brak pracy - depresja sie poglebia...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

brak pracy - depresja sie poglebia...

przez Apofis 12 kwi 2012, 18:34
Jaskółka.

Zwróć uwagę na papiery które wysyłasz do pracodawcy. Żadnej maniany przy tym. Każde kropki, przecinki itd na swoim miejscu. Niech to też w miarę fajnie wygląda. W necie jest sporo szablonów. Pisz oferty dedykowane pod konkretnego pracodawcę. Jakieś dwa trzy zdania w mailu w odniesieniu do oferty.
Skończyłem HR. Jak chcesz to daj mi na privie adres mailowy i zobaczę czy moim zdaniem CV jest ok.
Z portali "globalnych" polecam infopracę. Czasem na praca.pl jest coś ciekawego. Odwiedzaj również strony urzędowe np biuletyn informacji publicznych. Jest też taki portal psz.praca.gov.pl ...

Ja 3 miesiące szukałem pracy. Teraz mam ją dopiero od tygodnia. Nie jest lekko. Ale trzeba konsekwencji. Codziennie czytanie tych portali, chodzenie do urzędów, pośrednictw itd. I... najważniejsze. Staraj się być naturalna i nie mów więcej niż to o co Cię pytają na rozmowie.
Jeszcze noc się wokół tli, a już wiem, że dzień jest zły...
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
12 mar 2012, 11:37
Lokalizacja
Poznań

brak pracy - depresja sie poglebia...

przez mrbm 12 kwi 2012, 21:35
Wyautowanie społeczne depresję pogłębia. A brak pracy jest jednym z główniejszych stanów podcinających wiarę w siebie. Także ten temat nie może brzmieć głupio. Ja w pewnym sensie jestem szczęściarzem.,Chociaż jestem całkiem młody, to nie pracując mam stały już, pasywny dochód który pozwala mi nie troszczyć się o to co przysłowiowo do garnka włożyć. (Ale nie zazdrośćcie mi, bo widzę po sobie, że to również przekleństwo. Kasa mi wpada, ale życiowo jestem kompletnie nieczynny. Nikt mi nie szefuje, nie mam kolegów z pracy, nie mam znajomych, nie mam przyjaciół. Nie jestem biedny, ale też nie jestem bogaty. Z nikim się nie spotykam, z nikim nie widuję. Ale najważniejsze w tym wszystkim, że od bardzo wielu lat mam depresję. (dystymię z paroma mocniejszymi epizodami) Źle leczoną. Dzisiaj wiem, że gdyby nie to moje miękkie lądowanie - czyli moje pieniądze, to proza życia przymusiłaby mnie do szukania sensownych rozwiązań już jakieś dziesięć lat temu i teraz pewnie żyłbym zupełnie inaczej. W tej sytuacji pewnie dla niewielu moje zdanie w temacie będzie istotne, ale chciałbym tylko powiedzieć, że jeśli ktoś nie ma pracy, a ma już depresję... to niech nie tyle szuka pracy, tylko niech sfokusuje sie na ważniejszą sprawę - zapożycza się, niech bierze jakieś cholerne kredyty na podstawową egzystencję itp. gdzie jednak główne koszta idą na SENSOWNĄ TERAPIĘ. Od tego trzeba zacząć. Zdrowa psychika to podstawa wszystkiego. Bez tego wszystko co się robi, to jak zamki na piasku... Sory za patos.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 mar 2012, 20:14

brak pracy - depresja sie poglebia...

Avatar użytkownika
przez beti19 12 kwi 2012, 21:41
mrbm napisał(a):, ale chciałbym tylko powiedzieć, że jeśli ktoś nie ma pracy, a ma już depresję... to niech nie tyle szuka pracy, tylko niech sfokusuje sie na ważniejszą sprawę - zapożycza się, niech bierze jakieś cholerne kredyty na podstawową egzystencję itp. gdzie jednak główne koszta idą na SENSOWNĄ TERAPIĘ.



nieco dziwne stwierdzenie czy też porada ............
a w jaki sposób nie mając pracy można się zapozyczać u kogo? bo dla banku jestem niewypłacalnym klientem
bez umowy o pracę a moi znajomi żyja z dnia na dzień od wypłaty do wypłaty ?

coś mi tu nie pasuje w takim podejściu do sprawy.
http://swiatbeti19.blogspot.com/

"Spiesz się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą"
Ks.Twardowski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
888
Dołączył(a)
13 sty 2011, 21:13
Lokalizacja
Wodzisław Śląski

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

brak pracy - depresja sie poglebia...

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 12 kwi 2012, 21:56
Ja nie pracuję i nie mam dochodów żadnych ale też mam zapewniony dzięki rodzinie byt i do końca życia mógłbym żyć, egzystować nie pracując. Gdybym miał nóż na gardle musiał znaleźć pracę to bardziej bym się starał o jej znalezienie zdecydował bym się na byle jaką aby tylko mieć pieniądze na życie. Życie na garnuszku rodziny w wieku ponad 30-tu lat nie wpływa dobrze na moją samoocenę psychikę itd ale mimo to ciężko mi się jej zmotywować do pracy.
Wiadomo jak się nie ma pracy ma się ograniczone możliwości poznawania nowych ludzi, człowiek wstydzi się swojej sytuacji i unika innych.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

brak pracy - depresja sie poglebia...

przez mrbm 12 kwi 2012, 22:25
Beti... jeśli psychoterapia nie robi za psychokosmetykę dla znudzonych tylko stanowi o być albo nie być człowieka, to mamy jasne priorytety. I to dotyczy nie tylko depresji ciężkiej ale i tej lekkiej - która paradoksalnie może wyrządzić w życiu więcej szkód niż tzw. "depresja jawna", która przebiega szybko, burzliwie, łatwo ją zdiagnozować. Skoro na walkę z rakiem znienacka wszyscy się mobilizują, aktywizują siebie, rodzinę, obcych nawet, to dlaczego tego nie robimy, kiedy siada nam "główny procesor"? Kiedy człowiek psychicznie sam niszczy siebie, jak nowotwór występuje przeciwko własnemu JA, często porywając się na swoje życie, w najlepszym razie kaleczy siebie na inne sposoby... ? Depresja to nie majaki zblazowanego poety, ale poważna, wyniszczająca choroba która podstępnie degeneruje zwłaszcza Polaków - bo mamy kulturowy nawyk lekceważenia "nastrojów", a już zwłaszcza jeśli idzie o mężczyzn, którzy powinni być zawsze "twardzi". Tak są polscy mężczyźni wychowywani od małego chłopca, w kulturze zimnego macho. Gdzieś, raz po raz ten "macho" pęka, gazety sycą się opisami wisielców, morderców rodzinnych, krzywdzicieli prześladowców, ale też alkoholików, narkomanów - którzy stanowią nieproporcjonalnie duży procent w stosunku do kobiet... itd. Ale zjechałem z tematu. Ogromnie. Wiem. W sumie co miałem napisać, to napisałem na początku tego posta.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 mar 2012, 20:14

brak pracy - depresja sie poglebia...

Avatar użytkownika
przez Sorrow 12 kwi 2012, 23:04
mrbm napisał(a):Wyautowanie społeczne depresję pogłębia. A brak pracy jest jednym z główniejszych stanów podcinających wiarę w siebie. Także ten temat nie może brzmieć głupio. Ja w pewnym sensie jestem szczęściarzem.,Chociaż jestem całkiem młody, to nie pracując mam stały już, pasywny dochód który pozwala mi nie troszczyć się o to co przysłowiowo do garnka włożyć.

Skąd się bierze stały pasywny dochód?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

brak pracy - depresja sie poglebia...

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 13 kwi 2012, 11:04
ech wszystkie mozliwosci juz przerobilam niestety

korepetycje: dalam ogloszenie do gazet, w necie i nic, zadnego odzewu. tu tez trzeba znajomosci, ktos cie poleci itd. nikt sie nie zglosil
tlumacz przysiegly: trzeba miec mgr a ja jestem po licencjacie
podyplomowka lub inne studia: trzeba miec za co studiowac
wieczorowki dla doroslych: NIE MA PRACY ( naprawde nie wiem czy tak trudno to zrozumiec)
angielskiego bardzo czesto uczą osoby np po biologii czy chemii ( znam taki przypadek) ktore zrobily podyplomowki z nauczania jezyka i trzymaja sie twardo swoich miejsc pracy i nikt ich nie zwolni, przykre to ale prawdziwe...

no ale bardziej interesuje mnie co wy robicie w takiej sytuacji, jak sobie z tym radzicie :)

-- 13 kwi 2012, 11:09 --

Apofis napisał(a):Jaskółka.

Zwróć uwagę na papiery które wysyłasz do pracodawcy. Żadnej maniany przy tym. Każde kropki, przecinki itd na swoim miejscu. Niech to też w miarę fajnie wygląda. W necie jest sporo szablonów. Pisz oferty dedykowane pod konkretnego pracodawcę. Jakieś dwa trzy zdania w mailu w odniesieniu do oferty.
Skończyłem HR. Jak chcesz to daj mi na privie adres mailowy i zobaczę czy moim zdaniem CV jest ok.
Z portali "globalnych" polecam infopracę. Czasem na praca.pl jest coś ciekawego. Odwiedzaj również strony urzędowe np biuletyn informacji publicznych. Jest też taki portal psz.praca.gov.pl ...

Ja 3 miesiące szukałem pracy. Teraz mam ją dopiero od tygodnia. Nie jest lekko. Ale trzeba konsekwencji. Codziennie czytanie tych portali, chodzenie do urzędów, pośrednictw itd. I... najważniejsze. Staraj się być naturalna i nie mów więcej niż to o co Cię pytają na rozmowie.


bardzo dobre rady ktore zastosowalam juz dawno, niestety nie pomagaja ;)

-- 13 kwi 2012, 16:19 --

Sorrow napisał(a):
mrbm napisał(a):Wyautowanie społeczne depresję pogłębia. A brak pracy jest jednym z główniejszych stanów podcinających wiarę w siebie. Także ten temat nie może brzmieć głupio. Ja w pewnym sensie jestem szczęściarzem.,Chociaż jestem całkiem młody, to nie pracując mam stały już, pasywny dochód który pozwala mi nie troszczyć się o to co przysłowiowo do garnka włożyć.

Skąd się bierze stały pasywny dochód?



wlasnie tez jestem ciekawa :) skad?

-- 16 kwi 2012, 09:59 --

łiii no i temat sie zamrozil, wyglada na to ze na forum wiekszosc pracuje a jak ktos jest bezrobotny nie bardzo chce o tym rozmawiac
naprawde goraco was zapraszam do tego zebysmy pogadali o tym jak sobie z tym radzimy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

brak pracy - depresja sie poglebia...

przez emfaza 23 kwi 2012, 12:04
Ja na depresje choruje od kilku lat i właśnie mam poważny nawrót choroby.Jeśli chodzi o pracę to jestem na rozdrożu dróg.Pracuję jako projektant od 4 lat.Jestem twórcza i kreatywna,jednak mam problem z niszczącą we mnie te cechy szefową.Zawsze były problemy w naszych relacjach.Ciągle jednak tłumaczyłam sobie, że tak to jest, że szefowa prowadzi ze mną wojnę psychiczną, że nie mogę się przejmować,starałam się to olewać i dawać radę.Jestem na własnym utrzymaniu, nie mam rodziny ani bliskich i żadnych oszczędności,więc nie rzucałam pracy.Trzymałam się jej kurczowo,bojąc się o siebie jak znajdę się bez pieniędzy z nawrotem depresji i sobie nie poradzę.Leczę się u psychiatry, który już kilkakrotnie na przestrzeni tych lat proponował mi zwolnienie lekarskie nawet długoterminowe,gdyż współpraca z szefową to był horror.Ja jednak za wszelką cenę twierdziłam, że to zniosę.Jej atak na mnie nie jest jawny,ma charakter utajonej wojny,podtekstów,podważania zdania, krytykowania pomysłów itd. I tak to trwało latami.Nie korzystałam ze zwolnień dawałam radę.Był moment poprawy i mojego stanu i stosunków z szefową.Postanowiłam rozsądnie zwijać żagle z tej pracy i pomału organizować sobie alternatywę.Postarałam się o dotację i założyłam własną firmę,ale nadal nie zrezygnowałam z pracy, bo nie wiedziałam jak mi pójdzie, jak będę sobie radzić.W pracy stosunki znowu się pogorszyły, bo szefowa dostawała szału chyba,że mam swoją firmę, czepiając się mnie na każdym kroku.Pogodzenie swojej działalności i pracy na etacie było trudne.Na nic nie miałam czasu ani sił.Starałam się jednak pracować sumiennie, żeby nie miłą się do czego przyczepić, ale ona i tak na siłę znajdowała powody by mnie upokarzać,krytykować.Praca wysysała ze mnie energię i nie miałam siły na rozkręcenie biznesu.Miesiące mijały a ja czułam że jestem w błędnym kole.Wyjechałam na kilka dni na święta by się odstresować,złapać dystans i nabrać sił by dalej dawać radę,jednak po powrocie znowu mnie zaatakowała w wyrafinowany sposób i wtedy jak lawina pękło we mnie wszystko.Dopadła mnie silna depresja.Udałam się do lekarza,oprócz leków chciał znowu dać zwolnienie,ale ja się bałam.Nie wzięłam tego zwolnienia, bo pomyślałam sobie co ona powie,jak poradzę sobie z moją nierozkręconą firmą.Chodziłam do pracy ale mój stan się pogorszył.Nie dałam już rady.Właśnie nie poszłam 2 dzień do pracy i idę po to zwolnienie i nie chce już nigdy tam wracać.Dla siebie też nie mogę pracować jak będę mieć zwolnienie.Zabrnęłam w kozi róg.Firma nie rozkręcona,popadam w długi.Pracę muszę rzucić,bo zdałam sobie sprawę, że padłam ofiarą mobbingu i zostawanie tylko pogarsza mój stan zdrowia.Właściwie to powinnam była dawno to zrobić bo zabrała mi ona cała radość życia,pomysłay, kreatywność.Teraz leżę w strasznym stanie nie wiem jak to wszystko rozegrać.Rachunki na moją działalność muszę płacić a pracować nie mogę.Boje się, że choroba nie pozwoli mi na normalne funkcjonowanie i utrzymanie się tylko z mojej działalności,która wymaga ciągłych starań,promocji i wielogodzinnej cięzkiej pracy, która nie zawsze przynosi efekty, nawet te finansowe.To mi napędza dodatkowe lęki, których i tak jest cała masa,boję się wychodzić z domu,a siedzenie w nim nie polepsza mego stanu.Poczekam,zobaczę jak to się rozwinie,może na zwolnieniu przemyślę jak rozwinąć firmę,bo pracując na etacie nie miałam ani czasu ani chęci na jej rozwijanie. Najgorsze jest to, że boję się przyszłości jak zostanę bez kasy to nie wyjdę z choroby,nie pociągnę ani własnej firmy ani nie znajdę pracy.W duchu staram sobie tłumaczyć że jakoś to się ułoży, że coś wymyślę,ale od tego myślenia już mi gorzej,bo przy depresji racjonalne myślenie i podejmowanie samotnie życiowych decyzji nie jest łatwe.Także trudno powiedzieć czy lepiej pracować i padać ofiarą psychoterroru czy mieć własną firmę i ciągle się stresować i radzić z kłopotami,myśleć o tym jak przetrwać, jak zarobić.Nie chcę aby z ambitnej dziewczyny z pomysłami, a za taką uważa mnie otoczenie, została nieużyteczna jednostka społeczna,nie umiejąca sobie poradzić życiowo.Mimo wszystko nie należy się poddawać,odpychać myśli samobójcze, wierzyć że się ułoży, że kolejne nawroty choroby nie będą aż tak silne.Pisząc to sama to sama sobie to wbijam do głowy,ale to nic nie daje bo pozostaje osamotnienie,lęki i niechęć do życia...które z pewnością ma dla nas jeszcze wile niespodzianek.No...rozpisałam się ale pomyślałam że warto w tym wątku co by go odświeżyć podzielić się swoją historią.Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 kwi 2012, 11:05

brak pracy - depresja sie poglebia...

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 24 kwi 2012, 17:47
emfaza mnie też praca męczyła psychicznie jak pracowałem chociaż w niej żadnej odpowiedzialności nie miałem to była prost praca fizyczna. W tej firmie gdzie Cie tak mobbują nie mam sensu pracować Twój stan się nie poprawi a może jeszcze pogorszy. Do własnej firmy też trzeba mieć silny charakter siłę przebicia no ale nikt wtedy Cie nie będzie prześladował. Zostaje jeszcze opcja znalezienia innej pracy jakby własna działalność była ponad Twoje siły
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

brak pracy - depresja sie poglebia...

przez emfaza 24 kwi 2012, 18:12
Dziękuję Carlosbueno, taką też strategię staram się przyjąć.Oczywiście stany lękowe się nasilają jak myślę o przyszłości, ale może leki niedługo zaczną działać więc trochę wyluzuje i wszystko przemyślę.Z jednej strony dobrze mieć alternatywę tj ja że mam firmę i jak zrezygnuję z pracy to się jej poświęcić, ale z drugiej kiepska sytuacja finansowa,niestabilny dochód a pewne rachunki i bezrobocie wokół nie pomagają w spokojnym myśleniu o przyszłości.Ale coż czasem trzeba oddać się w ręcę losu,skoro już mi siadł organizm i jestem wrakiem(schudłam 5kg w tym tygodniu)to znaczy że nie ma co się tam dłużej męczyć.Nie jeden syf już w życiu przeszłam to i z tym dam radę.Jutro szefowa dostanie zwolnienie na miesiąc od psychiatry bo wysłałam pocztą.Ciekawe jak bardzo się wkurzy bo nie sądzę, żeby się domyśliła z jakiego powodu jestem na zwolnieniu.Tyle razy byłam niesłusznie podejrzewana o jakiś niecne zamiary wobec tej pracy, że pomyśli że coś kombinuje.Lekarz kazał mi się nie przejmować powiedział że choroba to choroba i nieważne co sobie myśli ktoś.Pewnie będą mnie sprawdzać.Kontroli z Zusu tez mogę się spodziewać.Coż czas pokażę jedyne co mnie może teraz uratować to pozytywne myślenie, że wszystko się ułoży a toksyczną pracę przemienię w dobrze prosperujący biznes gdzie się przekonam o urokach totalnego samozatrudnienia.Pozdrawiam serdecznie

-- 24 kwi 2012, 22:50 --

Dziękuję Carlosbueno, taką też strategię staram się przyjąć.Oczywiście stany lękowe się nasilają jak myślę o tej pracy i w ogóle o najbliższej przyszłości, ale może leki niedługo zaczną działać więc trochę wyluzuje i wszystko przemyślę.Z jednej strony dobrze mieć alternatywę tj ja że mam firmę i jak zrezygnuję z pracy to się jej poświęcić, ale z drugiej kiepska sytuacja finansowa,niestabilny dochód a pewne rachunki i bezrobocie wokół nie pomagają w spokojnym myśleniu o przyszłości.Ale coż czasem trzeba oddać się w ręce losu,skoro już mi siadł organizm i jestem wrakiem(schudłam 5kg w tym tygodniu)to znaczy że nie ma co się tam dłużej męczyć.Nie jeden syf już w życiu przeszłam to i z tym dam radę.Jutro szefowa dostanie zwolnienie lekarskie na miesiąc od psychiatry bo wysłałam pocztą.Ciekawe jak bardzo się wkurzy bo nie sądzę, żeby się domyśliła z jakiego powodu jestem na zwolnieniu.Tyle razy byłam niesłusznie podejrzewana o jakiś niecne zamiary wobec tej pracy, że pomyśli że coś kombinuje.Lekarz kazał mi się nie przejmować powiedział że choroba to choroba i nieważne co sobie myśli ktoś.Pewnie będą mnie sprawdzać.Kontroli z Zusu tez mogę się spodziewać,co mnie też pogrąża w lęku.Cóż czas pokaże... jedyne co mnie może teraz uratować to pozytywne myślenie, że wszystko się ułoży a toksyczną pracę przemienię w dobrze prosperujący biznes gdzie się przekonam o urokach totalnego samozatrudnienia.Pozdrawiam serdecznie

-- 24 kwi 2012, 23:00 --

coś mi się pokićkało z tymi postami myślałam, że nie napisałam wcześniej a jednak napisałam,już nie ogarniam przez te wszystkie nerwy,dobra wmuszam w siebie kanapkę i łykam leki na noc..a tym co siedzą bez pracy to może jakaś internetowa sprzedaż pomoże,ma się zajęcie,motywacje,bo trzeba to ogarniać a i kasa może z tego być,ja akurat średnio się nadaje do latania na pocztę z paczkami i kumania internetowych zakupów,ale jak mnie życie zmusi to będę musiała
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 kwi 2012, 11:05

brak pracy - depresja sie poglebia...

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 25 kwi 2012, 07:41
emfaza, ja tez kiedys mialam szefową ktora mnie wykanczala psychicznie. jak pisalam, jestem nauczycielką i nie wytrwalam w tamtej pracy caly rok szkolny. zwolnilam sie sama 3 miesiace przed koncem roku bo bylam w takim stanie ze codzienie plakalam, trzeslam sie na mysl o tym ze musze isc do pracy i patrzec na ta jędze. wiem ze stosowalam mobbing w stosunku do innych osob i teraz załuje ze nic z tym nie zrobilam, że nie zglosilam tego do kuratorium, gdziekolwiek. ale chyba nie mialam wtedy sily walczyc, nie chcialam do tego wracac i jak sie zwolnilam spadł mi kamien z serca, w koncu po wielu miesiącach udręki poczułam ulgę. mialam to szczescie ze szybko znalazlam prace " na zastepstwo" w innej szkole i jakos pociagnelam. potem pracowalam 2 lata w jednej szkole i .... no coz, dyrektor mnie zwolnil i zastąpil mnie swoją córką. jak sie o tym dowiedzialam bylam w komplenej rozsypce, ale mialam jeszze drugą prace, prowadzilam kursy. ciagle mialam to szczescie ze znajdowalam jakas inna prace a jednak teraz szczescie mnie opuscilo, mija 3 miesiac jak jestem bezrobotna....
jesli masz mozliwosc rozwiniecia sie w swojej firmie zrob to. zwolnij sie z tamtej pracy. jesli masz siłe walcz, zawiadom o mobbingu - masz przeciez dowod - leczysz sie. lekarz z pewnoscia nie bede robil problemu zeby stwierdzic ze to z powoduklopotow w pracy przede wszytskim sie leczysz. moze uda ci sie powalczyc ze ta zołzą. jesli nie masz sily - odejdz, poczujesz ulge tak jak ja kiedys. rozwin firmę, bedzuesz pracowac sama dla siebie nikt nie bedzie ci mowil co masz robic. trzymam kciuki
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

brak pracy - depresja sie poglebia...

przez emfaza 25 kwi 2012, 10:15
Dziękuję Jaskółko,już utwierdzam się w tej myśli,że tam nie wrócę,choć lubiłam tą pracę.A moja szefowa nie lubi mnie, bo czuje we mnie zagrożenie,bo jestem pewna siebie i niezależna i nie dam sobą pomiatać i chyba nawet nie ma pojęcia co taki długotrwały mobbing ze mną zrobił.Że jej się udało mnie wyniszczcyć psychicznie.Chciała mnie ujarzmić pokazać kto tu rządzi,ale wyszło że zostało ze mnie wylęknione warzywo.Podawać ich do sądu nie będę, bo nie miałabym sił na to,chyba że sama rozpęta wojnę za to że poszłam na zwolnienie i może udaję i kombinuje.Wtedy może będę się bronić.Póki co dochodzę do siebie i wciskam sobie do głowy, że jakoś to będzie.
Mam tylko nadzieje,ze nie dam ciała z tą z tą moją działalnością.Bo wiem że wszystko zależy ode mnie i moich sił i organizacji pracy,a w tej chorobie to miewam z tym kłopoty,więc wolałabym nie pisać tu za pół roku że siedzę na bezrobociu z długami bo mi się nie udało.
A Tobie Jaskółko życzę znowu tego szczęścia, które nad Tobą czuwało, by szybko coś się trafiło a najlepiej w miłej atmosferze, bo jak widać to jest czasem ważniejsze niż jakiekolwiek zarobki.Powodzenia i dużo siły i wytrwałości.Nawet w powątpiewaniu trzeba się podpierać wiarą w to, że nasze życię to puzle i jakoś się poukłada to wszystko, nawet jeśli się potem okaże że nie które elementy do siebie nie pasują:)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 kwi 2012, 11:05

brak pracy - depresja sie poglebia...

przez Alexandra 25 kwi 2012, 22:53
Linka z tą utrata uprawnien nauczycielskich- to mit. Nie ma czegos takiego - dowiadywalam się w kuratorium.

Co do braku pracy dla anglistów- Jaskółka skąd jestes? Nie chce mi się w to wierzyć. Może z etatem w szkole trudno, ale można mieć mnóstwo korepetycji, kursów itd. Wiem, że moje koleżanki anglistki wyciągaja po 3-4 tyś miesięcznie
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

brak pracy - depresja sie poglebia...

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 26 kwi 2012, 11:25
Alexandra, jesli chodzi o korepetycje tak jak pisalam dalam ogloszenie w kazdej mozliwej gazecie, portalu, nikt sie nie odezwal.
jestem z okolic olsztyna ( warminsko-mazurskie), wierz mi ze naprawde nie ma pracy
co mi z tego ze mi jakas szkola jezykowa proponuje 90 min 2 razy w tyg 40-60 km ode mnie za najnizsza stawke. mi to sie zwyczajnie nie oplaca...
kursy? prowadzilam kursy unijne, ale kazdy kurs sie konczy...
dosc mam pracy na umowe o dzielo, bez ubezpieczenia, skladek. chce miec stala prace, jak kazdy.

co do utraty uprawnien - nie mozna stracic uprawnien, wiem o tym. komus sie cos popieprzylo.

takze generalnie jest lipa. najgorsze ze nie mam prawa jazdy, gdyby nie to mialabym prace na zastepstwo ale to gdzie w szkole na wsi gdzie nie ma dojazdu stad gdzie mieszkam...
chyba trzeba isc na to prawko tylko za co tu zyć? :( do dupy byc na utrzymaniu chlopaka, żle mi z tym jak cholera

-- 26 kwi 2012, 11:28 --

Alexandra, mialam jeszcze cos napisac. nikomu sie nie chce w to wierzyc, a jednak. nie jestem jedyna bezrobotna anglistką....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do