się zabił.
Marian_Paździoch
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Wolfx 10 maja 2014, 18:37
one-half napisał(a):Hi there,

Mam zasadnicze pytanie: wiadomo, ze CHAD jest przekazywana genetycznie.























































...

U mnie w rodzinie nikt nie chorował na Chad,w chorobę wpierdolił mnie synalek,który zafundował mi 1 rok ciężkiego stresu,trochę mnie drażni jak trąbią tylko o niewłaściwej konfiguracji białek ,czy wadliwych genach,przez 42 lata byłem /cenzura/ zdrowy i geny miałem dobre???
Wolfx
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 10 maja 2014, 20:11
Rok stresu nie wywoła CHAD. Musisz mieć predyspozycje do tej choroby. Najpewniej genetyczne. Stres to tylko katalizator. Niekoniecznie musisz mieć chorych rodziców. Masz po prostu zmiany w chemicznej równowadze mózgu.

JACK- dzięki
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1517
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Wolfx 10 maja 2014, 20:25
Możliwe,tylko dlaczego zachorowałem w takim wieku i dlaczego akurat w momencie gdy miałem ten bardzo duży stres,tego nie mogę pojąć.Myślę nie byłoby stresu nie było by choroby,to napewno nie jest zbieg okoliczności.
Wolfx
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez evil never dies 10 maja 2014, 20:27
No i k.. stało się... Po ponad pół roku wizyt u psycha, łykania prochów i braku po nich poprawy, wczoraj p. doktor powiedziała, że podejrzewa u mnie CHAD. Dalej kazała łykać wenle i dodała lamitrin.
"Z powodu awarii toalety, prosimy klientów aby załatwiali się na własną rękę"

"Lepiej jest nie odezwać się i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości". - Mark Twain
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
263
Dołączył(a)
27 mar 2014, 14:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do