CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 18 mar 2014, 00:26
Czy te objawy wskazują na borderline czy na chad? bo lekarka mówi że na bordera...

Zacznę może od cięć które mam na brzuchu oraz na ciele. Nie były one wynikiem moich zaburzeń, tylko w latach młodości ( wiadomo że jest się głupim) chciałem być tak jak mój idol muzyczny, który zresztą miał blizny po samookaleczeniach w podobnym miejscu. Żałuję tego do dzisiaj. Poza tym, w tym okresie nie zdałem z klasy do klasy, więc było to dodatkowo znakomitym pretekstem aby ominąć wojsko. W szpitalu w 2002 roku oszukiwałem na testach osobowości, zaznaczałem praktycznie byle co popadnie, podobnie zresztą było przy badaniach IQ. Wtedy byłem po próbie samobójczej, dokładnego przebiegu choroby nie pamiętam. Jedyne co sobie uświadamiam to to, że jakiś wewnętrzny głos kazał mi wziąć tabletki, podczas gdy słuchałem muzyki. Podobna rzecz miała kilka dni temu, kiedy w podobnej sytuacji pomalowałem ścianę pokoju tekstem piosenki.

W szkole średniej, po paśmie porażek, zacząłem odnosić sukcesy i chyba wtedy po raz pierwszy pojawił się mój stan maniakalny. Dwa razy z rzędu byłem wybierany na przewodniczącego samorządu szkoły, gdyż jak twierdzili wszyscy, zawsze miałem gadane. Potrafiłem przegadać nawet nauczyciela i zawsze wybłagać, aby w danym dniu nie było klasówki. Do odpowiedzi zgłaszałem się pierwszy i wielokrotnie przerywałem innym uczniom kończąc za nich. Przez to mnie nie lubili, czemu się wcale nie dziwię, ale wcale mnie to nie obchodziło. Uważałem się za mądrzejszego od innych, czasem nawet mądrzejszego niż nauczyciele. Podobnie było w przypadku znajomych, dlatego też dobierałem sobie równych inteligencją do siebie, aby mieć z tego jakiekolwiek korzyści. Wtedy też zaczęła się moja przygoda z używkami, tylko THC, nie licząc psylocybiny w okresie kiedy dwukrotnie nie zdałem z klasy do klasy.

Z mojej pierwszej pracy zostałem zwolniony po siedmiu miesiącach, gdyż nie udawało mi się wykonywać wszystkich obowiązków do końca. Przykładowo, kierownik wydał polecenie wyłożenia towaru na półki. Przez kilkanaście minut mi się to udawało, ale szybko nudziłem się tą czynnością i zabierałem się za coś innego, mimo że poprzednia nie została zrobiona do końca.

W następnej pracy zagrzałem trochę dłużej, bo niemal cztery lata. Wtedy zaczął się okres kiedy stroniłem od ludzi, trzymałem się na uboczu, mój kontakt z klientami był słaby, współpracownicy uważali mnie za osobę dziwną, nie chodziłem na wewnętrzne imprezy zakładowe, po powrocie do domu zamykałem się w pokoju i z niego nie wychodziłem. Odseparowałem się od wszystkich znajomych, moja mama miała wiele razy pretensje i martwiła się tym że zamykam się w pokoju na klucz i nie chcę nikogo wpuszczać. Okres ten trwał kilka miesięcy i przerodził się początkowo w stan zdrowia gdzie powoli odzyskiwałem siły. Następnie chyba w manię o której za chwilę.
Okres ten był chyba jednym z najbardziej wyczerpujących psychicznie okresów w moim życiu. Z szarego pracownika stałem się najlepszym pracownikiem na dziale, a potem na sklepie. Potrafiłem wcisnąć wszystko każdemu, nie patrząc na to czy sprzedaję chłam czy nie. Potrafiłem tak zagadać klienta, że kupił ode mnie wszystko, łącznie z rzeczami których tak naprawdę nie potrzebował. Jeżeli na sklepie była jakaś sytuacja trudna z klientem, to wołali zawsze mnie, gdyż tak jak poprzednio, miałem gadane, co może wydawać się dziwne, gdyż przez większość życia mało mówiłem. Zyskałem bardzo wielu znajomych, sportowców, prokuratorów, polityków, adwokatów i ludzi ogólnie znanych, z którymi nawet później spotykałem się poza pracą. Jeżeli któraś z klientek była atrakcyjna, to umawiałem się z nią na kawę. Wtedy też zaczęło się moje pasmo kontaktów seksualnych, w jeden dzień potrafiłem się spotkać z jedną kobietą, a na drugi z drugą. Nie było dla mnie rzeczy niemożliwych. Wtedy też zaciągnąłem mnóstwo kredytów na ponad 20 tysięcy na rzeczy których tak naprawdę nie potrzebowałem, poznałem kobietę z Turcji do której miałem pojechać, już miała dla mnie załatwioną pracę, ale nagle się rozmyśliłem. Wtedy też zacząłem się interesować rzeczami, na które wcześniej nie zwróciłbym uwagi. Kupiłem aparat, robiłem zdjęcia i pierwszym moim sukcesem było wyróżnienie w konkursie organizowanym przez Ministerstwo Zdrowia. Zacząłem się uczyć trzech języków na raz: wietnamskiego, angielskiego i niemieckiego. Zacząłem się uczyć grać na trzech instrumentach: gitara, perkusja, bas. Nauka szła mi bardzo szybko, miałem zespół, głowę pełną pomysłów i to ja praktycznie wymyślałem większość kawałków, zaczynając na linii melodycznej gitary a kończąc na perkusyjnej. Napisałem setki opowiadań których w ogóle nie skończyłem, zabierałem się za następne nie kończąc pierwszego. Moje artykuły zaczęły się pojawiać w gazetach, nawet zdjęcie które zrobiłem pojawiło się na pierwszej stronie jednej z trójmiejskich gazet. W pracy wygrałem konkurs na najlepszego pracownika. W pracy nieraz siedziałem od godziny 6.30 do 21.00, nawet w dwutygodniowym ciągu. Specjalnie przychodziłem w dzień wolny. Do tego potrafiłem potem siedzieć przy kompie do godziny 4 w nocy mając tylko 2,5 godziny snu.

Jednak była jedna rzecz której nie wykonywałem do końca- mianowicie rozkładania towaru. Przestali na to przymykać oko i wtedy mnie zwolnili.

Pracy nie szukałem długo, bo zaledwie kilka dni, mania trwała nadal i zostałem zwolniony po 3 miesiącach.

Wtedy nastąpiła depresja, czyli zupełne przeciwieństwo tego co powyższe. Nie potrafiłem otworzyć „gęby” do klienta, byłem wyalienowany, nie mówiąc już o braku kontaktu ze współpracownikami. Po zwolnieniu jeszcze przez długi okres byłem w depresji i szukanie pracy zajęło mi kilka miesięcy

Z ostatniej pracy zwolniony oczywiście z powodu nie wykonywania poleceń do końca, śniły mi się przebudowy regałów i zmiana polityki prowadzenia sklepu, chciałem wszystko robić po swojemu no i oczywiście jako nowy pracownik miałem największą sprzedaż na dziale. Za to też mnie nie lubili, ale jak już wspomniałem wcześniej wcale mnie to nie obchodziło. Po raz kolejny zwolniony po kilku miesiącach.

Wtedy znowu włączyła się depresja która trwa do dziś
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1501
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Variable 18 mar 2014, 00:33
Depakiniarz, po przeczytaniu pierwszej polowy twojego postu mam wrazenie jak bym w 90% czytala siebie...
Variable
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 18 mar 2014, 00:58
Przeczytaj drugą połowę, może dojdzie do 100 %...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1501
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Variable 18 mar 2014, 01:02
Depakiniarz, w drugiej połowie głownie o pracy piszesz, a ja nie mialam okazji zbyt dlugo popracować no i o depresji, ktora sie utrzymuje u ciebie juz długi czas, a ja caly czas sie hustam, tak wiec skupiłam sie na pierwszej części gdzie napisales o czasach szkolnych i u mnie one identycznie wyglądały.
Variable
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 18 mar 2014, 01:08
No ale w borderline dominują chyba samookaleczania ( ostatni raz się ciąłem jak miałem 18 lat, czyli 11 lat temu), lęk przed odrzuceniem ( jebie mnie to dosłownie czy ktoś mnie lubi czy nie) oraz nie szukam akceptacji. Poza tym nie pamiętam kiedy byłem agresywny, chyba tylko 2 razy w przeciągu roku i to tylko przez dwa dni. Moj chad jest lekoodporny. Nie mogą znaleźć dla mnie leczenia, więc na siłę wciskają borderline jako głowną chorobe. Nie twierdzę, że tego też nie mam, wszak na poprzednim wypisie też to widnieje. no ale na boga, na siłę komuś wciskać oddział całodobowy w kocborowie z poleceniem leczenia borderline, gdyż farmakologia zawodzi i jest nieskuteczna to już lekka przesada. Spełniam wszystkie kryteria ciężkiej depresji a nie /cenzura/ bordera.

Tyle :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1501
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Variable 18 mar 2014, 01:17
Depakiniarz, za to ja bordera w 100%, a P leczy mnie na CHAD :P Cos tu jest pojebane :roll:
Variable
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Depakiniarz 18 mar 2014, 01:20
No raczej. Jutro przeprowadzę z lekarz rozmowę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1501
Dołączył(a)
30 lis 2013, 23:04
Lokalizacja
Trójmiasto

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Variable 18 mar 2014, 01:22
Depakiniarz, dobrze chociaz, ze jestes pod stała i częsta obserwacja lekarza bo ja chodze tylko raz na 3 miesiace, a tak to karze mi chodzic na pogaduchy do psycholog w stylu "ciocia dobra rada", ktore gowno dają.
Variable
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez barsinister 18 mar 2014, 05:14
Depakiniarz napisał(a):Nie twierdzę, że tego też nie mam, wszak na poprzednim wypisie też to widnieje. no ale na boga, na siłę komuś wciskać oddział całodobowy w kocborowie z poleceniem leczenia borderline, gdyż farmakologia zawodzi i jest nieskuteczna to już lekka przesada. Spełniam wszystkie kryteria ciężkiej depresji a nie /cenzura/ bordera.


border i ChAD się przecież nie wykluczają, w pakiecie z ChAD często idą zaburzenia, bardzo ciężkie depresje, lęki, nałogi, po prostu szwedzki stół
pół roku w szpitalu to naprawdę nie jest głupi pomysł w twojej sytuacji, ale może wybierz taki oddział, który ci będzie odpowiadał - w którym będziesz miał tego laptopa i łączność ze światem, może poczekasz w kolejce ale lepiej się wybrać do miejsca, w którym są specjaliści od ChAD i w którym będziesz się czuł w miarę komfortowo
Not poppy, nor mandragora,
Nor all the drowsy syrups of the world,
Shall ever medicine thee to that sweet sleep
Which thou ow'dst yesterday.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
838
Dołączył(a)
17 sty 2013, 04:44

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Widmo 18 mar 2014, 10:47
S jak... napisał(a):Niech się zgłoszą Ci u których depresja nie jest lekoodporna. Jestem ciekawa ilu was jest.

Ja na przyklad i z tego forum wynika, ze calkiem spora grupa ludzi. W zakladce dot. lekow, z ankiet tez wynika, ze skutecznosc siega nawet ok. 70% (z tym, ze nie wiadomo ilu z glosujacych choruje na chad). Czyli w zasadzie zgodnie danymi w literaturze.
Oczywiscie duzy procent jest lekkoodporna. Pisalem o tym wielokrotnie a ostatnio wspomniala Weiss, ze kluczem do stosowania antydepresantow jest odpowiedni moment i okres ich podawania. Nalezy tez zrozumiec, ze antydepresanty tak jak srodki antymaniakalne stanowia "leczenie uzupelniajace". Podstawa sa leki stabilizujace. Stad moze efekty dzialania antydepresantow czesto sa gorsze niz moglyby byc?

-- 18 mar 2014, 10:01 --

Depakiniarz,
Dokladnie jest jak pisze Barsinister. Wielokrotnie czytalem, ze chadowi towarzyszy wielu innych zaburzen psychicznych i czesto wlasnie borderline.
Offline
Posty
665
Dołączył(a)
10 mar 2012, 19:09

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Weiss 18 mar 2014, 16:48
Widmo napisał(a): Stad moze efekty dzialania antydepresantow czesto sa gorsze niz moglyby byc?


W moim przypadku tak napewno jest, co wiecej dopiero pare lat temu zdalam sobie sprawe z tego, ze moje stany dluzszej subdepresji w ktorych bylam po antydepresantach wyciagajacych mnie ze stanu depresyjnego - przypadaly zawsze na okres w ktorym bylo cos nie halo "na zewnatrz".
W takim czasie, bylo obojetnie czy biore leki 8 czy 16 tygodni :roll: moj stan koncowy nie przeskakiwal tego pulapu.
Mnie w subdepresji malo co rusza, funkcjonuje normalnie ale wewnetrznie jest pusto. Odczuwanie dobrych czy zlych uczuc czy emocji jest jakby zablokowane czyli w takich okresach zyciowych, jest to poprostu dla mnie bezpieczne i chyba sobie sama to robie :shock: w koncowym rozrachunku siedze tak, bo jest mi tak podswiadomie wygodnie w danej sytuacji. Szkoda tylko, ze ta swiadomosc czlek ma tylko jak jest w miare dobrze a jak jest duzo pod kreska albo nad, to jakos ta swiadomosc sie ulatnia.
W tej chwili, jestem na normalnym poziomie - gdyby nie to, ze topamax mnie meczy troche, to byla by calkiem spoko - 2 miesiace temu wykapac sie nie mialam sily i mysle ze Wenla dobrze zrobila swoja robote.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
09 sty 2014, 00:59
Lokalizacja
PL

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez S jak... 19 mar 2014, 20:22
Wasze ulubione leki przeciwlękowe? Ja swój muszę odstawić ze względu na skutki uboczne. Szukam alternatywy. Niestety kryzys wali wielkimi krokami :(
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 19 mar 2014, 20:59
S jak..., może to tylko chwilowa zniżka. Pogoda taka paskudna. Przestałem już oceniać swój stan na podstawie jednego - kilku dni. Oceniam kilka tygodni. Mam pojedyncze zwały, jak np. wczoraj. Przeciwlękowce z zasady swojego działania ciągną w dół i mogą powodować stan depresyjny. Czasem sięgam po alprazolam, zostało mi kilka tabletek z opakowania, które dziubię od grudnia.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1891
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 19 mar 2014, 22:00
S jak... napisał(a):Wasze ulubione leki przeciwlękowe?


Amfetamina :D :twisted: Nie wiem dlaczego , ale działa bardzo skutecznie. Oczywiście tylko doraźnie i w małej dawce. Ale jej przeciwlękowy i antydepresyjny potencjał w moim przypadku jest nie do przecenienia...
Dziś byłem u swojej psychiatry.
Między innymi opowiedziałem jej , jak potraktowali mnie biegli sądowi... ( ona też była do niedawna biegłym). Generalnie nie potrafi pojąć jak poprzedni biegli mogli bezczelnie podważyć jej diagnozę wynikającą z siedmioletniego już stałego leczenia ( jak już wiecie są też opinie biegłych z ZUS, biegłych orzekających o inwalidztwie, oraz diagnozy szpitalne niezależnych lekarzy które potwierdzają jej ustalenia)..
Opowiedziałem również jak mnie przez jakieś 40 minut ostatni biegli wysłuchiwali i zadawali pytania na ktore z precyzją odpowiadałem. Przecież od tego może zależeć złagodzenie wyroku!! Generalnie wydawali się bardzo empatyczni , po czym napisali do sądu że nie mogą wydać opinii ponieważ "badany nie odpowiadał na żadne pytania i kategorycznie odmówił jakiejkolwiek współpracy"
Stwierdziła krótko-skurwysyni. Potwierdzam. Skurwysyni.
Powiedziałem jej ,że sąd chce zasięgnąć jeszcze jednej opinii od kolejnego biegłego. Podałem jej nazwisko osoby,do której mam się zgłosić na badanie. Kiedy je tylko usłyszała poinformowała mnie bez ogródek że ta z pewnością przyklepie opinię pierwszych biegłych,którzy mnie cudownie uleczyli...
Tak więc lipa.
W związku z powyższym, przekonany że czasu zostało niewiele umilam sobie każdy wieczór wszelkimi używkami, dzięki ktorym życie wydaje się piękne, a kolejny dzień nie ma żadnego znaczenia. Liczy się tu i teraz. Luz, spokój, optymizm, opanowanie, żarty, szczery śmiech, abstrakcyjny wysokopoziomowy humor, możliwość i chęć obejrzenia ulubionych filmów czy też posłuchania ulubionych płyt
Na szczęście znam umiar,dzięki czemu mogę spokojnie wywiązywać się ze wszystkich obowiązków przez cały kolejny dzień ( a jest ich sporo ) Jeśli jednak z jakichś powodów nie mogę-jest stymulant ,ktory daje moc sprawczą. Czasami są to tabletki "ibuprom zatoki" ( w odpowiedniej ilości oczywiście, w ktorych zawarta pseudoefedryna powoduje stan wewnętrznego roztrzęsienia przypominający początki nerwowej hipomanii - nieprzyjemne, ale motoryczne )
Kompletnie mnie nie interesują skutki takiego bądź co bądź negatywnego wpływania na swój od lat toczony chorobą mózg.. Nie interesuje mnie możliwość nasilenia choroby. I tak z pewnością nie zdążę ponieść tego konsekwencji.
Gdzieś tam oczywiście tli się frajerska nadzieja na pozytywne wyjście matni. Na tyle duża, że ograniczam używki do niezbędnego minimum ( ale baaardzo regularnie ) i na tyle mała , że mogę sobie pozwolić na ignorowanie długofalowych skutków takiego postępowania.
Tak więc "psssst" - pierwsza puszka otwarta i zaczynam kolejną wieczorną podróż w świat przyjemnej iluzji.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do