CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Carica Milica 11 mar 2016, 15:03
100 zł.
Majaki wariata: Dziennik, który stracił równowagę
F31 Vatro hodaj sa mnom.
Lit 625 mg, kwetiapina 100 mg, klonazepam 2 mg doraźnie, kofeina trzy dawki dziennie.
Avatar użytkownika
Offline
III Miss Forum
Posty
2884
Dołączył(a)
01 cze 2015, 19:11
Lokalizacja
Pallati i ëndrrave

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez joaszka 11 mar 2016, 15:40
Ja na szczęście chodzę na nfz. Dżiiiiz, gdyby nie to, gdyby nie bezpłatna opieka psychiatryczna, to pewnie bym juz dawno nie żyła
joaszka
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez WolfMan 11 mar 2016, 15:52
Ja również chodzę za free na NFZ,no i trafiłem na bardzo dobrą lekarkę-,,jesteśmy z Nią ponad 2 lata,, ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1162
Dołączył(a)
17 paź 2015, 23:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Carica Milica 11 mar 2016, 15:57
joaszka, cztery wizyty miałam za darmo. :D Ale jestem zadowolona z lekarza.
Avatar użytkownika
Offline
III Miss Forum
Posty
2884
Dołączył(a)
01 cze 2015, 19:11
Lokalizacja
Pallati i ëndrrave

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez kazimierz61 12 mar 2016, 16:44
Ja przez 11 lat leczyłem się prywatnie, a na NFZ to będzie już 5 lat.
Lamotrix 300mg
Kwetaplex 100mg
Escitalopram Actavis 20mg
Trittico CR 75mg 1.1/3 tabletki
F-31, F-31.0, F-31.3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez joaszka 12 mar 2016, 22:05
Zostały mi już tylko 3tyg w szpitalu, wszystko zaczęło się układać, terapia zaczęła działać... Aż tu bach. Mój facet powiedział, że ,,potrzebuje czasu". Od wtorku ledwo co się odezwał. Boję się, że chce mnie zostawić. Bardzo pokochałam jego i jego syna. Czuję się odstawiona na bok, niepotrzebna. Tak bardzo, bardzo się boję. On ma swoje problemy i chyba chce uporać się z nimi sam... Jutro mamy porozmawiać. Myśl o tym, że to koniec, obezwładnia mnie. Był pierwszym facetem, któremu zaufałam po długim czasie - wcześniej też zostawił mnie ktoś, kogo bardzo kochałam. Umieram z nerwów. Zaczęłam kilka dni temu palić, jem, żeby zajeść ten stres i jestem ciągle na granicy płaczu. Boję się, że to przez moją chorobę tak się zdystansował, że byłam nieznośna..
joaszka
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez kazimierz61 13 mar 2016, 05:45
joaszka,
Oby dwie hipotezy są możliwe, lecz jeśli zostawi cię z powodu twojej choroby, to znaczy że nie jest cię wart. Tacy ludzie jak ty potrzebują partnera który będzie kochał ciebie i twoją chorobę i wspierał cię w niej.
Lamotrix 300mg
Kwetaplex 100mg
Escitalopram Actavis 20mg
Trittico CR 75mg 1.1/3 tabletki
F-31, F-31.0, F-31.3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 13 mar 2016, 10:17
joaszka, życie z chadowcem jest trudne. Nie każdy jest w stanie wytrzymać to na co dzień. Może facet potrzebuje nabrać dystansu po prostu. Dystansu i siły. Trudno się pogodzić, kiedy ktoś kogo potrzebujemy jak powietrza odchodzi, ale wiem po sobie, że problem zwykle jest w nas.
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4039
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Judelaw 13 mar 2016, 19:15
Witam jestem tu nowy na forum.Mam 21 lat.Na chad się leczę z różnym skutkiem od przeszło 6 lat.Obecnie jestem w ciężkiej depresji.Po przebytej nie dawno hipomanii.Można powiedzieć trochę na własne życzenie.Bo już 2 lata jak odstawiłem ostatni stabilizator nastroju którym de facto było lamo które i tak nie chroniło przed górkami.Moje życie to depresja-hipomania-depresja-hipomania....Stany mieszane chyba głównie pomiędzy tymi epizodami,jednak czasami samemu to trudno odróżnić.Kiedyś lekarz że epizod mieszany ja że depresja ale to nieważne.Wiem że mam chad typu II.Ratuję się antydepresantem bo inaczej bym nie wychodził z łóżka nawet.A tak się cieszę że chociaż jako tako mi idzie to napisać.Nienawidzę depresji bo jeszcze w pamięci jest górka, to jak się wychodziło z depresji i ile trwała poprzednia a tu znowu to samo.Kiedy się wydaję że już będzie lepiej albo dobrze nie wiadomo skąd przychodzi taka deprecha że w kilka dni narasta do mega rozmiarów.Człowiek chce funkcjonować dokończyć pewne sprawy a tu ciężko z łóżka wstać i się umyć.Przez tą deprechę straciłem wszystko na co tyle pracowałem na samym antydepresancie,po raz kolejny przez ten chad to co tyle budowałem legło, szlag trafił nagle i jak to w filmiku co pani przebiła mur myląc gaz z hamulcem ''Ale przecież wszystko było dobrze'' :D U mnie było aż za dobrze tak też się czułem lepiej niż przed chorobą.I bach zleciałem na sam dół.Przez ostatni czas wyjebali mnie z roboty bo nie miałem siły już chodzić,straciłem super kobietę,skreślili mnie z listy uczniów szkoły którą ledwo zdąrzyłem zacząc przekonany że mi się uda,wróciłem pokornie na garnuszek rodziców,nie skończyłem dwóch ważnych kursów przy końcu.Szkoda że nie mają pakietów dla ludzi z hipomanią na 3 miesiące.Zdrowy by się załamał ale czego ja się głupi spodziewałem.Nadzieja umiera ostatnia jak to mówią.Już nawet średnio chcę mi się wychodzić z depresji bo nie wiadomo kiedy nagle stan się podwyższy do hipomanii a potem trach i wszystko jebnie.Nie jest łatwo.Ale ta choroba kształtuję również osobowość,odporność psychiczną.Wzmacnia skorupę i konstukcję psychiczną.Trzeba być silnym,bycie słabym z tą chorobą to podwójny gwóżdz do trumny.Ja już wyobrażam to sobie jako wielki podjazd, wielki szczyt po którym trzeba się wspinać mimo zmieniania leków,uboków,trudności,spadków,dobicia i popychania z każdej strony w dół ale i tak trzeba iść i na nowo wstawać i walczyć.Chyba dorastam do tej choroby.Choruję od 16 roku życia.Już mniej myślę o sobie o byciu idealnym o opinii ludzi,chcę chyba tylko żeby rodzina miała ze mną większy spokój i mogła być chociaż czasami szczęśliwa tak jak ja.Pal licho marzenia motywację dążenie do celu skoro i tak przez leki lub chorobę się nie da.Próbowanie żyć jak zdrowy na nie wiele się zdało.Ludzie i tak będą gadać że jesteśmy leniami że nam się nie chcę że to zły charakter itd.Trzeba żyć dla siebie i najbliższych.Ciężko składać zdania i pisać normalniej ale chciałem wnieść coś pozytywnego na ilę mogę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
206
Dołączył(a)
13 mar 2016, 18:48

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 13 mar 2016, 20:03
Judelaw, witaj na pokładzie.
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4039
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Judelaw 14 mar 2016, 00:40
Eh jak ja bardzo nienawidzę ludzi przez to kurestwo chad,nienawidzę leków,tego że nie mam jakiejś nerwicy czy depresji czegoś co da się wyleczyć,że leki do końca życia,że znowu wszystko przepadło,że znowu trzeba będzie się wychodząc z depresji uczyć na nowo życia,że brakuję motywacji bo i tak przyjdzie kolejna depresja prędzej czy póżniej.Że leki nie pozwolą mi żyć tak jak chcę.Że fizycznie kładą człowieka na dechy często.Że słucham verby i się dobijam chodz wiem że to jebane hip hopolowato pizodwate gówno.Że odczuwam lęk przed tym co w hipomanii było normą i codziennością.Że słucham tylko smutów #depresja.Nie nazwę tego gniewną manią ale stanem podobnym do tego.Bo jednak dzięki SSRI jestem trochę bardziej zrównoważony i działają kojącą na moją rozchwianą duszę.Mam ochotę tylko się schlać jak świnia i po latać tak po mieście,po barach,po prowokować frajerów,obić komuś mordę za nic a jak za coś to lepiej bo przynajmniej bedzie powód czyli usprawiedliwienie pełne,wrócić zalanym nad ranem i zapomnieć.Jak mi się pogarsza to ciągnie mnie do alko jak misia do miodu.Nie z przyjemności tylko by zabić czucie być tak zajebanym żeby ledwo kołysać się na nogach i żeby się język plątał a ja mógł w ciszy się patrzeć na ten świat wkurwiony i ze sztucznym zabijającym uśmiechem najebanego człowieka świadomym swojej porażki i niedoskonałości.Jak zachorowałem i nie wiedziałem co się ze mną dzieje to była codzienność tylko wtedy jeszcze bez leków to na nastrój to nie działało a wypić mogłem dużo więcej od starszych koleszków kiedy oni najebani ja trzeżwy i smutny nawet alko już słabo brało.To się piło do zgonu żeby nic nie czuć bo tolerancja się rozwineła.Nie wierzyłem że jeszcze kiedyś za tym za tęsknie a jednak.Gdyby nie to że drugi dzień wchodzę na nowo na antydepresant i słabo się fizycznie czuję to bym z chęcią to wprowadził w życie.A najlepiej coś co odebrało by umysł i przestało by się chcieć zabić.Zawsze tak mam jak jest do dupy ale jestem jeszcze w stanie wstać z łóżka i gdzieś pójść to idę tylko tam gdzie alkohol jest głównym motywem,tylko musi być spełniony jeden warunek musi być w /cenzura/ tego alkoholu żeby przypadkiem nie być tylko podpitym i mózg jeszcze myślać tylko żeby być konkretnie zajebanym.Jak zaczynałem chorować to też nie miałem siły na najprostsze czynności,bałem się odp kumuś na co tam słychać,co u ciebie ale jak kumpel nałogowy alkoholik napisał chodz pić to jak się upewniłem że będzie dużo alkoholu to siłą się ogarniałem i szedłem jak w transie.Po lekach w hipomanii mogłem się się dobrze bawić i funkcjonować bez alko.Nie czułem potrzeby do tego.Jak się zaczęło to bliżej mi było do mentalności alkoholika jak tu zdobyć pieniądze na alkohol i do takich co nie piją dla poprawy nastroju i towarzystwa tylko do ujebania żeby ledwo chodzić.A gdy było dobrze miałem w dupie frajerów od wódki niech sobie niszczą i marnują życie bo to nic dobrego.A jak jest żle to tylko między takimi czlowiek się jakoś odnajduję i ciągnie do złego towarzystwa.Do rzeczy którymi się gardzi w stanie bez depresji.Piszcie co u was słychac jak się czujecie niech wątek nie umiera,zawsze to poczytać można powiedziec samych swoich jest bliższe sercu i stanowi umysłu.No chyba że jest tak dobrze że nie ma potrzeby wchodzenia i dzielenia się swoim wariactwem :105:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
206
Dołączył(a)
13 mar 2016, 18:48

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Judelaw 14 mar 2016, 01:00
Zastanawiam się jaki mechanizm powoduję w tych gniewnym maniach że ciągnie do zachowań aspołecznych że taki brak hamulców,żeby kogoś upodlić, prowokować żeby ktoś podjął się walki, dać komuś w mordę najebać tak żeby błagał o litość prosił żeby się czuł jak ja.Nie komuś kto ma gorzej,tak samo tylko najlepiej takiemu co się dobrze wiedzie się cieszy życiem.Że jak się chociażby popatrzy zaatakować i skopać nic niewinnego przecież człowieka.Żeby zrobić komuś na złość zajebać coś żeby się poczuł zdezorientowany.Zazdrość że ktoś się czuję dobrze a ja nie? Żeby ktoś chodz na chwilę poczuł obłęd i to kurestwo? Żeby wyżyć swoje emocje i wkurwienie tylko że w niewłaściwy sposób? Żeby cieszyć się rozlewem krwi i nie mieć żadnej wrażliwości i nie myśleniu o innych bo w końcu obce osoby i czuć się z tym dobrze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
206
Dołączył(a)
13 mar 2016, 18:48

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez WolfMan 14 mar 2016, 08:15
Judelaw, Nie na darmo Chad jest nazywany chorobą ,,nienawiści i niezrozumienia,, rozumiem Twoje frustracje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1162
Dołączył(a)
17 paź 2015, 23:52

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Tyrr 14 mar 2016, 12:49
Kilka pytań - jak rozpoznaliście/rozpoznano u Was chad? Jakie były pierwsze objawy? Kiedy się pojawiły? (czy po jakimś traumatycznym przeżyciu czy "tak se o").
"Siadaj koło mnie,
to dla Ciebie jest ławka.
Posłuchaj, jak pięknie o miłości gada,
ten który miłości nigdy nie zazna"
:yeah: :yeah: :yeah: :yeah: :yeah:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2691
Dołączył(a)
22 sie 2013, 14:30
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 37 gości

Przeskocz do