wahania nastroju

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez p0rk 10 paź 2006, 21:07
~Maja napisał(a):A pozatym do nich chyba nie trzeba mieć recepty... na piśmie...

Ale o ile uprościłoby to sprawę XD.
vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
19 sie 2006, 20:49

Avatar użytkownika
przez ~Maja 10 paź 2006, 21:41
p0rk napisał(a):
~Maja napisał(a):A pozatym do nich chyba nie trzeba mieć recepty... na piśmie...

Ale o ile uprościłoby to sprawę XD.

Ale zawsze można by tą receptę podrzeć i wtedy wcale już tej sprawy by nie było. :twisted:
Tak btw... Kiedyś naderwałam koledze receptę... Nie chcący, bo trzymał ją z kartkówkami... ta recepta była w strzępkach tak jakby... On ją dał aptekarce.. I na nią to nie zadziałało :lol: .

stop offtop! xD
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Amplituda uczuć....

przez niezdecydowana 13 paź 2006, 18:42
Postanowiłam napisać ten post bo sama nie wiem co się ze mną dzieje..
Nie potrafię racjonalnie wytłumaczyc nie których zachowań i odczuć do danych sytuacji..
Moja huśtawka nastrojów jest tak okropna ,że nie potrafię wytrzymać sama ze sobą..Boję się ,że moj mąz w koncu odemnie odejdzie..:(

Np:w jednym chwili krzycze ,że kocham życie i jest cudowne a za chwile przez jakąś małą błahostke robie sie potwornie smutna,wpadam w melancholie i potrafie siedzieć nic nie mówiąc.Za chwilkę pomyślę sobie o czymś i wybucham tak wielką złością,ze potrafie rzucac rzeczami po całym pokoju aż zabraknie mi sił.
Potrafie dusić cała złość w sobie tak mocno,że cała krew uderza mi do głowy i nie potrafię oddychać.
Nie potrafię konsekwentnie dążyc do żadnej obietnicy która sobie złożyłam,jestem podatna na opinie innych ludzi której sie też bardzo boję..
Boję sie spojrzeń ludzi,boję się ,że za plecami się ze mnie smieją i mnie obgadują..Boję sie nawet tych miłych spojrzec kiedy czuję apropatę i uznanie..
to chore chciałabym byc w centrum zainteresowania ale jak sie w nim znajduje to chowam sie do nory jak spłoszona mysz myśląc: O jejq zrobiłam z siebie idiotke..Jak ja wygladam..Co powiedziałam itp...
W domu czuję sie dobrze i powtarzam sobie ze jestem wyjątkową osoba,ale w grupie czuję się jak beznadziejna,niezadbana dziewucha mimo to,że wiem,ze jestem zadbana(...)
Sa dni ,że czuję dużo optymizmu i entuzjazmu na życie..Zas dwa dni pozniej,że nie mam ochoty nawet oczów otwierać..
Kiedyś miałam skłonnosci samobojcze..Dokonywałam tego czynu bo czułam sie beznadziejnie..
Teraz mineły mi te stany..Mam córeczkę i wiem ,że muszę dla niej żyć..
Ale to nie oznacza ,że psychicznie czuję sie do DUPY..
Nie wiem czy mam isc do jakiegos lekarza.Poradzcie ,prosze..
Jestem niczym kameleon który zmienia swoja barwę.Różnie się tylko tym,ze nie potrafię nad tym panować,kiedy ją zmienie i jaki kolor przybiore..
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 paź 2006, 18:08
Lokalizacja
ze środka twojego umysłu...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Gods Top 10 13 paź 2006, 19:07
Witaj na forum :D
Udaj się do lekarza, przepisze Ci coś na ustabilizowanie nastroju. Tego najbardziej potrzebujesz, a później postaraj się o psychologa, który pozwoli Ci ustalić podłoże swoich zachowań.
I postaraj zdać sobie sprawę, że to Ty jesteś Panią swojego losu, nie choroba. Im szybciej to zaakceptujesz, tym efektywniejsze będzie leczenie.
"Każdy głupiec umie rozbić szybę, ale tylko niewielu potrafi ją wstawić."
W. Wharton "Stado"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3084
Dołączył(a)
01 paź 2006, 16:49

Avatar użytkownika
przez ~Maja 13 paź 2006, 19:47
Witaj... Smuci mnie fakt, że bardzoooo, ale to bardzooo negatywnie sie oceniasz. :( Spróbuj spojrzeć na siebie z innej strony, naprawdę nie zasługujesz, by się tam znaleźć !! *patrz: temat ;) *


Ogólnie to Twoje objawy są też moimi objawami, zresztą większość nerwusów tak ma, ale opisałaś to w ten sposób, że czuję, że jesteś moją bratnią duszą :( Bo w zupełności Cię rozumiem! Wypisałaś moje najważniejsze zachowania, reakcje i przeczucia. A zresztą, ja sama opisałam to wszystko w swoim temacie.

Mamy te same neutoryczne objawy. Ja nic Ci na nie poradzić nie mogę, bo sama staram się rozpracować swoją metodę na życie.
Szkoda też, że z zasady nie ufamy ludziom, nawet jak chcą dla nas dobrze i mówią dobre rzeczy. Nie odczytujemy ich słów jako dobrej intencji.
Ja potrafię pół dnia rozmyślać nad koleżanką, która powiedziała, że mam fajną bluzkę. A potem tak jakoś głupio następnego dnia się zapytać, po co jej chodziło i czy powiedziała to ironicznie.

Też w domu "błyszczę". Też chcę błyszczeć gdzie indziej! Tzn. w większym gronie niż tylko JA... :roll: . A tak wgl to chciałabym odnaleźć się w każdej sytuacji i właśnie Tobie tego życzę!

A wiesz, jak się przejmuję opinia innych ludzi? Wystarczy, że ktoś krzywo spojrzy a ja już od razu wyobrażam sobie, że ta osoba mnie nienawidzi i że cały świat jest przeciwko mnie. A najczęściej taka wyrabiana opinia jest TYLKo nasza. I nikt inny tak nie myśli.


Pozdrawiam...
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

przez niezdecydowana 13 paź 2006, 20:10
Hey..
Własciwie to myślałam ,że tylko ja mam takie zachowania a jednak jest wiecej takich ludzi..
Nie wiem czy sie cieszyc a moze smucic?
Bo nie jestem sama?Bezsensu..
Dzis rano byłam radosna nadszedł wieczór a hustawka nastrojów kończy swoj normalny limit!
To wykancza moje małożenstwo..
Włascie to mam sie wybrac do psychiatry i opisac mu to co tutaj napisałam?
A własciwie jak mam sie zabrac do takiej rozmowy z obcą osoba?
Jakos nie widzę tego ..
Rozmawianie o tym problemie jest dla mnie dosyc ciężkie nie chce byc swirusem..
Moj mąz mówi,że nim jestem ..Dziwak ze mnie?
Nienawidze ich spojrzec i szyderczych usmieszków a jesli nie to nienawidze swojej pieprzonej iluzji z ktorej zyje i nie potrafię się wydostać!
Jestem niczym kameleon który zmienia swoja barwę.Różnie się tylko tym,ze nie potrafię nad tym panować,kiedy ją zmienie i jaki kolor przybiore..
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 paź 2006, 18:08
Lokalizacja
ze środka twojego umysłu...

Avatar użytkownika
przez ~Maja 13 paź 2006, 20:21
niezdecydowana napisał(a):A własciwie jak mam sie zabrac do takiej rozmowy z obcą osoba?

Już masz połowę za sobą, bo w tej chwili zwierzyłaś się nam - czyli kiludziesięciom zarejestrowanym użytkownikom, oraz znacznie większej ilości niezarejestrowanych osób!!
Otwórz się przed nim. To tylko psycholog/psychiatra.
niezdecydowana napisał(a):Własciwie to myślałam ,że tylko ja mam takie zachowania a jednak jest wiecej takich ludzi..

No to własnie, pomyśl sobie, że gdybyś była już u lekarza, to pzrecież nie byłabyś jego pierwszą pacjentką, którą leczy. I nie ostatnią.

niezdecydowana napisał(a):Moj mąz mówi,że nim jestem ..Dziwak ze mnie?

Nie, proszę, nie słuchaj się go! I pamiętaj, że w ten sposób mnie też tak nazywa. Naprawdę to wydaje mi się bezcelowe. Ale zdaje mi się, że powiedział to w żartach, a Ty odebrałaś to zupełnie inaczej!
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

przez magducha 15 paź 2006, 14:20
Witam , wszystkich!!! dzisiaj i ja postanowiłam dołączyć do waszego forum, ostatnio (tak od dobrych 3 miesięcy) również zaobserwowałam u siebie NIEZŁĄ huśtawkę nastrojów i to z jednej skrajności w drugą, rany to jest straszne. Moje nastroje, stany sa bardzo zbliżone do stanów opisanych przez agentkę_001 oraz przez Ciebie Maju, jednego dnia kocham wszystkich a niebawem chcę uciec od nich wszystkich.....to raczej nie jest normalne..
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 paź 2006, 13:45
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez ~Maja 15 paź 2006, 15:54
magducha napisał(a):również zaobserwowałam u siebie NIEZŁĄ huśtawkę nastrojów i to z jednej skrajności w drugą, rany to jest straszne.

Najgorsze jest to że zmienia się nam ten stan NAGLE, i nie wiemy jakiego nastawienia do ludzi zaraz się będziemy spodziewać.
Pozdrawiam!
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

przez magducha 15 paź 2006, 18:38
najbardziej obawiam się, że w wyniku tej całej mojej huśtawki nastrojowej stracę naprawdę bliskie mi osoby, na chwilę obecną starają mi sie pomóc ale nie oszukujmy się ile można wytrzymać z kimś kto sam z soba niekiedy nie moze wytrzymać, niestety..... :?:
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
15 paź 2006, 13:45
Lokalizacja
Wrocław

Proszę o odpowiedź.........

Avatar użytkownika
przez alusia 08 sty 2007, 18:55
Weszłam na to forum bo zastanawiam się czy ze mną jest wszystko wporządku :( Najpierw zacznę że jestem dużym dzieckiem ojca alkoholika(ojciec znęcał się nad nami fizycznie) Wszytkie klimaty zaczęły się po obronie pracy dyplomowej-typowe objawy nerwicy lękowej, działy się ze mną cuda :( (tydzien bezsenności, kołatanie serca, lęki przed wejściem do sklepu że zaraz zemdleje, że coś mi się stanie, drżenie ciała, duszności, zawroty głowy, częste oddawanie moczu) wszystko minęło. Ale po podjęciu stażu w przedszkolu od nowa zaczął się horror to samo co przedtem ale do tego doszły lęki przed tym jak przetrwać dzień w pracy(lęki przed tym że mi się coś stanie,że umrę) Obecnie nie mam takich lękow to pojawiły się natręctwa związane z tym że moge komuś coś zrobić "nożem"(w dzieciństwie ojciec straszył nas nim)-to takie straszne i bolesne. Tak bardzo kocham moją rodzinę a tu takie myśli :( Obecnie tak zwanym kozłem ofiarnym jestem "ja" :( Boję się swoich myśli, bycia samym ze sobą. Ta ciągła walka mnie dobija. Często jest tak że czuję się jak nigdy dotąd ale i tak nadchodzą takie dni że zastanawiam się czy to wszystko ma sens, że to nigdy się nie skończy, i tak wkółko. Jak przejdą lęki, wewnętrzne napięcie to zastanawiam się czy te moje natrętne myśli związane ze mną są natręctwami czy tak naprawdę tego chce tzn coś sobie zrobić :(:(:( kurcze ale to trudne jakbym miała rozstrzygnąć zagadkę. W serduszku czuję że chce żyć, że chce być wolna od tego cholerstwa ale to mi nie daje spokoju.... Czy to może być depresja???

[ Dodano: Pon Sty 08, 2007 5:55 pm ]
dodam jeszcze że nie mam typowych objaw depresji, tylko czasami ta apatia...........
Pragnę cieszyć się każdym kolejnym dniem ale te myśli natrętne i potem znużenie mnie dobija. Może to tylko nerwica, słyszałam że przy nerwicy występuje właśnie apatia, rozdrażnienie, wahania nastroju, płacz.
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez reneSK 08 sty 2007, 22:02
Te myśli, związane z zrobienioem krzywdy komuś bliskiemu są częste wśród chorych na nerwicę natręctw, ja również takie mam , teraz już mniej, ale...Pamiętaj są to tylko myśli, a ty tak naprawdę nie zrobiłabyś nigdy nikomu krzywdy, staraj się jak najwięcej spędzać czasu między ludźmi, nie bądź sama. Głowa do góry, nie jesteś sama!!!!
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:46

Avatar użytkownika
przez alusia 08 sty 2007, 22:37
Dziękuję za odpowiedź a mam pytanko czy ty też masz myśli dotycząse Ciebie? Coś sobie zrobić? Bo ja mam i tak baardzo się ich boję-wogóle mam lęk przed ostrymi przedmiotami. Dzisiaj wzięłam nawet nożyk introligatorski do ręki aby pokazać że nic sobie nie zrobie że to tylko moje głupie myśli ale zaraz po wzięciu go pojawiły się znowu że mogłabym sobie nim coś zrobić-wpadłam jakby w panike i zaczęłam płakać-chyba to dobry znak że tak zareagowałam już sama nie wiem :( Tylko przestraszyło mnie teraz to że wogóle go wzięłam do ręki a przeważnie omijałam takie sytuacje :(
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez Pysia28 12 sty 2007, 00:41
Nie wiem czy pomyślałaś by wybrać się do jakiegoś lekarza by stwierdził co Ci dokładnie dolega.Wiem to ciężka decyzja,którą i ja musiałam ostatnio podjąć ale mi pomógł więc Tobie też ktoś pomoże.Pamiętaj nie jesteś sama a dolegliwości ktore Cię dręczą są przykre więc napewno jest coś co może Ci pomóc ale to Ty musisz pomóc sobie pierwsza.Będzie dobrze tylko zrob pierwszy krok :smile:
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
08 sty 2007, 23:51
Lokalizacja
Chodzież

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 6 gości

Przeskocz do