CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez intel 14 lip 2012, 15:16
Intel z tym chlaniem-chlanie to chlanie rzadko czy często może skończyć sie tak samo. Powiedz mi dlaczego wszyscy faceci mają takie zamiłowanie do tego bo za cholerę nie mogę zrozumieć.


A powiedz mi dlaczego Kobiety mają takie zamiłowanie do kupowania coraz to nowych butów i torebek , bo za cholerę nie mogę tego zrozumieć.......... :D :D :D
intel
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez oddworld 14 lip 2012, 15:30
W takim razie co polecacie? Udanie się do psychologa? W sumie wyczytałem mnóstwo przypadków ludzi w moim wieku którzy dostali nerwicy po tripie. Spoko, gdyby to było takie proste to mógłbym codziennie chodzić na terapie nawet byle się wyleczyć , taka sytuacja jest zupełnie do ogarnięcia. Tylko , że jest coś jeszcze , właśnie to dziedziczenie , a to pozostawia mnie zupełnie w ciemnej d...

Acha. Nie wiem czy to ma też jakieś znaczenie , ale wszystko było ok i pewnie byłoby , gdyby jeden z kumpli nagle nie odpadł i nie cała misja ratunkowa , której ja przewodniczyłem :smile:
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2012, 12:15

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez intel 14 lip 2012, 15:58
A tak w ogóle to CO konkretnie Cię dopadło i jak długo trwa/trwało ?
Spróbuj opisać -choć to trudne.
Ja mój stan mieszany potrafię opisać poprzez porównanie go do zejścia po kilku dniach ostrego "speedowania"
To chyba najlepsza analogia.
Lecz nie każdy walił speeda i dlatego nie każdy jest w stanie sobie ten makabryczny stan wyobrazić.
intel
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez oddworld 14 lip 2012, 16:07
Nie ma sprawy. W takim razie musze to dobrze przemyśleć i wysmaruje tu esej. Troche to potrwa.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2012, 12:15

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez S jak... 14 lip 2012, 16:23
intel napisał(a):
Intel z tym chlaniem-chlanie to chlanie rzadko czy często może skończyć sie tak samo. Powiedz mi dlaczego wszyscy faceci mają takie zamiłowanie do tego bo za cholerę nie mogę zrozumieć.


A powiedz mi dlaczego Kobiety mają takie zamiłowanie do kupowania coraz to nowych butów i torebek , bo za cholerę nie mogę tego zrozumieć.......... :D :D :D


Lubisz patrzeć na fajna laskę? A lubisz patrzeć na pijaną babkę?

Alkohol początkowo pobudza ośrodki przyjemności w mózgu, sprawiając, że czujesz się szczęśliwy. Ale to szybko mija, a większa liczba drinków daje wręcz odwrotny efekt. Fakty są bezlitosne: taka dzienna dawka alkoholu to 20–25 g czystego etanolu, co odpowiada 150 ml wina, 300 ml piwa i 50 ml wódki.
Tak samo jest z ciuchami. Fajna bluzka czy jedna para butów daje autentyczną frajdę. A później to już zakupoholizm mój drogi kolego. Nawet sex w nadmiarze prowadzi do seksoholizmu co wierz mi na słowo jest takim samym g... jak każdy inny nałóg.
Nadal nie rozumiem jaka to frajda leżeć w rowie z gołym tykiem na wierzchu bo jakoś jak się chciało siusiu to spodnie się zdjęło ale już nie było siły by je z powrotem założyć, bo jak się ma na sobie ekstra ciuch który przykuwa wzrok fajnego ciacha to jest obustronna frajda :D

-- 14 lip 2012, 15:44 --

Sens- mam. Od strony mamy.
Wnuk siostry dziadka 2 miesiące temu popełnił samobójstwo. Siostra mamy ma nerwicę i depresję( ta to dopiero ma jazdy). Moja siostra ma nerwicę lękową i nabyta depresję (chociaż to drugie akurat dzięki swojemu małżonkowi) Córka siostry ma klasyczne objawy CHAD choć jeszcze tego nie widzi, ponieważ jest na wysokim hipo. Tak prawdę mówiąc to ja ze swoim CHAD-em osiągnęłam najwięcej i mam najszczęśliwsza rodzinę. Z tego co widzę siostrzenica dzięki hipo też świetnie sobie radzi.
( nawiasem mówiąc dokładnie w jej wieku tez tak miałam) Kurcze-gdyby nie te depresje, które z czasem coraz bardziej zwalają z nóg ( klasyczna depresja to pikuś) lubiłabym swój CHAD :D
Córki dokładnie w w wieku 13 lat ( tak jak ja) zaczęły mieć objawy nerwicy i depresji. Jak już pisałam starsza ma już 16 lat. Jedzie bez leków. Dzięki mojemu dużemu doświadczeniu nauczyła się kochać życie. Umie już kontrolować pewne stany i świetnie sobie radzi. Jedyne co jej zostalo to ryczenie w wniebogłosy na filmach :D ( W wieku lat 6 w napadach rwała sobie włosy z głowy). Muszę też uczciwie przyznać ze kotka, która została kupiona dokładnie pod kątem złagodzenia ataków spisała się na szóstkę z plusem.
Jak widać odpowiednie wsparcie rodziny pomaga i leków nie trzeba, czasem przed egzaminami czy klasówką coś ziolowego :D

-- 14 lip 2012, 15:50 --

A leki nie działają. Jest coraz gorzej. Jeden dzień na górce tydzień katastroiczny i znowu dwa dni na górce i.... tak od dwóch miesiecy a wizyta dopiero za dwa tygodnie. Najlepiej to co miesiac powinnam byc na kontroli ale wizyta az 80 zl :(
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez oddworld 14 lip 2012, 17:18
No więc.

Zaczęło się na początku maja. Wtedy spaliliśmy co mieliśmy do spalenia. Potem ok , jakieś śmiechy głupoty i tak jak to zawsze jest. Dopóki kumpel się gorzej nie poczuł i nie pogrzygał. Gdyby nie to , podejrzewam że byłoby już do końca ok. Ogólnie akcja i ratowanie go , jego matka w domu więc dodatkowe napięcie. Ja chyba w tym wszystkim najbardziej nakręcony , bo wszystko tam najbardziej ogarniałem i najbardziej się martwiłem. Udało się go ogarnąć , wszyscy poszli do namiotu. Serce waliło mocno. Nie mogłem wysiedzieć, wychodziłem i łaziłem żeby się jakoś uspokoić. Po którymś wyjściu udało mi się zasnąć. Rano wszystko ok aż do wieczora. Wieczorem mnie "chwyciło". Poszedłem do domu i próbowałem zasnąć. Ciężko było , spięcie , troche drżałem i ogólna masakra , ale wkońcu zasnąłem. Potem 2 tygodnie lęków. Schudłem dużo. Kilka ciężkich nocy. Ale nie bałem się wychodzić z domu czy coś , raczej odwrotnie. Wolałem przebywać na zewnątrz. Za to wysiedzenie 30min przed tv to było wyzwanie. Kilka razy pustka wgłowie. Problemy z pamięcią i koncentracją. Przeszukiwanie całego internetu o różnych chorobach. Nakręcanie się. Jakoś się później polepszało. W sumie mimo tych jazd , jak teraz patrze , jakoś żyłem. Poprawiłem kilka zagrożeń , 2 mecze , jakieś 2 małe domówki. Miałem przebłyski normalności , że było jak kiedyś. Dnie wyglądały tylko tak , żeby wytrwać do wieczora. Po kolei objawy ustępywały , mija drugi miesiąc od tripa.

Jak jest teraz? Dziwnie. Ale lepiej. Najbardziej przybija mnie ta myśl o dziedziczeniu. Choć czasem pozostaje nadzieja że to nie będzie chad tylko nerwica , albo że chociaż w miarę łagodny chad. Czasem mam myśli że życie się już dla mnie właściwie skończyło , bo nie umiem z tym żyć. Często mam wrażenie , że jednak jakieś resztki tej nerwicy we mnie dalej siedzą. Ciągłe uczucie jakbym miał na sobie fatum. Taka ciągła niepewność. Trochę jakby ktoś ciągle celował do mnie z broni , albo jakbym siedział na bombie która może w każdej chwili wybuchnąć. I tak wątpie , że napisałem tu o wszystkim.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2012, 12:15

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez intel 14 lip 2012, 20:17
Nadal nie rozumiem jaka to frajda leżeć w rowie z gołym tykiem na wierzchu


Frajda jest wtedy gdy po przeciwległej stronie tego gołego tyłka znajduje się Kobieta :D :D :D
intel
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez S jak... 14 lip 2012, 22:25
Zwlaszcza gdy wieczorem przy tym golym tylku leży niezla laska która nad ranem ma 59 lat i brak jej 5 zębów :lol: :lol: :lol:
Mój kumpel wieczorem posuwał ekstra laskę gdy sie obudzil autentycznie rzygał i to nie z powodu kaca :lol:
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez oddworld 14 lip 2012, 22:41
No dzięki za odpowiedź :D !
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 lip 2012, 12:15

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez sens 15 lip 2012, 08:30
[quote="oddworld"]No więc.

Poszedłem do domu i próbowałem zasnąć. Ciężko było , spięcie , troche drżałem i ogólna masakra , ale wkońcu zasnąłem. Potem 2 tygodnie lęków. Schudłem dużo. Kilka ciężkich nocy. Ale nie bałem się wychodzić z domu czy coś , raczej odwrotnie. Wolałem przebywać na zewnątrz. Za to wysiedzenie 30min przed tv to było wyzwanie. Kilka razy pustka wgłowie. Problemy z pamięcią i koncentracją.

te objawy moim zdaniem powinieneś omówić ze specjalistą

Poprawiłem kilka zagrożeń , 2 mecze , jakieś 2 małe domówki. Miałem przebłyski normalności , że było jak kiedyś. Dnie wyglądały tylko tak , żeby wytrwać do wieczora. Po kolei objawy ustępywały , mija drugi miesiąc od tripa.
tu jest za dużo słów których nie rozumiem :)

Jak jest teraz? Dziwnie. Ale lepiej. Najbardziej przybija mnie ta myśl o dziedziczeniu. Choć czasem pozostaje nadzieja że to nie będzie chad tylko nerwica , albo że chociaż w miarę łagodny chad. Czasem mam myśli że życie się już dla mnie właściwie skończyło , bo nie umiem z tym żyć. Często mam wrażenie , że jednak jakieś resztki tej nerwicy we mnie dalej siedzą. Ciągłe uczucie jakbym miał na sobie fatum. Taka ciągła niepewność. Trochę jakby ktoś ciągle celował do mnie z broni , albo jakbym siedział na bombie która może w każdej chwili wybuchnąć. I tak wątpie , że napisałem tu o wszystkim.


hmmm niestety sporo z nas zna te uczucia które opisałeś... ale bardziej to pasuje do nerwicy bo to sa bardziej objawy lękowe a nie depresyjne czy mieszane

a te tripy, domówki etc to znaczy branie dragów?
bo moze ci spokojnie nerwicę załatwić
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez intel 15 lip 2012, 08:38
Po pierwszym napadzie lęku świat jest już inny niż dotychczas.
Moje życie podzieliło się na 2 kompletnie inne etapy-życie sprzed objawów i zycie po pierwszych objawach.
Taka długotrwała lękowa jazda wywraca wszystko do góry nogami.
Nawet , gdy wszystko wraca do "normy" , gdzieś w podświadomości pozostaje już na zawsze "lęk przed lękiem " , czyli obawa, że w każdej chwili może wrócić "ostra jazda" i NIC NA TO NIE DA SIĘ PORADZIĆ.
Ty przynajmniej znasz przyczynę Twoich pierwszych krzywych jazd. To wiele ułatwia.Aczkolwiek bardzo frustrujący jest fakt, że inni palą ( lub wciągają ) całymi miesiącami i absolutnie nic im nie dolega. Cóż .
Mnie zmiażdżyło bez żadnego namacalnego powodu. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało.Położyłem się jak zwykle spać normalny, a wstałem już w innej , wykrzywionej rzeczywistości. I ten stan pogłębiał się z każdym dniem, aż w stanie przerażonej , zderealizowanej szmacianej roślinki skończyłem w psychiatryku, gdzie przez pierwsze 2 tygodnie dostawałem 3 razy dziennie po 10 mg relanium w dupala.
Od tej chwili przez 5 lat nic już nie było takie jak dawniej.
Teraz dzięki regularnym wizytom u porządnego psychologa znam już przyczyny, a skoro je znam nie wydaje się to już wszystko takie straszne. Gdy poznasz wroga to walka z nim nie jest już tak nieprzewidywalna. To tak ,jakbyś miał walczyć z kimś w absolutnych ciemnościach i nie wiedziałbyś nawet kto kto jest i jak wygląda oraz czym się posługuje.Dobry psycholog "wyposaża" Cię w noktowizor, ktory wszystko ułatwia i daje nawet przewagę.
Cóz za bajkopisarz ze mnie :D :D
U mnie zbiegły się 2 sprawy
Genetyka , oraz 10 lat piekła , jakie zgotował mi stary , ktory swój chad regularnie podlewał hektolitrami alkoholu co zaowocowalo stałymi pijackimi awanturami do 5-6 rano , demolowaniem mieszkania i ciągłym lękiem o swoje i bliskich życie.
Podczas , gdy moi rówieśnicy spokojnie grali w piłkę przed blokiem , oglądali bajki, odrabiali lekcje i regularnie spali ja dostawałem obłędu ze strachu o swoje życie.
I tak przez 10 lat.
Potem osobiście znalazłem go na strychu na linie.
Najfajniejsze lata życia , od jakiś 9 do 18 lat zamieniły się w jeden piekielny lęk.
I dopiero teraz zrozumialem, po latach i po terapii, że to musiało pęknąć. Zawsze myślalem, że skoro nie zwariowalem wtedy, kiedy to się wszystko działo, to juz sprawa jest zamknięta.
Okazało się że to tak nie działa.
Szaleństwo się przyczaiło , szaleństwo trafiło na podatny grunt skrzywionej genetyki i czekało na okazję, czekało na moment , w ktorym najmniej się będe go spodziewał.
I nadeszło.Nadeszło kiedy moje życie zaczęło nabierać kształtów , jakie sobie wymarzyłem i do jakiego dążyłem.
Upraszczając-miałem 35 lat, atrakcyjną Żonę, fantastycznego 3 letniego Syna , stabilne finanse, bajerę i niezłe,wyżyłowane ciało.
I w tym momencie szlag trafił wszystko. Szaleństwo znalazło ujście i na stało się we mnie zalogowalo.

Może i ogarniesz wszystko sam ( śmiem wątpić ), ale po co męczyć się samemu?
To tak jakbyś postanowił całkiem samemu wejść na Everest. Może i dałbyś radę, ale pomyśl o ile łatwiej i o ile mniej błędów popełniłbyś , idąc tam z Jerzym Kukuczką (http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Kukuczka ) czy Wandą Rutkiewicz.( http://pl.wikipedia.org/wiki/Wanda_Rutkiewicz )
Oni widzieli w górach WSZYSTKO a mimo to zginęli. Jakie szanse miałbyś sam, bez nawet elementarnej wiedzy?

Tak właśnie pomaga DOBRY psycholog. Pokazuje Ci drogę , pokazuje możliwości i przede wszystkim chroni przed ślepymi zaułkami w jakie wpada Twój przerażony objawami umysł.

Z tego co czytam masz klasyczny objaw nerwicy lękowej ( na razie )
Co z tym będzie dalej-zależy od Ciebie
Otwórz swój umysł i pozwól sobie pomóc.

Ja już przez to wszystko przeszedłem. Lżyłem psychologów i wyśmiewałem im się w oczy.Inna sprawa że trafiałem stale na takich, nad ktorymi górowałem lub dorównywałem im elokwencją i wiedzą ogólną.
Co ci "frajerzy" mogli mi pomóc?
Złote odrealnione dzieci, ktorym łatwe życie sprokurowane przez dzianych rodziców poprzewracało w głowach i myślą że kilka wyuczonych regułek może mnie zadziwić...
Lecz w końcu trafiłem na osobę , ktora stała się autorytetem i partnerem do rozmów.
Wszystkie swoje wypowiedzi i teorie jest w stanie poprzeć rzeczowymi i trudnymi do obalenia argumentami.
I tego potrzebowałem
AUTORYTETU.

Ufffffffffff

nie wiedziałem,że jestem takim krasomówcą.
Ciekawe czy ktoś to wszystko przeczyta.
intel
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez S jak... 15 lip 2012, 10:06
intel napisał(a): AUTORYTETU.


I w tym momencie bardzo trafnie zostalo nazwane to co ja jak to baba próbowałam przekazać w inny sposób :D

W twoim wieku jako szesnastolatkowi taki autorytet jest NIEZBĘDNY
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Amon_Rah 15 lip 2012, 10:46
intel napisał(a):
Amon_Rah napisał(a):intel, Robert, ja doszedlem do 400 mg dalej, wiec proponuje, zeby podniesc u Ciebie dawke na 200. A jak nie pomoze, to dalej w gore, az do skutku. Trzymaj sie, bracie!




Pomimo sporadycznej różnicy zdań Twoje wypowiedzi są dla mnie zawsze wiążące.
Jestem przekonany , że jesteśmy jednakowoż poryci i zmagamy się praktycznie z taką samą odmianą tego syfu.
Dzięki za odpowiedź.
A swoją drogą-ciekawe jak skończymy.........
Bo ja nie wątpię że z pewnością nie skończę w łóżku ze starości :D


Tu masz racje- dokladnie ta sama odmiana z tego co widze, a skonczyc w lozku ze starosci rowniez nie zamierzam- albo ujmijmy to inaczej- z CHAD na pewno (przynajmniej w moim przypadku, Ty w razie czego masz rodzine, ktora sie Toba zajmie, jesli "sprawy" potocza sie inaczej niz myslisz) nie konczy sie niczego w lozku, raczej w przytulku. Do czego, oczywiscie, nie zamierzam dopuscic. Zreszta, nawet w chinskim horoskopie napisano, ze Tygrysy umieraja przedwczesnie xD

Co do Lamotryginy- max dawka lecznicza wynosi 700 mg wg polskiej normy,i, dla nie dowiarkow, odnosnie CHAD cyt." dawkę można zwiększyć do 400 mg w 2 daw. podz.". Cytat wziety z portalu dla lekarzy. Wiec nie wiem, skad przekonanie, ze max dawka wynosi 200 mg/d. I jeszcze jedno- wszelkie dawki wszystkich lekow sa ustalone w/g polskiej normy. W innych krajach te "normy" sa inne, co najbardziej razaco widac na przykladzie USA.
A co u mnie- jest dobrze, combo Mirtazapina+Wenlafaxyna zadzialalo rewelacyjnie z pozostalymi lekami, i od kilku dni wreszcie linia pozioma- megadol poszedl w cholere, do gory tez za bardzo mnie nie ciagnie (az kusi napisac "a szkoda", bo mi sie k...nalezy po miesiacu bycia prawie warzywem). Pytanie do Ciebie Robert- czy po jakims czasie przebywania w stanie manii radosne uniesienia i szalenstwa przeradzaja sie znienacka w agresje? We mnie wstepuje mega-agresor, dlatego ciekaw jestem.

I wroce jeszcze do tematu genetyki i katalizatora- u mnie w rodzinie dwupokoleniowa depresja (babcia i matka), jeden z wujkow o ktorym mam malo danych zapil sie na smierc, drugi, bardzo kreatywny czlowiek (malowal, pisal, nagrywal sluchowiska w radiu) rowniez zapil sie na smierc.
Co do katalizatora- mysle, ze 8-letnie katowanie malego dziecka przez ojczyma- alkoholika zrobilo swoje.
A' propos psychologow, rowniez uwazam ich za durniow, mialem okazje trafic na czterech i wszyscy wykazali sie totalna ignorancja. Mowie tu wyraznie o psychologach, nie o psychoterapeutach. Psychoterapie pzeszedlem i taka poznawcza dla CHAD-owcow, i od 3 lat chodze na behawioralno- poznawcza. Obie nauczyly mnie wiele- nie tylko jak rozpoznawac i reagowac na wszelkie symptomy choroby, ale tez duzo o sobie- wybaczylem ojczymowi po przeszlo dwudziestu latach (tyle, ze co z tego, skoro dziecko juz wylane z kapiela, moze tylko tyle, ze nie trzymam juz wieloletniej urazy, jeszcze pare lat temu zakatowalbym go na smierc, gdybym tylko spotkal). Terapia, uwazam, jest znaczaca i potrzebna- zarowna poznawcza (zwlaszcza dla "swiezakow") jak i juz szerzej zakrojona- nie wiem, czy ma to znaczenie, w jakim nurcie, ja chodze akurat na taka, i tez spotkalem sie ze stwierdzeniem, ze behawioralno- poznawcza jest wlasnie najlepsza dla osob z CHAD. Po tych latach leczenia nauczylem sie w pore reagowac na sygnaly, mam oczywiscie "obowiazkowa" literature, i zwlaszcza podrecznik M. Ramirez-Basco koniecznie polecam nowym tutaj. Jest jeszcze (nie wiem, czy ktos juz przedtem nie informowal- "Choroba afektywna dwubiegunowa- etiologia i leczenie" z Niemiec, na Allegro w granicach 36 zl, podaje przykladowy link: http://allegro.pl/choroba-afektywna-dwu ... 38522.html
No i to byloby na tyle poki co, mialem nie pisac wcale. Klamalem :twisted:
ObrazekObrazekObrazekObrazek
KOCOBO JE CPБИЈА!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1867
Dołączył(a)
28 sty 2006, 00:35
Lokalizacja
Ultima Thule

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez intel 15 lip 2012, 11:33
Pytanie do Ciebie Robert- czy po jakims czasie przebywania w stanie manii radosne uniesienia i szalenstwa przeradzaja sie znienacka w agresje? We mnie wstepuje mega-agresor, dlatego ciekaw jestem.


U mnie to jest tak-hipomania nie jest do końca radosna-jest , jakby to nazwać , energetyczna i bardzo bezkompromisowa dla innych.
Agresji dostaje w fazie mieszanej ,zwłaszcza po alko. Zwyczajnie z wściekłości urywa mi się film. Myślę , że wtedy mógłbym posunąć się za daleko..

Chociaż w fazie hipo też potrafię stracić kontrolę.

Ostatnio dostałem szału na próbie kapeli. Uważam , że wcześniej byłem zbyt kompromisowy w stosunku do reszty zespołu.Ot bębniarz który łomocze po garach i nie powinien się za bardzo wychylać.
Efekt jest taki, że kapela jest rozpieprzona po tym jak rzucałem statywami i "blachami" po całej sali i byłem gotów połamać im szczęki.
Oczywiście , jako dodatkowy psychopata niczego nie żałuję i uważam że to mnie powinno się przeprosić :D
intel
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do