świat wypadł mi z moich rąk...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez pustkaa 22 mar 2012, 00:56
przepraszam za to, że narzekam... jest mi czasem wstyd, że tylko jęczę...
przepraszam za długość... nie musisz tego czytać, może jak to wyrzucę z siebie przyniesie mi wewnętrzne katharsis...


nazywam się pustka - pustka, pestka, p., wołajcie jak chcecie..
gdzieś się pogubiłam... w którym momencie świat wypadł mi z moich rąk, nie wiem już jak żyć... nie poznaję swojego życia...
oddałabym wszystko, żeby cofnąć się z 3 miesiące wstecz. nigdy nie chciałam być kimś, kim teraz jestem...
patrzę na siebie w lustrze i mam ochotę rozbić to lustro, gardzę twarzą, która się w tym lustrze odbija, to nie jestem ja... niech ktoś mi odda moją tożsamość:(


nigdy w życiu nie miałam łatwo, ale zawsze zaciskałam zęby i pięłam się się do przodu, bo tak mówili, że trzeba...
nigdy nie miałam dzieciństwa... za każdym razem kiedy chce je sobie przypomnieć widzę przed oczami ojca, za którego tak strasznie się wstydziłam... że przyjdzie pijany... tak strasznie się go bałam... pamiętam jak z mamą chowałam się w łazience i przykrywałam ją ręcznikiem, żeby nas nie znalazł i nie uderzył...
mój brat, dużo starszy - miał dzieciństwo, wtedy ojciec jeszcze nie pił, mi ktoś to dzieciństwo odebrał...
mając 7 lat uczyłam się rąbać drewno, bo "tatuś" pijany leżał w domu, a mi było zimno... trzeba było rozpalić w piecu...
babcia od strony mamy odtrąciła mnie i mojego brata, za to, że matka wyszła za mąż, za ojca... a co ja byłam winna? czy to moja wina?
pamiętam jak poszłam do niej i błagałam, żeby przyszła do mnie na komunie... powiedziała mi, że mam się wynosić... mam do niej straszny żal, a teraz, gdy jestem dorosła, matka każe mi z nią utrzymywać kontakt...


odkąd pamiętam musiałam być odpowiedzialna, zawsze byłam ta ułożona, dobrze się ucząca, kochana córeczka... tak mi wmawiała mama... nigdy nie chciałam robić problemów, żeby nie dokładać zmartwień mamie... przez co czasem podchodzę do wszystkiego zbyt poważnie, wszystko biorę od siebie...


od zawsze byłam gruba, brzydka, nieatrakcyjna... w przedszkolu, podstawówce, gimnazjum... zawsze przybierałam rolę ofiary, zawsze mnie gnębiono, naśmiewano się ze mnie... w gimnazjum przeszłam kryzys, chodziłam na tabletkach uspokajających, bo już sobie nie dawałam rady..

ale nigdy też nikt nie brał moich łez na poważnie... mogłam płakać, ile wlezie... i tak zawsze słyszałam, że po co stroję fochy i może przestanę w końcu ryczeć...

kiedy moja pierwsza miłość, o którą tak się bardzo starałam, na którą czekałam półtora roku, robiłam wszystko, by tylko być z nim, stawiałam na głowie, żeby mnie docenił - zdradził mnie po 2 tygodniach, przespał się z moją przyjaciółką - od mamy usłyszałam jedynie pretensje, że kogo ja wybrałam, że to moja wina, że ona ostrzegała... nigdy ze mną nie rozmawiała... a ja tak potrzebowałam zwykłej rozmowy... zwykłego "co się stało córciu?" nie... to bylo zbyt wiele... przecież ja na to nie zasługuje....

od zawsze gruba, od zawsze na diecie.... moje diety doprowadziły mnie do kompulsów, później wymiotowałam, ale nie chce nazwać tego bulimią... wyszłam z tego... do dziś mam zakrzywiony obraz samej siebie. czy ważę 15 kg mniej czy 15 kg więcej zawsze jestem gruba...

nigdy nie byłam w związku, żeby ktoś mnie obdarzył prawdziwą miłością... żebrze całe życie o miłość, zainteresowanie, daje z siebie wszystko, a nie otrzymuje nic... mi tak niewiele potrzeba, żeby się do kogoś przywiązać. mam ochotę przychylić wszystkim nieba, a tak często ludzie zrzucają mnie na samo dno piekła...

cały czas do tej pory się jednak trzymałam... jednak pękam, rozpadam się każdego dnia, codziennie jest gorzej... czasami nie widzę sensu wstania z łóżka... bo po co? dla kogo? zawsze byłam pełna radości, optymizmu... wszystkich pocieszałam, kto zgasił we mnie ten promyk? kto mnie tak stłamsił?

miałam tyle planów... a teraz... jedyne co mam... to płacz i blizny na udzie... nie umiem, nie potrafię... niech mi ktoś odda moje życie...


przepraszam za ten wywód, nie oczekuje nawet żadnych odpowiedzi, sobie chociaż popiszę i to z siebie wyrzucę....
Mówisz o miłości i sprawiasz mi ból
Ja śnie o wolności i bardzo chcę żyć...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
24 lut 2012, 11:34

świat wypadł mi z moich rąk...

przez blackbird 22 mar 2012, 22:28
pustkaa, bardzo mi przykro, okropnie smutny ten twoj post, nie wiem jak Cie pocieszyc. Duzo krzywdy wyrzadzili Ci bliscy jak i obcy. Zaslugujesz na milosc i lepsze traktowanie. Wierze ze zly los sie odmieni i bedziesz szczesliwa.
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
14 sty 2012, 17:14

świat wypadł mi z moich rąk...

przez kaczanov 23 mar 2012, 20:44
Smutne to bo widać, że jesteś wartościową i wrażliwą osobą , wkoło ciebie są nieodpowiedni ludzie. Nikt nie jest brzydki, nikt nie jest gorszy, wszyscy ludzie są piękni, tylko cywilizacja w której żyjemy wyprała nam mózgi. Też kiedyś miałem z tym problem, ale zrozumiałem że życie nie na tym polega. Wal do lekarza i na terapię, nawet się nie zastanawiaj!
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 23 mar 2012, 21:20
pustkaa,

z twojego posta bije rozpacz i niska samoocena - nic dziwnego po dzieciństwie, które opisałaś. To raczej oczywiste, że jeśli najbliżsi dołowali Cie, zamiast wspierać, to nie potrafisz sobie poradzić. Biegnij na terapie, po jakies leki, potem systematyczna praca i na pewno zaczniesz inaczej postrzegac siebie i otoczenie . Duzo osób przechodzi koszmar w dzieciństwie, można sie z tego podnieść, więc nie trac nadziei. Nie bedzie może łatwo, ale na pewno lepiej.

PS Jesteś niepełnoletnia ? zależna od rodziny ? nie rozumiem, w jaki sposób matka może Cię zmusić do kontaktów z babką ... sama piszesz, ze całe życie żebrałaś o zainteresowanie innych - po co , skoro sama widzisz, że to nic nie daje.. zmień swoje zachowanie, jeśli Ty niczego nie zmienisz, nic się nie zmieni .. zacznij traktować innych tak , jak na to zasługują, może cos do nich dotrze.. u mnie to zdało egzamin ;)
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 23 mar 2012, 21:52
Przykro mi że miałaś/masz takie trudne życie.Naprawde mi przykro,nie pisze tak bo wypada pocieszyć smutną osobę.W pewnym sensie identyfikuje się z tobą,moje życie było i jest dość podobne.
nigdy nie byłam w związku, żeby ktoś mnie obdarzył prawdziwą miłością... żebrze całe życie o miłość, zainteresowanie, daje z siebie wszystko, a nie otrzymuje nic... mi tak niewiele potrzeba, żeby się do kogoś przywiązać. mam ochotę przychylić wszystkim nieba, a tak często ludzie zrzucają mnie na samo dno piekła...

Jezu jak ja bardzo to rozumiem.Teraz,ech kiedyś miałem dużo przyjaciół byłem naprawde popularny,ale nawet wtedy moja samoocena zależała w drastycznym stopniu od uwagi innych.Doskonale to ujęłaś,żebranie o miłość i akceptacje.Teraz robie to cały czas,już od dawna nie jestem popularny,stałęm się smutny i nieśmiały.Ciągle staram się zwrócić czyjąkolwiek uwagę na siebie,staram się być miły dowcipny jak kiedyś.Zupełnie mi nie wychodzi,zawsze zostaje w końcu odtrącony,inni którzy nie starają się być fajni są 100 razy bardziej lubiani niż ja.Nie wiem czemu ale zawsze kończe jako wyrzutek.Całe życie bałem się że zostanę odrzucony i samotny,wszystkie moje lęki stały się prawdą.
Ja też łatwo się przywiązuje,każdy przejaw akceptacji podnosi mnie na duchu,każda dziewczyna która jest dla mnie miła,to potencjalna szansa na miłość dla mnie,przez co tak bardzo i często się rozczarowuje.Chyba związałbym się z każdym,byle tylko nie być dłużej sam.W ogóle nie zastanawiam się czy ktoś mi się podoba czy nie byle była dziewczyną i nie uciekała odemnie to jest dobra.Wiem że to źle,ale wziąłbym byle kogo.Pewnie gdybym kogoś takiego znalazł,udawałbym miłość i zaangażowanie,ale nie byłbym szczęśliwy.Myśle że to czuć ode mnie i zrażam tym do siebie dziewczyny.
Stałem się taki nudny i nieśmiały.Nie myślałem że dożyje takiej chwili.Dziś znowu to poczułem,że jestem nikim.
Przperaszam to nie temat o mnie,tak czy siak,chciałem tylko powiedzieć,że nie jesteś sama z takim życiem.Naprawde przeżywam to samo,ten sam rodzaj bólu,podobne myśli.Też teskknie za moim starym życiem,za starym mną.Nie wiem kiedy to się stało,nie wiem jak,ciągle próbuje się wyrwać,coś zmienić.Nie wychodzi.W końcu zawsze wracam do punktu wyjścia.Nie wiem czy też masz takie poczucie,ale ja czuję jakby spadłą na mnie jakaś klątwa,wszystko co robie rozpada się na kawałki.
Mam nadzieję że kiedyś uda nam się z tego wyrwać,wielu ludzi wychodzi z życiowego bagna,wierze w to.Może się i nam uda.Pozdrawiam.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez pustkaa 24 mar 2012, 01:03
Blackbird, dziękuję bardzo za Twój post, szczególnie, że był pierwszy. Gdzieś w głębi serca tez chce wierzyć, że los się odmieni, przecież wszystkim powtarzam, że cały czas nie może padać deszcz.. :(

Kaczanov, umówiona jestem już na wizytę u psychologa, jakiś krok do przodu, przed czym się bardzo broniłam :)

Cudak, tak jak wyżej pisałam - jestem juz umówiona do psychologa, nie bardzo chce naprawiać swoje życie lekami... wierzę, że się uda inaczej... Jestem pełnoletnia oczywiście, to całe "zmuszanie do kontaktu z babcią" nie jest oczywiście na zasadzie, że mama ciągnie mnie do babci za rękę, stawia przed drzwiami, dzwoni dzwonkiem i każe mi z nią rozmawiać... ależ skąd. Po prostu całe życie czuje na sobie presję, cały czas słyszę, że jaka jestem okropna, bo nie odwiedzam babci, bo jestem złą wnuczką, bo jej nie doceniam bla bla bla.... mój brat również nie pała miłością do babci, dlatego skąd to się wzięło. Obydwoje mamy do niej żal, dlatego ciężko wpaść na stricte rodzinne relacje, bo niektórych słów nie da się cofnąć, niektórych relacji nie da się naprawić...
Wiem, że widzę, że żebrzę o zainteresowanie innych - ale ja bez ludzi nie potrafię żyć, ja nie mogę się ludźmi nie otaczać, a żeby ich przy sobie zatrzymać czuję obowiązek dawania im z siebie wszystkiego... wiem, że czasem przekładam to nad swoje dobro, zdaję sobie z tego sprawę, ale ciężko to zmienić. Ja już zmieniałam swoje życie, ponad rok temu zmieniłam o 180 stopni otoczenie, byłam przez chwile twarda i czułam, że bez ludzi potrafię, że sama sobie i tak dam radę... ale kiedy znowu ich wokół siebie zebrałam, znowu się od nich uzależniłam. Nie wiem czy ma sens to co piszę, masło maślane, ale zapewne wiesz o co mi chodzi.

Dean, Ty doskonale rozumiesz moje słowa, a ja Twoje.. podpisuję się pod tym co piszesz, to wspaniałe uczucie poczuć, że mnie ktoś rozumie, kiedy mam wrażenie, że ostatnio otaczam się w świecie, w którym mówię innym językiem... Też czasem sie czuję taka nudna... i nieśmiała, chociaż dobrze gram, bo próbuję pokazać, że jestem pewna siebie i przebojowa, bo inaczej bym w ogóle zginęła gdzieś na dnie, ludzie by mnie stłamsili do końca. Oczywiście jeżeli chcesz to pisz w tym temacie, wiem ile daje napisanie tego co się czuję. Zapraszam :)

I chciałabym od razu każdemu z osobna i wszystkim razem podziękować za odpowiedzi. Nie spodziewałam się... bo ostatnio mam wrażenie, że stoję w czapce niewidce i każdy przechodzi obok moich problemów nijako... co za ironia losu - tutaj każdy ma jakiś problem, ale nikt nie wkłada ich na wagę i nie mówi kto ma gorzej... każdy z bagażem doświadczeń i bólem, żalem w sercu, ale pomaga drugiej osobie i ją rozumie... jaki świat byłby piękny, gdyby tak zachowywali się wszyscy... :105:
Mówisz o miłości i sprawiasz mi ból
Ja śnie o wolności i bardzo chcę żyć...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
24 lut 2012, 11:34

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez Artemizja 24 mar 2012, 02:01
Kaczanov, umówiona jestem już na wizytę u psychologa, jakiś krok do przodu, przed czym się bardzo broniłam :)
już Ci to pisałam,ale napiszę jeszcze raz-cieszę się,że się zdecydowałaś i mocno trzymam za Ciebie kciuki :great:
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez tahela 24 mar 2012, 02:21
Smutny ten Twój post, i tak jak kaczanow napisał nikt, nie jest brzydki to tylko cywilizacja, kiedyś ludzie mieszkali w jaskiniach, specjalnie nie dbali o higienę, nie było zabiegów upiększających , fryzjerów a jednak i tak łączyli się w pary i mieli dzieci a Ty jesteś fajną dziewczyna na zakręcie, dobrze,ze idziesz do psychologa a po takim dzieciństwie to musisz mieć zahamowania, gdybyś miał fajny dom z ułożonymi prawidłowo relacjami bez awantur to nie było by Cię na forum, to tak jest jak ktoś kiedyś napisał najpierw się nie dobiorą prawidłowo , później kłócą i dra do siebie ryje a później wyrastają ludzie pełni lęków i natręctw,dobre dobranie się jest podstawą prawidłowo funkcjonującego związku bez awantur w , którym wyrastają fajni ludzie
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez pustkaa 25 mar 2012, 20:55
Bellatrix napisał(a):
Kaczanov, umówiona jestem już na wizytę u psychologa, jakiś krok do przodu, przed czym się bardzo broniłam :)
już Ci to pisałam,ale napiszę jeszcze raz-cieszę się,że się zdecydowałaś i mocno trzymam za Ciebie kciuki :great:

dziękuję :) już Ci to pisałam, ale napiszę jeszcze raz - jesteś kochana :)

tahela napisał(a):Smutny ten Twój post, i tak jak kaczanow napisał nikt, nie jest brzydki to tylko cywilizacja, kiedyś ludzie mieszkali w jaskiniach, specjalnie nie dbali o higienę, nie było zabiegów upiększających , fryzjerów a jednak i tak łączyli się w pary i mieli dzieci a Ty jesteś fajną dziewczyna na zakręcie, dobrze,ze idziesz do psychologa a po takim dzieciństwie to musisz mieć zahamowania, gdybyś miał fajny dom z ułożonymi prawidłowo relacjami bez awantur to nie było by Cię na forum, to tak jest jak ktoś kiedyś napisał najpierw się nie dobiorą prawidłowo , później kłócą i dra do siebie ryje a później wyrastają ludzie pełni lęków i natręctw,dobre dobranie się jest podstawą prawidłowo funkcjonującego związku bez awantur w , którym wyrastają fajni ludzie

dlatego mam nadzieje, że uda mi się stworzyc kiedyś moim dzieciom dom, którego ja nie miałam...
Mówisz o miłości i sprawiasz mi ból
Ja śnie o wolności i bardzo chcę żyć...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
200
Dołączył(a)
24 lut 2012, 11:34

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez beti19 25 mar 2012, 21:15
pustkaa, bardzo smutna opowieśc życia, ale jak zauważyłaś tylko na zewnątrz czujesz się
jak w czapce niewidce, tu na forum napisałaś o swoim problemie i przeżyciach i znalazły się osoby, które to zauważyły,
przeczytały i odpisały a to chyba bardzo dużo.

Każdy z nas ma jakiś swój wewnetrzny problem i albo go opisze na forum albo męczy się w samotności, Ty wybrałas to
pierwsze i ja tak zrobiłam jak już nie wiedziałam z kim pogadać.
Jesteśmy ludzmi, którzy żyją w stadzie i Ty jak każdy potrzebuje ich w swoim otoczeniu, tak wygląda życie człowieka.
A problemów nigdy nie można kłaśc na "wagę" i sprawdzać który jest cięższy ten jest wazniejszy, nieprawda każdy problem
jest ważny poprostu na wagę złota.
Niejeden z nas chciałby cofnąć czas..................... aby być tą osobą przed jakąś chorobą ale to niewykonalne.
Ja też bym chciała ale wiem że się nie da, więc trzeba zadbać o swoje zdrowie psychiczne i walczyć o siebie i lepsze jutro.

Jestem z Tobą i życzę powodzenia w walce
Uda się !!!!!! jak tylko będziesz bardzo chciała to małymi kroczkami zaczniesz inaczej postrzegać siebie i świat.
http://swiatbeti19.blogspot.com/

"Spiesz się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą"
Ks.Twardowski
Avatar użytkownika
Offline
Posty
888
Dołączył(a)
13 sty 2011, 21:13
Lokalizacja
Wodzisław Śląski

świat wypadł mi z moich rąk...

przez Ukasz 25 mar 2012, 21:23
Tanczyliscie kiedys w deszczu?
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
17 lis 2010, 15:06
Lokalizacja
Północ-zachód

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 25 mar 2012, 22:02

Wiem, że widzę, że żebrzę o zainteresowanie innych - ale ja bez ludzi nie potrafię żyć, ja nie mogę się ludźmi nie otaczać, a żeby ich przy sobie zatrzymać czuję obowiązek dawania im z siebie wszystkiego... wiem, że czasem przekładam to nad swoje dobro, zdaję sobie z tego sprawę, ale ciężko to zmienić. Ja już zmieniałam swoje życie, ponad rok temu zmieniłam o 180 stopni otoczenie, byłam przez chwile twarda i czułam, że bez ludzi potrafię, że sama sobie i tak dam radę... ale kiedy znowu ich wokół siebie zebrałam, znowu się od nich uzależniłam.


pustkaa,

to co opisujesz podejrzanie przypomina mój problem, a mianowicie symbiotyczne zaburzenie osobowości. Uzalezniałam swoje życie od innych, byleby tylko uzyskac ich milość, uwagę, sympatie, zainteresowanie ... nie potrafiłam byc samodzielna, nie chodziło o brak umiejetności lub inteligencji, ale emocjonalne uzależnienie, przede wszystkim od rodziców. Oczywiście z czasem wyrosłam z tego, tylko po to, żeby się uzalezniac np od partnerów :cry: i tak to sie toczy.... teraz przynajmniej już wiem , o co chodzi.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez bomba21 27 mar 2012, 02:38
mam nadzieję że nowe pokolenie mężczyzn nie będzie takie patologiczne
a takie dziewczyny jak ty to perełki wierz mi o partnerów się nie martw w końcu znajdziesz kogoś odpowiedniego :smile:
Będzie dobrze!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
23 gru 2011, 00:22

świat wypadł mi z moich rąk...

Avatar użytkownika
przez tahela 27 mar 2012, 03:02
a mi się płakac chce znowu i czuje,że zaraz chyba to zrobię i znowu mi tak nieprzejadnanie smutno i tęsknie za kimś, trzecia w nocy a ja spać nie mogę znowu, mam dość tego niespania , chyba w ogóle nie pójdę spać dzisiaj tylko dopiero jutro koło 15-stej zobaczę może mnie zmorzy,
bomba21,
a jak u ciebie pamiętam, że pisałeś ,ze tez masz sporo problemów z lokum i rodzicami i nie dajesz rady ,że chyba nie będziesz miał gdzie mieszkać, nie wiesz co ze szkołą poukładało się jakoś chociaż troszeczkę :?:
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do