CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez merci24 05 wrz 2013, 13:53
Ja jestem typem subdepresyjnym,jakoś daje radę.Wspieram się psychoterapią i biorę dobre leki,staram się być aktywny.Chad nie jest końcem świata,trzeba tylko znaleźć własne patenty na gorsze okresy.Jednym pomaga modlitwa,drugim sport,trzecim dobra muzyka,innym z kolei notowanie zrobionych drobnych czynności.Ważne jest to by robić małe stałe kroki w kierunki stabilizacji dobrego nastroju,czasem trzeba nawet na siłę.pozdrawiam
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
05 wrz 2013, 13:22

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez malgosia7602 05 wrz 2013, 22:57
sens, :D :D :D

Będzie dobrze, wiara czyni cuda. Dbaj o siebie i myśl pozytywnie.
Moje gratulacje :great:
F31
"Za każdą chwilę ekstazy musimy płacić drżący twardą walutą cierpienia."- Emily Dickinson

Lamotrygina 200 mg
remisja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
16 lis 2012, 18:53
Lokalizacja
Iława

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez maargooo 06 wrz 2013, 13:21
Kochani jak to u Was jest z wpływem najbliższych osób na nagłe i diametralne zmiany Waszego nastroju? Chodzi mi głównie o tę ciemną, przykrą stronę i występowanie epizodów depresyjnych...

Wczoraj po raz kolejny przekonałam się, że osoba, która ma olbrzymi wpływ na mój nastrój zburzyła całą moja stabilizację w ciągu 15 minut krzyku i słownych obelg :( to przerażające, bo od dziecka mam z tym problem i wiem, że to ma swoje korzenie od dawien dawna i tak się utarło... Jestem pewna, że silne oddziaływanie na moją psychikę przez tą osobę, pretensje, awantury, a zaraz potem udawanie, że nic się nie stało przyczyniło się do mojego rozwoju i uaktywnienia ChAD... a przy tym do późniejszych prób s...bójczych
Czasem czuję się przez to jak marionetka w rękach psychicznego tyrana, a najgorsze jest to, że nie potrafię się uodpornić na to :x
Wczoraj znów zostałam zmieszana z błotem, co poskutkowało wylaniem wiadra łez w samotności i powróciły lęki, niepewność i bardzo silne myśli samobójcze. Wyobrażałam sobie ulgę jakiej bym doznała kończąc ze sobą, uwolniłabym się od kogoś, kto i tak ma mnie za nic. Zastanawiałam się co napisać w liście pożegnalnym i jak przeprosić 2 najbliższe osoby, które szczerze Kocham (siostra i partner) za to, że nie wytrzymałam i odeszłam. co zostawić po sobie i jak załagodzić ból, który bym im tym sposobem świadomie zadała...itp itd.

Dziś wstał nowy dzień, mam świeży umysł, z większym dystansem patrzę na zdarzenia z dnia wczorajszego, (wzięłam podwójna dawkę sertraliny, bo zamotałam się w lekach i po kawie myślałam, że nie wzięłam wcale, wiec może nie wpadnę w większy dół).

Wiem, że za bardzo chcę żyć, by tak po prostu się poddać! Tylko jak? Sytuacja osobista jest naprawdę patowa i tak naprawdę trudno o rozwiązanie "za porozumieniem stron". Ale dość, nie będę Was zasypywać swoimi problemami osobistymi, każdy z Nas je ma i musi jakoś się zmierzyć. Napisałam to, by uzyskać Wasze odczucia odnośnie tego co na samym początku mojego postu ;) -> podkreślone

Pozdrawiam i spokojnego dzionka
Choroba psychiczna~kiedy widzi się, czuje a czasem nawet robi więcej niż można znieść...

Inni nie mają Twojej tęczówki, nie widzą wad wyimaginowanych siłą Twojej psychiki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
15 paź 2012, 09:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez lolil 06 wrz 2013, 13:59
Maargooo- a nie da rady wyprowadzić się od tej osoby, która Cię tak traktuje?
Ja mam taką samą sytuacje. Wystarczy, że pewna osoba na mnie nakrzyczy, poprzeklina, wyżyje się na mnie i od razu idę w dół. Zaczyna się płacz (oczywiście w samotności). Myśli samobójcze na szczęście już mnie nie dopadają. "Najlepsze" jest to że ta osoba pewnie nie zdaje sobie sprawy z tego jak wielką krzywdę mi wyrządziła i wyrządza- nigdy jej o tym nie mówiłam. I też ta osoba mogła mieć wpływ na rozwinięcie się mojej choroby.

A tak w ogóle to byłam u lekarza i pytałam o odstawienie leków to powiedział żebym pogadała o tym z lekarzem prowadzącym mnie przez większość czasu niż ten i powiedział że badania wykazują, że odstawianie leków przy chad zawsze źle się kończy :/ Czy jeszcze ktoś z was może fukcjonuje dłuższy czas bez leków i czuje się w miare dobrze (i być może nie bierze leków, ale chodzi na terapię)?
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
23 sty 2013, 17:26

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez malgosia7602 06 wrz 2013, 16:00
maargooo,

W moim przypadku to, jak zachowują się osoby mi bliskie ma ogromy wpływ na moje samopoczucie.
Wystarczy, że ktoś podniesie głos, skrytykuje mnie, a mój nastrój momentalnie leci w dół. Większa kłótnia potrafi całkowicie mnie rozwalić nawet na 2-3 dni.
Ja też mam na myśli w szczególności jedną osobę, która nie zdaje sobie z tego sprawy i żadne argumenty do niej nie docierają

lolil,

Leki w chad to podstawa. Terapia jest wskazana, ale jako dodatkowa pomoc.
Nie radzę eksperymentować. U mnie odstawienie leków skończyło się masakryczną depresją. Mam nauczkę.
Pozdrawiam
F31
"Za każdą chwilę ekstazy musimy płacić drżący twardą walutą cierpienia."- Emily Dickinson

Lamotrygina 200 mg
remisja
Avatar użytkownika
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
16 lis 2012, 18:53
Lokalizacja
Iława

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez pannaAlicja 06 wrz 2013, 20:11
SENS, gratuluję!!!!!
Znam kilka chadowych mam, większość z nich z niecierpliwością i radością oczekiwała narodzin, samo rozwiązanie ciężko przeżyły (hormony), ale zgodnie twierdzą, że dziecko to najpiękniejszy prezent od losu... Ciesz się tym stanem, dbaj o siebie i swoją fasoleczkę (hihi), pozwalaj się rozpieszczać przez rodzinkę i w ogóle och i ach :D

A ja jestem po dwóch tygodniach koszmarnego miksu, który zakończyłam w iście szamańskim stylu lecząc się sama. Nie pochwalicie mnie, bo wybrałam swój sposób. Może przeholowałam, bo stabilizacja trwała jakies dwa-trzy dni i czuję, że jestem górkowa, lekko hipomaniakalna.

Nastrój gdzieś szybuje, zaczęłam wczoraj malować, dziś podpisałam umowę o dzieło na październik, byłam podrywana przez jakiś obcych kolesi na ulicy, czuję się najpiękniejszą i najcudowniejszą laską na świecie, wszystko jest nieskończenie piękne, cały świat się do mnie uśmiecha a muzyka płynie mi w żyłach. Mogłabym tak dryfować w sobie, nie jedząc, karmiąc się dobrą energią czerpaną nie wiem skąd, z lasu chyba?

A pomyśleć, że tydzień temu zaledwie stan mieszany dusił mnie swoimi szponami tak mocno, że traciłam oddech. Tak mocno, że traciłam kontakt z rzeczywistością. Nie chciałam żyć, płakałam i szarpałam się z resztkami rozsądku.
Czasami warto zrobić na sobie samej eksperyment...

Pozdrawiam Was, Kochani!
Życie nie jest problemem do rozwiązania...
jest realnością, którą warto doświadczać
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1204
Dołączył(a)
09 paź 2011, 22:47

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez barsinister 06 wrz 2013, 20:27
nie warto robić eksperymentów; w ChAD poprawa samopoczucia nie jest sztuką, sztuką jest utrzymanie się w normalnym nastroju przez miesiące i lata
od iluś tam miesięcy kombinujesz z lekami i odstawianiem i co chwila piszesz coś innego
Not poppy, nor mandragora,
Nor all the drowsy syrups of the world,
Shall ever medicine thee to that sweet sleep
Which thou ow'dst yesterday.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
838
Dołączył(a)
17 sty 2013, 04:44

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez maargooo 06 wrz 2013, 23:23
lolil napisał(a):Maargooo- a nie da rady wyprowadzić się od tej osoby, która Cię tak traktuje?
Ja mam taką samą sytuacje. Wystarczy, że pewna osoba na mnie nakrzyczy, poprzeklina, wyżyje się na mnie i od razu idę w dół. Zaczyna się płacz (oczywiście w samotności). Myśli samobójcze na szczęście już mnie nie dopadają. "Najlepsze" jest to że ta osoba pewnie nie zdaje sobie sprawy z tego jak wielką krzywdę mi wyrządziła i wyrządza- nigdy jej o tym nie mówiłam. I też ta osoba mogła mieć wpływ na rozwinięcie się mojej choroby.

A tak w ogóle to byłam u lekarza i pytałam o odstawienie leków to powiedział żebym pogadała o tym z lekarzem prowadzącym mnie przez większość czasu niż ten i powiedział że badania wykazują, że odstawianie leków przy chad zawsze źle się kończy :/ Czy jeszcze ktoś z was może fukcjonuje dłuższy czas bez leków i czuje się w miare dobrze (i być może nie bierze leków, ale chodzi na terapię)?


Lolil - jak na razie nie wymyśliliśmy z partnerem jak wybrnąć z tej trudnej sytuacji. Mówiąc wprost i ujawniając rąbek tajemnicy mojego osobistego życia- staram się rozdwoić i mieszkam na 2 domy (z przewagą u partnera). Rodzinny dom traktuje z ogromnym sentymentem (pomijając walory związane z wygodą- duża przestrzeń, działka i ogród). Zwyczajnie zbudował go mój Dziadek z Tatą, którego szalenie kochałam, a zmarł nieoczekiwanie na raka 2 lata temu :cry: Głównie dlatego tak trudno mi rzucić w cholerę to wszystko i zostawić matkę, która to właśnie mnie tak terroryzuje doprowadzając do w/w stanów... Myślę, że moja rodzicielka również nie rozumie jaką krzywdę mi wyrządza, tym bardziej, że sam fakt, że "na coś choruję i leczę się psychiatrycznie" jest dla niej niezbyt wygodny- w domu traktuje się to tak jak by nie było żadnego problemu.

Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź, a co do dalszego Twojego postu to już wcześniej Ci pisałam, że również długi czas wierzyłam w odstawienie leków i raz próbowałam, ale niestety nie powiodło się. Co nie znaczy, że jest to niemożliwe, każdy z nas jest inny, ma inny poziom wrażliwości i jest mniej lub bardziej labilny emocjonalnie, dlatego nie zamierzam nikomu odbierać nadziei i życzę wszystkiego najlepszego. Kto wie, by może i ja jeszcze kiedyś spróbuję? Na tą chwilę nie wyobrażam sobie życia bez leków, choć świadomie obserwując siebie wiem, że być może jestem dobrą kandydatką na lekomankę. Mimo tego czasem przeraża mnie świadomość brania ich do końca życia, bo nie jestem już nastolatką, ale do grona tzw."młodych ludzi" się chyba jeszcze załapuję, więc coraz częściej zadaję sobie pytania w stylu- o ile te leki skrócą mi życie, jak bardzo będę cierpieć mając lat 50? Obawiam się, że nie dożyję...

-- 06 wrz 2013, 23:32 --

malgosia7602 napisał(a):maargooo,

W moim przypadku to, jak zachowują się osoby mi bliskie ma ogromy wpływ na moje samopoczucie.
Wystarczy, że ktoś podniesie głos, skrytykuje mnie, a mój nastrój momentalnie leci w dół. Większa kłótnia potrafi całkowicie mnie rozwalić nawet na 2-3 dni.
Ja też mam na myśli w szczególności jedną osobę, która nie zdaje sobie z tego sprawy i żadne argumenty do niej nie docierają


Malgosia7602 - również dzięki za odpowiedź ;)
tak jak pisałam powyżej, u mnie jest dokładnie tak samo. Z powodu tego, że ta konkretnie osoba od zawsze robiła "ferment" w domu teraz czuję się wręcz przewrażliwiona na jej krzyk, krytykę, obelgi i mówienie mi, że jestem do niczego... Z perspektywy bycia córką cholernie ciężko słuchać takich rzeczy, bo chwilami aż samo ciśnie się na usta coś równie wrednego i sprawiającego ból. Jednak ja tak nie umiem, staram się odnosić z szacunkiem do każdego człowieka z osobna, więc w tym przypadku po prostu na czas kłótni zamykam się w sobie, odchodzę jak zbity pies i cierpię w samotności... Tak to już jest jak ktoś ma miękkie serce i równie miękką d*pę...

Spokojnej nocki wszystkim życzę, 3majcie się!
Choroba psychiczna~kiedy widzi się, czuje a czasem nawet robi więcej niż można znieść...

Inni nie mają Twojej tęczówki, nie widzą wad wyimaginowanych siłą Twojej psychiki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
15 paź 2012, 09:35

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez lolil 07 wrz 2013, 13:45
Przykro mi z powodu śmierci bliskiej Ci osoby i z powodu tego co Cię spotyka. Miejmy nadzieję, że kiedyś znajdziesz w sobie siłę żeby "odseparować się" od Twojej mamy. Dobrze, że nie przebywasz cały czas w tym domu gdzie mieszka Twoja mama i że (mam nadzieję) masz oparcie w swoim partnerze. Wyniszczające jest mieszkanie cały czas pod jednym dachem z taką osobą, która jest tyranem psychicznym, a najgorsze jest w takiej sytuacji nie posiadanie w nikim opracia.

Czy ktoś może wie który z tych leków najbardziej usypia: olanzapina, karbamazepina, arypiprazol? Czy możliwe żeby któryś z nich osłabiał pamięć i koncentracje? Jeszcze niedawno miałam zaufanie do swojego lekarza, ale chyba przestałam i nie wiem czy to co mówi jest zgodne z prawdą :/
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
23 sty 2013, 17:26

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez sens 08 wrz 2013, 09:39
kochani

dzięki wielkie za życzenia i słowa wsparcia !!

Maargoo Lolill
ja wyprowadziałam się bardzo daleko od moich rodziców zaraz na początku życia dorosłego bo chciałam od nich uciec
dopiero po kilkunastu latach zaczęłam odczuwać prawdziwą przyjemność z odwiedzania ich

a z mamą miałam co najmniej 2 szczere brutalne rozmowy na temat naszych relacji
dałam rodzicom też artykuł na temat CHAD
i chyba też mówiłam często rózne teksty typu" jestem osobą dorosłą i sama podejmuję decyzje i konsekwencje" " nie chcę żebys mnie nawracała" etc
pomogło i już w miarę moja mama wobec mnie zachowuje się nietoksycznie

może czas żebyście były asertywne i powiedziały jakich zachowań sobie nie życzycie??
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez lolil 08 wrz 2013, 12:14
Ja chciałabym powiedzieć im czego sobie nie życzę, co mnie rani itd. ale mam z tym problem. U mnie w domu nigdy nie mówiło się o uczuciach, nigdy nie rozmawiało się na poważniejsze tematy, tylko było co w szkole itp. W tym momencie nie umiem im tego powiedzieć, wstydzę się, nigdy nie byłam asertywna wobec nich. Chyba że jestem bardzo wkurzona to potrafię coś powiedzieć, ale też nie wszystko. Tylko raz zdobyłam się na poważniejszą rozmowę z mamą- gdy powiedziałam jej o swojej chorobie, bo musiałam. Tata nic nie wie. Może kiedyś to wszystko się zmieni.
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
23 sty 2013, 17:26

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez maargooo 08 wrz 2013, 16:00
lolil napisał(a):
Czy ktoś może wie który z tych leków najbardziej usypia: olanzapina, karbamazepina, arypiprazol? Czy możliwe żeby któryś z nich osłabiał pamięć i koncentracje? Jeszcze niedawno miałam zaufanie do swojego lekarza, ale chyba przestałam i nie wiem czy to co mówi jest zgodne z prawdą :/


Kochana weź poprawkę na to, że każdy organizm jest inny, do tego działanie leku też zmienia się w zależności od tego jak długo go przyjmujesz. Dlatego ja ze swojego doświadczenia,obserwując jak sama reaguję na poszczególne leki mogę powiedzieć:
- arypiprazolu nigdy nie przyjmowałam,
- karbamazepina usypiała i zamulała mnie, gdy brałam za dużą dawkę tzn. byłam w trakcie ustalania dawkowania z lekarzem i gdy poza wieczorną dawką brałam jeszcze 200mg rano to nie dość, że bolała mnie głowa i oczy to po godzinie musiałam się położyć. Aktualnie od niespełna roku jestem na dawce 400mg karbamazepiny wieczorem i czuję się bardzo dobrze- staram się brać ją w godzinach 20-21, a spać chodzę różnie, więc to nie jest tak, że połknę tabletkę i zaraz się muszę kłaść ;)
- olanzapina uspokajała i usypiała mnie zdecydowanie, a dodatkowo miała wpływ na długość mojego snu. Aktualnie nie biorę jej wcale, bo bywało, że spałam po 12-14h.

Pamiętaj jednak i bądź ostrożna, gdy pytasz o poradę odnośnie działania farmaceutyków! Zwłaszcza w przypadku tego typu leków jest wiele czynników, które mają na to wpływ. Jedni z nas przyjmują ich więcej, drudzy mniej... Jedni są bardzo "lekooporni", inni natomiast wcale. Jedni będą jakąś substancję uznawali za "zbawienie", a inni za świństwo, którego nie tkną, bo np. wcześniej wystąpiły jakieś działania uboczne itp., itd... Dlatego ja odpisałam Ci na konkretnym, SWOIM przypadku, po to byś mogła uważniej obserwować siebie. Wiem z autopsji, że z czasem jest łatwiej.
Dzięki za odp. na mój post i pozdrawiam :smile:

-- 08 wrz 2013, 16:22 --

sens napisał(a):kochani

dzięki wielkie za życzenia i słowa wsparcia !!

Maargoo Lolill
ja wyprowadziałam się bardzo daleko od moich rodziców zaraz na początku życia dorosłego bo chciałam od nich uciec
dopiero po kilkunastu latach zaczęłam odczuwać prawdziwą przyjemność z odwiedzania ich

a z mamą miałam co najmniej 2 szczere brutalne rozmowy na temat naszych relacji
dałam rodzicom też artykuł na temat CHAD
i chyba też mówiłam często rózne teksty typu" jestem osobą dorosłą i sama podejmuję decyzje i konsekwencje" " nie chcę żebys mnie nawracała" etc
pomogło i już w miarę moja mama wobec mnie zachowuje się nietoksycznie

może czas żebyście były asertywne i powiedziały jakich zachowań sobie nie życzycie??


Sens
- u mnie, podobnie jak pisze Lolil - również ciężko z tą asertywnością szczególnie w stosunku do mamy :? Nie potrafię powiedzieć jej wprost, coś się we mnie blokuje, zamykam się, a przy tym rośnie żal, rozgoryczenie... Zabrzmi to śmiesznie, ale w dość znaczącym stopniu się jej boję. Myślę, że przyczyny należy szukać już u podstaw, bo od dzieciństwa w domu nie rozmawiało się na trudne tematy, do tego to ona trzymała rygor i musiała mieć ostatnie słowo. Przy tym wszystkim dużo krzyczała, miała pretensje, manifestowała swoje racje...

Dlatego teraz, gdy zostałyśmy same jestem jedyną osobą, którą próbuje sobie podporządkować. A że już większa ze mnie dziewczynka to nie jest tak łatwo, więc gdy coś mi się nie podoba to próbuję ignorować.

Ja również dawałam mamie różne artykuły na temat CHAD, a nawet coś w stylu CV psychiatry, który mnie prowadzi, ale trudno mi powiedzieć z jakim skutkiem, bo schowała do szuflady i nie odniosła się do tego w ogóle, więc nawet nie mam pewności czy przeczytała. Natomiast mam pewność, że nie ma świadomości jak bardzo to co się dzieje w moim mózgu ma wpływ na nastrój, zachowanie, aktywność, czy motywacje. Mam wrażenie, że dla niej to tak jakby zaburzenie/choroba, które nie jest na namacalne (jak np. katar, złamana noga...), nie istniało. Ale takich ludzi jest akurat bardzo wielu.
Choroba psychiczna~kiedy widzi się, czuje a czasem nawet robi więcej niż można znieść...

Inni nie mają Twojej tęczówki, nie widzą wad wyimaginowanych siłą Twojej psychiki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
15 paź 2012, 09:35

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez sens 08 wrz 2013, 20:02
Loill, Maargooo
nie pozwólcie sobie pogarszać już trudnego życia.

Ignorowanie jest lepsze niż denerwowanie się. Aczkolwiek ja za każdym razem jak słyszę "pomodlę się za Ciebie, modliłam się za Ciebie" itp nadal mną trochę telepie. Wyeliminowałam jednak wmawianie że jestem gorsza zła skoro nie chodzę do kościółką i nie żyje dokładnie tak jak moja mama by sobie życzyła.

Dzięki temu nie denerwuję się podczas rozmów z nią etc.

Na prawdę warto w każdej chwili powalczyć o swoje szczęście. Nie pozwalać mówić sobie rzeczy które ranią a są bezpodstawne. Może na jakimś kursie, terapii nauczycie się odpowiednich zwrotów, można poczytać książki na ten temat...

Wiadomo najpierw trzeba zmienić nastawienie w sobie. Maargooo pewnie Ci żal Twojej mamy w tym okresie. Ale nie tylko ona ma prawo do walki o poczucie się lepiej, Ty też. Zostałaś jedyna żeby Tobą rządzić - uważaj ten schemat może już sie utrwalić do końca świata i 1 dzień dłużej... ja np. bym wychodziła z pokoju gdyby na mnie krzyczano... albo z domu...
jak Twoja siostra sobie radzi?

Lolill po prostu próbuj sie przełamać. O swoich życzeniach czy antyżyczeniach można mówic tak żeby drugiej strony nie ranić.

pannaAlicja jak się teraz czujesz...?
nie wiem czego chcę
ale i tak tego nie mogę
Offline
Posty
905
Dołączył(a)
16 cze 2011, 10:55
Lokalizacja
kr

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez maargooo 09 wrz 2013, 11:57
sens napisał(a):Loill, Maargooo
nie pozwólcie sobie pogarszać już trudnego życia.

Ignorowanie jest lepsze niż denerwowanie się. Aczkolwiek ja za każdym razem jak słyszę "pomodlę się za Ciebie, modliłam się za Ciebie" itp nadal mną trochę telepie. Wyeliminowałam jednak wmawianie że jestem gorsza zła skoro nie chodzę do kościółką i nie żyje dokładnie tak jak moja mama by sobie życzyła.

Dzięki temu nie denerwuję się podczas rozmów z nią etc.

Na prawdę warto w każdej chwili powalczyć o swoje szczęście. Nie pozwalać mówić sobie rzeczy które ranią a są bezpodstawne. Może na jakimś kursie, terapii nauczycie się odpowiednich zwrotów, można poczytać książki na ten temat...

Wiadomo najpierw trzeba zmienić nastawienie w sobie. Maargooo pewnie Ci żal Twojej mamy w tym okresie. Ale nie tylko ona ma prawo do walki o poczucie się lepiej, Ty też. Zostałaś jedyna żeby Tobą rządzić - uważaj ten schemat może już sie utrwalić do końca świata i 1 dzień dłużej... ja np. bym wychodziła z pokoju gdyby na mnie krzyczano... albo z domu...
jak Twoja siostra sobie radzi?



Sens - jeszcze raz dzięki za poświęcony czas i Twoje słowa ;) Wszystko to wiem z teorii, gorzej z praktyką. Zdecydowanie żal mi mamy,(która jest jeszcze młodą kobietą). Choć czasem o tym marze, to trudno pieprznąć drzwiami, wyjść do partnera i powiedzieć, że wrócę kiedy ona ochłonie... Do tego wszystkiego staram się patrzeć realnie - aktualnie nie pracuję, więc nie tak łatwo będzie mi się samej utrzymać, a we 2 jakoś dajemy radę. Nawet, gdybym pomyślała egoistycznie to zabierając większą część moich pieniędzy, którą dysponuje mama i idzie na utrzymanie domu, to myślę, że dalibyśmy sobie z partnerem radę, ale moje sumienie raczej by umarło. Mama by mnie znienawidziła, że ją olałam i doprowadziłam do realnych rozważań nad sprzedażą domu (które są absolutnie nieopłacane w tym momencie), a do tego przecież krwawica Dziadka i Taty...
Tak, więc widzisz kochana Sens - to wszystko nie wygląda zbyt pięknie, a ja czuję się jak w martwym punkcie, nie ma się jak ruszyć w żadną ze stron. Pytasz jak radzi sobie moja siostra? Zupełnie dobrze, bo jest ode mnie starsza, wiec akurat tak się złożyło, że zdążyła wziąć ślub, gdy Tata jeszcze żył,a pół roku po jego śmierci wyprowadziła się od nas i zajęła się zakładaniem swojej rodziny. W styczniu urodziła córkę, więc tym bardziej ma swoje obowiązki, zmartwienia itp. Nie mam do niej żalu, bo strasznie ją kocham, to raczej nuta zazdrości, że jej się jakoś w życiu tak ładnie i szybko wszystko poukładało, a ja od wielu długich miesięcy/lat(?) wciąż zadaję sobie to samo pytanie- co robić dalej ze swoim życiem?

Nawiązując do siostry- dziś wieczorem wyjeżdżam do nich na kilka dni, więc odpocznę sobie od mamy i skupię na małej siostrzenicy, która daje mi dużo radości :smile: Może uda mi się podładować akumulatory...

A Ty Sens - jak się czujesz? Wszystko OK?? Pozdrawiam ciepło, Ciebie i Drugie Życie, które rozwija się w Tobie... :o
Choroba psychiczna~kiedy widzi się, czuje a czasem nawet robi więcej niż można znieść...

Inni nie mają Twojej tęczówki, nie widzą wad wyimaginowanych siłą Twojej psychiki!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
15 paź 2012, 09:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 32 gości

Przeskocz do