O.N.A to ja....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez o.n.a 01 maja 2012, 14:33
Szukam pomocy...ale po przeczytaniu kilku postów,jestem bardziej zdołowana niż dotąd byłam.
Tyle osób myśli o śmierci :(
Nie myślcie o niej, nie róbcie tego,nie kończcie ze sobą :(

Mnie odratowali i bardzo jestem im za to wdzięczna...pamiętam jak przez mgłę krzyki,światła,nie mogłam nic powiedzieć,nawet ruszyć ręką a chciałam krzyczeć że chcę żyć!!!

Zdarzyło się w moim życiu naście lat temu coś, co spowodowało ze nie chciałam żyć.
Mama zabrała moją córeczkę (wtedy miała 2 latka) do ciotki a ja miałam wszystko naszykowane,zaplanowane co do sekundy.

Wzięłam wszystkie tabletki i położyłam się...czekałam.
Serce raz biło bardzo mocno,by po chwili przestać... kiedy poczułam ze nie bije,zobaczyłam przed oczyma dziecko,płaczące,tęskniące dziecko.
Chciałam się zerwać i nie mogłam,nie mogłam już nic zrobić.
Rycząc zamknęłam oczy .

Obudziłam się w szpitalu, okazało się że mojej mamie uciekł autobus i wróciła do domu.
Byłam taka szczęśliwa,że gotowa byłam oderwać wszystko co do mnie poprzyczepiali i uciec ze szpitala.
Przyszła policja,podobno tak musi być, czy ktoś mi nie pomógł. Dostałam skierowanie do psychologa,ale nie poszłam nigdy. Wypisałam się na własne żądanie i bez sił,osłabiona pobiegłam po córkę.
Złapałam ja w objęcia i przycisnęłam do serca i obiecałam, że nigdy, przenigdy jej nie zostawię.

Teraz mam drugą córeczkę, starsza ma 16 lat,młodsza 9 lat.
Przez te wszystkie lata,czułam ze jestem bardzo silna psychicznie, z każdego dołka dźwigałam się szybko sama. Wspierałam innych.

Teraz już jestem słaba, samotna, mam dość samotności, mąż jest dla mnie przyjacielem,ale on pracuje daleko, rzadko bywa w domu, czeka nas kolejna przeprowadzka a ja sie tego wszystkiego panicznie boję.
Żyjemy w niesamowitej biedzie, często nie mamy co jeść, nie chce męża martwić, robi co może. Po to jest przeprowadzka,bym mogła iść do pracy,wyjść do ludzi. Od 3 lat jeśli rozmawiam to tylko i wyłącznie na gg. Brakuje mi rozmów tak po prostu, przy kawie.
Żeby to wszystko zrozumieć, musiałabym opowiedzieć wiele lat życia a zajęłoby to mnóstwo czasu i miejsca.

Od samobójstwa jestem, daleka, może dlatego ze wiem czym to pachnie, ale jeśli depresja sie u mnie pogłebi,mogę przestac racjonalnie myśleć...
ŻYCIE to RAJ, do którego klucze są w naszych rękach...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
01 maja 2012, 13:40
Lokalizacja
piekło...

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez tahela 01 maja 2012, 15:34
Cześć witaj na forum, mnie się wydaje ,ze samobójstwo , ktoś robi a na drugi dzien juz by tego nie zrobił, co do stanu to moze idź do psychiatry powiedz mu o sytuacji, o próbie samobójczej i ze czujesz się znowu gorzej i jakby nawrót depresji dostaniesz jakieś leki porawiające nastrój.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez czarnobiała mery 01 maja 2012, 15:50
Przeczytałam Twoją historię O.N.A, bardzo się wzruszyłam, musisz być naprawdę dzielną osobą i wspaniałą matką dla Twoich córek. Ta próba samobójcza musiała być dla Ciebie samej potężną traumą, a z drugiej strony to był moment zwrotny, który pozwolił Ci spojrzeć na życie jako na wartość. Przede wszystkim uświadomiłaś sobie, że masz dla kogo żyć, że dzieci Ciebie potrzebują. Może rzeczywiście przeprowadzka pozytywnie na Ciebie wpłynie i będziesz mogła wyjść do ludzi.
Posty
4573
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 22:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez o.n.a 01 maja 2012, 16:27
Zbyt duzo niewiadomych a zbyt mało czasu.
Jak, czym, sie stad wyniosę, męża nie ma, czy będzie mieszkanie, czy finansowo damy radę, a może lepiej wrócić do domu, na stare śmieci,wyremontować mieszkanie , nie płacić czynszu, zaoszczędzic pieniądze,ale zyc z toksyczna rodziną i miec przyklejoną łatkę Tych..

Czy zaryzykować, wyjechać, może będzie lepiej,ale mam dość wyprowadzek,potrzebuję stabilizacji,a co jeśli nie damy rady i całkiem nie damy rady,wpadniemy w jeszcze większe długi, czy nie skrzywdzę dzieci, a juz skrzywdziłam przeprowadzkami, czy zostawic tutaj córkę w internacie, czy zabrać na siłę i usprawiedliwiać sie ze przecież nie chce dla niej źle, a co jeśli zostawie i moje dziecko sie pogubi bo oszaleje ze szczęscia bo wolna jest?
Juz nie mamy co jeść, co mówić dzieciom,nie ma bo nie ma,cos wymyślimy,zaraz cos zrobię,ale pusto już nic nie wymyśle ,a wytrzymać trzeba do 4 ego...Nienawidze tego miasta, nienawidze tego miejsca.
Musze z kims pogadac bo oszaleje :(
20 maja komunia najmlodszej,nikogo nie bedzie,dla wszystkich za daleko, brak słów.
Przerosło mnie to wszystko.
ŻYCIE to RAJ, do którego klucze są w naszych rękach...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
01 maja 2012, 13:40
Lokalizacja
piekło...

O.N.A to ja....

przez Łazarz 02 maja 2012, 18:02
Pójdziesz do pracy, będziesz wśród ludzi. Do tego antydepresanty + stabilizatory nastroju i wyjdziesz na prostą.
Ja bym tak zrobił na Twoim miejscu, myślę, że sama też o tym wiesz.
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez Candy14 02 maja 2012, 18:10
Pójdziesz do pracy, będziesz wśród ludzi. Do tego antydepresanty + stabilizatory nastroju i wyjdziesz na prostą.

zgoda..ja bym do tego dodala terapie. Pragnienie smierci nie bierze sie znikad.. o.n.a, nie napisala dlaczego chciala to zrobic. Szkoda ze wtedy nie poszlas do psycho...
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez Snejana 02 maja 2012, 18:11
o.n.a napisał(a):Szukam pomocy...ale po przeczytaniu kilku postów,jestem bardziej zdołowana niż dotąd byłam.
Tyle osób myśli o śmierci :(
Nie myślcie o niej, nie róbcie tego,nie kończcie ze sobą :(


owszem dużo ludzi tu tak pisze, ale to ma coś wspólnego z wygadaniem się, wyrzuceniem tych myśli z siebie. może lepiej wywalić tutaj najwieksze gówno, niz denerwowac bliskich.... lepiej się przyznać do takich myśli niż dusić je w sobie
to był bład nie iść przez tyle lat do lekarza ze swoim problemem..jeżeli nie chcesz tego zrobić dla siebie pomyśl o córkach, one na pewno wolą mieć zdrową i radosną mamę
nie bój się przeprowadzki... jeśli jest Wam źle trzeba liczyć na to, że będzie lepiej
"I czemu głupi człowiek czepia się tak uparcie popełnionej omyłki, czemu poraniony, pokaleczony, świadomy, że idzie złą drogą brnie wciąż dalej, ciągle się łudząc, że to może nie była omyłka?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8006
Dołączył(a)
27 lut 2012, 17:19
Lokalizacja
Kraków/Myślenice

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez o.n.a 02 maja 2012, 19:16
Wszystko zrobię dla dzieci,wyprowadzę sie tyle, że problem nie zniknie, on pojedzie za mną.

Czy można kupić dobre antydepresanty bez recepty? Jeśli tak poradźcie jakie.

Padło pytanie dlaczego kiedyś chciałam to zrobić... strasznie ciężko mi to napisać... nie chciałam czegoś zrobić dla męża, znalazł kochankę. Bardzo krótko to wszystko trwało, ale czułam się strasznie upokorzona, wstyd było mi przed znajomymi,wstyd było mi wrócić do matki, nie chciałam żyć, chciałam zniknąć.

Nie miałam nikogo z kim wtedy mogłabym porozmawiać i nie poradziłam sobie.
Bardzo go kochałam, po córce był dla mnie całym światem i chyba nadal jest,mimo ze minęło już naście lat.

Spróbuję to wszystko teraz z siebie wyrzucić, nie wiem czy na sam koniec zwyczajnie nie wyłącze strony nie wysyłając...

Czuję się brudna,czuję że jestem nikim, szmatą, dziwką brakuje mi słów by określić.
To zaczęło sie chyba na początku naszej znajomości, tylko wtedy tego nie zauważałam.

Dowiedziałam sie wtedy że już nie jestem dziewicą, ze to co tak pielęgnowałam zostało mi odebrane.
Długa historia, ale po krótce,mialam wtedy chłopaka,ale dziwna była cała jego rodzina i chciałam odejść.
Oni bardzo chcieli mnie zatrzymać i na zaręczynach jego siostry cos wrzucili mi do alkoholu.
Dla mnie nic wtedy się nie stało,cóz upiłam sie i poszłam spać.
Ale po 2 latach dowiedziałam sie że taki był ich plan,miałam zajść w ciążę. Reszty można sie domyśleć.
Mój jeszcze wtedy nie mąż, był przy tym gdy sie tego dowiedziałam. Niby współczuł,niby rozumiał, niby był wściekły,ale...
Teraz to widzę, to co sie stało bardzo go kręciło, kazał mi wszystko opowiadać,zaraz po tym chciał sie kochać.
Denerwowało mnie to,ale nie na tyle żeby niepokoiło.

Mijały lata,zaczął namawiać mnie na to bysmy poznali jakiegoś faceta, bo chciał widzieć mnie z innym.
Oczywiście nie zgadzałam sie,milion razy chciałam odejść od niego. Jakiś czas był spokój by temat znów wracał.
Urodziłam drugie dziecko, czasem napomknął ale temat znikał na chwile.

W końcu któregoś dnia wymusił to na mnie. Koszmar!
Chciałam odejść, ale gdzie z czym? Bez pracy, 2 dzieci, bez pieniędzy, nie widziałam wyjścia.
Nikomu też nie potrafiłam o tym powiedzieć.

Pokazywał mi strony w internecie,ze takich jak my jest mnóstwo, ze dla wielu ludzi to normalne.
Dla mnie nie było, to chyba najgorsze uczucie jakie kiedykolwiek przeżyłam.
Czy on mnie nie kochał ? Czy ze mną jest coś nie tak, ze on szuka dodatkowej podniety?

Kiedy tego tematu nie ma jest cudowny, opiekuńczy, kochający mąż.
Ale ciągle sie boję momentu kiedy temat wróci :(

Jest mi bardzo ciężko, nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić, nie wiem co zrobic, czy mam sie z tym pogodzic ze on taki jest,przekreślić 18 lat zycia razem, podejść do tego tak ze w końcu to chwila która sie kończy i znów wracamy do normalności??
ŻYCIE to RAJ, do którego klucze są w naszych rękach...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
01 maja 2012, 13:40
Lokalizacja
piekło...

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez bittersweet 02 maja 2012, 19:46
o.n.a,

w Twoim poście przewija sie cały czas poczucie wstydu, braku własnej wartości. Wstyd, bo mąż miał kochankę, bo zmusił Cie do trójkąta /nie wiem, czy dobrze zrozumiałam ?/. Rozumiem, ze czujesz sie z tym wszystkim źle. Ale dlaczego oceniasz sie sama siebie tak nisko ? Nie widzę w tym wszystkim Twojej winy - skąd to poczucie wstydu, wręcz określiłaś, ze czujesz się jak dziwka i szmata ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez o.n.a 02 maja 2012, 20:03
W głowie mam ze tak nie robi normalna kobieta...
Tak sie czuję bo nie potrafię sie pogodzić z tym co muszę robić.
W między czasie czytałam kilka historii, jedna osoba wręcz sobie chwali,jest zadowolona i nie widzi w tym nic złego. Inna o tym fantazjuje.
Ja nie wiem jak mam sie przemóc.
Najpierw sie upijam,potem zamykam oczy i wyłączam sie. Ale po wszystkim nie da sie tego zmyć :(

Najgorszy jest pierwszy moment, chciałabym uciec,schować sie gdzieś ze wstydu.
Nie mogę znieść ze ktoś patrzy na mnie,wiedząc po co przyszedł. Jestem jak sparaliżowana. Nie umiem tego opisać tak by ktoś zrozumiał.
ŻYCIE to RAJ, do którego klucze są w naszych rękach...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
01 maja 2012, 13:40
Lokalizacja
piekło...

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez bittersweet 02 maja 2012, 20:44
o.n.a,

jeśli te "trójkąty" w ten sposób wyglądają, to rozumiem, że jesteś tym zgnojona. Jakiś obcy koleś, Ty musisz się przed tym napić - sorry, wygląda to jakby klient korzystał z usług prostytutki. Jeśli Tobie nie sprawia to żadnej przyjemności, musisz bezwględnie przeciwstawic się mężowi i powiedziec NIE. On nie może zaspokajac swoich potrzeb seksualnych Twoim kosztem. Nie wiem, czy jego potrzeby to zwykłe podglądactwo, czy cos co nazywa sie cuckold /faceta podnieca fakt, ze jego kobieta uprawia seks z innymi/. Z tego co piszesz, zależy Ci na małżeństwie. W takim razie szybko do seksuologa, niech on cos wymysli, tak zebys Ty nie czuła sie upokarzana poprzez wymuszone akty seksualne. Bo żaden związek tego nie wytrzyma na dłuższą metę. Nie dziwie się, że jestes po tych wszystkich przeżyciach w złym stanie, w/g mnie powinnaś zgłosić sie do specjalisty po antydepresanty i terapię. I nie obwiniaj siebie o nic, seks nie jest niczym złym, to zmuszanie kogoś do różnych niechcianych praktyk jest złe. Masz prawo do stawiania granic, do określania na co masz ochotę a na co nie. Partner musi to uszanować. Trzymaj sie i nie poddawaj.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez o.n.a 02 maja 2012, 20:50
Cuckold dokładnie tak jak piszesz... do lekarza zadnego nie pójdę,nie wyobrazam sobie komukolwiek w oczy to powiedzieć.

Muszę miec jakieś leki, zeby nabrać sił, czas pokaże,albo wywalczę, albo sie poddam.

Pobędę tutaj z wami troszkę,bo jakoś lzej mi.
ŻYCIE to RAJ, do którego klucze są w naszych rękach...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
01 maja 2012, 13:40
Lokalizacja
piekło...

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez czarnobiała mery 02 maja 2012, 20:56
O.n.a bez recepty dostaniesz tylko leki ziołowe, które raczej nie pomogą.
Nie musisz wszystkiego lekarzowi opowiadać dokładnie, ale najważniejsze, żebyś dostała pomoc.
Antydepresanty są tylko na receptę, najlepiej, aby zapisał je lekarz psychiatra.
Posty
4573
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 22:22

O.N.A to ja....

Avatar użytkownika
przez bittersweet 02 maja 2012, 21:18
o.n.a,

po pierwsze, lekarze to już nie takie rzeczy widzieli/słyszeli. Po drugie : od tego są, po to skończyli studia, żeby w takich sytuacjach pomagać. A po trzecie : a czego się właściwie wstydzisz ? trójkątów, wielu partnerów ? kobieto... wstydzić się należy, jak kogoś skrzywdzisz, okradniesz itp.

Ty się nie masz czego wstydzić. To tylko ta sytuacja Cie upokarza. Ale można ją rozwiązać. Dojść np u seksuologa, skąd u męża takie upodobania ... czy jakieś chore wzorce z dzieciństwa, czy może przymus poniżania w ten sposób partnerki ?
Odnoszę wrażenie, że jesteś od męża bardzo zależna. Proponowałaś mu inne rozwiązanie tego problemu ? Bo to duży problem, nie zniknie sam z siebie.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do