CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Marcin2013 06 mar 2016, 20:47
srubi dubi :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8678
Dołączył(a)
08 maja 2013, 18:42

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez *Monika* 07 mar 2016, 02:20
Ḍryāgan napisał(a):A ja sę uwolniłem chwilowo od wszelkich leków. Zobaczymy co będzie. Sam jestem ciekaw, kiedy znowu mi odjebie :yeah:

Ojjj... niedobrze :time:
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez kazimierz61 07 mar 2016, 05:08
Znowu nie mogę dokończyć nocy, wkurza mnie to, a łudziem się że będzie wszystko ok.
Lamotrix 300mg
Kwetaplex 100mg
Escitalopram Actavis 20mg
Trittico CR 75mg 1.1/3 tabletki
F-31, F-31.0, F-31.3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 07 mar 2016, 08:07
*Monika*, właśnie bardzo dobrze. Bo już mnie strasznie wymęczyły te leki. A teraz czuję się całkiem nieźle, chociaż zmęczony.
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3983
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez joaszka 07 mar 2016, 18:33
Ḍryāgan napisał(a):*Monika*, właśnie bardzo dobrze. Bo już mnie strasznie wymęczyły te leki. A teraz czuję się całkiem nieźle, chociaż zmęczony.


Ja ostatnio dostałam srogi opie*dol, gdy oznajmiłam chęć odstawki. A czuję się super. :8):
joaszka
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez kazimierz61 07 mar 2016, 21:03
Ja kilka razy odstawiałem leki i zawsze kończyło się to tragicznie i zawsze w szpitalu.
Lamotrix 300mg
Kwetaplex 100mg
Escitalopram Actavis 20mg
Trittico CR 75mg 1.1/3 tabletki
F-31, F-31.0, F-31.3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
964
Dołączył(a)
20 lut 2015, 09:02

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 07 mar 2016, 21:34
Nie ma reguły.
Byłem parę dni temu u psychiatry. Czuję się jako tako już rok chyba bez leków i poprosiłem tylko o 25mg kwetiapiny na sen(dzielę na 4 części), alprę na wkurvy, które często czuję.
Oprócz tego nie piję od środy popielcowej, co nadrobię w swięta.
Mam remisje zawsze i często bardzo długie wyłącznie bez leków.
Taka "Mein Kampf"
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1904
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Ḍryāgan 08 mar 2016, 12:30
No właśnie. Każdy musi znaleźć własną drogę jak walczyć z tym g.wnem. Nie ma reguły, jak pisze marwil. Też miałem remisje bez leków. Na razie jest ok i mam nadzieję, że pozostanie tak na dłużej. Nie twierdzę, że nigdy nie wystąpi mania czy depresja, bo to mało prawdopodobne. Jednak nie mam zamiaru katować się chemią. Póki jest dobrze, będę się starał funkcjonować w miarę normalnie. Jak wystąpią jakieś objawy czy w jedną czy w drugą stronę - może coś sobie zaaplikuję. Też czasem ewentualnie coś biorę na sen (doraźnie).
Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3983
Dołączył(a)
22 lis 2015, 20:40

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez Bode Miller 08 mar 2016, 15:09
Odstawiłem ten suplement. Niewiele pomagał a dodatkowo wchodził w interakcje. Wróciłem do starego systemu, czyli 1 tabletka fluo per doba. Nic już więcej z lekami nie kombinuje. Chyba ,że pojawi się coś nowego, godnego spróbowania. Noga w porządku. Chodzę prawie normalnie. W czwartek powrót do życia. Pozdrawiam
Bode Miller
Offline

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez WolfMan 08 mar 2016, 15:23
Wszystkiego najlepszego chadowe dziewczyny ;)
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1162
Dołączył(a)
17 paź 2015, 23:52

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 08 mar 2016, 15:42
...a ja sobie wegetuję...
Życie z dnia na dzień. Każdego dnia za cel stawiam sobie dotrwanie do wieczora. Każdego ranka pierwszą myślą, jaka się pojawia jest myśl o treści następującej:
- kurva... znów trzeba przetrwać do wieczora. Tylko tyle i aż tyle.
Codzienna, heroiczna, jakże nierówna walka ze zmęczeniem. Tak intensywna, że powoduje...jeszcze większe zmęczenie w godzinach popołudniowych. Zaklęty krąg.
Oczywiście przeplatane to jest okresami bardziej lub mniej nasilonej manii dysforycznej. Tej spirali napięcia i absolutnie negatywnych emocji podrasowanych całkowicie bezproduktywnym napędem, co owocuje całymi godzinami całkowitego chaosu który kończy się kompletnym burdelem w domu...
Do tego encyklopedyczna anhedonia. Brak jakiejkolwiek emocjonalnej, pozytywnej gratyfikacji dającej choć chwilową, jakże potrzebną dla zdrowia psychicznego przyjemnośc. Robot zaprogramowany na przetrwanie i na "dawanie rady".
Mam w dupie wszelakie przyjemności tego świata. Ostatnią, jakże złudną "przyjemnością" jest poalkoholowe przymglenie, na ktore pozwalam sobie każdego wieczoru w nagrodę za całodniowe "dawanie rady"

Muszę przyznać że mój stan pomimo wszystko pozwala mi na wywiązywanie się z ciążących nade mną obowiązków.
Znalazłem dopasowaną do cykliczności tej skurviałej choroby prace, ktorą już od wielu miesięcy z mniejszym lub większym powodzeniem wykonuję.
Nie bieduję jak kiedyś.
W sumie nie mogę narzekać na swą sytuację materialną. Dla kogoś, kto ma w dupie gadżeciarstwo i materialistyczne pustactwo - wystarczy. Jest opłacone mieszkanie, telefon, komputer, normalne żarcie, samochód, kilka ubrań, wypady w góry, kasa na piwo dla mnie i upominek dla zony czy nowe konto Word Of Tanks dla synka na urodziny.
Można powiedzieć, że poukładałem sobie życie i mógłbym tak przetrwać do wczesnej starości...
Tylko co z tego, jak życie nie sprawia mi absolutnie żadnej przyjemności? To męka, udręka i walka z objawami.
Oczywiście unikam znajomych jak ognia. Za każdym razem jak kogoś spotkam pojawia sie derealizacja odbierająca mi rozum i musze czym prędzej pod byle pretekstem ewakuowac sie w bezpieczne miejsce.
Dobija mnie też fakt, że teraz, kiedy najgorsze minęło i nauczyłem się z tym gównem wegetowac to za bliskim już horyzontem czeka drastyczny kres nawet tak wątłej, lecz jednak JAKIEJŚ egzystencji...
Kilka lat temu samobójstwo bylem już gotów popełnić bez tak zwanego mrugnięcia okiem. Bardzo blisko było.
Teraz może okazać się to trudniejsze. Instynkt samozachowawczy po trochu odrodził się na nowo.
Ale jak ktoś kiedyś już napisał - twardy ze mnie "Hanys" i w tym przypadku równiez stanę na wysokości zadania.
Jeden ze współoskarżonych w innym procesie za połowe zarzutów, ktore ja mam postawione dostał 5 lat...
Jak ja ma żyć z takim bagażem na plecach? Krzyż wydaje się za ciężki.
Codzienny wysiłek, ktory tak naprawdę podejmuję tylko i wyłącznie dla żony i syna wydaje się chuuja wart.
Każdego dnia toczę nieustanny bój o to aby nie wypuścić tej kompletnie pojebaanej bestii, ktorą trzymam na łańcuchu już od ośmiu lat. A ona cały czas szepcze - i tak ten dzień nadejdzie, więc po co sie tak męczysz i ze mną walczysz? Wpuść mnie choć na chwilę- zobaczysz jakie to będzie przyjemne.
Muszę przyznać, że tego typu podszepty są kuszące. Zrobić coś od czego nie będzie już powrotu. Prosta droga, bez rozterek, bez rozkminek, muszeń, obowiązkowości i odpowiedzialności za innych. Czyste zło jako wyrażenie swojego sprzeciwu wobec rzeczywistości na ktorą nie zasłużylem, a ktora jest moim udziałem od dzieciństwa.
Ostatnio brałem pregabalinę. Kilka dni było euforycznie..Po jakimś czasie jak zwykle czar prysnął i zaczęły się dziwne jazdy, o nasileniu takim jakiego nie było od lat. Nie wiem jak to opisac, ale zaczęło znów w bardzo nieprzyjemny dla mnie sposób odbierać mi rozum.
Mam coraz większą ochotę rzucić nawet lamotryginę, ktorą od kilku lat biorę nieprzerwanie, a ktora to uratowala mi życie w ostatniej chwili wygaszając największy obłęd.
To może od niej jestem tak strasznie, strasznie zmęczony że nie potrafie niczego pozytywnego odczuwać?
Powstrzymuje mnie jednak od tego wiedza, że raz odstawiona może już ponownie nie zadziałać...
I co wtedy? Odstawię, wrócę do obłedu, z pokorą zacznę brać ponownie i nie zadziała? Wolę nie myśleć.
I te straszne, straszne nieprzerwane wkurvienie na wszystko i wszystkich.
Ja tak strasznie nienawidzę ludzi i świata. Czytam biografie wszelkich historycznych oprawców i nie widzę w tych relacjach niczego przerażającego, niepojętego czy niewykonalnego. Cieszy mnie wręcz świadomośc że nie jestem osamotniony w tych uczuciach, czy może raczej ich braku.
Niepojęte jest to, że potrafię się rozpłakać nad utopionym w rzece jeżem, czy świeżo przejechanym kotem.
Rozdwojenie jaźni?
Coraz więcej karkołomnych pomysłów mających pozwolić mi choć na chwilę poczuć powiew tego co inni nazywają "życiem"
Naiwne mrzonki typu joga, bieganie, medytowanie, suplementy, super diety, abstynencja od browarów, srenty dupenty.... i inne gówniane pomysly rodem z kolorowych periodyków dla kretynek...

... jeszcze tylko kilka godzin, kiedy to ucieknę jak zwykle od żony i synka do swojej samotni ( biuro firmy gdzie pracuję, do ktorego mam klucze, a ktore wieczorami jest puste) upiję się i wrócę dopiero wtedy kiedy będą już spali. Nie potrafie z Nimi przebywać. Nie chcę aby zarażali sie moim smutkiem, złością, depresją i negatywizmem. Drażnią mnie mimo że ich...kocham?
Najlepiej czuję sie więc w samotności. Nie muszę udawać normalności. Mogę się przez kilka godzin nie odzywać i napawać chwilowym spokojem w mojej głowie wywołanym alkoholem.
...ehhhhh
...do chuuja z tym wszystkim...
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez refren 08 mar 2016, 19:25
INTEL 1 napisał(a):Można powiedzieć, że poukładałem sobie życie i mógłbym tak przetrwać do wczesnej starości...


INTEL 1 napisał(a):Teraz może okazać się to trudniejsze. Instynkt samozachowawczy po trochu odrodził się na nowo.


marwil napisał(a):Czuję się jako tako już rok chyba bez leków


Prowokujecie mnie do optymizmu. Zgłoszę moderatorowi.

marwil, a nie masz problemu z odstawianiem leków? Chodzi mi o jakieś mocniejsze rozregulowanie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3284
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez wystraszona23 08 mar 2016, 23:35
Witam wszystkich. Jestem nowo zdiagnozowanym CHADowcem (chociaż dalej mam nadzieję, że diagnoza jest błędna). Postanowiłam nie informować rodziny o moim stanie zdrowia, więc czuję się strasznie samotna. Nie mam z kim porozmawiać. Jest oczywiście psycholog, ale czasami chciałabym się po prostu odezwać do kogoś kto rozumie moje problemy. Poza tym kończą mi się oszczędności i w tej chwili jedna konsultacja psychologiczna w tygodniu to max moich możliwości. Nie wiem jak przez to przebrnę. Mam 24 lata, w tym roku kończę studia i perspektywa bycia na lekach całe życie przeraża mnie. Boję się, że przez chorobę nie znajdę partnera, będę miała problem żeby dostać pracę. Mam poczucie, że to koniec mojego życia. Szukam kogoś z kim mogłabym porozmawiać :(
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
08 mar 2016, 21:33

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez joaszka 08 mar 2016, 23:46
Cześć, wystraszona23!
Spokojnie :) powiem Ci tak - sama byłam wystraszona diagnozą. Miałam dokładnie te same wątpliwości, co Ty.
Do leków da się przyzwyczaić. Zwykły rytuał poranny i wieczorny. Jeśli są dobrze dobrane, będziesz w miarę normalnie żyć :) my już nawet tego nie zauważamy.
Boisz się, że nie znajdziesz pracy... Nikomu nie musisz nic mówić. Po prostu żyj. Próbuj.
Ja Ci powiem, że dzięki lekom i szpitalowi egzystuję w miarę normalnie. Tak, właściwie można to nazwać normalnym życiem :)
Poszukaj może grupy wsparcia w swoim mieście. A, no i tu na forum też znajdziesz zrozumienie. Jedziemy na jednym wózku.
joaszka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do