Jak się odnaleźć ? Jak sie cieszyć... Pomóżcie

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jak się odnaleźć ? Jak sie cieszyć... Pomóżcie

przez goskowa94 26 mar 2012, 21:28
Hej, mam pewien problem ze sobą. Ktoś spróbuje mi coś doradzić? Na początek się przedstawię : Jestem Edyta i mam 17 lat. Chodzę do 2 klasy gimnazjum, tak GIMNAZJUM ! Nie przeszłam do następnej klasy chyba z 3 razy (nawet już nie pamiętam). A jednym z powodów tego jest to że nie umiem dogadać się z ludźmi. Po prostu nie umiem z nikim rozmawiać. Zawsze były ze mną przeróżne problemy, awanturowałam się w domu z rodzicami i dziadkami, biłam się z koleżankami w szkole, jakoś nie specjalnie zależy mi na ocenach i skończeniu szkoły. NIE ZALEŻY MI na NICZYM. Po prostu żyje sobie jak jakaś roślinka. Nie mam żadnych znajomych, cały czas jestem sama. Nie mam ani chłopaka ani przyjaciół. Oczywiście miałam tam parę znajomych ze szkoły ale nasze relacje zawsze kończyły się właśnie w niej, w szkole. Po za szkołą z nikim się nie umawiam. Nawet gdybym miała z kimś gdzieś wyjść to nie umiałabym się tym cieszyć - i to boli mnie najbardziej. Nie umiem się cieszyć i korzystać z życia, jestem najbardziej samotną, nudną, obojętną dziewczyną na tym świecie. Szkoła, dom, szkoła dom a w domu po szkolę zazwyczaj śpię albo obżeram się przed telewizorem albo komputerem. Od roku chodzę do szkoły dla trudnej młodzieży i na początku wszystko było ok. Chodziłam z dziewczynami z klasy na przerwy, na papierosa, czasem się pośmiałyśmy, pogadałyśmy. Ale w pewnym momencie zaczęłam powoli się od nich izolować, nawet nie mając tej świadomości. W sumie sama nie wiem czemu to robiłam, po prostu tak się stało i już. Może za bardzo byłam zamyślona i zaangażowana w moje "przyszłe plany", "na co uzbierać hajs", "na jaki koncert iść", "jak stworzyć swój zespół" itp. itp. Przypomnę że od kiedy chodzę do tej szkoły, chodzę też do pracy (w tej chwili mam wolne) by sobie uzbierać na jakieś ciuchy czy własne wydatki. Jestem też fanką Heavy-Metalu co pokazuje w każdy możliwy sposób, a w tej szkole są same "dresy" i "puste maniury". Wbrew moich obaw w klasie mnie zaakceptowali, co nie mogę powiedzieć o reszcie szkoły. Niestety gdy zaczęłam się tak izolować, osoby z mojej klasy perfidnie to wykorzystały i zaczęli mi dogryzać i śmiać się ze mnie co zaowocowało kolejną "bójką" pomiędzy mną a jedną z dziewczyn. Dlatego przepisałam się do innej klasy, niestety niedawno CAŁA historia się powtórzyła. Na początku było ok, a ostatnio też niemal pobiłam się z jedną. I po prostu nie wiem co się ze mną dzieje, nie umiem z nimi rozmawiać i nie umiem się cieszyć. Nawet sama nie wiem co mnie cieszy. Wszystkie rzeczy na które zbierałam pieniądze mam i co dalej ? I niby po co mi one są potrzebne skoro mnie nie cieszą ? W tej chwili mam taką depresje że po prostu dla mnie jutra może nie być, bo i po co ? kolejny nudny i beznadziejny dzień taki jak ten ? po co mi jutro skoro w nim będzie dokładnie to samo co dzisiaj, śmiechy w szkole na mój temat, potem powrót do domu w humorze w którym mam ochotę ich wszystkich powystrzelać i na koniec bezsensowne siedzenie w domu czekając na to samo. Nie umiem znaleźć czegoś, co potrafiłoby mnie przytrzymać w radości. Rozumiem że są złe i dobre dni, ale ja cały czas miewam te najokropniejsze z najokropniejszych. Może gdybym miała z kim pogadać albo wyjść na miasto się powygłupiać to nie myślałabym o tym wszystkim co spotyka mnie w szkole. Ale niestety nie mam i na dodatek gdybym miała to ta osoba by mnie drażniła i wkrótce też bym od niej uciekła. Najbardziej boli mnie to ze inni mają grupkę swoich przyjaciół, chodzą z nimi na imprezy, bawią się, śmieją się, cieszą się. Mają wspólne przeżycia, niesamowite przygody, wspólne rozkminy. A ja nic, cały czas nic, całkowita nicość. I to nie chodzi tylko o tą szkołę ale o całokształt mojego życia. Od zawsze byłam tylko sama, lubiłam być samo, bo przy ludziach jest mi niekomfortowo, nieswobodnie. Zawsze jak jest jakaś sytuacja sam na sam z jakąś osobą to modlę się żeby jak najszybciej ta sytuacja się skończyła a ta osoba poszła. A ja właśnie nie chce żeby tak było ale nie wiem jak to zmienić. To jest moja wina że nie jestem tak otwarta jak inni ? I przez to mam cierpieć ? Nie wiem co robić, jest mi beznadziejnie. Sory że to takie długie ale musiałam się wypisać. A teraz w skrócie moje problemy : Nic mnie nie cieszy, nie widzę sensu życia - nie mam po co żyć nie mam celu, jest mi nudno i obojętnie. Niby zależy mi na niektórych osobach ale jak te osoby mnie nie lubią to mnie to nie rusza - przecież to jest oczywiste ze mnie nie lubią bo mnie nikt nie lubi bo jestem inna i dziwna dlatego nie robi to na mnie wrażenia że osoby do których coś czuje nie lubią mnie. Nie umiem żyć i normalnie rozmawiać z ludźmi - zawsze brakuje mi tematów. Mam niską samoocenę, codziennie mam burze myśli - w jednej sekundzie jestem "happy" a w drugiej chce umrzeć, nie umiem tego znieść że wszyscy traktują mnie jak "szm*a*te" i reaguje na to agresją. Niby pragnę bliskości i wspólnych niezwykłych przeżyć ale jak tylko jest jakaś możliwość na zapoznanie się z kimś to w ostatniej chwili uciekam bo boje się ze i tak wkrótce wszystko zepsuje - przypominam że od zawsze mam problem z porozumieniem się z ludźmi i nie wiem jak to jest być z kimś blisko a jak nie wiem to oczywiste jest ze coś zepsuje- dlatego się wycofuję. I chyba to wszystko...
Ostatnio edytowano 26 mar 2012, 22:36 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: zmieniono dział
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
26 mar 2012, 20:07

Jak się odnaleźć ? Jak sie cieszyć... Pomóżcie

Avatar użytkownika
przez Kiya 26 mar 2012, 21:34
goskowa94, bardzo Ci współczuję :( Niestety nie jestem w stanie nic Ci poradzić, bo sama mam trochę podobnie... Jakbyś chciała pogadać z kimś, kto Cię zrozumie - zapraszam na PW...
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Jak się odnaleźć ? Jak sie cieszyć... Pomóżcie

przez dzieckosmutku 26 mar 2012, 21:40
goskowa94 napisał(a): Niby pragnę bliskości i wspólnych niezwykłych przeżyć ale jak tylko jest jakaś możliwość na zapoznanie się z kimś to w ostatniej chwili uciekam bo boje się ze i tak wkrótce wszystko zepsuje - przypominam że od zawsze mam problem z porozumieniem się z ludźmi i nie wiem jak to jest być z kimś blisko a jak nie wiem to oczywiste jest ze coś zepsuje- dlatego się wycofuję. I chyba to wszystko...


Rozumiem to... Wiesz, czułam się tak 10 lat temu w gimnazjum i teraz też często się tak czuję - więc chyba nie będę dobrym doradcą. Mam nadzieję jednak, że spotkasz na swojej drodze kogoś dobrego, kto pomoże Ci przezwyciężyć ten lęk. Spotkałam kilka takich osób w liceum - nie było jeszcze tak zupełnie normalnie, ale dużo lepiej niż zwykle w moim przypadku. 3mam kciuki!
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
26 mar 2012, 21:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do