CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez silence_sadness 26 gru 2013, 07:34
Najgorsze święta jakie kiedykolwiek miałam w swoim życiu. :evil:
Agresja to mało powiedziane, nie wiem co się ze mną działo..
Byłam nieznośna, arogancka, wulgarna, nosiło mnie całkowicie.
Rodzince się oberwało i bardzo dobrze, nie żałuję, nie żałuję swojego zachowania..
Mogłam im dojebać więcej, a przede wszystkim mamusi <3 !
Zero dzielenia się opłatkiem, w du** miałam tą sztuczną atmosferę..
Jak patrzyłam się na te ich "serdeczne , wzajemne życzenia" nie wiedziałam czy śmieć się jak wariatka czy płakać z tego powodu..
Zresztą ch** z tym, było minęło..


W ogóle byłam u brata na widzeniu w wigilię..
Tak dawno Go nie widziałam. :[
On to chyba jedyna osoba z rodziny, z którą jestem zżyta tak bardzo emocjonalnie..
Jak dowiedziałam się,że chciał popełnić w tej norze samobójstwo,że reanimowali Go w tej jebanej celi i karetką zabrali gdzieś do szpitala.. Umierałam w sobie słuchając tego..
Słuchając tego co robił, jakieś próby łamania sobie kręgosłupa, walenia łbem o ścianę,że szwy miał na głowie, widziałam je.. Sznyty na ramionach.. Jejku. :[

Płakałam ale nie były to łzy smutku lecz te ze złości..
Z każdą sekundą moja nienawiść do samej siebie rosła coraz bardziej..
Do mnie, do wszystkiego i wszystkich..
Bolało mnie to,że On krzywdził siebie wtedy kiedy nie miał ze mną żadnego kontaktu, wtedy kiedy ja zdychałam będąc zwykłą pizdą życiową, rośliną, wrakiem i ch* wie czym jeszcze..

Za wszystko obwiniałam siebie.. Kur.. przecież jak ja bym Go straciła..
Nie, nie! Nawet nie chcę o tym myśleć..

Jedno wiem na pewno, Nienawidzę własnej matki.
Matka, która wyrzeka się własnego dziecka jest nic nieznaczącym zerem. :evil:



A jak jest z Wami??
Jak po tych świętach??
Jak Wasze nastroje?? :?
"Musimy czerpać radość z każdej chwili i głęboko w sercu mieć nadzieję, że dobrych momentów w życiu nigdy nam nie zabraknie."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2713
Dołączył(a)
03 lis 2012, 23:56

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 26 gru 2013, 12:31
Dżejmson napisał(a):barsinister, gdy za każdym razem zmieniam lek, mam nadzieję, że będzie lepszy od obecnego. Każda zmiana powoduje gorsze samopoczucie i mam wrażenie, że każdy kolejny lek jest gorszy od poprzedniego. I tak koło się zamyka.
Czasem jest tak, że nowy lek może zmienić coś, co nam doskwiera, ale za to nie da takiego działania jak lek poprzedni - czyt. abilify może dać Ci kopa do działania, ale wraz z odstawieniem kwetiapiny może pogorszyć się nastrój.
Ale to tylko moje gdybanie. Jedyne co ja mogę, to wrócić do leku, który brałem na samym początku - i tak też robię.


Mam dokładnie tak samo....
Do niedawna jechałem na samej lamotryginie. Du.py nie urywalo, umiarkowana, mdła depresja, ale zniknęły lęki i stała derealizacja, ktora doprowadziła mnie po kilku latach do obłędu. I tak sobie na smutno trwałem.
Po usilnych prośbach lekarz zapisał mi pierw Fluanksol, który przez jakieś 3 tygodnie faktycznie mnie zaktywizował, lecz potem całkowicie przestał działać. Następnie antydepresyjna Tianeptyna, która przywołała lęk i napięcie, potem moklobemid, po którym dostałem przez chwilę pięknej , aczkolwiek krótkotrwałej hipomanii.. Teraz jestem znów kompletnie zdestabilizowany. Mam lęki, odrealnienia i tak naprawdę nie wiem za bardzo czy śpię, śnię czy jestem w realnym świecie. Zamykam oczy i nie widzę specjalnej różnicy pomiędzy tym co w głowie ,a tym co w realu gdy je otworzę. Straszne uczucie. Samobójstwo chyba najlepiej popełnic w takim właśnie stanie, kiedy zapewne nawet nie zauważy się różnicy...
Nie wiem jak Wy sądzicie ale chad wiążę się chyba z tak duzymi zmianami w mózgu, że pojawiają się również objawy właściwe innym chorobom psychicznym. Ja zauważam u siebie niektóre objawy schizofrenii ( głównie prześladowcze).
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1514
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez maargooo 26 gru 2013, 16:35
barsinister napisał(a):Jestem w remisji i wiem, że lepsze jest wrogiem dobrego ale…
Trochę daje mi w kość kwetiapina, poczucie zmęczenia, słaba energia no i niektóre z wyników krwi nie wyglądają za dobrze (zwłaszcza cholesterol i trójglicerydy), dlatego zaczynam się zastanawiać nad tyn, czy zmiana kwetiapiny na abilify nie byłaby dobrym ruchem. Informacji na temat kombo lamotryginy i abilify jest trochę w sieci i nie są specjalnie niepokojące. Kusi mnie po prostu to działanie aktywizujące w niskich dawkach. Co sądzicie?


Barsinister też usłyszałam od lekarza, że Abilify powinien mnie zaktywizować i dołożyłam go do swojego zestawu czyli karbamazepina (na noc), sertralina (rano). Niestety biorę go prawie 1,5 miesiąca i nie czuję "zbawiennego" działania o które mi cały czas chodzi :? Potrzebuję leku, który zmniejszy potrzebę snu, da mi power'a i zmobilizuje do działania, bo jest straszna lipa z tym i łatwo popadam w dół. Oczywiście każdy reaguje inaczej, więc życzę Ci by się udało, pozdrawiam
Choroba psychiczna~kiedy widzi się, czuje a czasem nawet robi więcej niż można znieść...

Inni nie mają Twojej tęczówki, nie widzą wad wyimaginowanych siłą Twojej psychiki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
15 paź 2012, 09:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez barsinister 26 gru 2013, 22:24
kwetiapina w moim zestawie ma mieć w teorii działanie przeciwmaniakalne, więc zamiana na abilify nie byłaby jakimś drastyczną korektą w zestawie
chyba skrobnę na priv do forumowego guru Dark Passengera
Not poppy, nor mandragora,
Nor all the drowsy syrups of the world,
Shall ever medicine thee to that sweet sleep
Which thou ow'dst yesterday.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
838
Dołączył(a)
17 sty 2013, 04:44

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez maargooo 27 gru 2013, 03:40
Znów pobudka... hmmm? To raczej nie hipo, to może alkohol lekko podrzuca mnie w górę, bo jakoś przez te święta zdarza mi się łyknąć coś %%% (a to z rodzinką do kolacji, a to ze znajomymi do kawy i ciasta). Ciekawe co tak naprawdę jest przyczyną mojego spłyconego i przerywanego snu? Nie powiem żeby mi to jakoś specjalnie przeszkadzało, ale bacznie się obserwuję. Kolejne doby pokażą czy coś się z tego "wykluje"...

-- 27 gru 2013, 03:48 --

barsinister napisał(a):kwetiapina w moim zestawie ma mieć w teorii działanie przeciwmaniakalne, więc zamiana na abilify nie byłaby jakimś drastyczną korektą w zestawie
chyba skrobnę na priv do forumowego guru Dark Passengera


Barsinister - być może tak właśnie ma to u Ciebie zadziałać. Nie brałam aż 2 substancji z Twojego zestawu, więc nie zamierzam nic podważać, absolutnie! Zdecydowanie odkąd jestem na Abilify to nie było żadnej ani małej, ani większej hipo, ale poza tym działania tego leku raczej nie odczułam. Mój lekarz namawiał mnie przy tym do powolnego odstawiania Setaloftu (sertraliny), bo obawiał się że będzie mnie aktywizować i wybijać w górę, ale nie zgodziłam się, bo bez tego strasznie ściąga mnie ku depry. Ale żeby mnie od razu aktywizowało to niestety nie powiem i do tego występowała wciąż straszna senność i konieczność posypiania w dzień. Czyli tak jakby się nic nie zmieniało.
Trzymam kciuki, by u Ciebie się powiodło, ja na najbliższej wizycie pogadam czy nie można coś jednak zmodyfikować by mnie czymś faktycznie lekko pobudzić...

Pozdro dla Wszystkich, a teraz szczególnie dla tych którzy w tej chwili nie śpią ;)
Choroba psychiczna~kiedy widzi się, czuje a czasem nawet robi więcej niż można znieść...

Inni nie mają Twojej tęczówki, nie widzą wad wyimaginowanych siłą Twojej psychiki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
15 paź 2012, 09:35

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 27 gru 2013, 18:37
Zdycham. Tracę niezłomną do tej pory nadzieję. Przestałem piwkować, alkohol pomaga tylko na chwilę. Benzo nie wezmę. Dwa tygodnie temu odstawilem Alprazolam, w tym tygodniu złamałem się dwa razy i wziąłem niedużo.
Jedno i drugie prowadzi w przepaść.
Spróbuję znosić to na żywca, bez znieczulenia.
Staram się spać na siłę. Najgorzej gdy sen się spłyca i dociera do świadomości ten koszmar.
Leżę większość czasu mając instynktowną chęć ucieczki. Nie ma dokąd...w niebyt. W karbonit jak Han Solo...
Może wyłazi ze mnie jeszcze benzo i pity w niewielkich ilościach ale od kilku tygodni alkohol?
Przestałem przesiadywać na tym forum, czytać o ludzkich tragediach albo o jakichś bzdetach, zacząłem już mieć sny na ten temat. Nic dziwnego, skoro mózg odcięty od innych bodźców. Zaglądam tylko w ChADowy temat.
Jestem inwalidą na rencie. Fizyczny okaz zdrowia w sile wieku.

Intel wspominałeś o objawach schizofrenii- urojeniach przesladowczych.
Miałem rożne urojenia dwukrotnie w przebiegu swojej choroby. Być może wskazany jest u ciebie czasowo jakiś neuroleptyk.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1897
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 27 gru 2013, 19:27
Również zdycham.Powrócił najgorszy koszmar sprzed lat. Nie pamiętam dzisiejszego dnia. W ogóle. Nie pamiętam z kim dziś się widziałem, z kim rozmawiałem, gdzie byłem i po co.Wydaje mi sie, że cały dzień był tylko sennym koszmarem, z którego się nie wybudziłem ani na chwilę. Tak źle nie było odkąd biorę Lamotryginę. Być może przestała działać. Od dłuższego czasu powolutku spadałem, ale ostatnie dni to już pełne objawy z najgorszego samobójczego okresu. Żaden inny lek nie pomógł mi nawet na chwilę. Tak więc jeżeli lamo już nie działa to po mnie. Jeszcze kilka dni w takim stanie i się poddaję. Nie zniosę kolejnego kilkuletniego nawrotu. Mam tak silny lęk i odrealnienie że nawet clon, ktorego nie brałem jakieś 2 lata nic nie pomaga. Mam paniczny lęk przed zrobieniem czegokolwiek. Zawodzę w domu na całej linii. Ostatnie kilkanaście miesięcy jakoś funkcjonowałem. Nie było zagrożenia samobójstwem a i najbliżsi nie mogli narzekać . Z wielkim wysiłkiem, ale jednak skutecznie dało się prawie normalnie funkcjonować. Dziś-obłęd. Prawie schizofrenia z brakiem poczucia czasu i obecności domowników. Gdy nie byli w zasięgu wzroku od razu przechodzili w całkowity niebyt. Cięzko to opisać...
Na początku stycznia mam badanie u bieglego sądowego psychiatry. Jego opinia zadecyduje o moim losie. Doświadczenie poprzednich "badań" i fałszywych opinii każe mi żywić przekonanie, że kilka minut "badania" zaowocuje znów moim pełnym zdrowiem. Na nic znów nie zdadzą się dokumentacje z 7 lat leczenia u psychiatrów i w szpitalach. Na nic opinie orzeczników ZUS, którzy nie mają od lat wątpliwości co do mojego stanu, bez problemu przedłużając rentę. Na nic grupa inwalidzka.Poprzedni biegli pomimo tego wszystkiego orzekli że " badany nie wykazuje objawów choroby psychicznej ani runminacji samobójczych" Ta opinia będzie ostateczna.Nie będzie już odwołania. W ten sposób obalona zostanie jedyna okolicznośc łagodząca. Sądu nie interesuje mój stan ani moje wyjaśnienia. Opinia biegłego, ktory bada kilka minut jest absolutnie wiążąca i nie pozostawia już żadnych dla sądu wątpliwości co do mojego zdrowia...Tak więc za kilka tygodni moze być już koniec. Jeżeli opinia będzie znów fałszywie krzywdząca to nie widzę sensu przedłużania tej farsy, która wykończyła mnie do całkowitego zera i przerodziła w wykończonego nerwowo wraka, ktory wielokrotnie każdej nocy otwiera okno i szuka milicji pod domem szykującej się do szturmu....Nie będę już widział sensu dalszego odchodzenia od zmysłów ze strachu przed wyrokiem. Poddam się na całej linii i być może chwilowo odczuję ulgę przed podjęciem ostatecznych kroków.
KU RWA MAĆ !
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1514
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 27 gru 2013, 20:00
Relatywista- jak zawsze na czas :D
Brak mi odpowiedniej wiedzy w temacie, a nie mam siły ani ochoty szukać.
Poza tym z moimi zaburzeniami może okazać się że stosowanie powyższych specyfików jeszcze pogorszy sytuację, co wydaje się niemożliwe.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1514
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 27 gru 2013, 20:05
Relatywista10, kilka lat temu w czasie pobytu w szpitalu zjadłem 2 opakowania thiocodinu. Spodziewałem się jakiegoś błogostanu, czy ulgi. Niestety następstwem tego było całonocne czochranie się po całym ciele. Wątpliwy sposób na depresję.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1897
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Relatywista10 27 gru 2013, 20:16
marwil, boś, głupi, dostał reakcji histaminowej :D Hydroksyzyna w najniższej dawce, czy nawet ta loratadyna bez recepty załatwiłaby sprawę ;) Aha, i nie polecam "Thiocodinu" z racji zawartego w nim sulfogwajkolu :P Lepiej zrobioć ekstrakcję z "Antidolu 15", jak Pan Bóg przykazał ;)

BTW. Po kodeinie jest jednak dość znaczny wyrzut histaminy :P Po morfinie jest o wiele mniejszy, a po heroinie już praktycznie nieodczuwalny, więc nawet i antyhistamin nie trzeba zarzucać ;)

INTEL 1, A tam, pie*dolisz :D Książki to jesteś w stanie pisać, a o głupiej kodeinie z apteki, czy inkszej przepłuczce z maku ze spożywczaka poczytać nie dasz rady ? ;)

BTW. No i nie bardzo wiem, jak miałyby Ci te opiaty w Twoim stanie zaszkodzić :D Zresztą, każdy znany mi nałog jest o niebo mniej destrukcyjny od tak znienawidzonych przez nas rozkurwów psycho-somatyczno-neurologicznych :P "Jebać psychiatrów", "człowieku, lecz się sam", "sam sobie bądź specjalistą" itd. :D

Relatywista- jak zawsze na czas

Się wie :D Polecam się na przyszłość ;)
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
25 gru 2013, 22:56

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez sens 27 gru 2013, 23:44
Intel
może właśnie rozwala Ciebie ta przyszła wizyta? Może i mamy podłoże biologiczne choroby ale to co sie dzieje dookoła ma wpływ na zaostrzenie.

Maargoo
ja przed zajęciem w ciąże zaczęłam Welbutrin - działą na dopaminę - miało mi pomóc na napęd, zmęczenie i chęć do życia.
Za krótko brałam by ocenić działanie. Ale CHADowcom nie chca dawać za bardzo bo może podbić do hipo...
Mam nadzieję, że nie wystrzelisz teraz za bardzo :)

Ja jestem teraz na etapie obojętności... Mąż dzisiaj prawie wjechał pod inne auto. W sumie się nie bardzo przejęłam.
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Widmo 28 gru 2013, 00:51
Sens,
Ktorys tam raz zaciekawilo mnie slowo, odczucie "obojetnosc".
Tym razem w sytuacji przejecia sie grozba wypadku.

Dla mnie obojetnosc ma pozytywne znaczenie.
Szczegolnie wtedy, kiedy jest nacechowana tzw. zlewem czy luzem.
Emocji i wrazen mialem, mam zawsze dosyc i moze dlatego nigdy nie szukalem adrenaliny w szybkich
sportach. Raczej tych endorfinowych.
Uwielbiam ten stan, kiedy jestem obojetny na krzywde, na glupote, na to co inni mowia,
na trzesienia ziemi na swiecie... na brudne talerze, na zalegle sprawy.
Jestem ani bystry ani glupi, ani szybki ani wolny,sprawy wychodza mniej lub bardziej
a ja sie tym raz ciesze troche a raz troche martwie.
I co najwazniejsze, nie czuje w tym wszystkim nerwow i lekow. W brzuchu nic nie sciska.
Kiedys pamietam, ze po jakims czasie doskwierala mi nuda.
Nuda byla zla. Pamietam dobrze, ze wtedy zawsze pragnalem "dziania sie", nie wazne dobrze czy zle.
Poniewaz hipo bylo fajne i bez dlugow a dolki byly melancholijnie tworcze.
Wiec jezeli z obojetnoscia, wieczorem, jak wroce z pracy, wpatruje sie w zly swiat z dziennika w TV,
pozmywam naczynia a nawet uda mi sie pojsc na basen to jestem juz normalny? I najwazniejsze, czy juz czuje sie szczesliwy?
Offline
Posty
665
Dołączył(a)
10 mar 2012, 19:09

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Asmo 28 gru 2013, 02:33
Jak to sie pieprzy co roku o tej porze: swieta, swieta i po swietach. "Do licha z wesolymi swietami! Znac ich nie chce!" heheh

Widmo ja wlasnie tesknie za tym dzianiem sie.

Chyba ostatnio tez jestem zobojetnialy. Zlapalem sie na tym kilku krotnie w sytuacjach gdzie powinna sie pojawic jakas emocja. Ale chyba nie jestem zobojetnialy do konca. Dzis (bo juz sobota, jest 1 w nocy) ide ze znajomymi do miasta na piwko (albo 7 hehe) i to wzbudza pozytywne emocje, ciesze sie z tego. Z powodu tego ze mieszkam tu gdzie mieszkam po wielo letniej przerwie od 3lat mam nie wielu znajomych wlasciwie to zadnych oprocz jednego kumpla z pracy z ktorym czasem gdzies wyskocze wiec zadko mam okazje sie gdzies wyrwac poza moje mieszkanie ktore nie jest moje dlatego potrojnie sie ciesze.

Co do urojen okresowo tez miewalem. Przesladowcze, ze stary ciagle mi robi pod gorke i wszystko co robi jest na moja szkode. Jak bylem z laska podejrzewalem (okresowo) ze mmie zdradza i ja "szpiegowalem" - choc nie mialem zadnych danych ku temu.

Widze ze czuje sie lepiej juz jakis miesiac i pare dni. Po dolaczeniu 2 anty depow. Poprzednio moklobemid dzialal na mnie pieknie jak bralem 2 x 150. Jak wszedlem 2 x 300 wyskoczylem w hipomanie ze stanami euforycznymi. To bylo niezle przezycie. Idac jakas uliczka z budynkami po bokach zaczynala mi sie wydawac dziwna ze az fajna. Upajalem sie jej widokiem i ze moge nia isc.
Teraz widze ze jestem stabilniejszy pod kontem tego ze nie mam naglych bez bodzcowych silnych spadkow nastrojow do poziomu krytycznego i nie mam chwilowych podbic w gore. Widze ze jedynie mi brakuje o dziebko lepszego nastroju i napewno napedu. W dni wolne dosypiam po obiadku po 2-3h. Odkladam juz od 5dni sprzatanie rybkom w akwarium, troche szyby obrosly glonami. Nie wspomne o zaleglosciach w sprzataniu pokoju. Wstyd wspomniec o przykladach. Przestalem chodzic na silownie. Brak napedu i brak napedu. Wizyte mam za pare dni bede chcial ublagac o zwiekszenie dawki moklobemidu do 2 x 150 bo wiem ze mi to pomoze a nie powinno podbic ponad norme. Jesli sie nie zgodzi w obawie o hipo to poprosze o zmiane leku bo w obecnym stanie czuje sie lepiej niz np. 2 miesiece temu ale mozna czuc sie lepiej niz teraz sie czuje i miec naped na poziomie normalnym wiec potrzebuje zmiany dawki lub leku. Musze isc do przodu.

Obecnie prowadze monotonny tryb zycia. Praca - moj pokoj. Wiosna jesli poprawi sie naped wroce do mojego hobby wedkarstwa. Bede uczyc sie go na nowo bo hobby nie uprawiane maniakalnie nie smakuje tak samo. Przy obecnym marazmie zycia ciezko o bodzce z zewnatrz sprzyjajace eskalacji choroby. Przydalo by sie poznac jakas kobiete ale tu rodzi sie obawa o odrzucenie. Przy ostatniej porazce zaczela wkrecac sie depresja ktora jest obecnie bardzo lagodna w skutkach (leki). Bledne kolo.
Wiele obaw rodzi sie gdy jestesmy sami.

Zauwazylem jedna rzecz i chce zapytac czy tez tak macie. Gdy mam trudny dzien w pracy taki w ktorym trzeba sie wykazac i jest full roboty i fizycznie bo sie nalatam i umyslowo to w polowie dnia czuje sie zmeczony a w pewnym momencie popoludniu gdy wszystko mi wychodzi zmeczenie fizyczne znika, zaczynam wiecej gadac i jeszcze szybciej pracowac. Po przyjsciu do domu po 19 jestem zajebiscie nakrecony. Zero zmeczenia, moglbym jeszcze isc na impreze i bawic sie do rana a przeciez w polowie pracy bylem zajebiscie zmeczony. Tez tak macie? Czasami sie zastanawiam czy mnie poprawnie zdiagnozowano choc analiza ostatnich 3 lat pokazuje ze tak bo wszystko sie zgadza choc dopiero od pazdziernika mam diagnoze postawiona przez lekarza. Czy to co opisalem, te jednodniowe podbicie jest w jakis sposob charakterystyczne dla chad?
F31 - wredna suka!

Lit 750mg
Venlafaksyna 300mg
Lamotrygina 200mg
Kwetiapina 50mg
Xanax, Clonazepam (sometimes)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
31 maja 2013, 14:20
Lokalizacja
Poznańska gimela

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez sens 28 gru 2013, 10:07
Widmo
dla mnie raczej ta obojetność ma negatywne znaczenie. Plusem jest że przestalam cierpieć, ale przez to że jestem obojętna nie zależy mi, nie mogę się zmotywować do zrobienia czegoś. Jest mi obojętnie jak wyglądam ale na razie zmuszam się żeby się umyć, nie mogę się zmotywować żeby zająć się pracą.
Nic albo bardzo rzadko coś cieszy. Nudzę się bo nie wiem jak czas wypełnić między wstaniem a zaśnięciem, między tym dniem a swoją śmiercią.
I staram się wykrzesać uczucia do dziecka, które noszę ale na razie właśnie jest mi obojętne...
Po tym prawie wypadku powiedziałam do męża żeby jeździł ostrożniej ze względu na dziecko i go pocieszyłam, że faktycznie nie jego wina była do końca. Ale zrobiłam to bo należało tak powiedzieć.
On się ucieszył, że zaczęło mi zależeć na życiu, że zaczęłam bać się śmierci.
Ja chcę urodzić zdrową szczęśliwą córeczkę a potem... zobaczymy czasami fantazjuję że potem sobie coś zrobię.
Mam wyrzuty sumienia że powołalismy ją na świat, ale to był przypadek. Teraz po prostu staram się żeby jak najmniej jej zaszkodzić.
Może po porodzie hormony obudzą we mnie instynkty...
Porąbane to wszystko...
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do