Tak dalej się żyć nie da..

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Tak dalej się żyć nie da..

Avatar użytkownika
przez Candy14 02 maja 2012, 18:06
Pisałem o tym u góry przewiń do góry..

przepraszam..umknal mi Twoj post..juz czytam
jak wspomniałaś masz faceta - czyli bardzo bliską osobę.

teraz mam.. kiedy wylazilam z depresji nie mialam. Mialam znajomych. Bardzo mi pomoglo w tym pierwszym kroku. Wsciekalam sie na nich, krzyczalam ze maja mi dac spokoj i zajac sie soba a oni uparcie pytali czy juz zadzwonilam do poradni, wyciagali mnie za uszy z domu, nie zrazali sie moja zloscia. Wiem, ze bez nich nie dalabym rady dlatego pytam czy masz kogos znajomego kto moglby Ci pomoc i zmobilizowac.

Akurat mój przyjaciel tkwi w takim samym dołku jak ja i też nie wie jak z tego wyjść więc mi nie pomoże w niczym.

hmm..a gdybyscie obaj ustalili plan dzialania i zaczeli mobilizowac sie do pracy? Nie lubisz slonca wiec moze wieczorny wypad na rower we dwoch?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Tak dalej się żyć nie da..

Avatar użytkownika
przez dans 02 maja 2012, 18:52
Mialam znajomych. Bardzo mi pomoglo w tym pierwszym kroku. Wsciekalam sie na nich, krzyczalam ze maja mi dac spokoj i zajac sie soba a oni uparcie pytali czy juz zadzwonilam do poradni, wyciagali mnie za uszy z domu, nie zrazali sie moja zloscia. Wiem, ze bez nich nie dalabym rady dlatego pytam czy masz kogos znajomego kto moglby Ci pomoc i zmobilizowac.


U mnie czegoś takiego nigdy nie było, nie wyobrażam sobie by ktokolwiek kogo znam z moich 'znajomych' interesował się moim życiem tak dogłębnie by mnie pouczać i mówić żebym coś zrobił. Nie mam takich znajomych. Bo to specyficzne grono - nie mówią o swoich uczuciach, emocjach. I ja sobie nie wyobrażam się otwierać na nich w ten sposób - ty jesteś dziewczyną więc to ludzkie się uzewnętrzniać ze swoimi uczuciami - zawsze jakaś koleżanka będzie męczyć, facet starał się pomóc. A facet facetowi najczęściej nie chce się żalić i mówić co go boli bo to jest swojego rodzaju upokorzenie i oznaka słabości.

Wygodniej jest nic nikomu nie mówić, nie obciążać ich sobą, wyżywać się na przedmiotach w domu, przesypiać życie - z czasem się człowiek przyzwyczaja i dla niego to normalne - nie zna innego życia.

Poza tym ja z okresu gimnazjalnego mam strasznie złe doświadczenia z "przyjaźnią" i do tej pory o tym pamiętam.
Obrazek
Hi, I hate You.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
29 kwi 2012, 22:01

Tak dalej się żyć nie da..

przez Stark 02 maja 2012, 19:12
dans, Jakbym czytał siebie... mam identyczny tok myślenia. To jest jak kolczasta pętla która zaciska się powoli i systematycznie,doprowadzając w końcu do zagłady. I fakt,nasza "pozycja" jest trudniejsza w tej kwestii. (słabości).
Jak się z tego wyrwać, czy jak zacząć, nie wiem, być może specjalista mi coś poradzi, chodź szczerze mówiąc - spodziewam się że po prostu mu wpadnie 100 do kieszeni i będzie to 1-razowe widzenie.
Co bym ci mógł próbować poradzić...żyj wg swoich zasad, próbujmy się jakoś zmotywować do ruszenia z tego cholernego zawieszenia, bo za parę lat nienawiść przeżrę nas do "cna".
Nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć obecnie.
Stark
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Tak dalej się żyć nie da..

Avatar użytkownika
przez Candy14 02 maja 2012, 19:58
ty jesteś dziewczyną więc to ludzkie się uzewnętrzniać ze swoimi uczuciami

Nie do konca.. kiedy cale zycie trzeba bylo sobie radzic samemu i byc silaczka. Ale mimo to jestem sympatyczna wiec zyskiwalam znajomych. Nie chodzi o to, ze im sie zalilam. W depresji raczej zamknelam sie w sobie i nie laknelam kontaktu z ludzmi. To byl dla nich znak, ze jest ze mna zle wiec sami wyszli z inicjatywa. Widocznie jednak zalezalo im na mnie albo mieli misje niesienia pomocy. Nie wiem. W kazdym razie nie zostawili mnie samej za co jestem im bardzo wdzieczna.
Wygodniej jest nic nikomu nie mówić, nie obciążać ich sobą,

wygodniej dla nich ale nie dla Ciebie. Nie mozna oczekiwac ze ktos wyciagnie reke jezeli nie wie, ze tej wyciagnietej reki potrzebujesz.
O tym co mnie boli nauczylam sie mowic dopiero w obecnym zwiazku. Terapia uswiadomila mi , ze mam prawo do slabosci i potkniec i nie musze byc wciaz idealna i bezproblemowa na zewnatrz. Prosic o pomoc zaden wstyd. W ten sposob zweryfikowalam pare znajomosci ..juz bylych obecnie.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Tak dalej się żyć nie da..

Avatar użytkownika
przez dans 02 maja 2012, 21:25
Tylko jaki odsetek ludzi umie pomagać osobom, które mają ze sobą wieloletnie problemy? Bardzo niski. Najczęściej rady typu: nie /cenzura/, wyjdź do ludzi, pij nie /cenzura/ i inne tylko podsycają złość i człowiek coraz bardziej się oddala od innych w celu szukania pomocy.. po paru radach "wyjdź do ludzi" już kompletnie się odechciewa z kimkolwiek pisać "o życiu".

To byl dla nich znak, ze jest ze mna zle wiec sami wyszli z inicjatywa.

Więc na początku znali Cię jako osobę "normalną" i nagle z dnia na dzień zaczęłaś się oddalać? Jeśli tak to co innego - bo mnie jako "zamkniętego" znają "od nowości" i nie wiedzą, że coś się zmienia. Większym szokiem dla niektórych byłby fakt, że czuć ode mnie alkohol / papierosy, że mam na sobie kolorowe i modne ciuchy, że moja twarz się uśmiecha i wypowiadam 100 słów na minutę..

Co bym ci mógł próbować poradzić...żyj wg swoich zasad, próbujmy się jakoś zmotywować do ruszenia z tego cholernego zawieszenia, bo za parę lat nienawiść przeżrę nas do "cna".
Nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć obecnie.


Długoletnia nienawiść do ludzi może się przerodzić w tragedie.. przykład z Niemiec jak 17 latek pozabijał ileś osób w swojej szkole - też parę lat był wycofany z życia i skryty w sobie (na Wikipedii nie ma o tym wzmianki ale na innych to wyczytałem):

http://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_Winnenden

i inne

http://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_ ... igh_School
http://pl.wikipedia.org/wiki/Robert_Steinh%C3%A4user (http://news.bbc.co.uk/2/hi/europe/1956206.stm)
Obrazek
Hi, I hate You.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
29 kwi 2012, 22:01

Tak dalej się żyć nie da..

przez Stark 02 maja 2012, 22:17
dans, Otóż i to... powyższe przykłady pokazują durną ludzką ignorancje - co kończyło się jak się kończyło w powyższych przykładach.
Zwłaszcza w krajach jak USA, gdzie broń jest bardzo łatwo dostępna, i można sobie urządzić "western" : /.
Tak,rady o których mówisz, denerwują, co najwyżej powodują w*urwa na daną osobę i zamknięcie się w sobie, większą nienawiść do siebie,poczucie winy.
Niestety, tak to już jest, że ludzie w przypadku "pomocy" są finezyjni jak zafajdany czołg w ciasnych osiedlowych uliczkach.
A powiedz mi,rodzina coś wie? Rozmawiałeś o tym z nimi?
Czy nie masz komu ufać?
( Z tym problemem również jest ciężko - czasem miewałem gorsze dni, byłem ignorowany, albo traktowany jako "nieszkodliwy idiota", gdy miałem lepszy humor - jak normalny kolega, durnowatość ludzka nie zna granic...
czy raczej ich ograniczenie.)
Stark
Offline

Tak dalej się żyć nie da..

przez Marsal2 02 maja 2012, 22:51
Candy14, miałaś ogromne szczęście, że takich ludzi poznałaś. W moim przypadku było i jest nadal tak jak to opisują dans i Stark. Obecnie muszę wręcz błagać "znajomych" o pomoc, ale jedyne co od nich słyszę od 5 miesięcy to "wybacz, nie mam czasu"...
Marsal2
Offline

Tak dalej się żyć nie da..

Avatar użytkownika
przez dans 02 maja 2012, 23:30
Stark próbowałem kiedyś matce dać do zrozumienia, że coś jest ze mną nie tak to zdepozycjonowała to do rangi nieróbstwa, poprzewracania w dupie i delikatnie mówiąc zignorowała to. Także to jest raczej ostatnia osoba, która może mi pomóc - a do braci nawet nie idę, typowi ekstrawertycy (no może jedynie pijani nie chodzą, pracują i mają swoje rodziny)

Marsal2 jak sobie przypomnę jak wyglądały "sugestie" w kierunku "przyjaciółki" z gimnazjum to aż mnie skręca.. odpowiedzi emotkami pocieszającymi i "bd dobrze" albo odpowiedzi po 30 minutach "aa sorry nie zauważyłam okienka, nie smutaj :*" - dzizyskurwajapierdole. Teraz mam klasę 100% męską, nie mam żadnej koleżanki (ani w szkole, ani poza). Dobrze, że chociaż w szkole nie ma problemu z otoczeniem (nikt mnie nigdy nie wyzywał, nie obgadywał itp - ogólnie każdy myśli, że jest ok i nie wnika głębiej, rozmowy ograniczają się do narzekania na nauczycieli, pytania o sprawdziany i jaja na lekcji)
Obrazek
Hi, I hate You.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
29 kwi 2012, 22:01

Tak dalej się żyć nie da..

Avatar użytkownika
przez Candy14 02 maja 2012, 23:38
Tylko jaki odsetek ludzi umie pomagać osobom, które mają ze sobą wieloletnie problemy? Bardzo niski.

Oczywiscie..od tego sa specjalisci

Więc na początku znali Cię jako osobę "normalną" i nagle z dnia na dzień zaczęłaś się oddalać?

Nie ma ludzi normalnych są tylko niezdiagnozowani ;) Nigdy nie bylam normalna ale bylam kontaktowa.. problemy chowalam w sobie i radzilam na swoj sposob dopoki mnie nie przerosly i nie pojawila sie depresja. Wtedy zauwazyli roznice i zaniepokoili.
Jeśli tak to co innego - bo mnie jako "zamkniętego" znają "od nowości" i nie wiedzą, że coś się zmienia.

wiec juz wiesz, ze masz problem..ludzie nie zamykaja sie w sobie bez powodu. Rozumiem, ze badac takim zamknietym masz problem z nawiazywaniem relacji.

Najczęściej rady typu: nie /cenzura/, wyjdź do ludzi, pij nie /cenzura/ i inne tylko podsycają złość i człowiek coraz bardziej się oddala od innych w celu szukania pomocy.. po paru radach "wyjdź do ludzi" już kompletnie się odechciewa z kimkolwiek pisać "o życiu".

Te rady sa wkurzajace bo wymagaja zmiany i wysilku a wygodniej jest zakopac sie w poscieli i przespac problemy. Znam to az za dobrze. Dlatego najlepiej pracuje sie na terapii z tymi ktorzy doszli do sciany i zostaly im dwa wyjscia..albo zdobyc na ostatni wysilek i zawalczyc o siebie albo skonczyc ze soba. Maja determinacje bo wiedza, ze to ostatnia szansa.
Niestety nic nie przychodzi samo. Jestem pewna, ze dalbys rade zdobyc sie na wysilek fizyczny. Nie masz pojecia jak dobrze to robi kiedy porzadnie sie zmeczysz. Plus taki ze nie masz sily myslec jaki jestes beznadziejny i dodatkowo rozladowujesz nagromadzona agresje i frustracje. Jest jak wentyl bezpieczenstwa. Zastanow sie nad tymi rowerami albo bieganiem..moze uda Ci sie zmobilizowac przyjaciela.
Nie mowie Ci "zrob cos" albo "zycie jest piekne".... bo nie jest.

Candy14, miałaś ogromne szczęście, że takich ludzi poznałaś.

Nie wierze w szczescie :) Takich wyborow dokonalam.. takich ludzi wybralam. Wszystko co sie dzieje w moim zyciu jest moim wyborem..nawet te zle rzeczy. Jedynie za rodzicow i dziecinstwo nie odpowiadam. Ale jako osoba dorosla juz tak.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Tak dalej się żyć nie da..

przez Stark 02 maja 2012, 23:50
dans, Prawda,że typowe zachowania osobników w naszym wieku, są dość durne, i "ograniczone"?
Co widać po tym co piszesz. Rozumiem też ból tego, że rodzina ci nie pomaga - ja swojej nie ufam :<. Mają swoje problemy... a po drugie ich zrozumienie.... powiedzmy że świnka morska mogłaby mi udzielić lepszej rady, niż większość rodziny.

Pozostaje żyć dla siebie, bo to szaleństwo w zamknięciu własnej głowy,jest to tragiczne na swój sposób... nie poddajmy się temu...

Typowe rady "weź się w garść","nie p*erdol", "weź rusz dupę" itp... nosz krwa, jak ograniczonym tępakiem trzeba być, by srać takimi "mądrościami" :<?

Zaś z otoczeniem... niby wszystko ok,nie czepiają się.. ale jakoś idzie, dobrze że chociaż tyle.

Tylko to zmotywowanie się do 1 kroku... czemu to tak cholernie trudne?
Wiem,być może szukam wymówek,usprawiedliwiam się, itp?
ale co z tego?
"zwykli" ludzie tego nie zrozumieją... ot co :<.
Stark
Offline

Tak dalej się żyć nie da..

Avatar użytkownika
przez Candy14 03 maja 2012, 00:04
Wiem,być może szukam wymówek,usprawiedliwiam się, itp?
ale co z tego?

To ze odbierasz sobie szanse.. szkoda rezygnowac zanim sie zaczelo nie?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Tak dalej się żyć nie da..

przez Marsal2 03 maja 2012, 00:43
dans, ja za to nie mam ŻADNEGO kumpla. Na roku praktycznie same kobiety. A od początku magisterki (wtedy depresja się pojawiła, jednak przyglądając się swojemu życiu, zaczęła się dużo wcześniej) nie mają ochoty ze mną nawet na uczelni rozmawiać. Jak już pisałem w innym temacie, zostały przy mnie jedynie 3 koleżanki, jednak nawet one już zaczynają się ode mnie odsuwać. Znajomych spoza uczelnie nie mam.

Candy14 napisał(a): To ze odbierasz sobie szanse.. szkoda rezygnowac zanim sie zaczelo nie?


Nie szkoda jeżeli nie ma się po co próbować, nie ma dla kogo. Dla siebie? Nie ma sensu. W życiu nic dla siebie nie zrobiłem. Wyjdę z depresji i co? Dalej będę sam, bez przyjaciół, bez miłości...
Marsal2
Offline

Tak dalej się żyć nie da..

Avatar użytkownika
przez Candy14 03 maja 2012, 00:50
W życiu nic dla siebie nie zrobiłem

bład... ja zrozumialam go dosc pozno. Teraz sama dla siebie jestem najwazniejsza
Wyjdę z depresji i co? Dalej będę sam, bez przyjaciół, bez miłości...

To takie typowe myslenie depresantow..calkiem zrozumiale. Tylko jest jedno ale... nie masz pojecia co Cie moze spotkac. Mnie spotkala nowa milosc ..nowi przyjaciele... a bylam juz bliska odebrania sobie tej szansy.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Tak dalej się żyć nie da..

przez Stark 03 maja 2012, 01:13
Marsal2, I mnie się przejawia takie myślenie... "dla siebie" - "po co", czasem z nasileniem,czasem odpuszcza... ale zgodzę się z candy, nie odbieraj sobie tego.
Żyj według swoich przekonań,marzeń, znajdą się i ludzie... jeśli nie,chociaż będziesz szczęśliwy robiąc coś dla siebie.
Wiem,nie łatwo się podnieść,znaleźć cel,marzenia, zmotywować do tego wszystkiego, ale z czasem... to przyjdzie,aczkolwiek trzeba trochę dopomóc...
Stark
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do